środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 56 (ostatni)

Od autorki: Wraz z rokiem 2014 kończy się również to opowiadanie. Może kiedyś dokończe to opowiadanie ale niestety moja wena wygasła i Wasza twórczość w komentarzach też.
W każdym razie dziękuję każdemu kto przeczytał chociaż jeden rozdział tego opowiadania i za każdy komentarz który zostawiliście :)
Dla niektórych takie zakończenie będzie szczęśliwe dla niektórych zapewne nie ale starałam się, żeby było w miarę przyjemne :)

Szczęśliwego Nowego Roku misie x

enjoy x





*Nicki*

-Wzięłaś wszystko? - spytałam ponownie
-Tak, nie wiem czemu ty się tak denerwujesz - stwierdziła Carol i popchnęła mnie do wnętrza samolotu
-Chyba jeszcze nie widziałaś jak ja się denerwuje - mruknęłam i usiadłam na miejscu przy oknie
-Mniejsza z tym, ja się denerwuje bo ten chuj nie odbiera w ogóle telefonu
-Po co ma teraz odbierać skoro i tak zobaczycie się za jakieś kilka godzin? - spytałam
-To nie było śmieszne - stwierdziła
-I nie miało być ale taka jest prawda - zaśmiałam się
-Może masz racje - przyznała
-Ja zawsze mam racje - stwierdziłam
-Nie bądź taka pewna siebie - powiedziała i skierowała się do łazienki
-Gotowe do lotu? - spytał Ed wychylając się z kabiny
-Ja tak - zaśmiałam się
-Ja też - mruknęła Carol i usiadła z powrotem
-Dobrze się czujesz? - spytałam zapinając pasy
-Jest OK - uśmiechnęła się i westchnęła
Odwzajemniłam uśmiech i lekko się do niej przytuliłam.

*kilka godzin później*

-Kto normalny zostawia drzwi otwarte kiedy jest się znanemu na całym świecie? - spytała Carol wchodząc do środka
-Lil' - zaśmiałam się
-I Drake - dodała
Zanim się obejrzałam ktoś podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił a właściwie dwa ktosie.
-Miałam być pierwsza - oburzyła się Riri
-Jakże mi przykro - powiedział sarkastycznie Drake
-Pierdol się - mruknęła Rih i skierowała się z powrotem do salonu
-Nie mam z kim - powiedział smutno Drizzy a ja się zaśmiałam
-Idę coś zjeść - oznajmiła Carol i weszła do kuchni
-Ogórki z nutellą - krzyknęłam
-Nie mamy nutelli - westchnął Drake i pociągnął mnie za sobą do salonu
-To zje coś innego - stwierdziłam i usiadłam obok Riri, która od razu zasypała mnie pytaniami
-I co? Udała się wycieczka?
-Tak, ciocia nadal wygląda jakby miała 20 lat, a bracia są uroczy jak zawsze tylko bardziej natrętni - stwierdziłam
-Jak można jeść ogórki z dżemem truskawkowym? - spytał Drake
-Jakbyś był w ciąży to też byś zjadł - powiedziałam
-Co? - spytali obydwoje jednocześnie
-I teraz nie wiem czy zastanawiacie się jak chłopak może być w ciąży czy zrozumieliście co chciałam Wam przekazać - zaśmiałam się
-To drugie - stwierdziła Riri - jejku to fantastycznie, że teraz będzie miała dziecko z kimś kogo kocha
-Akurat dobrze się złożyło bo Weezy chciał się jej dzisiaj oświadczyć i pewnie teraz wciela ten plan w życie - westchnął Drake
-Awh - zaśmiałam się - to słodkie
-Ja już to mam za sobą - rozmarzyła się Riri
-No właśnie, a wy kiedy ślub planujecie? - spytałam
-O tym jeszcze nie myśleliśmy, na razie chcemy się skupić na karierze - zaśmiała się - a ty gdzie masz swojego księcia z bajki?
-Poszedł na górę - westchnęłam
-Nie wiem czego ty się boisz, widać, że go kochasz a on Ciebie to już na zabój
-Wiem, po prostu mam uraz do chłopaków i boję się z kimkolwiek wiązać
-Dalej masz uraz po tym co zrobił Ci ojciec? - spytała
-Po tym też, wogóle mam jakiś uraz do związków
-Sądzę, że związek z Drake'iem dobrze by na Ciebie wpłynął - stwierdziła
-Nie jestem tego taka pewna - westchnęłam
-Zastanów się nad tym, ja już muszę iść, Chris już się niecierpliwi, wpadnę za kilka dni - pożegnała się i zanim się obejrzałam już jej nie było
Westchnęłam cicho i powolnym krokiem skierowałam się na górę. Nie wiem czy to co chce zrobić jest dobrym pomysłem ale warto zaryzykować. Delikatnie otworzyłam drzwi od pokoju Drake'a i weszłam do środka. Chłopak leżał na łóżku i słuchał muzyki na telefonie. Drizzy widząc mnie, przesunął się trochę i pokazał ręką, żebym położyła się obok niego. Uśmiechnęłam się i zrobiłam to o co poprosił. Chłopak lekko mnie do siebie przytulił i nucił jakąś piosenkę której nie znałam lub po prostu w tej chwili nie kojarzyłam, Westchnęłam cicho i zaczęłam swój monolog.
-Skorzystam z chwili, i powiem Ci coś póki mnie nie słyszysz. Riri chyba ma racje, że związek z Tobą dobrze by na mnie wpłynął ale nic nie poradzę na to, że boję się związać z kimkolwiek, a tym bardziej z Tobą. Nie wiem czemu się tego boję. Przecież w sumie już mnie traktujesz jak swoją dziewczynę, jak jakąś księżniczkę którą nie jestem, traktujesz mnie tak jak większość twoich fanek chciałaby być traktowana i to właśnie przez Ciebie. Nie wiem czemu to właśnie ja zawróciłam Ci w głowie skoro nawet nie mogę powiedzieć Ci tych dwóch słów, które chciałbyś usłyszeć. Ja je usłyszałam od Ciebie już kilka razy i nigdy Ci na nie nie odpowiedziałam. Później jedynie co mówiłeś to to, że będziesz czekał aż będę gotowa. I czekasz. Za to Ci chcę podziękować. Za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Za to, że czuję się kochana. Za wszystko. bo zrobiłeś dla mnie dużo. I w końcu mogę Ci powiedzieć to na co tak długo czekasz. Kocham Cię, cholernie Cię kocham. Szkoda, że tego nie słyszysz.
Nagle poczułam jak Drake odwraca moją twarz w jego stronę. Odruchowo zamknęłam oczy.
-Ja Ciebie też - powiedział i lekko mnie pocałował...




piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 55

Od autorki: Przeraża mnie data dodania ostatniego rozdziału...
Naprawdę codziennie miałam zabierać za napisanie czegokolwiek ale szkoła mi to totalnie uniemożliwiła.
Za tydzień zaczynam praktyki więc może wtedy będę miała więcej luzu :)
Co do rozdziału...mam totalną pustkę w głowie.
Musiałam z 5 razy przeczytać poprzedni rozdział, żeby przypomnieć sobie na czym skończyłam i nie zdziwię się jeżeli wy też nie będziecie nic pamiętać.
Ostatnio przez przypadek usunęłam sobie listę osób, które informowałam o nowych rozdziałach.
Niestety nie przypomniałam sobie wszystkich osób...zresztą te osoby i tak nie komentowały więc...
Osoby które pamiętałam i komentowały na bieżąco będą oczywiście dalej informowane :)
Mam dylemat z pewnym wątkiem tego opowiadania, naprawdę nie wiem co mam zrobić ale mam nadzieje, że to co postanowię będzie dobrym wyborem hahah x
Ale to dopiero w następnym rozdziale :)
Dzisiaj rozdział króciutki ale dobrze, że w ogóle coś napisałam :D



enjoy :) x

*Nicki*

*kilka dni później*

-Czemu on nie dzwoni? - spytała mnie Carol po raz 5357 tego dnia.
Standardowo wywróciłam oczami i nic nie odpowiedziałam. Zaczęło mnie to już denerwować mimo tego, że byłam po stronie mojej mamy.
-Nicki! - krzyknęła i rzuciła we mnie poduszką
-Dobrze znasz moją odpowiedź - westchnęłam
-Tak tak, nie ma czasu, jest w studio i milion innych - wywróciła oczami
-Czemu ty nie zadzwonisz? - spytałam i spojrzałam na nią
-Po pierwsze - zapewne nie odbierze, po drugie - jak odbierze to od razu skapnie się, że jest coś nie tak - stwierdziła
-Kiedyś będziesz mu musiała powiedzieć
-Wiem - mruknęła
- "Kiedyś" czyli jak wrócimy do Nowego Jorku
-Zdaje sobie z tego sprawę - powiedziała i spojrzała ponownie na telefon
Ja zrobiłam to samo tylko, że spojrzałam na swój. Drake też nie dzwonił i było mi cholernie przykro z tego powodu.
Bardzo za nim tęskniłam.
-A czemu ty nie zadzwonisz do swojego księcia? - zaśmiała się mama
-Jak będzie chciał to sam zadzwoni - mruknęłam i schowałam telefon do kieszeni
-Czekać na telefon od nich to jak czekać na okres kiedy Ci się spóźnia - mruknęła a ja się zaśmiałam.
-Nie ma co się przejmować, jutro już wyjeżdżamy więc nie ma różnicy czy zadzwonią czy nie - stwierdziłam
-W sumie racja ale to zmienia faktu, że żaden nie zadzwonił spytać się czy wszystko z nami porządku
-Dobra, koniec tego użalania się, musisz się rozerwać - zaśmiałam się i pociągnęłam ją za sobą na dół
-Co ty znowu wymyśliłaś? - spytała lekko przerażona
-Zabieram Cię na zakupy - uśmiechnęłam się do niej
-Przecież ja się w nic nie zmieszczę - jęknęła
-Zmieścisz się zmieścisz - uspokoiłam ją
-Zdaje się na Ciebie - zaśmiała się i podążyła za mną
Pogoda dzisiaj dopisywała więc była to świetna okazja żeby gdzieś wyjść.
Chciałam żeby choć na chwile przestała się patrzeć w szklany ekran telefonu bo był to naprawdę okropny widok.
Sama przez ten tydzień nie robiłam nic innego bo też liczyłam na to, że Drake napisze chociaż głupiego sms-a ale moja mama naprawdę to przeżywała.
Zwłaszcza, że ona nie lubi czuć się olewana przez osobę którą kocha.
-Nicki, spójrz jaka ładna suknia - powiedziała zatrzymując się przy jednej z wystaw sklepu
-Nie za wcześnie na ślub? - zaśmiałam się
Suknia faktycznie była piękna i moja mama fantastycznie by się w niej prezentowała przed ołtarzem.
-Pomarzyć zawsze można - westchnęła
-Jesteś już bardzo blisko i to nawet bardzo blisko - powiedziałam i weszłyśmy do sklepu obok
-Wątpię czy coś tu kupię - stwierdziła rozglądając się na wszystkie strony
-Nie oceniaj sklepu po wystawie - zaśmiałam się i zaczęłam oglądać różne sukienki
Moją uwagę przykuła jedna więc pokazałam ją mamie.
-Myślisz, że w błękitnym mi do twarzy? - spytała oglądając sukienkę z każdej strony
-Ładnej we wszystkim ładnie - uśmiechnęłam się
-Nie przesadzaj - mruknęła i udała się do przymierzalni
-Nie przesadzam - wywróciłam oczami i zaczęłam oglądać inne sukienki
W pewnym momencie poczułam wibracje mojego telefonu. Szybko wyjęłam go z kieszeni i odebrałam wiadomość.
Na sam widok nadawcy zrobiło mi się ciepło na sercu.

Od Drake <3 :  Tęsknię :(

-A ty co się tak szczerzysz do tego telefonu jakbyś co najmniej wygrała milion? - spytała Carol
-Bo mój książę do mnie napisał - uśmiechnęłam się
-Uważaj bo orgazmu dostaniesz - zaśmiała się - powiedz lepiej jak wyglądam
-Zjawiskowo i pasuje jak ulał - powiedziałam zgodnie z prawdą
Carol uśmiechnęła się do mnie i wróciła do przymierzalni by z powrotem się przebrać a ja w międzyczasie starałam się wymyślić sensowną treść sms-a, którego wysłałabym do Drake'a.
-Po prostu do niego zadzwoń - powiedziała mama wychodząc z przymierzalni
-Czytasz mi w myślach? - spytałam przerażona
-Jestem w końcu twoją matką - mrugnęła do mnie i podeszła do kasy
Zaśmiałam się cicho i zrobiłam to co doradziła mi mama, czyli zadzwoniłam do Drake'a, który teraz jak na złość nie chciał odebrać.
1 sygnał, 2 sygnał, 3 sygnał...i nic.
-Nie odbiera - westchnęłam i schowałam telefon do kieszeni
-Gdyby Drake był synem Lil'a to myślałabym, że odziedziczył to po nim - zaśmiała się a ja razem z nią
-Jak jutro będę miała zły humor to oni zginą a później ucieknę, żeby policja mnie nie znalazła - dodała po chwili
-Nie zrobisz tego - zaśmiałam się
-Faktycznie, za bardzo kocham Lil'a i wiem jak tobie zależy na Drake'u. Popatrz, mimo tego, że oni nas teraz w pewien sposób ranią to i tak im wybaczamy
-Taka jest miłość - uśmiechnęłam się i skierowałyśmy się w kierunku domu cioci...






wtorek, 23 września 2014

Rozdział 54

Od autorki: Więc może pominę kwestie przepraszania i wyjaśniania czemu rozdział pojawił się dopiero teraz. Zapewne i tak nikt ani tej notki ani rozdziału nie przeczyta.
Zastanawiałam się nad zawieszeniem tego opowiadania ale...gdybym zamierzała to pojawi się osobna notka z informacją.

enjoy x

*Nicki*

-Cały czas mam wrażenie, że czegoś zapomniałam - stwierdziła Carol zdenerwowanym głosem
Miałam powiedzieć jej, że zapomniała zabrać z nami Lil'a na Trini ale w ostatniej chwili się powstrzymałam. To, że Lil' w ogóle zgodził się, żebyśmy jechały było jedynie moją zasługą.
Zważając na to, że oni cały czas się do siebie nie odzywali czyli moja mama miała w to przkonanie mały wkład. A ja mam swoje rewelacyjne sposoby.
-Mamo, nie panikuj - poprosiłam i wyjrzałam przez okno.
Nie kojarzyłam w ogóle okolicy w której się znajdujemy. Wiedziałam tylko tyle, że jesteśmy nie daleko lotniska.
-Ja wcale nie panikuje - stwierdziła
-Taaa, wcale - dodał Drake po czym został nagrodzony złowrogim spojrzeniem mojej mamy
-Lepiej jej nie denerwuj - poprosiła
-Niby czemu? - spytał
-Kobiety w.. - w ostatniej chwili ugryzłam się w język
-W?
-No kiedy kobieta ma złe dni to się jej nie denerwuje - powiedziała nie pewnie
Drake nic nie odpowiedział ale wiedziałam, że wyczuł to, że skłamałam. No a co miałam zrobić?
-Jesteśmy na miejscu - oznajmił Lil' po chwili
Wysiadłam z auta i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to samolot.
-O kurwa - wymksnęło mi się
-Jak ładna to pozdrów - zaśmiał się Drake
Lil' wziął nasze rzeczy i pomógł mojej mamie wejść do środka. Ona już chyba na sam widok miała chorobę lokomcyjną.
-Musicie jechać? - spytał Drake przytulając się do mnie od tyłu
-Niestety tak - westchnęłam
-Będę tęsknił - szepnął a w moim brzuchu zaczęły szaleć miliony motylków
-Ja też - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
-Uważaj na siebie - poprosił
-Spokojnie, lecimy samolotem który ma wc, małą kuchnie, telwizor i miliony innych rzeczy, nie powinnyśmy się rozbić - zaśmiałam się
-Nigdy nic nie wiadomo - westchnął po czym pocałował mnie lekko w policzek
-Nie strasz - poprosiłam
-Wchodź już po w końcu tylko twoja mama poleci - zaśmiał się i wypuścił mnie ze swoich objęć
Westchnęłam cicho i weszłam do środka. Wchodząc minęłam się z Lil'em.
-Pamiętaj co mi obiecałaś - szepnął i wyszedł z samolotu
Wnętrze samolotu robiło wielkie wrażenie tak jak i jego wygląd zewnętrzny.
-Jak Ci się podoba? - spytała mama
-Bardziej luksusowy niż ta ich cała willa - zaśmiałam się a moja mama razem ze mną
-Postarał się - stwierdziła
-Mówiłam Ci, że on dla Ciebie zrobi wszystko - powiedziałam siadając na miejscu pod oknem
-Może masz racje - westchnęła siadając obok mnie
-Boisz się, że jednak będziesz w ciąży i Lil' tego nie zaakceptuje? - spytałam
-A co jeżeli on będzie wolał skupić się na karierze? - powiedziała łamiącym się głosem
Nic nie odpowiedziałam tylko ją do siebie przytuliłam. Eh, po prostu nie wiedziałam co odpowiedzieć.
Siedziałyśmy tak do chwili gdy Carol w końcu przestała płakać.
-O kurwa - powiedziała po chwili
-Co się stało? - spytałam przestraszona
-Musze do toalety - powiedziała gwałtownie zrywając się z miejsca
Zmiany humorów, wymioty...ona na 100% jest w ciąży.
-Zjadłabym ogórki z nuetllą - stwierdziła wracając z łazienki
-Co do ogórków z nutellą to teraz bym ich nie jadł bo zaraz ruszamy - powiedział chłopak z kabiny.
Chłopak po chwili z niej wyszedł i uśmiechnął się do nas.
-Cześć jestem Ed i to ja sprawuje dzisiaj jak i w dzień powrotu nad wami odpowiedzialność - przedstawił się i podał rękę najpierw mojej mamie a potem mnie
Ed wrócił na swoje miejsce a ja się rozmarzyłam. Całkiem przystojny ten chłopak i na pierwszy rzut oka jest bardzo miły.
-Myślisz, że oni sobie tam poradzą? - spytała mnie mama i tym samym sprowadziła mnie na ziemie
-Spokojnie, na pewno sobie poradzą, jest tam jeszcze Sandi i Dennis - powiedziałam i
-Drake mówił, że Sandi w ogóle nie zna się na gotowaniu - zaśmiała się
-Oj tam, jak tydzień będą stołować się na mieście to nic im się nie stanie - stwierdziłam
-Może masz racje - westchnęła cicho i spojrzała na ekran telefonu
-Mamo dopiero co wystartowaliśmy, nie wymagaj od niego dzwonienia co 5 minut
-Nie wymagam, sprawdzałam tylko godzinę - skłamała
-Może oglądniemy jakiś film? - zaproponowałam
-Może być - powiedziała a ja włączyłam telewizor...

*kilka godzin później*

-Nicki! - z dala usłyszałam znajome głosy
-A kto to tak wyrósł? - spytałam i przytuliłam do siebie młodszych braci
-Ty - stwierdził Jelani
-Sugerujesz, że się zestarzałam? - zaśmiałam się
-Nie - chłopiec od razu zaprzeczył - za to wyładniałaś
Zaśmiałam się i po raz drugi przytuliłam do siebie chłopców.
-Nicki, pomożesz mi zadaniem z matematyki? - spytał Maki
-Nie wiem czy mi się uda ale postaram się - stwierdziłam i odrazu zostałam zaciągnięta do pokoju chłopców.
Dom cioci nic się nie zmienił od tego czasu. Wszystko było na swoim miejscu i wyglądało dokładnie tak samo jak w dniu kiedy wyjeżdzałam.
Usiadłam na jednym z łóżek a chłopcy podali mi potrzebne książki.
-Z tego co mi wiadomo to obydwoje macie piątki z matematyki więc o co Wam dokładnie chodzi? - spytałam
-Stęskniliśmy się po prostu za tobą - powiedział Jelani i po raz kolejny tego dnia mnie przytulił
-Ja za Wami też - powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich
-Ten chłopak co z nim się tak przytulasz na niektórych zdjęciach to on dla Ciebie dużo znaczy? - spytał Maki
-Ahaa, to ja już wiem o co Wam chodzi - zaśmiałam się
-Po prostu nie chcemy, żeby Cię zranił, tak jak nasz tata - westchnął Maki
-On na pewno mnie nie zrani - zapewniłam chłopców a oni po raz kolejny się do mnie przytulili
-Nicki, zejdź na chwile na dół - usłyszałam głos z dołu
-Róbcie to zadanie a ja postaram się szybko do Was wrócić - powiedziałam i zeszłam szybko na dół
-Jak ty wyrosłaś - westchnęła ciocia Katie (ok, nie pamiętam jak się ta ciocia nazywała więc nie będzie, że Katie hahah xd)
-A co ja mam powiedzieć o chłopcach? - zaśmiałam się
-Każdy się zmienia ale najbardziej to chyba się twoja matka zmieniła, co się z nią dzieje? - spytała
-Carol podejrzewa, że jest w ciąży - szepnęłam
-Mam nadzieje, że nie z Robertem!
-Robert jest w więzieniu a przez ten czas związała się z kimś innym - opowiedziałam w skrócie
-Całe szczęście - uspokoiła się
-O czym tak dyskutujecie? - spytała mama wchodząc do pomieszczenia
-A o Tobie - zaśmiała się Katie
-Nicki, musimy iść na zakupy - westchnęła Carol
-Czemu? - spytałam
-Bo wiedziałam, że czegoś zapomniałam a tym czymś jest kostium kąpielowy a cały tydzień w taką pogodę nie będę w spodniach chodzić
-Dlatego przewidziałam takie sytuacje i wzięłam od Lil'a 300 dolarów - zaśmiałam się
-Ciekawe jak go namówiłaś, żeby Ci pożyczył
-Mam swoje sposoby - powiedziałam tajemniczo
-Jakie? - wtrąciła się Katie
-Powiedziałam Lil'owi, że umieszczę podziękowania dla niego na mojej płycie, gdzieś małym druczkiem pod kodem kreskowym na pewno coś o nim wspomnę - zaśmiałam się
-A tak na serio? - spytała mama powstrzymując śmiech
-Poprosił mnie, żebym na Ciebie uważała a potem dał 300 dolarów - powiedziałam i pomachałam banknotami - ale myślę, że tą kwotą raczej zapłacimy za wizytę u ginekologa
-To może idźcie tam dzisiaj, im wcześniej tym lepiej - zaproponowała Katie
-Masz racje - powiedziała Carol i zanim się obejrzałam stała już gotowa do wyjścia przy drzwiach
-Wow, szybko - stwierdziłam i wyszłam na zewnątrz
Na polu było jeszcze bardziej cieplej niż jakąś godzinę temu. Gdybym była czekoladą to już dawno roztopiłabym się.
-Boję się - szepnęła moja mama
-Mamo, byłaś już 3 razy w ciąży... - stwierdziłam
-To nie zmienia faktu, że się boję. A co jeżeli moje przemyślenia się sprawdzą i Lil' nie będzie chciał tego dziecka?
-Mamo, on cię cholernie kocha, a to dziecko byłoby owocem tej miłości więc niby czemu miałby go nie chcieć?
Według mnie dobrze wiedział, że jak nie założy tego co trzeba to jest prawdopodobieństwo tego, że możesz zajść w ciążę.
-Wiem, ale co jest teraz dla niego ważne? Kariera - powiedziała łamiącym się głosem
-Ale ty też jesteś dla niego ważna - powiedziałam i lekko ją objęłam
-Gdybym była dla niego ważna to raczej by zadzwonił spytać, czy wszystko z nami w porządku - stwierdziła i starła łzy, które zdążyły już spłynąć po jej policzkach
-Mamo, uśmiechnij się zaraz się dowiesz się najpiękniejszą rzecz na świecie - powiedziałam i weszłyśmy do budynku w którym znajdował się ginekolog

czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 53

Od autorki: Ok, rozdział krótki i ogólnie nie będę go komentować więc zostawie to Wam tym cudownym 3 osobom :)



enjoy x

*Nicki*

Po około 15 minutach prawie już nie padał więc można było w miarę spokojnie wrócić do domu. Gdy miałam na myśli "wrócić do domu" to nie sądziłam, że będzie to powrót w zupełnej ciszy. Drake ani razu się do mnie nie odezwał choć miałam wrażenie, że chce to zrobić. Jedyne co robił to co jakiś czas spoglądał na mnie nie wiedząc nawet, że ja to widzę. W połowie drogi chłopak przystanął, spojrzał na mnie, potem na sklep przed którym się aktualnie znajdowaliśmy i znowu na mnie.
-Zaczekaj tu - powiedział i zanim się obejrzałam Drizzy wszedł już do sklepu
Wywróciłam oczami i cierpliwie czekałam aż Drake wyjdzie z tego przeklętego sklepu. Nie dość, że było mi zimno i byłam cała mokra to ten sobie umyślił jakieś zakupy. Nic tylko go teraz zaszczuć psami, których niestety nie posiadam. Westchnęłam cicho i wyjęłam telefon z kieszeni który o dziwo jako jedyny nie był mokry po tej ulewie. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam, że mam tylko 30 nieodebranych połączeń od mojej rodzicielki. Zawsze mam ponad 60 a teraz tylko 30. To jest jakiś cud. Schowałam telefon z powrotem do kieszeni i spojrzałam na Drake'a który właśnie wychodził ze sklepu. Miałam mu już powiedzieć coś zgryźliwego ale zdziwił mnie widok róży którą trzymał w dłoni.
-Dla mnie? - spytałam zaskoczona
-A widzisz tu kogoś innego dla kogo mógłbym kupić róże?
-Nie - przyznałam
-No widzisz - uśmiechnął się promiennie
-Ale mogłeś ją kupić dla mamy - stwierdziłam
Drake wywrócił oczami i wręczył mi róże.
-Ładna - przyznałam
-Taka jak ty
-Przesadzasz - westchnęłam
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Niech Ci będzie - poddałam się
Chłopak zaśmiał się po czym mnie objął.
-Trochę zmokłaś - stwierdził
-I nie wiem jakim cudem ty jesteś prawie suchy - powiedziałam i spojrzałam na niego
-Mam swoje sposoby - mrugnął do mnie
-Ciekawe jakie - prychnęłam
-Zgadnij - zaśmiał się
Zamyśliłam się i powiedziałam pierwszą lepszą rzecz która przyszła mi do głowy.
-Nie wiem, może schowałeś się w sklepie
-I co by było dalej? - spytał
-Zacząłeś mieć wyrzuty sumienia, że zostawiłeś mnie samą więc zacząłeś mnie szukać aż mnie znalazłeś
Drake chciał coś powiedzieć jednak mu przerwałam.
-Ale staliśmy pod jednym drzewem więc jakim cudem ty byłbyś suchy a ja mokra
-Magia - zaśmiał się i otworzył drzwi wejściowe kluczem, po czym wszedł do środka a ja za nim. Od razu wyczułam a a raczej usłyszałam nerwową i napiętą atmosferę panującą w domu. Rodzice Drake'a spokojnie siedzieli w kuchni i słuchali krzyków dochodzących z góry. Przynajmniej Sandi bo Dennis słuchał piosenek na mp3.
-A myślałem, że oni się nigdy nie pokłócą - stwierdził Drake
-Ja też - przyznałam mu racje
-O co im poszło? - spytał Drake Sandi
-Nie wiem o co ale raczej o coś poważnego bo rozbili 4 talerze i jeden kubek a później przenieśli się do pokoju więc tam strat nie ocenie - powiedziała w skrócie i dopiła herbatę
-Pójdę to obczaić - poinformowałam resztę i skierowałam się na górę
Stanęłam w bezpiecznej odległości od pokoju i zaczęłam nasłuchiwać.
-Ale po jakiego chuja ty chcesz tam iść? - spytał Lil' podniesionym głosem
-Chyba mam prawo porozmawiać z moim mężem, zresztą muszę mu coś powiedzieć - odpowiedziała Carol nad wyraz spokojnie
-Błagam Cię on Ci spieprzył życie a ty chcesz jeszcze z nim rozmawiać? - spytał
Moja mama nic nie odpowiedziała.
-A zresztą idź, jak Ci tam przypierdoli to może zmądrzejesz - stwierdził
-Tam będzie ochrona więc nic mi nie zrobi, zresztą od razu po tej wizycie zamierzam wybrać się na lotnisko i pierwszym lepszym samolotem polecieć na Trinidad - oznajmiła mu jak i przy okazji mi
-A można wiedzieć po co? - spytał lekko przestraszonym głosem
-Chyba mam prawo wiedzieć co się dzieje u reszty moich dzieci - stwierdziła
-Ty wiesz ile wypadków się teraz dzieje? Jeden błąd pilota i samolot się rozbije na drobne kawałeczki
-Wypomnę Ci to jak będziesz planował trasę koncertową - krzyknęła
-Nic mi nie wypomnisz bo jutro prawdopodobnie będziesz już martwa - stwierdził - zresztą może to i lepiej, będzie jeden problem mniej jak Ciebie nie będzie
Carol nic mu już nie odpowiedziała tylko wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
-Mamo co się stało? - spytałam przerażona tą całą sytuacją
-Nie ważne, muszę się spakować, jutro wyjeżdżam - powiedziała kierując się do pokoju obok
-Jasne, kłócicie się tak, że słychać Was w całym domu, później wychodzisz cała zapłakana i twierdzisz, że to jest "nie ważne"? Najpierw mi wszystko opowiesz a później będziesz się pakować - powiedziałam wchodząc do mojego pokoju
Mama zamknęła za sobą drzwi i usiadła obok mnie na sofie.
-Mów o co poszło, bo ja Was shippuje* i muszę wiedzieć co się stało - powiedziałam i podałam jej chusteczki
-Przecież słyszałaś - stwierdziła wycierając łzy
-Ale nic z tego kompletnie nie zrozumiałam więc mów - zachęciłam ją
-Zaczęło się od tego, że poprosiłam Lil'a żeby po Was wyjechał ale to nie tak ważne, więc bardziej poszło o to, że chciałam odwiedzić Twojego ojca w więzieniu
-Ok, więc ja powtórzę pytanie Lil'a "ale po jakiego chuja ty chcesz tam iść"?
-Chciałam z nim uzgodnić szczegóły rozwodu - szepnęła
-Chcesz z nim wziąć rozwód? - spytałam zaskoczona
-Tak - uśmiechnęła się lekko - chce być w końcu wolna i myśleć o przyszłości
-Czemu dopiero teraz?
-Bo chyba...prawdopodobnie....nie jestem pewna ale chyba...jestem w ciąży - powiedziała cicho
-Na prawdę?!
-To nie jest pewne - zaśmiała się
-Rozumiem, że Lil' nawet o tym nie wie
-Nie mówiłam mu bo raz już się pomyliłam i nie chce znowu robić mu nadziei a potem widzieć jak bardzo jest rozczarowany - powiedziała smutno
-Mam nadzieje, że tym razem się nie pomyliłaś - uśmiechnęłam
-Po wizycie w więzieniu chciałam polecieć na Trini ale Lil'owi jak zwykle nic nie pasuje a ja muszę wiedzieć co się u Twojego rodzeństwa dzieje
-Dziwisz mu się? Chcesz lecieć jakimś badziewnym samolotem lecieć kiedy Lil' może Ci wynająć porządny i luksusowy, zresztą on raczej nie martwi się samolotem tylko czymś innym - stwierdziłam
-Czym? - spytała
-Tym, że tam polecisz.....i nie wrócisz, że go zostawisz - powiedziałam cicho
Mama nic nie odpowiedziała tylko patrzyła się na mnie zszokowanym wzrokiem.
-Po tym co mi powiedział to powinnam tak zrobić - stwierdziła po chwili
Miałam coś już powiedzieć jednak Carol gwałtownie mi przerwała.
-Ale kocham go i wiem, że powiedział to w nerwach, na pewno nie miał tego na myśli - uśmiechnęła się
-A on Ciebie, po prostu się martwi więc dla świętego spokoju nie pójdzie tam z Tobą - stwierdziłam
-Co nie zmienia faktu, że on przy tej rozmowie nie może być a tym bardziej nie może być ze mną na Trini - powiedziała
-A na Trini czemu z Tobą lecieć nie może?
-Bo tam przy okazji odwiedzę ginekologa - zaśmiała się
-To może polecę z Tobą, hmm? - spytałam
-Nie mam nic przeciwko ale co wykombinowałaś? - spytała śmiejąc się
-Lil' będzie spokojniejszy kiedy ktoś będzie Cię pilnował czyli wypadło na mnie - stwierdziłam - no a teraz idź się z nim przeprosić tylko tak żeby bliźniaki z tego nie wyszły
-Dzisiejszej młodzieży to tylko seks w głowie - mruknęła i skierowała na górę
Zaśmiałam się i wzięłam do ręki róże od Drake'a.
Westchnęłam cicho i zaczęłam wyrywać z niej każdy płatek po kolei.
Kocha mnie - pierwszy.
Nie kocha mnie - drugi
Kocha mnie - trzeci
Nie kocha mnie - czwarty
Już miałam wyrwać ostatni kiedy zamiast mnie zrobił to Drake.
-Kocha Cię - szepnął i delikatnie pocałował mnie w policzek...




*shippować - wspierać czyjś związek



wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 52

Od autorki: Po pierwsze znowu  przepraszam ale brak rozdziału był spowodowany brakiem internetu. Po drugie widząc po tym ile Was komentuje postanowiłam, że opowiadanie będzie o wiele krótsze niż planowałam. Po co je dalej ciągnąć skoro na 10 osób komentuje tylko 3 lub 4? Mogłabym je pisać w nieskończoność ale jak nie ma dla kogo...

P.S trochę późno ale - życzę Wam udanych wakacji :) x



enjoy x



*Nicki*

Obudziłam się około godziny 7. Sama nawet nie wiem czemu tak wcześnie. Powoli wygrzebałam się z łóżka i przeciągnęłam się ziewając jednocześnie. Z szafy wyciągnęłam pierwszą lepszą bluzkę i krótkie spodenki. Przebrana i o dziwo głodna zeszłam do kuchni gdzie większość domowników siedziała sennie przy stole.
-Dobry - wymamrotałam i usiadłam na jednym z krzeseł
-Cześć skarbie - przywitała się entuzjastycznie moja mama
Chyba tylko ona jedyna się tak zachowywała. Miała podejrzanie dobry humor. W przeciwieństwie do mnie i innych.
-Gdzie reszta? - spytałam
-Lil' jest w studiu, Drake śpi a Dennis gdzieś poszedł - westchnęła Sandi i wróciła do rozwiązywania sudoku.
-A co ty taka smutna jesteś? -  spytała Carol i przytuliła mnie do siebie
-Spaaać - mruknęłam i rozmarzyłam się
O tak. Zamiast mojej mamy przytula mnie do siebie ktoś inny. Ktoś o umięśnionej klacie, cudownym głosie, nieziemskim i uroczym uśmiechu. Ktoś kto właśnie sobie jeszcze słodko pochrapuje w łóżku - czyli Drake.
-Mogłaś jeszcze pospać - stwierdziła Carol
Otrząsnęłam się z marzeń i spojrzałam na nią.
-Nie mogłam bo mi się koszmary śniły - westchnęłam
-To mogłaś iść do pokoju obok, Drake na pewno sprawiłby, żeby śniło Ci się co innego - zaśmiała się Sandi
-Nie chce być nie miła ale dwa dni temu razem z Drake'iem słyszeliśmy jak ty i Dennis...
-Przesłyszeliście się - przerwała mi Sandi i schowała twarz w dłonie
-Ale jesteś chamska, takich rzeczy się nie wytyka - zaśmiała się Carol
-Taka moja natura - puściłam jej oczko po czym spojrzałam na Drake'a który właśnie wszedł do kuchni. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że nie miał na sobie koszulki. Boże, on nie miał koszulki!
-O kurwa - wymsknęło mi się a wszyscy natychmiastowo spojrzeli na mnie przez co musiałam się zarumienić. W tej chwili wyglądałam dokładnie tak jak Sandi 2 minuty temu. Chłopak zaśmiał się i usiadł obok swojej mamy.
-O czym tak rozmawialiście? - spytał
-O tym co ponoć ty i Nicki słyszeliście dwa dni temu - zaśmiała się Carol
-Aaaa, o tym 'o tak, mocniej, mocniej, kurwa, o tak'? - spytał ponownie na co Sandi schowała się prawie pod stół.
-Tak - odpowiedziałam śmiejąc się
-Na 100% są ciekawsze tematy na świecie niż zwykły seks - stwierdziła zażenowana Sandi - Nicki, jak kręcenie teledysku?
-Dobrze - westchnęłam
-A może trochę konkretniej? - zaśmiała się moja mama
-Za niedługo zobaczycie efekty - powiedziałam i wyjęłam telefon bo dostałam sms-a

Od Riri <3 : Zaraz u Ciebie będę

Zdziwiłam się bo nie miałam zielonego pojęcia co Riri może ode mnie chcieć. Odłożyłam telefon na stół i spojrzałam na resztę a właściwie już tylko na Drake'a bo jedynie on został w kuchni a Carol i Sandi  przeniosły się do salonu. Chłopak uśmiechnął się do mnie co ja oczywiście odwzajemniłam.
-Taka ładna dzisiaj pogoda, może pójdziemy na spacer? - zaproponował Drake
Już miałam mu odpowiedzieć, jednak uniemożliwiła mi to Riri, która wpadła do kuchni jak burza/
-Nicki - krzyknęła Rih
-Co się stało? - zaśmiałam się. Rih była strasznie podekscytowana.
Dziewczyna podeszła do mnie i pokazała mi swoją rękę. Na jednym z palców widniał pierścionek z diamentem.
-Chris Ci się oświadczył?! - krzyknęłam gwałtownie wstając
-Tak! - krzyknęła podekscytowana i rzuciła się na mnie
-Tak się ciesze - powiedziałam zgodnie z prawdą - myśleliście już nad datą?
-Tak ale na razie nic z tego, chcemy skupić się na karierze - uśmiechnęła się promiennie
-Jesteś taką szczęściarą - westchnęłam i znowu się rozmarzyłam
-Też znajdziesz tego jedynego, w sumie już go znalazłaś - pocieszyła mnie Rih
-Może i znalazłam ale zamiast iść do przodu to stoimy w tym samym miejscu - stwierdziłam
-Nie załamuj się tylko idźcie na randkę, ja z Chris'em dzisiaj znowu idę - zaśmiała się Rih
-Drake coś mi proponował ale mu przerwałaś - zaśmiałam się
-Tak? To w takim razie przepraszam, ja zawsze przychodzę w nieodpowiednim momencie więc lepiej już pójdę, pa Nicki - pożegnała się i zanim się obejrzałam już jej nie było
Westchnęłam cicho i zamknęłam oczy. Riri jest taką szczęściarą. Jest sławna i miała sławnego chłopaka. Teraz jest to jej narzeczony a za kilka lat będzie jej mężem. Życie jak w jakimś fan fiction.
-To co Nicki wychodzimy gdzieś? - spytał Drake wchodząc do pomieszczenia
-Jasne - uśmiechnęłam się promiennie
-Gdzie wychodzicie? - spytała Carol
-Na spacer - odpowiedział Drake ubierając dżinsową kurtkę
-Tylko wróćcie szybko bo zapowiadają na popołudnie ulewy i gwałtowne burze - poprosiła moja mama
-Postaramy się - uspokoiłam moją mamę i razem z Drake'iem wyszliśmy na zewnątrz
Na polu panował upał aż niemożliwe jest to, żeby później padał deszcz. Spojrzałam na Drizzy'ego, który jak na złość ręce miał schowane w kieszeniach spodni. Westchnęłam cicho, czym zwróciłam na siebie uwagę chłopaka. Drake chyba zrozumiał o co mi chodzi bo zaraz po tym mnie objął.
-Tak właściwie to gdzie idziemy? - spytałam po chwili
-Do parku - odpowiedział
-Jaka odmiana - zaśmiałam się
-Mówiłaś, że masz dość kina - stwierdził
-No bo mam, a ja lubię zmiany - zaśmiałam się po raz kolejny
Drake westchnął i objął mnie jeszcze mocniej. Było to bardzo przyjemne i chciałam, żeby trwało to w nieskończoność. Jednak jak zwykle musiało wszystko szło nie po mojej myśli i Drake przestał mnie obejmować i usiadł na pierwszej lepszej ławeczce. Siedzieliśmy przez chwile w absolutnej ciszy. Przysunęłam się bliżej chłopaka i położyłam głowę na jego ramieniu. O dziwo nie zaprotestował ale zaczął rozglądać się nie spokojnie we wszystkie strony.
-Przeczysz samemu sobie - stwierdziłam
-O co Ci chodzi? - spytał zdziwiony
-Twierdzisz, że do mnie coś czujesz a gdybyśmy byli parą to nawet byś mnie nie objął bo bałbyś się, że zobaczyliby to paparazzi
-Ale nie jesteśmy parą i nie muszę Cię bez powodu chwytać za rękę, obejmować Cię, sprawiać żebyś się uśmiechała - powiedział
Nic nie odpowiedziałam tylko wstałam z tej przeklętej ławeczki i zaczęłam iść szybkim tempem w nieznanym mi kierunku. Nawet za mną nie krzyknął, nie pobiegł za mną. Nic, kompletnie nic. Cholernie zabolało. Nie wiem nawet kiedy zaczęłam płakać. Niebo zrobiło dokładnie to samo. Za nim się obejrzałam padało jak z cebra a ja nie mam gdzie się schronić. Jeszcze w dodatku zaczęło grzmieć. Czemu akurat teraz? Może nie wiecie ale cholernie boje się burzy.
Postanowiłam jednak iść do przodu a nie stać w jednym miejscu. Mimo tego, że mieszkam od 2 lat w Nowym Jorku to w ogóle nie mogę się w nim odnaleźć.W ogóle nie wiem gdzie jestem. Gdzie ja mam iść? Przez ten deszcz nic kompletnie nie widać, jedynie można było dostrzec błyskawice, które dla mnie były przerażające. Skuliłam się przy jednym z drzew i zaczęłam jeszcze bardziej płakać niż przed chwilą. W pewnej chwili piorun trafił gdzieś tak blisko mnie, że aż się skuliłam i z moich ust wydobył się stłumiony pisk. Nagle poczułam, że ktoś od tyłu mnie do siebie przytula. Było to tak niespodziewane, że aż się przestraszyłam.
-Nicki, nic Ci nie jest? - spytał Drake
-Nic - powiedziałam i wyrwałam się z jego uścisku. Był to jednak błąd bo piorun znowu uderzył gdzieś blisko.
-Drake, ja się boję - powiedziałam płaczliwym głosem
-Nic Ci nie będzie, obiecuje - szepnął i znowu mocno mnie do siebie przytulił.
Na szczęście deszcz się powoli uspokaja więc mam nadzieje, że za niedługo będziemy mogli wrócić do domu...







poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 51

Od autorki: Znowu troszkę Was zaniedbałam...znaczy dokładnie to ja nie wiem kogo zaniedbałam bo 24 maja były 3 komentarze i aż do dzisiaj ich stan się nie zmienił. Czyli mam tym rozumieć, że nikt już tego gówna nie czyta, tak? Strasznie mi przykro bo umowa była jasna, że skoro ja mogę dla Was poświęcić czas na napisanie rozdziału to wy możecie poświęcić 5 minut na napisanie komentarza...Skoro już Was to opowiadanie nie ciekawi to napiszcie to po prostu i nie będę marnować czasu na pisanie i wymyślanie rozdziału. Ja to robię dla Was, nie dla siebie więc proszę docencie to bo dla mnie nie jest problemem usunięcie bloga.






*Nicki*

-Nicki, wiesz, że film się już dawno skończył? - spytał Drake
-Powinieneś się już dawno przyzwyczaić, że po każdym horrorze musze ochłonąć z jakieś 30 minut - powiedziałam i zaczęłam zbierać się do wyjścia
-Przyzwyczaiłem się bo za każdym razem jest to samo - zaśmiał się i przepuścił mnie w drzwiach
-Dlatego następnym razem to ja wybieram film - zatrzymałam się gwałtownie przez co Drizzy na mnie przez przypadek wpadł
-O nie, znając Ciebie wybrałabyś jakieś smęty o miłości na których bym się nudził - stwierdził
-No a ty wybierasz horrory na których ja się nudzę więc - wyraziłam swoje zdanie na ten temat
-Ty się nie nudzisz, ty się boisz - poprawił mnie na co ja wywróciłam oczami
-Dobra, nie było tematu - prychnęłam
Chłopak zaśmiał się i mnie objął. Jak zwykle było to bardzo przyjemne i na pewno dalej by było gdyby nie zadzwonił mój telefon. Zatrzymałam się na chwile i zaczęłam grzebać w torebce w poszukiwaniu komórki, której za chiny nie mogłam wygrzebać. Drake zaczął się lekko kołysać do mojego dzwonka którym jest Pon De Replay*. Tak na marginesie muszę go zmienić.
-Co się stało? - spytałam
-Z pewnych przyczyn musimy kręcić teledysk dzisiaj - powiedział cicho Lil' tak jakby się bał, że go za tą wiadomość zabije. W sumie chciałam to zrobić. Przerwał mi ważną czynność którą było obejmowanie się z Drake'iem
-Serio? - spytałam zdziwiona.
Troszke zdziwiła mnie ta informacja bo jest godzina 18 a oni chcą kręcić teledysk dzisiaj zamiast jutro kiedy będzie na to cały dzień.
-Tak, sam się zdziwiłem gdy do mnie zadzwonili - westchnął
-Ok, nie przejmuj się, zaraz będziemy z powrotem w domu - powiedziałam i szybko się rozłączyłam
-Lil'? - spytał Drake gdy zobaczył, że zakończyłam rozmowe.
-Tak, z nieznanych mi przyczyn teledysk będzie kręcony dzisiaj - powiedziałam w skrócie
-Normalka - stwierdził i z powrotem mnie objął. On czyta mi w myślach czy jak?
-Czemu? - spytałam
-Sama się o tym przekonasz - zaśmiał się i pomachał do przechodzącej fanki, która miała na sobie koszulkę z jego wizerunkiem. Dziewczyna od razu się na niego rzuciła. Wyglądało to całkiem słodko ale i tak mnie coś w sercu zakuło mimo tego, że była to tylko fanka o wiele od niego młodsza. Westchnęłam cicho i odsunęłam się, żeby nie przeszkadzać im w czasie robienia sobie sellfie. Zaczęłam się troche niecierpliwić bo trwało to już za długo a Lil' mnie na 100% zamorduje gdy spóźnię się na to kręcenie. Odchrząknęłam znacząco by zwrócić na siebie uwagę chłopaka. Drake spojrzał na mnie troche zły, po czym pożegnał się niechętnie z fanką i podszedł do mnie. Nie wiedziałam czy powinnam go przeprosić, zacząć z nim normalnie rozmawiać czy może najlepiej w ogóle się nie odzywać. Jednak postanowiłam na wszelki wypadek go przeprosić. Chociaż nawet nie wiem za co. Dobrze wiedział, że powinniśmy się pośpieszyć a on jak na złość musiał zaczepić tą fankę.
-Drake...- zaczęłam niepewnie
-Co? - spytał zły
-Przepraszam - szepnęłam
Nigdy nie lubiłam gdy Drizzy był zły, w szczególności na mnie lub przeze mnie. W sumie nie lubiłam gdy którykolwiek chłopak, mężczyzna był na mnie zły. Zawsze kojarzyło mi się to z moim ojcem. Zawsze bałam się, że w takiej sytuacji mi się oberwie. Spojrzałam na Drake'a, który w tej sytuacji nie zamierzał mnie uderzyć tylko był nad wyraz spokojny. Po chwili jego twarz się rozpromieniła i uśmiechnął się do mnie ciepło.
-Nic się przecież nie stało - powiedział i znowu mnie objął
-Widzę, że jesteś zły, przepraszam, że Cię przeze mnie nie mogłeś dłużej porozmawiać z fanką no ale wiesz, że akurat wypadło teraz to kręcenie i dobrze wiesz jaki jest Lil' - powiedziałam spoglądając na niego
-Rozumiem - uśmiechnął się a ja cicho westchnęłam
-Co się stało? - spytał zaniepokojony
-Nic, tylko mam wyrzuty sumienia, że nie mogłeś spokojnie pogadać z fanką - powiedziałam
-I nie potrzebnie bo będę miał jeszcze tysiące szans na spotkanie z fankami - powiedział i złożył delikatnego całusa na moim policzku na co ja się zaśmiałam.
-Z resztą gdybyśmy się nie śpieszyli to na pewno pogadałbym z nią dłużej. Była strasznie urocza i stwierdziła, że ukrywamy swój związek - dodał po chwili i przepuścił mnie w drzwiach.
Zaśmiałam się na jego słowa i zaczęłam wzrokiem Lil'a. Nie było to jednak bo panował łatwe bo straszny chaos.
-Cześć mamo, gdzie Lil'? - spytałam wchodząc do kuchni
-Dobrze, że już wróciłaś bo wszyscy zaczynali się już martwić, Lil' jest na ostatnim piętrze - uśmiechnęła się do mnie i wróciła do poprzedniej czynności
Wychodząc z kuchni wpadłam na Drake'a, który był akurat z tego powodu zadowolony. Zaśmiał się i pociągnął mnie za sobą na górę. Zdziwiłam się gdy zauważyłam, że istnieje jeszcze jedno piętro. Odkąd się tu wprowadziłam sądziłam, że są tylko trzy a jednak są cztery. Po dotarciu do Naszego celu strasznie się przeraziłam. Panował tu jeszcze większy chaos niż w całej willi. Drake delikatnie mnie objął, po czym popchnął w głąb pomieszczenia w którym aktualnie przebywał Lil'. Mimo tego, że to trzeci teledysk w którym miałam występować to i tak strasznie się denerwowałam.
-O w końcu jesteś - ucieszył się Lil' i podszedł do mnie z nieznanym mi dotąd facetem - to jest David, reżyser tego teledysku
-Miło mi Cię poznać Nicki, tam jest Jessie -wskazał na zajętą czymś kobietę - ona Cię ubierze, pomaluje i takie tam, jak już będziesz gotowa to przyjdź do pomieszczenia obok - uśmiechnął się i szybko pognał do innego pokoju
Podeszłam do Jessie, która o dziwo ucieszyła się, że może mnie poznać. Dziewczyna dała mi strój w który mam się przebrać. Tak szczerze to wyglądałam w nim dziwnie. Jesssie ubrała mi jeszcze blond-zielono-różową perukę i stwierdziła, że jestem gotowa. Tak jak poprosił mnie reżyser od razu po tym przyszłam do pomieszczenia obok. Niesamowicie się denerwowałam mino tego, że to był już trzeci teledysk nagrywany z moim udziałem.
-Więc zasada numer 1, to nie ma być kolejny beznadziejny i nudny teledysk. Macie się świetnie bawić i wygłupiać - powiedział David i na Nas spojrzał
Obydwoje z Lil'em przytaknęliśmy i słuchaliśmy go dalej.
-Wyobraźcie sobie, że jest tu ring. Wiem nie ma go tu ale później komputerowo się to zrobi i wyjdzie lepszy efekt. Wczujcie się po prostu w piosenkę - zaśmiał się - do roboty!

*2 godziny później*

Po około 2 godzinach cały teledysk był już nakręcony. Jeszcze trzeba było tylko go skleić i spokojnie mógłby trafić do sieci. Mimo tego, że ani piosenka ani teledysk nie ma większego przekazu to strasznie mi się podoba. Tak jak kazał David tak zrobiliśmy - czyli po prostu wygłupialiśmy się.
-I jak Ci się podobało? - spytał Lil'
-Strasznie fajnie było, niech tylko ten teledysk trafi do sieci to pokaże go Carol - zaśmiałam się
-A ja go pokaże Drake'owi - odgryzł się
Wywróciłam oczami po czym zaczęłam się śmiać.
-Zostały jeszcze jakieś żelki? - spytałam śmiejąc się dalej
Lil' rzucił mi opakowanie żelek i poszedł odprowadzić ekipę oraz ustalić szczegóły. Westchnęłam cicho i spojrzałam na zegarek. Przeraziłam się gdy zobaczyłam, że jest już po 20. Zajadając żelki zeszłam na dół. Na szczęście nie zgubiłam się po drodze co byłoby dziwne bo mieszkam już tutaj sporo czasu a nie znam połowy pomieszczeń. Chyba Drake jutro mnie oprowadzi. Myśląc o tym przechodziłam akurat obok jego pokoju. Drzwi były uchylone więc delikatnie zajrzałam do środka. Okazało się, że Drake smacznie już sobie śpi. Uśmiechnęłam się na ten widok i nie wiem czemu ale ciepło zrobiło mi się na sercu. To pewnie przez ten jego urok. Po chwili wpatrywaniu się tak w niego postanowiłam jednak sama iść spać. Wykończyło mnie to kręcenie. Delikatnie zamknęłam drzwi i odchodząc od nich wpadłam na Dennisa. O mało co nie krzyknęłam z przerażenia.
-Jejku, przepraszam, nie chciałem Cię wystraszyć - uspokoił mnie
-Zdaje sobie sprawę, co Pan się tak skradał? - zaśmiałam się
-Wracałem z kuchni i zauważyłem jak się tak wpatrujesz, nie chciałem Ci przeszkadzać - powiedział
-Chyba nie powinnam - stwierdziłam zmieszana
-Co? A nie, wpatruj się do woli - zaśmiał się a ja razem z nim.
-W każdym razie przepraszam, że Cię przestraszyłem i przepraszam też za to co ostatnio powiedziałem. Na prawdę nie miałem pojęcia - powiedział szczerze i obdarował mnie uśmiechem.
Cholera. już wiem po kim Drake odziedziczył uśmiech.
-Rozumiem, nic się nie stało - powiedziałam i odwzajemniłam gest
-Pewnie chcesz iść spać bo wykończona jesteś albo jeszcze popodziwiać mojego syna a ja Ci przeszkadzam, dobranoc - zaśmiał się
-Dobranoc - odpowiedziałam i weszłam do swojego pokoju
Z spod łóżka wyjęłam moją ukochaną piżamke i od razu się w nią przebrałam. Nawet nie wiem jak ona się tam znalazła, mniejsza z tym.  Położyłam się do łóżka i spokojnie czekałam aż zmorzy mnie sen...






*Pon De Replay - piosenka Rihanny



sobota, 24 maja 2014

Rozdział 50

Od autorki: Myślę, że pomine kwestie przepraszania Was po raz 83973940479757. Sama już nie pamiętam co było w poprzednim rozdziale i szczerze nie mam pomysłu na ten ale, żeby Was nie zawodzić przeczytałam rozdział 49 i cóż...o to rozdział 50, który jest....jaki jest :) mam nadzieje, że chociaż troche Wam się spodoba oraz, że docenicie to chociaż drobnym komentarzem :) Zdaje sobie sprawe, że ostatnia fabuła rozdziałów może być nudna i oklepana ale na prawde postaram się to bardziej rozwinąć gdy będę miała mniej nauki i będzie więcej wolnego czasu :) i obiecuje, że następne rozdziały będą już dodawane regularnie. omg, mam większą wene na tą notke przed rozdziałem niż na rozdział XD W każdym razie nie przedłużam i zapraszam do czytania :)



enjoy x

*Nicki*

Przez chwile w pokoju panowała absolutna cisza. Drake obdarzał mnie co kilka sekund spojrzeniem a ja starałam się uspokoić przyspieszony oddech i bicie serca, co jednak nie było łatwe, gdyż Drizzy zamiast mi pomóc to utrudniał mi to swoim uśmiechem.
-Spokojnie, bo mi jeszcze na zawał zejdziesz - stwierdził Drake
Zaśmiałam się cicho, chociaż w tej kwestii chłopak miał racje, bo przed chwilą mało co nie dostałam zawału. Tak szczerze, to trochę byłam zawiedziona postępowaniem Drizzy'ego. Serio myślałam, że mnie pocałuje a tu co? Takie zaskoczenie - zwykły całus w policzek. No ale nie zawsze dostaje się to co chce, prawda? W sumie, może i lepiej. Nie byłam jeszcze gotowa związek a gdyby mnie pocałował a ja bym to odwzajemniła (a raczej bym to zrobiła) to dałabym mu jakieś nadzieje. "Napiętą" sytuacje przerwały dziwne dźwięki dochodzące zza ściany. Spojrzeliśmy na siebie z Drake'iem, po czym wybuchliśmy śmiechem.
-Ty też to słyszysz? - spytał
-Tak ale zdecydowanie wolałabym tego nie słyszeć - stwierdziłam - Boże, co oni tam robią?
-Pewnie się przepraszają - stwierdził
-Znam inne sposoby na przepraszanie - westchnęłam
-Mam nadzieje, że nie zostanę bratem - zaśmiał się Drake
Po tym zdaniu całkowicie odpłynęłam do krainy marzeń. To byłby słodki, uroczy i zarazem seksowny widok - Drake z małym dzieckiem na rękach. Tylko gdyby zamiast brata trzymał nasze dziecko. Niestety jak na razie nierealne do wykonania. Tak jak szybko dałam ponieść się fantazji tak również szybko musiałam się "obudzić", ponieważ jęki za ścianą się nasiliły i z mojej perspektywy było to po już prostu zabawne.
-Dobra, chodź na dół bo jeszcze będzie mi się to po nocach śniło - powiedział żartobliwie i pociągnął mnie na dół
-Miałam po Was iść - powiedziała moja mama widząc, że wchodzimy do kuchni
-Dobrze, że nie poszłaś - mruknęłam
-A nowa dziewczyna mojego taty gdzie jest? - zaśmiał się Drake
-Lil' poszedł ją odprowadzić, śmieszna sytuacja, ona tylko grała dziewczyne Dennisa, żeby wzbudzić zazdrość w Sandi - powiedziała Carol i wróciła do czytania gazety
Przez kilka minut w pomieszczeniu panowała cisza, jednak szybko została ona przerwana przez Drake'a.
-Chcesz iść do kina?
-Jasne - powiedziałam podekscytowana
-Poszlibyście raz na komedie a nie na horror - wtrąciła się moja mama
-No właśnie - zgodziłam się z nią
Drake uśmiechnął się cwaniacko i powiedział coś Carol na ucho.
-Aaaa, no chyba, że tak, to idźcie na horror - zaśmiała się i po raz kolejny wróciła do czytania gazety
-Coś ty jej powiedział?
-Dlaczego wole chodzić z Tobą do kina na horrory niż na komedie - zaśmiał się
-A ja się dowiem dlaczego?
-Jasne, dlatego bo kiedy się boisz przytulasz się do mnie bardzo uroczo - stwierdził i delikatnie mnie objął a ja oczywiście musiałam się zacząć rumienić. Chłopak zaśmiał się po raz kolejny i spytał:
-To co idziemy?
Przytaknęłam głową i już mieliśmy wychodzić gdy wpadliśmy na Lil'a.
-A wy gdzie się wybieracie? - spytał
-Do kina - oznajmiłam
-Znowu? I pewnie w dodatku po raz kolejny na horror - zaśmiał się
-Tak - westchnęłam
-Drake, zacząłbyś wybierać inne miejsca na randki - mrugnął do niego
-I inne gatunki filmów - dodałam po czym zaczęłam razem z Lil'em się śmiać a Drake standardowo udał obrażonego
-Oj dobrze, że nie obrażaj się i chodź bo się w końcu spóźnimy - zaśmiałam się po raz kolejny
-Bawcie się dobrze i nie wróćcie zbyt późno - Lil' puścił do nas oczko
-A ty z Carol nie rozwalcie domu - odgryzł się Drake
Weezy wywrócił oczami i wszedł do domu a my skierowaliśmy się w stronę kina. Drizzy jak zwykle chwycił mnie za dłoń. Rozejrzałam się niespokojnie dookoła. Na szczęście nigdzie nie zauważyłam paparazzi z czego byłam bardzo zadowolona.
-Więc na jaki film idziemy? - spytałam
-Na "Koszmar z Ulicy Wiązów" - powiedział i uśmiechnął się cwaniacko
-Brzmi strasznie - stwierdziłam
-I na pewno jest - powiedział i delikatnie mnie objął
-Następnym razem ja wybieram film - zaśmiałam się
-Niech Ci będzie, ale następnym razem może zabiorę Cię gdzieś indziej - powiedział tajemniczo
-Na przykład gdzie? - spytałam z ciekawością
-Sam jeszcze nie wiem ale na pewno będzie to jakieś wyjątkowe miejsce - westchnął
-Wyjątkowe?
-Tak, wyjątkowe, dokładnie takie jak ty - powiedział i uśmiechnął się do mnie co oczywiście odwzajemniłam.
Reszta drogi minęła Nam w absolutnej ciszy. Drake cały czas trzymał mnie za rękę jednak gdy dotarliśmy do kina natychmiast ją puścił z czego nie byłam zadowolona. Drizzy przepuścił mnie pierwszą w drzwiach i od razu skierował się do kas biletowych. W międzyczasie czytałam co pisało na plakacie filmu który mieliśmy zaraz obejrzeć. Opis był przerażający tak samo jak cały plakat. Aż miałam ciarki na całym ciele. Cóż, Drake będzie zadowolony bo zapewne będę się do niego kleiła przez cały film. Po chwili Drizzy zaszczycił mnie znowu swoją obecnością. Widząc moje przerażone spojrzenie zaczął się śmiać, jednak natychmiast przestał gdy zobaczył tym razem moje gniewne spojrzenie. Wzięłam od niego jedzenie i spokojnym krokiem przeszliśmy do sali. Standardowo zajęliśmy miejsca w ostatnim rzędzie. Postawiłam popcorn między nami i czekaliśmy na rozpoczęcie filmu. Westchnęłam cicho i zaczęłam bawić się telefonem który po chwili dał znak nadchodzącej wiadomości.

Od Weezy: Jutro kręcimy teledysk :D

Do Weezy: Szkoda, że mi tego 5 minut przed kręceniem nie powiedziałeś.

Od Weezy: Oj tam :D

-Kto napisał? - spytał Drake
-Lil', oznajmił mi, że jutro kręcimy teledysk - mruknęłam - szkoda, że mi tego jutro nie powiedział
-Nie przejmuj się, on tak, byłby zdolny nawet Ci to powiedzieć w czasie kręcenia - zaśmiał się i skupił swoją uwagę na ekranie
Już na samym początku zaczęły się dziać ohydne rzeczy. Zamknęłam oczy by tylko się nie patrzeć. Drake chyba to zauważył bo od razu chwycił moją dłoń i lekko mnie do siebie przytulił za co byłam mu wdzięczna.
-Wszystko ok? - spytał z troską w głosie
-Raczej tak - odpowiedziałam i wtuliłam się w niego jeszcze bardziej
Chłopak westchnął i zaczął nad czymś intensywnie myśleć ja natomiast w końcu otworzyłam oczy i skupiłam się na filmie, jednak jak zwykle nie na długo.
-Chyba muszę przestać zabierać Cię na takie filmy - stwierdził i wziął trochę popcornu
-Zgadzam się z tym w 100% - westchnęłam i po raz kolejny zasłoniłam oczy
Drake po chwili zaczął się śmiać a ja spojrzałam na niego zdezorientowana.
-I z czego się śmiejesz? - spytałam
-Bo ten film wcale nie jest taki śmieszny - stwierdził
-Może dla Ciebie - prychnęłam
Drake już nic nie powiedział tylko spowrotem skupił się na filmie a ja spokojnie czekałam na jego zakończenie....






środa, 7 maja 2014

Rozdział 49

Od autorki: W sumie nie mam nic ciekawego do powiedzenia od siebie więc już bezpośrednio zapraszam na rozdział :)  mam przez niego niezłe dricki feels mjdjdkfhsfgkhk
btw za niedługo 50 rozdział....kiedy to zleciało? :')

enjoy ♥

*Nicki*

-Napewno chcesz tam wracać? - spytał Lil' widząc jak wychodze
-A czemu niby mam nie wracać? - spytałam zdezorientowana
-Przyjechał tata Drizzy'ego z nową dziewczyną
-Fajnie - stwierdziłam wsiadając do auta
-Czy ja wiem - stwierdził - Sandi o mało co nie zabiła go na miejscu
-Typowe zachowanie zazdrosnej kobiety - mruknęłam - oni w ogóle się rozwiedli?
-Z tego co mi wiadomo to nie
-Nic już z tego nie rozumiem, nie rozwiedli się, a ten nagle przyjeżdża z nową dziewczyną, troche to dziwne - stwierdziłam
-Nie rozwiedli się ale Sandi wypierdoliła go z domu po kłótni w której chodziło o Drake'a, z tego co wiem Dennis jeszcze potem walczył o Sandi ale ta znalazła sobie kogoś innego na 2 miesiące, on z zazdrości zrobił to samo...
-Teraz wszystko jasne - westchnęłam
-Szkoda, że nie wiesz co się działo wczoraj jak Dennis rozmawiał z Draka'iem, tak się cieszył, że jego syn w końcu znalazł dziewczyne a tu taki pech
-Czyli nie tylko ja uwierzyłam w tą ustawke? - spytałam
-Wszyscy uwierzyli, Patricia miała wszystko dobrze zaplanowane, tylko nie przewidziała sprzeciwu uroczej pary
-Wiedziałeś od początku, prawda? - spytałam
-Szczerze to nie, ale później Sandi wyciągnęła wszystko od Drake'a i się wydało, zresztą to było dla mnie podejrzane, że zakochany w Tobie a nagle z Rih zaczyna kręcić
-Ty chyba wiesz wszystko - zaśmiałam się
-Co masz na myśli? - spytał
-Wiesz, że jest we mnie zakochany
-To po nim widać, zresztą po Tobie też, więc uważaj bo Dennis ma niezłego czuja - zaśmiał się
-Znasz go? - spytałam
-Znam, nie raz Sandi i on dzwonili do mnie i robili awanture o to, że sprowadzam ich syna na złą droge, a prawda jest taka, że oni mieli go w dupie przez większość czasu
-Nie rozwiedli się, żyli z kimś innym a jednak martwili się o syna - zaśmiałam się - zejdą się jeszcze
-W to nie wątpie - powiedział wjeżdżając na posesje
Lil' zatrzymał auta i rozejrzał się niespokojnie. Zdziwiło mnie to więc też rozglądnęłam się na wszystkie strony. Kilku paparzzi sprytnie się ukrywało w krzakach przed naszą posesją.
-Oni im płacą za to skradanie czy co - mruknęłam
-Za wszystko im płacą - zaśmiał się Lil' i otworzył drzwiczki od auta żebym spokojnie mogła wyjść
-Może jak im zapłacimy to sobie pójdą? - spytałam żartobliwie
-Prościej będzie wejść do domu i nie wychodzić przez kilka godzin - stwierdził Lil' i cicho się zaśmiał
-Czyli wchodzimy? - spytałam
-Może przestali się kłócić - powiedział z nadzieją i otworzył drzwi
Zaśmiałam się i weszłam za nim. O dziwo było cicho, z czego Weezy się ucieszył. Cisza jednak nie trwała zbyt długo bo po chwili w przedpokoju pojawił się jakiś facet.
-A co to za piękność? - spytał podchodząc bliżej
-To jest Nicki - powiedział Drake i szeroko się do mnie uśmiechnął
Odwzajemniłam uśmiech i spowrotem spojrzałam na Dennis'a, który bacznie mi się przyglądał. Było to dość krępujące.
-Niezły ma tyłek, aż chciałoby się ją przelecieć - zaśmiał się
Mnie jednak teraz nie było do śmiechu. Zamknęłam oczy by nie pozwolić łzom spłynąć po moich policzkach. Drake widząc to szepnął coś na ucho tacie i spowrotem na mnie spojrzał.
-Boże, ja nie wiedziałem, nie bierz tego do siebie Nicki, ja nie wiedziałem.....nie wiedziałem - jąkał się Dennis
-Nic się nie stało - powiedziałam ledwo słyszalnie i zaczęłam iść w strone swojego pokoju
-Nicki zaczekaj - Drake złapał mnie za rękę - on nie chciał tego powiedzieć
-Wiem, nic się nie stało - powiedziałam i wyrwałam ręke z jego uścisku
Chłopak już nic nie powiedział tylko poddał się i pozwolił mi iść na góre. Weszłam do pokoju trzaskając drzwiami. Mój humor okropnie się zmienił przez te kilka minut. Nie przez Dennis'a czy Drake'a po prostu od tak. A może Roman chce się uwolnić? Hah, wątpie.
-Nicki, gniewasz się na mnie? - spytał Drake wchodząc do pokoju
-Zważając na to, że nie powiedziałeś mi nic o ustawce i to, że Twój tata ma mnie za dziewczyne do pieprzenia to nie
-Chyba musimy sobie coś wyjaśnić - stwierdził i usiadł obok mnie
-Więc słucham - uśmiechnęłam się lekko
-Mój tata chciał tylko zażartować a przez te kilka dni odkąd tu jest nie zeszliśmy na Twój temat i po prostu nie wiedział o Twojej przeszłości - powiedział i spojrzał na mnie
Nic nie powiedziałam tylko zaczęłam bawić się bransoletką na nadgarstku.
-A co do ustawki to nie mogłem nic nikomu powiedzieć, Rih jest cudowną dziewczyną ale nie umie uśmiechać się jak ty, śmiać się jak ty, przytulać się do mnie jak ty, chwytać nieśmiało moją dłoń jak ty i na pewno nie całuje jak ty  - powiedział i spojrzał na mnie ponownie
Po raz kolejny nic nie powiedziałam. Nie dlatego, że nie chciałam tylko po prostu zabrakło mi słów. Drake delikatnie chwycił moją dłoń.
-I nie umie się rumienić jak ty - zaśmiał się
Z tym Drake akurat trafił w dziesiątke. Już dawno pod wpływem komplementów moja twarz przybrała kolor różowy.
-I nie umie mnie uszczęśliwić jak ty - szepnął
Tym razem obdarowałam Drake'a nieśmiałym spojrzeniem. W jego oczach widziałam szczerość. Chłopak przysunął się do mnie tak, że jego twarz znajdowała się kilka centymetrów od mojej. Doskonale czułam jego oddech na mojej szyi i twarzy. Instyktownie przymknęłam oczy. Drake delikatnie zaśmiał się przez co w moim brzuchu zaczęło szaleć stado motyli i innych insektów. Drizzy przybliżył się do mnie jeszcze bardziej i  delikatnie chwycił moją twarz. Przez kilka sekund wstrzymałam oddech. Chłopak znowu zaśmiał się i tak po prostu pocałował w policzek. Po kilku minutach w końcu otworzyłam oczy. Mój wzrok skupił się na Drake'u, który nic sobie nie robił z tej sytuacji i tylko się uśmiechał....



niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 48

Od autorki: Nie chce Wam pisać po raz kolejny dlaczego tak późno jest rozdział bo powód jest ten sam - szkoła. Teraz będzie weekend majowy + matury (przynajmniej ja w matury mam wolne) więc może w tym okresie pojawi się kilka rozdziałów. Ale nic nie obiecuje bo prawdopodobnie w weekend majowy moge gdzieś wyjechać także nie nastawiajcie się zbyt pozytywnie. Tak wiem, namieszałam teraz troche ale przez coś a raczej kogoś totalnie nie moge się skupić :D hahahah.
Ok, co do rozdziału, jeżeli jest nudny, beznadziejny, krótki itp. to przepraszam.

enjoy ♥

*Drake*

-Są gdzieś? - spytała Rih
-Nigdzie ich nie widze - powiedziałem i jak na zawołanie puściliśmy swoje dłonie
Właśnie byliśmy z Riri na jednym z ustalonych wypadów, gdzie mieliśmy udawać słodką i zakochaną pare. Szczerze to miałem już dość tej sytuacji, jak i tego całego gówna które wymyśliła Patricia. Rih była tego samego zdania co ja ale bała się teraz postawić swojej menadżerce. Nie dziwie jej się, teraz reputacja Riri poprawiła się w 100%. Ale czy reputacja jest ważniejsza niż miłość do drugiej osoby. Niektórzy powiedzą, że tak, a inni, że nie. I ja zdecydowanie zgodziłbym się z tą drugą większością. Rih jednak jest rozdarta na pół, ponieważ dla niej reputacja i uczucie do Chris'a jest tak samo ważne. No ale cóż, Chris gdy tylko zobaczył zdjęcie na którym ja i Rih się "całujemy" zrobił jej awanture i wyszedł z willi nie mówiąc gdzie się wybiera. Z Nicki było tak samo, tylko, że ona po prostu wybiegła zrzucajac laptopa na podłoge. Cud, że ten sprzęt jeszcze działa. W każdym razie ani Chris ani Nicki nie wrócili jeszcze do domu. A nawet gdyby wrócili to pewnie nie chcieli by słyszeć żadnych wyjaśnień.
-Mam już dość - westchnęła i usiadła na jednej z ławek
-Myślisz, że ja nie? Prościej by było gdybyś wykorzystała tą wulgarność co masz w sobie i postawiła się Patrici - stwierdziłem
-Zamierzam w końcu to zrobić - wyznała
-Tylko nie wiesz pewnie jak - stwierdziłem
-Gdybyś ty postawił się np. Lil'owi to on zaczął by się śmiać, uśmiechnął by się do Ciebie i powiedział "racja, to był zły pomysł", a gdy ja się postawie Patrici to....eh szkoda gadać - westchnęła i spojrzała niespokojnie w prawo
-Chyba paparazzi się za nami stęsknili - zaśmiałem się i pomogłem dziewczynie wstać
Rih uśmiechnęła się do mnie i pociągnęła mnie w strone przeciwną niż prowadzącą do jej posiadłości.
-Gdzie ty mnie ciągniesz? - spytałem lekko przerażony
-Zaraz zobaczysz - powiedziała śmiejąc się
I rzeczywiście po chwili już poznałem miejsce w którym się znajdowaliśmy ale nie miałem zielonego pojęcia po co Rih mnie tu przyprowadziła.
-Po co przyprowadziłaś mnie pod dawny dom Nicki? - spytałem
-Bo ona na 100% tu jest, paparazzi wszędzie się czają a przecież chciałeś, żeby jak najszybciej ta cała szopka się skończyła
-Ale myślałem o bardziej innym sposobie - stwierdziłem
-Inaczej się nie da tego zakończyć - westchnęła...
A może to nie taki zły pomysł? Mam tylko nadzieje, że  moje zdolności aktorskie mnie nie zawiodą...

*Nicki*

-Może spraw, żeby on też poczuł się zazdrosny? - zaproponował SB
-Nie jestem zazdrosna - powiedziałam spoglądając na niego
-Smutna i zazdrosna - poprawił się
-Dokładnie - westchnęłam
-Za niedługo pewnie wszystko się wyjaśni - pocieszył mnie
-Ja na razie chce tylko wiedzieć czemu tak nagle pokochał Riri - jęknęłam i schowałam twarz w dłoniach
-Nicki myśl pozytywnie, a może to jakiś żart?
-Prima Aprilis było 1 kwietnia, zresztą wątpie, te zdjęcia na których się całują są prawdziwe - powiedziałam i starłam łzy z policzków
-Nicki, tylko znowu nie płacz - poprosił SB i delikatnie mnie przytulił
-No właśnie nie płacz i nie wiem czy wiecie ale na polu rozgrywa się bardzo korzystna scena dla Nicki - powiedział Max wchodząc do pokoju
Razem z Sb'im podeszliśmy do okna i delikatnie się wychiliśmy. To co tam zobaczyłam wprawiło mnie w niezłe zdziwienie. Rih i Drake kłócili się o coś a paparazzi robili im setki zdjęć. Nie wiem czy robili to specjalnie czy nie ale na pewno wszystkie gazety o tym pisać a pierwszą osobą która kupi tą gazete będę ja. Wokół całej posiadłości zrobiło się już niezłe zbiorowisko. W sumie nie dziwie się tym ludziom bo ta kłótnia była całkiem ekscytująca. A zrobiła się jeszcze bardziej gdy dołączyła do niej menadżerka Rih.
-Trzeba coś z tym zrobić - stwierdził SB
-Dzwonie po Lil'a - westchnęłam wyciągając telefon
Chłopak nic nie powiedział tylko spowrotem zaczął oglądać scene rozgrywającą się przed oknem.
-Przyjechać po Ciebie? - spytał Lil'
-Przyjechać to musisz, ale nie po mnie tylko po Drake'a
-Śpiewa Ci serenade pod oknem? - spytał
-Nie, kłóci się z Rih, która kłóci się ze swoją menadżerką - przedstawiłam mu krótko całą sytuacje
-Zaraz będę - rozłączył się a ja schowałam telefon i spojrzałam na SB'iego, który już zajadał popcorn.
-Smacznego - zaśmiałam się
-No co, to jest lepsze niż nie jedna komedia - stwierdził a ja ponownie się zaśmiałam
-Niezły obciach narobią - stwierdziłam
-Ale prznajmniej dowiedziałaś się, że to była ustawka - zaśmiał się
-Co?! - krzyknęłam
-Kłócili się o to jak rozmawiałaś przez telefon - powiedział i spojrzał na mnie
-Co?! - spytałam ponownie
-Mówiąc prościej, z tego co usłyszałem to tą ustawke wymyśliła menadżerka Rih
-Ty zawsze musisz mieć racje? - spytałam i zaczęłam się tak po prostu śmiać
-Nie, tylko to było do przewidzenia, Drake nie mógłby tak po prostu odkochać się i zakochać w Rih
-I znowu masz racje - westchnęłam i spojrzałam znowu w okno
Lil' tak jak obiecał tak zrobił. Pojawił się około 5 minut po moim telefonie. Gdy tylko chłopak się zjawił Patricia jak gdyby nigdy nic sobie poszła a paparazzi naszczęście podążyli za nią. Drake z Rih wsiedli do auta a Lil' skierował się w strone "mojej" posesji. Widząc to szybko zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi zanim Weezy zdążył zapukać.
-Wiedziałeś prawda? - spytałam
-O ustawce tak ale nie wiedziałem, że wymyślą taki sposób zerwania - zaśmiał się - na następny raz Cię poinformuje
-No mam nadzieje - mruknęłam
-Nie przejmuj się, z tego co słyszałem, Rih chce zmienić menadżerke - powiedział
Nic nie powiedziałam tylko przytaknęłam głową na znak, że rozumiem.
-Wracasz dzisiaj? - spytał
-Nie, jutro na 100% wróce - zaśmiałam się
-Ok, trzymaj się - pożegnał się i skierował w strone auta
Zamknęłam drzwi i odetchnęłam z ulgą. Znowu wszystko może się ułożyć i znowu moge być szczęśliwa...



czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 47

Od autorki: Tak, wiem, znowu zawaliłam :( Niestety, powoli zbliżamy się do okresu w którym moje życie będzie wypełnione szkołą i to dosłownie - poprawa ocen, sprawdziany, kartkówki...pewnie w Waszym przypadku też tak będzie, zwłaszcza, że większość z Was to 3-klasiści :)
Co do rozdziału....w tym miało być spokojnie ale jako, że nie mam weny na 'spokojny' rozdział wciele w życie swój plan :D hahahaha, bójcie się! :D

enjoy ♥

*Tydzień później*

*Nicki*

Pamiętacie jak ktoś najpierw mówił Wam, że jesteście dla niego najważniejsi? Że mimo wszystko będzie na Was czekał? Ja pamiętam. I żałuje, bo były to słowa rzucone na wiatr. A pamiętacie jak najlepsza przyjaciółka mówiła Wam, że nigdy nie odbije Wam osoby która jest dla Was ważna, dzięki której jesteście szczęśliwi, i tylko czekacie na odpowiedni moment by powiedzieć tej osobie 'kocham Cię'? Ja doskonale pamiętam.  I to niestety były następne słowa rzucone na wiatr.
-A może to nie jest na serio - stwierdził SB
-Prosze Cię, całowaliby się tylko tak na niby - prychnęłam
-To może z nimi pogadaj? - zaproponował
-Tsa, już to widze - mruknęłam
-Nicki, serio nie wiem jak mam Ci pomóc bo jest to troche dziwna sprawa, zwłaszcza, że Rih mówiła, że nie zamierza Ci odbić Drake'a a ten znowu twierdził, że poczeka aż będziesz gotowa na związek
-Oboje skłamali i oboje już dla mnie nic nie znaczą - szepnęłam
-Nie wyciągaj pochopnych wniosków - poprosił
-Nie wyciągam, tylko wyraźnie widziałam jak się całowali co raczej oznacza bycie w związku - westchnęłam
-Ciekawe co na to Chris....
-Nie wiem, ich nawet nie ochodziło jak ja na to zareaguje - powiedziałam i starłam kolejne łzy spływające po moich policzkach
-Tylko znowu nie płacz bo jak widze jak przez nich płaczesz to mam ochote Tam do nich iść i im przypierdolić, no przynajmniej Drake'owi
-Ale mnie to cholernie boli, najpierw obiecują a później te obietnice łamią, strasznie nie nawidze takich ludzi - westchnęłam
-Przeczysz samej sobie - stwierdził
-Co masz na myśli? - spytałam
-No bo ich kochasz, Rih jako przyjaciółke, Drake'a jako obiekt westchnień
-Da się kochać i nienawidzić jednocześnie?
-Jak widać da się - zaśmiał się
-Mam już tego wszystkiego dość - westchnęłam
-Dopóki się to wszystko nie wyjaśni, może lepiej tu zostań - zaproponował
-Moge? - spytałam
-Przecież to Twój dom - zaśmiał się a ja razem z nim

*Drake*

-Nienawidze jej, nienawidze jej, nienawidze jej - westchnąłem
-Przepraszam - szepnęła Rih
-Za co? Za to, że Twoja menadżerka wymyśliła jakąś pierdoloną ustawke? - spytałem
-Tak, bo przez to Twoje relacje z Nicki się pogorszyły
-Twoje też - stwierdziłem
-Patricia wybrała nie odpowiedni moment na tą ustawke
-Tej ustawki w ogóle nie powinno być - szepnąłem
-To już nie chodzi o to, ostatnio jak z nią rozmawiałam to obiecałam, że nigdy jej Ciebie nie odbije, nawet nie wiesz jak ja się teraz z tym czuje - załamała się
-Oboje daliśmy plame a tym bardziej Twoja menadżerka, która chce poprawić Ci wizerunek
-Mam już tego dość, mam tylko nadzieje, że Chris nie dowie się o tym w nieodpowiedni sposób
-Ile to ma jeszcze trwać? Patricia powiedziała Nam wszystko tylko nie to kiedy mamy niby zerwać
-Za kilka dni - westchnęła
Kilka dni czyli cała wieczność. Już prawie udało mi się naprawić relacje z Nicki i teraz znowu wszystko się spierdoliło.
-Najgorsze jest to, że nikt nie może wiedzieć, że to ustawka - załamała się
Znowu nic nie odpowiedziałem tylko westchnąłem. Chciałbym zasnąć, obudzić się i dowiedzieć się, że to jest tylko sen. Że Rih dalej jest z Chris'em a ja dalej staram się o Nicki. Ale niestety los a raczej menadżerka Rih chce inaczej. Nawet nie mam pojęcia czy Patricia uzgadniała ten plan z Lil'em lub osobami które odpowiadają za moją kariere.
-Pamiętasz, że jutro znowu mamy pokazać się razem? - spytała cicho Rih
-Tak, pamiętam - westchnąłem
-Na prawdę przepraszam, wiem, że wolałbyś być teraz szczęśliwy z Nicki a nie udawać, że jesteś szczęśliwy ze mną - powiedziała i zaczęła zbierać się do wyjścia
-Więc do jutra - uśmiechnąłem się do niej lekko
-Pa - pożegnała się i zanim się obejrzałem wychodziła już przez drzwi wyjściowe
-Drake, wszystko ok? - spytała mama wchodząc do pokoju
-Nic nie jest ok - westchnąłem
-Właśnie widze, od kiedy ty chodzisz z Riri? - spytała i usiadła obok mnie
-Od kilku dni - mruknąłem
-Ale przecież ty i Nicki....
-Nieważne, ok?
-Nie pójde z stąd dopóki mi nie powiesz co się stało - powiedziała
-Nie moge powiedzieć - powiedziałem zgodnie z prawdą
-Drake, prosze cię - poprosiła
-Menadżerka Riri wymyśliła ustawke, mam chodzić z Rih przez kilka dni dla poprawy jej chwilowego wizerunku.
-Czemu odrazu tego nie mówiłeś i czemu nie powiesz tego Nicki? - spytała
-Bo nikt ma nie wiedzieć, że to jest ustawka dlatego najlepiej gdybyś nikomu tego nie mówiła - powiedziałem i spojrzałem na nią
-Będzie dobrze - powiedziała i lekko się uśmiechnęła
-Chciałbym w to uwierzyć - westchnąłem i odwzajemniłem uśmiech




sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 46

Od autorki: Mam nadzieje, że poprzedni rozdział Wam się podobał bo co raz bardziej mam wrażenie, że komentujecie tego bloga na siłe...ale może tylko mi się tak zdaje.
W sumie nie mam nic do dodania więc odsyłam Was już bezpośrednio do rozdziału :)

enjoy ♥

*Nicki*

-Skarbie, otwórz drzwi - moja mama zapukała po raz kolejny do drzwi.
Westchnęłam i jedyne co zrobiłam to przewrucenie się na drugi bok. Czy ta kobieta nie rozumie, że nie mam ochoty na rozmowe?
-Nicki, co się stało?! Otwórz te jebane drzwi! - krzyknęła i zaczęła walić w drzwi
Skuliłam się i znowu zaczęłam płakać. W sumie płakałam od jakiś 3 godzin i nie miałam zamiaru przestać. Świadomość tego, że go zraniłam dawała o sobie znać z każdą łzą spadającą w dół.
-Drake, wiesz co się stało? - usłyszałam za drzwiami
Na dźwięk tego imienia wybuchłam jeszcze większym płaczem niż wcześniej. To bolało, cholernie bolało. 
Drizzy chyba nic nie odpowiedział bo nie usłyszałam jego melodyjnego głosu. Ewentualnie mój płacz to zagłuszył. Za to moja mama dalej dobijała się do drzwi i raczej nie zamierzała przestać a nieźle już mnie to wkurwiało.
-NIE MAM OCHOTY ROZMAWIAĆ! - krzyknęłam w końcu
-Jedna rozmowa i sobie pójde - poprosiła
Westchnęłam cicho i po krótkim zastanowieniu pozwoliłam jej wejść. Po chwili moja mama weszła do pokoju i usiadła obok mnie na łóżku.
-Co się stało? - spytała
-Nie zrozumiesz - szepnęłam i starłam łzy z policzków
-Jestem Twoją mamą, zawsze Cię zrozumiem - powiedziała delikatnie mnie obejmując
-Wszystko zaczęło się w szpitalu kiedy musieliśmy udawać pare przed lekarzem. Mieliśmy się pocałować i....pocałowałam go. Wszystko byłoby ok gdyby Drake nie wziął wszystkiego na poważnie. Wytłumaczyłam mu, że nie jestem gotowa na związek i, że nie powinnam go wtedy pocałować.
-A on co powiedział? - spytała nie pewnie
-Spytał się czy ten pocałunek coś dla mnie znaczył. Nic mu nie powiedziałam i on chyba zrozumiał, że to jest odpowiedź. A to nie prawda  bo ten pocałunek w chuj dużo dla mnie znaczył - powiedziałam a przy ostatnich słowach  po raz kolejny dzisiejszego dnia zalałam się łzami
Mama nic nie powiedziała tylko mocno mnie do siebie przytuliła. Za dużo to nie pomogło bo moje serce i tak było złamane na miliony kawałeczków. Ona tego nie naprawi, jedynie kto może naprawić moje serce jest ON...

*Drake*

-W pewnym sensie jesteś idiotą - stwierdził Lil'
-Dzięki - mruknąłem
-Poszedłbyś tam do niej i wszystko jeszcze raz wyjaśnił a nie tak odrazu się poddawał
-Ona już dała mi wszystko do zrozumienia, ten pocałunek nic dla niej nie znaczył, czyli mówiąc prościej Nicki nie odwzajemnia uczucia którym daże ją ja - powiedziałem smutno
-Ona na każdym kroku się do Ciebie przytula, patrzy się na Ciebie jak na jakieś dzieło, uśmiecha się do Ciebie gdy obdarzysz ją jakimkolwiek spojrzeniem i ona pierwsza Cię pocałowała - stwierdził
-I co to ma z tym wspólnego? - spytałem nie rozumiejąc go
-Jesteś głupi czy głupi? - spytał
-Strzelam, że głupi - wywróciłem oczami
-Ona zaprzeczyła samej sobie - stwierdził
-Czyli uważasz, że skłamała? - spytałem
-Coś w tym rodzaju, ona po prostu musi otrząsnąć się z ostatnich przeżyć, a gdy będzie już wszystko dobrze sama jeszcze wskoczy Ci pod kołdre - mrugnął
-Co?! - krzyknąłem
-Miałem na myśli, że będzie chciała być Twoją dziewczyną, nie mam pojęcia o czym to pomyślałeś - zaśmiał się
-Jakbyś nie używał jednoznacznych określeń to bym myślał inaczej - mruknąłem
-Dobra, lece do studia, poprawiłeś 'Miss Me' czy zostawiasz tak jak było?
-Zostawiam - westchnąłem
Weezy skinął głową na znak, że rozumie, po czym opuścił rezydencje w celu o którym wcześniej wspominał. A może on ma racje? Może rzeczywiście postąpiłem zbyt pochopnie? W sumie wspominała przed tym, że nie jest gotowa na związek ale skoro ten pocałunek coś by dla niej znaczył, to raczej by coś odpowiedziała a nie milczała jak grób, prawda?
-Drake?
-Tak mamo? - spytałem spoglądając na rodzicielke
-Idź z nią pogadać, rozmawiałam przed chwilą z Carol, Nicki się tam topi we własnych łzach i to dosłownie...
-Mogła mnie nie olać - stwierdziłem
-Ale ona Cię nie olała...
-Mhm, milczenie gdy spytałem się czy ten pocałunek coś dla niej znaczył to w ogóle nie olanie - szepnąłem
-Lil' chyba miał w pewnym sensie racje, daj jej czas
-Rozumiem ale zamiast milczeć mogła powiedzieć 'tak', 'nie' a nie zachowywać się jakby nic nie słyszała. To zabolało bardziej niż gdyby powiedziała 'nie' - powiedziałem i zamknąłem oczy by łzy nie wydostały się na zewnątrz
-Będzie dobrze - szepnęła Sandi i delikatnie mnie objęła
Chciałem w to wierzyć ale co raz bardziej mam wrażenie, że już nigdy tak nie będzie.

*Nicki*

-Będąc szczerą stwierdzam, że zawaliłaś na całej lini - powiedziała Rih i na chwile przestała chodzić w kółku po moim pokoju
-Lubie w Tobie tą szczerość, zamiast napierdalać, że będzie dobrze i, że to nie moja wina to ty walisz prosto z mostu prawde - stwierdziłam
-Drake jest typem faceta. który raczej zakochuje się szczerze i ja mu się dziwie, bo on jest sławny, ma kupe ładnych fanek a on i tak na 100% będzie czekał aż ty otworzysz oczy i wyznasz mu miłość, serio podziwiam go - wyznała Rih
-Riri, czy ty...
-Nie, nie zakochałam się w nim, spokojnie - zaśmiała się
-Nawet się nie waż - pogroziłam jej palcem
-Przecież pamiętam jak zareagowałaś na przedostatniej imprezie, wiem, że go kochasz i już nie będę próbowała Ci go odbić ani nic w tym stylu - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie szczerze
-Jak z Chris'em? - spytałam nie pewnie
-Dobrze, mimo kilku kłótni jest dobrze - powiedziała i po raz kolejny się uśmiechnęła
-Ty podziwiasz Drake'a a ja podziwiam Ciebie - szepnęłam
-Po prostu kocham Chris'a i mimo tego wszystkiego nie zamierzam się z nim rozstać - uśmiechnęła się
-A ja kocham Drake'a i pomimo tego wszytskiego nie moge z nim być, boje się - wyznałam
-Mówiłam Ci już coś, od niego bije to uczucie którym Cię darzy, on szybko się tego uczucia nie pozbędzie, wystarczy, że wyjaśnisz mu teraz wszystko na spokojnie a on będzie czekał - stwierdziła
-Dla Ciebie wszystko jest takie proste - westchnęłam
-Oj, poradzisz sobie - zaśmiała się
-Riri?
-Tak?
-Co u SB'iego? - spytałam
-Rozmawiałam z nim ostatnio i nie przekazał mi dobrych wieśći - westchnęła
-Zerwał z Max'em?
-Nie, z Max'em świetnie mu się układa - zaśmiała się nerwowo
-To co się stało? - spytałam lekko przerażona
-Jego mama od dawna chorowała na raka, kilka dni temu zmarła - szepnęła
-Jezu, co ze mnie za przyjaciółka - załamałam się
-Zajebista - mrugnęła
-Rih, ja mówie na serio, nie spotkałam się z nim od dobrych 6 miesięcy - jęknęłam
-Spokojnie, wytłumaczyłam mu wszystko i on to rozumie - uspokoiła mnie
-Patrz, Drake już porozumiewa się ze mną za pomocą sms-ów - powiedziałam i pokazałam jej telefon
-Idź z nim pogadaj bo to może być ostatnia szansa na rozmowe - stwierdziła i uśmiechnęła się by dodać mi otuchy
-Szczerze to się boje - wyznałam
-Myśle, że ta rozmowa może Wam pomóc - stwierdziła Rih i popchnęła mnie w strone drzwi
Cóż, nie miałam już za bardzo innego wyjścia więc skierowałam się do pokoju Drake'a. Drzwi były lekko uchylone więc nie zapukałam tylko odrazu weszłam do środka. Chłopak stał na balkonie i patrzył się w gwiazdy. To był smutny a zarazem uroczy widok, że od nowa zachciało mi się ryczeć. Powstrzymałam się jednak i w końcu podeszłam do Drizzy'ego.
-Chciałeś pogadać...- powiedziałam cicho i spojrzałam na niego
-Wiesz, jestem zdezorientowany Twoim zachowaniem - wyznał
-Wiem, że zawaliłam - szepnęłam
-To nie chodzi o to, ty nawet nie wiesz jak bardzo zabolała mnie Twoja obojętność, to zabolało bardziej niż gdybyś powiedziała 'nie' - powiedział i w końcu obdarował mnie spojrzeniem
-Przepraszam - szepnęłam i odwróciłam wzrok
-Za co? Za to, że może nie odwzajemniasz mojego uczucia i po prostu boisz się mi to powiedzieć? - spytał
-To nie tak, ja po prostu nie jestem gotowa na związek, boje się, że zostane zraniona, nawet przez Ciebie - powiedziałam smutno
-Rozumiem - szepnął
-Ale wiesz, może w przyszłości się uda - uśmiechnęłam się do niego
-Więc będę czekał - zapewnił mnie
-Czemu? Jest tyle innych dziewczyn na świecie -
-Bo żadna inna nie potrafiłaby sprawić, żebym był tak szczęśliwy jak robisz to ty - powiedział i mnie do siebie przytulił....


sobota, 29 marca 2014

Rozdział 45

Od autorki: Żeby znowu nie zawodzić udostępniam to coś co wy pewnie nazwiecie rozdziałem. Mam nadzieje, że większość z Was żyje :D żyjecie?

przepraszam za długość :(

enjoy ♥



*Nicki*

-Nie ładnie tak kłamać - zaśmiałam się kiedy lekarz opuścił sale
-Lil' powiedział, że jestem Twoim chłopakiem, żeby coś dowiedzieć się o Twoim stanie jak jeszcze leżałaś nieprzytomna - powiedział Drake i delikatnie się do mnie uśmiechnął
-Tylko Lil' umie coś takiego wymyślić - wywróciłam oczami
-Bo z niego jest taki głupek - zaśmiał się
-Ej, słyszałem to! - krzyknął Lil' i zajrzał do pomieszczenia
-Bo miałeś to usłyszeć - Drake wystawił język
Lil' zignorował uwage Drizzy'iego i podał mi mój wypis, na co pisnęłam ze szczęścia.
-Czyli możemy już iść, tak? - spytał Drake
-Tak, nareszcie, już mysłałam, że się nie doczekam - zaśmiałam się
Po krótkim sprawdzeniu czy nic nie zapomniałam wyszliśmy w końcu ze szpitala i odrazu skierowaliśmy się na parking gdzie Lil' zapewne zaparkował swoje auto. Najbardziej zdziwił mnie brak jakichkolwiek fotoreporterów ale w sumie dobrze, że ich nie było. Nie miałam ochoty na żadne zdjęcia zważając na to jak cudownie muszę wyglądać po spędzeniu 3 dni w szpitalu. Drake kilka razy zapewniał mnie kilka razy, że ślicznie wyglądam ale mam co do tego pewne wątpliwości. Właśnie...Drake. Czuje się troche dziwinie po tym co się wydarzyło w szpitalu. Ten pocałunek....ugh nie powinnam go całować. Nie powinnam. Ale to zrobiłam i wiecie co? Żałuje, że go pocałowałam. (mimo tego, że moje przypuszczenia co do tego, że Drake nieziemsko całuje się sprawdziły). Nie zrozumcie mnie źle. Ja po prostu nie chce być teraz w żadnym związku. Boje się, że znowu zostane skrzywdzona, że będę cierpieć. Nawet przez Drake'a...
-Nicki, wszystko ok? - spytał Drake otwierając przedemną drzwiczki od auta
Nie odpowiedziałam mu tylko wsiadłam do auta i zaczekałam aż zrobi to pozostała dwójka.
-Wszystko ok? - spytał ponownie
-Tak, czemu pytasz? - spytałam
-Bo taka zamyślona szłaś, że aż bałem się, że w jakiś słup walniesz - zaśmiał się a ja razem z nim.
-Po prostu rozmyślałam nad tym co dalej będzie - spojrzałam na niego
-Co masz konkretnie na myśli? - spytał i spojrzał na mnie
-Chyba wiesz co mam na myśli - szepnęłam i odwróciłam od niego wzrok
-Tak, chyba wiem o co Ci chodzi - westchnął i chciał mnie objąć jednak ja go odepchnęłam
-Ale ja nie wiem - powiedział Lil' i skręcił w prawo
-A ty musisz wszystko wiedzieć? - spytał Drake
-Dalejsz szukasz kogoś do Miss Me? - spytał Lil'
-Tak - mruknął Drizzy
-Chyba znalazłem kogoś odpowiedniego - powiedział i zahamował ponieważ światło z zielonego zmieniło się na czerwone
-Mówisz o sobie, prawda? - zaśmiał się Drake
-Może - wyszczerzył się Lil' i ruszył ponownie
-I tak musze coś w tekście poprawić - westchnął
-Przecież wszystko jest w nim dobrze - powiedział Lil'
-Nie jest dobrze - szepnął i kątem oka spojrzał na mnie
-Jak chcesz - mruknął Lil' i zatrzymał się przed Naszą posesją
Tym razem bez niczyjej pomocy wyszłam z auta i odrazu skierowałam się do domu, gdzie już w drzwiach czekała na mnie mama.
-Nicki, skarbie, nawet nie wiesz jak bardzo się o Ciebie martwiłam - powiedziała moja mama i mnie przytuliła
-Ponoć chciałaś zatopić szpital - mruknęłam i weszłam do środka
-Na następny raz wezme kilka paczek chusteczek - zaśmiała się
-Mam nadzieje, że następnego razu nie będzie - powiedziałam i weszłam do kuchni
-A rozprawa? - powiedziała cicho
-Musze na niej być? - spytałam wyjmując z szufaldy Twix'a
-Musisz - westchnęła
-Ale nie chce - powiedziałam bliska płaczu
-Obiecuje, że to ostatni raz kiedy zostaniesz skrzywdzona - szepnęła
-Przestań obiecywać coś czego nie jesteś w stanie przewidzieć - powiedziałam
-Co masz na myśli? - spytała
-Skąd niby wiesz, że ktoś mnie jeszcze nie skrzywdzi? Przestań to obiecywać bo nie jesteś tego pewna - syknęłam i wyszłam z kuchni
Odrazu weszłam do pokoju, położyłam się na łóżku i zaczęłam jeść batonika, którego wzięłam wcześniej z kuchni. Może chociaż on poprawi mi humor bo w tym domu za nie długo będziemy rozmawiać tylko na jeden temat czyli gwałcie lub zbliżającej się rozprawie. Westchnęłam cicho gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Prosze - powiedziałam cicho i nawet nie spojrzałam w strone drzwi bo dobrze wiedziałam, że to Drake. Przecież musimy sobie coś wyjaśnić. Chłopak usiadł na łóżku i cicho westchnął.
-Możemy pogadać? - spytał cicho
-Skoro musimy - westchnęłam
-Mówiłaś, że rozmyślałaś co dalej...
-Tak, Drake z tego nic nie będzie, nie powinnam Cię całować, przepraszam, że Ci zrobiłam nadzieje - powiedziałam i odwróciłam wzrok
-Ale...
-Ja po prostu nie jestem gotowa na związek - westchnęłam
-Rozumiem - powiedział smutno
-Przepraszam - szepnęłam i zamknęłam oczy by nie pozwolić łzom wypłynąć na zewnątrz
Chłopak nic nie powiedział tylko wstał i chciał wyjść z pokoju, jednak nie zrobił tego tylko zatrzymał się jeszcze na chwile przy drzwiach.
-Czyli ten pocałunek nic dla Ciebie nie znaczył? - spytał smutno
Nic nie odpowiedziałam tylko zaczęłam bawić się kawałkiem koca, który leżał na łóżku.
Drake musiał uznać to jako odpowiedź bo wyszedł z pokoju trzaskając łzami. Skuliłam się i wybuchłam płaczem. Cholera, znowu coś spierdoliłam...




sobota, 22 marca 2014

Rozdział 44

Od autorki: Tak wiem - zawaliłam. Rozdział miał być w sobote ale go nie było ponieważ najpierw od środy byłam chora, póżniej od poniedziałku nadrabiałam zaległości. I oto mamy dzisiaj sobote :D Na prawde z moją weną jest słabo więc jak macie jakiś pomysł to możecie śmiało mi go podrzucić :) Dzisiejszy rozdział cóż jest jaki jest. Zrezygnowałam z opisywania 3 dni z perspektywy Drake'a bo byłoby to strasznie nudne. Więc się pewnie ucieszycie bo Nicki się obudziła XD

enjoy ♥


*3 dni później*

*Drake*

-Jak się czujesz? - spytałem wchodząc do sali Nicki
Tak, Nicki wczoraj się obudziła i od tej pory każdy zasypuje ją pytaniami 'jak się czujesz?', 'jesteś głodna?', 'przynieść Ci coś?' co ją nieźle wnerwia. Znaczy się ja musze to robić kilka razy częściej bo lekarz dalej myśli, że ja i Nicki to para tylko Onika o tym w ogóle nie ma pojęcia.
-A kiedy z stąd wyjde? - spytała spoglądając na mnie
-Czyli jak Ci odpowiem to ty powiesz mi jak się czujesz? - zaśmiałem się siadając na krześle
-Tak - uśmiechnęła się lekko
-Lekarz powiedział, że możesz wyjść dzisiaj ale dopiero pod wieczór - powiedziałem i spojrzałem na nią. Chyba ją ta wiadomość nie ucieszyła.
-Nie można wcześniej? - mruknęła
-To dla Twojego dobra - stwierdziłem
-Rozumiem, że te 5 godzin coś zmieni - westchnęła i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem
-Nie patrz się tak na mnie - poprosiłem
-Czyli jak? - spytała
-Tak jak popatrzyłaś się przed chwilą - zaśmiałem się
-Nie wiem o czym mówisz - powiedziała i spojrzała na mnie spowrotem
-Nie patrz się tak bo i tak nie pójde do lekarza z prośbą, żeby wypuścił cię wcześniej - zaśmiałem się
-Nie lubie Cię - wystawiła mi język
-Ja Ciebie też nie lubie, wracając do tematu, miałaś powiedzieć mi jak się czujesz - zaśmiałem się
-Dobrze - stwierdziła i uśmiechnęła się lekko
-Na pewno? - spytałem
-Nie - westchnęła
-Spróbuj zapomnieć - wyszeptałem
-Niby jak? Za pierwszym razem zapomniałam bo byłam mała, za drugim też mimo tego, że to było nie dawno ale tego to ja już na pewno nie zapomne, tego się nawet nie da zapomnieć, to było coś strasznego - powiedziała bliska płaczu
-Tylko nie płacz - poprosiłem
Moje prośby jednak nic nie dały bo Nicki po chwili zaczęła płakać. Moje serce w tej chwili rozpadło się na miliony kawałeczków. Widok płaczącej Nicki to najbardziej przykry widok na tym świecie. Westchnąłem cicho i szybko ją do siebie przytuliłem. Dziewczyna wtluiła się we mnie jak małe dziecko i powoli się uspokajała.
-Moge Wam zrobić zdjęcie? - spytał Lil'
-Wypieradalaj - zaśmiałem się
-Chciałem jej tylko powiedzieć, że Rih przyszła - poinformował
-Jak chce to niech wejdzie - mruknęła Nicki
Lil' wyszedł a po chwili w sali pojawiła się Rih. Była lekko zdziwiona pozycją w jakiej Nas zastała ale później się uśmiechnęła.
-A ja Wam moge strzelić fotke, tak słodko wyglądacie - zaśmiała się
-Jeżeli do celów własnych to tak - powiedziałem
-Nie, wrzuce ją na twitter'a i ogłosze wszystkim, że dricki is real -zaśmiała się
-Kto? - spytałem
-Nie ważne - Rih wystawiła mi język
-Lepiej powiedz kto Ci tak oko podbił - powiedziała Nicki i odkleiła się ode mnie na co zrobiłem smutną mine bo prawde mówiąc było mi przyjemnie
-Myśle, że wiesz - mruknęła Riri
-A to...
-Lepiej powiedz jak się czujesz - zmieniła temat
-Boże, 10 raz już dzisiaj słysze to pytanie - jęknęła Nicki i zaczęła bawić się kawałkiem koca
-W końcu to szpital - stwierdziłem
-W którym 5 godzin robi dużą różnice - wywróciła oczami
-Zostały jeszcze 3 - zaśmiałem się
-Juhu - powiedziała sarkastycznie
-Jak na osobe znajdującą się w szpitalu masz dużo energii - zaśmiała się Rih
-Bardzo śmieszne - mruknęła Nicki
-Ale ja mówie serio, piętro niżej to nikt nie jest tak szczęśliwy - stwierdziła Riri
-Ja nawet nie wiem czemu tu jestem, nigdy po gwałcie nie lądowałam w szpitalu - powiedziała Nicki
-Myślę, że jak jutro pójdziemy na policje to się dowiesz czemu - powiedziałem i uśmiechnąłem się lekko
-Czyli, że będzie następna rozprawa? - spytała Nicki
-Będzie - westchnąłem i spojrzałem na Onike która znowu miała łzy w oczach.
-Tylko znowu nie płacz bo tego nie zniose - poprosiłem
-Nie będę, tylko myślałam, że już nie będę musiała go po raz kolejny widzieć - westchnęła
-Obiecuje, że to będzie ostatni raz - szepnąłem
Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie po czym spojrzała na Rih, która odpisywała na sms-a i raczej nie była z czegoś zadowolona. Nicki chrząknęła znacząco na co Riri spojrzała na nią i uśmiechnęła się lekko.
-Będę się już zbierać - poinformowała Nas
-Gdzie idziesz? - spytała Nicki
-Później Ci powiem, pa - pożegnała się i jak najszybciej wyszła z sali
-A ja kiedy będę mogła wyjść? - ponownie spytała Nicki
-Jeszcze 2 i pół godziny - westchnąłem
-Gdybyś mi oddał telefon to bym się tak cały czas nie pytała - zaśmiała się a ja od razu oddałem jej komórke
-Tylko nie usuwaj tych sms-ów - poprosiłem a Nicki od razu posmutniała
-Uśmiechniesz się? - spytałem
-Niby po co? - spytała
-Bo masz śliczny uśmiech i chciałbym, żeby on już zawsze widniał na Twojej twarzy - powiedziałem a Nicki się zaśmiała. Ale było to szczerze nie tak jak kilka godzin temu.
-To było miłe - uśmiechnęła się
-Twoja mama chciała, żeby ktoś poprawił Ci humor - zaśmiałem się
-I wybrała do tego odpowiednią osobe - mrugnęła Nicki
-Poprawiłem Ci humor? - spytałem śmiejąc się
-Zawsze mi poprawiasz - uśmiechnęła się
-Od tego tu jestem - mrugnąłem
-Dziękuję - uśmiechnęła się
-Niby za co? Przecież obiecałem Ci, że będę przy Tobie w trudnych chwilach - powiedziałem i delikatnie chwyciłem jej dłoń
-Właśnie za to Ci dziękuje - uśmiechnęła się po raz kolejny
Chciałem coś powiedzieć jednak uniemożliwił mi lekarz, który akurat wszedł do sali.
-I jak się Nicki dzisiaj czujesz? - spytał
-O wiele lepiej - odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego
-Widze, że Twój chłopak poprawił Ci humor - lekarz zaśmiał się a ja w tym momencie miałem ochote go zabić. Spojrzałem na Nicki, która spoglądała na mnie zdezorientowana. Ja jedynie mrugnąłem do niej a ona chyba zrozumiała o co chodzi i obdarowała mnie po prostu uśmiechem.
-Tak, on najlepiej poprawia humor - powiedziała i zaśmiała się
-W takich chwilach to najlepiej odreagować śmiechem - stwierdził - nie widze, żadnych przeszkód żebyś mogła już z stąd wyjść
-W końcu - jęknęła a ja się zaśmiałem
-Tylko o nią dbaj - zaśmiał się lekarz
-On zawsze o mnie dba - powiedziała Nicki i pocałowała mnie w policzek
-A może by tak w usta? - mrugnął lekarz a Nicki się zaśmiała, jednak po chwili zrobiła coś czego w życiu bym się nie spodziewał. Obdarowała mnie krótkim ale za to czułym pocałunkiem....


P.S od  autorki: teraz radze wrócić znowu do pierwszych linijek rozdziału, żeby nie wyciągać pochopnych wniosków XD

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 43

Od autorki: Jestem w szkole na infie więc korzystam z okazji i dodaje rozdział wcześniej :D
#MuchLove
Rozdział w sobote będzie normalnie :)

enjoy ♥



*Drake*

Siedzieliśmy w czwórke w szpitalu od ponad 4 godzin i lekarze nie chcieli lub może nie mogli powiedzieć co jest z Nicki i w jakim jest stanie Znaczy się powiedzieli, że nie jest za dobrze i taka odpowiedź nie ucieszyła nikogo z Nas. Co jakiś czas z sali w której leżała Onika wychodził jakiś lekarz lub wchodziła jakaś seksowna pielęgniarka i tak na zmiane, co szczerze było wkurwiające. Miałem już dość oglądania białego koloru, który niestety w każdym szpiatlu przeważa.
-Może wrócimy do domu? Takie czekanie tutaj nic nie da - powiedziała cicho Sandi
-Ja tu zostaje - powiedziałem od razu
-Ja też - wyszlochała Carol i zalała się kolejną porcją łez
-Zaraz tu utoniemy - stwierdził Lil' podając Carol kolejną chusteczke
Sandi westchnęła, po czym wstała i poinformowała Nas, że idzie do bufetu.
-Kup chusteczki - wymamrotał Lil' i przytulił do siebie Carol, lecz ta w ogóle nie chciała się uspokoić.
Z sali po raz kolejny wyszedł lekarz, lecz ten nie poszedł dalej tak jak pozostali tylko stanął przy Nas. Zapisał coś w notesie i spojrzał na Nas.
-Kto z Państwa jest z rodziny? - spytał
Razem z Lil'em pokazaliśmy od razu na Carol, która dalej płakała a raczej wylewała hektolitry łez.
-Widze, że Pani za bardzo nie jest w stanie porozmawiać - westchnął lekarz
-On jest chłopakiem Nicki - skłamał Lil' wskazując na mnie
-O, to w takim razie zapraszam Ciebie na kilka minutek rozmowy - powiedział lekarz i skierował się do jednego z pokoi
Spojrzałem na Lil'a zdziwiony, lecz ten tylko zrobił mine typu 'a co kurwa miałem innego powiedzieć' i popchnął mnie w strone drzwi. Wszedłem nie pewnie do pomieszczenia i od razu usiadłem na krześle stojącym przy biurku. Lekarz po chwili spojrzał na mnie i przestał notować coś w swoim notesie.
-Nie jest dobrze - powiedział w końcu
-A można to jakoś konkretniej określić? - spytałem
-Chyba widziałeś jej stan gdy ją znalazłeś - westchnął
-A wiadomo chociaż kiedy się obudzi? - spytałem z nadzieją
-Podczas gwałtu dostała jakieś środki nasenne, niestety nie wiemy co to za środki, wyniki mamy niedługo dostać i wtedy dowiemy się czy są szkodliwe, czy jej jakoś zaszkodzą, oraz prawdopodobieństwo wybudzenia - powiedział i spojrzałem na mnie ze współczuciem
-Czyli w tym tygodniu są małe szanse? - zadałem kolejne pytanie
-Nawet bardzo małe - przyznał i spowrotem zaczął pisać coś w swoim notesie - załatwicie psychologa, prawda?
-Zamierzaliśmy - mruknąłem
-Są szanse, że przez te środki może nie pamiętać co się stało ale świadomość przed tym zdarzeniem prawdopodobnie miała więc...
-Rozumiem - przerwałem mu
-Dobrze - westchnął - przepraszam Cię bardzo ale musze iść do jednego z pacjentów
-Oczywiście - powiedziałem wstając równo z nim
-W każdym razie będziemy Was na bieżąco informować co z jej stanem - powiedział otwierając drzwi
-Dziękujęmy - uśmiechnąłem się lekko i usiadłem na swoim poprzednim miejscu, mianowicie na ławce obok Lil'a a lekarz tak jak powiedział poszedł do następnej sali
-I co się dowiedziałeś? - spytała Carol która już się troche uspokoiła
-W tym tygodniu napewno się nie obudzi - westchnąłem
-A kiedy to może nastąpić? - spytała ponownie
-Przez jakieś środki nasenne podane podczas gwałtu nic dokładnie nie wiadomo - powiedziałem i zacząłem bawić się telefonem
-Zajebie go, zajebie go kurwa za to, że tyle razy spierdolił Nam kurwa życie - krzyknęła i gwałtownie wstała. Lil' natychmiast podniósł się i po raz kolejny ją do siebie przytulił, a Carol znowu zaczęła płakać. Westchnąłem cicho wstając i podszedłem do okienka przez które doskonale było widać Nicki. Na sam widok w jakim jest stanie miałem ochote rozpłakać się tak jak Carol. A przecież obiecałem, że nic jej się nie stanie, że jej ojciec już nigdy jej nie skrzywdzi. A chciałem za nią iść gdy wybiegła....
-Chyba się o to nie obwiniasz? - spytała moja mama
-Obiecałem jej, że nikt już więcej jej nie skrzwydzi - wyznałem
-Ale to nie Twoja wina, że jej ojciec to jakiś napaleniec - powiedziała i lekko mnie do siebie przytuliła
-Zajebie go - warknąłem
-Powiedz mi tak szczerze, czemu nie chcesz jej tego powiedzieć - spytała cicho
-Ale czego? - spytałem nie rozumiejąc
-Że ją kochasz, przecież widze jak ty na nią patrzysz i jak ona na Ciebie, myśle, że żadne z Was by tego nie żałowało - zaśmiała się
-Chciałbym jej to powiedzieć ale serio myślisz, że ona po tym będzie chciała być w jakimkolwiek związku? Przecież Nicki teraz będzie czuła wstręt do każdego faceta którego zobaczy na oczy - stwierdziłem
-Rozumiem - westchnęła - ale nie zwlekaj z tym, Nicki zaczyna kariere, dużo facetów zacznie się obok niej kręcić
-Zdaje sobie z tego sprawe, ale ona raczej na razie nie będzie gotowa na związek - powiedziałem i spojrzałem na nią po raz kolejny przez okienko. Wyglądała tak niewinnie i bezbronnie.
-A tamte gołąbeczki gdzie? - spytała Sandi rozglądając się po korytarzu
-Zapewne wyszli się przewietrzyć albo coś zjeść - mruknąłem dalej patrząc na Nicki
Sandi nic nie odpowiedziała tylko odeszła ode mnie i usiadła na ławce. Przez kilka minut była cisza do chwili gdy zadzwonił jej telefon.
-Twój ojciec dzwoni, zaraz wracam - mruknęła i skierowała się na koniec korytarza
Westchnąłem cicho i wyjąłem telefon który dawał znak o nieodebranej wiadomości. Kurwa, będę miał przerąbane u Riri, że jej nie poinformowałem o zaistniałej sytuacji.

'Nicki jest w szpitalu xx'  napisałem szybko i zacząłem bawić się telefonem. Po chwili otrzymałem kolejną wiadomość z treścią, że nie żyje, jestem martwy i, że mój symbol męskości zostanie złamany na pół. Wywróciłem oczami i schowałem telefon do kieszeni, po czym usiadłem na ławce. Po chwili wróciła moja mama z miną nie wróżącą nic dobrego. Kobieta usiadła obok mnie wzdychając głośno.
-O co się znowu pokłóciłaś? - spytałem
-Twój kochany tatuś chce, żebyś poznał jego nową dziewczyne - powiedziała i zaczęła liczyć po cichu do 10. Nieźle musiał ją wkurwić.
-A nie myślisz, że on robi to specjalnie, żeby spowrotem zwrócić na siebie Twoją uwage? - zaśmiałem się
-Pfff, nie wróce do niego - powiedziała pewnie, lecz jej twarz wyrażała zupełnie co innego.
-Czemu? - spytałem
-Skoro ma inną...-westchnęła
-Dobrze wiesz, że on kocha tylko Ciebie - stwierdziłem
-Gdyby mnie a tym bardziej Ciebie kochał to by nie zostawił Nas dla jakiejś pustej laski - powiedziała
-Za kilka dni jest Wasza rocznica ślubu - powiedziałem cicho
-Ja już nic z nim nie obchodze i skończmy już ten temat - powiedziała
Westchnąłem cicho i spojrzałem w lewo gdzie dostrzegłem zbliżającą się do Nas postać Rih. Z daleka pokazała mi, że zaraz oberwe a raczej zgine.
-Wolisz, żebym zabiła się siekierą czy raczej wolisz zgon od noża? - spytała podchodząc do Nas
-Miłe powitanie - powiedziałem ironicznie
-Sam takie chciałeś, siedze sobie spokojnie w domu i nawet nie wiem, że moja przyjaciółka jest w szpitalu - powiedziała i usiadła obok mnie
-Następnym razem zadzwonie odrazu ale lepiej, żeby następnego razu nie było - powiedziałem i spojrzałem na nią. Rih miała podbite oko.
-Co Ci się stało? - spytałem z troską
-A nic takiego - powiedziała - lepiej mów co z Nicki
-Jest źle i w tym tygodniu na pewno się nie obudzi - westchnąłem
-Cholera, zajebać tego kto jej to zrobił, to jej ojciec, prawda? - powiedziała wściekła
-Niestety - mruknąłem i spojrzałem na Lil'a i Carol którzy znowu zaszczycili Nas swoją obecnością.
-Gdzie wy tyle byliście? - spytałem
-Na polu, a później zadzwoniła policja - odpowiedział Lil' siadając
-O, i co powiedzieli? - zainteresowała się Rih
-Że ten dom był monitorowany i najwyraźniej ojciec Nicki o tym nie wiedział
-Czyli jest nagranie z tego jak on...
-Tak, jest - westchnęła Carol
-Boże Święty, nawet nie chce tego widzieć - powiedziałem
-Nie tylko ty - powiedziała Carol i starła łzy z policzków widząc nadchodzącego lekarza, który udzielał mi informacji na temat stanu Oniki. Tym razem też Nas nie ominął tylko znowu przy stanął, jednak tym razem miał na twarzy lekki uśmiech.
-Nie spodziewaliśmy się tego, że tak szybko otrzymamy potrzebne informacje, środki nasenne nie są trujące i na pewno jej nie zaszkodzą, miały tylko ją uśpić, i myśle, że Nicki do 3 dni powinna się wybudzić - powiedział, po czym pożegnał się z nami, radząc by wrócić już do domu i przyjść za te kilka dni. Tak jak zaradził, tak zrobiliśmy.