Od autorki: Po pierwsze znowu przepraszam ale brak rozdziału był spowodowany brakiem internetu. Po drugie widząc po tym ile Was komentuje postanowiłam, że opowiadanie będzie o wiele krótsze niż planowałam. Po co je dalej ciągnąć skoro na 10 osób komentuje tylko 3 lub 4? Mogłabym je pisać w nieskończoność ale jak nie ma dla kogo...
P.S trochę późno ale - życzę Wam udanych wakacji :) x
enjoy x
*Nicki*
Obudziłam się około godziny 7. Sama nawet nie wiem czemu tak wcześnie. Powoli wygrzebałam się z łóżka i przeciągnęłam się ziewając jednocześnie. Z szafy wyciągnęłam pierwszą lepszą bluzkę i krótkie spodenki. Przebrana i o dziwo głodna zeszłam do kuchni gdzie większość domowników siedziała sennie przy stole.
-Dobry - wymamrotałam i usiadłam na jednym z krzeseł
-Cześć skarbie - przywitała się entuzjastycznie moja mama
Chyba tylko ona jedyna się tak zachowywała. Miała podejrzanie dobry humor. W przeciwieństwie do mnie i innych.
-Gdzie reszta? - spytałam
-Lil' jest w studiu, Drake śpi a Dennis gdzieś poszedł - westchnęła Sandi i wróciła do rozwiązywania sudoku.
-A co ty taka smutna jesteś? - spytała Carol i przytuliła mnie do siebie
-Spaaać - mruknęłam i rozmarzyłam się
O tak. Zamiast mojej mamy przytula mnie do siebie ktoś inny. Ktoś o umięśnionej klacie, cudownym głosie, nieziemskim i uroczym uśmiechu. Ktoś kto właśnie sobie jeszcze słodko pochrapuje w łóżku - czyli Drake.
-Mogłaś jeszcze pospać - stwierdziła Carol
Otrząsnęłam się z marzeń i spojrzałam na nią.
-Nie mogłam bo mi się koszmary śniły - westchnęłam
-To mogłaś iść do pokoju obok, Drake na pewno sprawiłby, żeby śniło Ci się co innego - zaśmiała się Sandi
-Nie chce być nie miła ale dwa dni temu razem z Drake'iem słyszeliśmy jak ty i Dennis...
-Przesłyszeliście się - przerwała mi Sandi i schowała twarz w dłonie
-Ale jesteś chamska, takich rzeczy się nie wytyka - zaśmiała się Carol
-Taka moja natura - puściłam jej oczko po czym spojrzałam na Drake'a który właśnie wszedł do kuchni. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że nie miał na sobie koszulki. Boże, on nie miał koszulki!
-O kurwa - wymsknęło mi się a wszyscy natychmiastowo spojrzeli na mnie przez co musiałam się zarumienić. W tej chwili wyglądałam dokładnie tak jak Sandi 2 minuty temu. Chłopak zaśmiał się i usiadł obok swojej mamy.
-O czym tak rozmawialiście? - spytał
-O tym co ponoć ty i Nicki słyszeliście dwa dni temu - zaśmiała się Carol
-Aaaa, o tym 'o tak, mocniej, mocniej, kurwa, o tak'? - spytał ponownie na co Sandi schowała się prawie pod stół.
-Tak - odpowiedziałam śmiejąc się
-Na 100% są ciekawsze tematy na świecie niż zwykły seks - stwierdziła zażenowana Sandi - Nicki, jak kręcenie teledysku?
-Dobrze - westchnęłam
-A może trochę konkretniej? - zaśmiała się moja mama
-Za niedługo zobaczycie efekty - powiedziałam i wyjęłam telefon bo dostałam sms-a
Od Riri <3 : Zaraz u Ciebie będę
Zdziwiłam się bo nie miałam zielonego pojęcia co Riri może ode mnie chcieć. Odłożyłam telefon na stół i spojrzałam na resztę a właściwie już tylko na Drake'a bo jedynie on został w kuchni a Carol i Sandi przeniosły się do salonu. Chłopak uśmiechnął się do mnie co ja oczywiście odwzajemniłam.
-Taka ładna dzisiaj pogoda, może pójdziemy na spacer? - zaproponował Drake
Już miałam mu odpowiedzieć, jednak uniemożliwiła mi to Riri, która wpadła do kuchni jak burza/
-Nicki - krzyknęła Rih
-Co się stało? - zaśmiałam się. Rih była strasznie podekscytowana.
Dziewczyna podeszła do mnie i pokazała mi swoją rękę. Na jednym z palców widniał pierścionek z diamentem.
-Chris Ci się oświadczył?! - krzyknęłam gwałtownie wstając
-Tak! - krzyknęła podekscytowana i rzuciła się na mnie
-Tak się ciesze - powiedziałam zgodnie z prawdą - myśleliście już nad datą?
-Tak ale na razie nic z tego, chcemy skupić się na karierze - uśmiechnęła się promiennie
-Jesteś taką szczęściarą - westchnęłam i znowu się rozmarzyłam
-Też znajdziesz tego jedynego, w sumie już go znalazłaś - pocieszyła mnie Rih
-Może i znalazłam ale zamiast iść do przodu to stoimy w tym samym miejscu - stwierdziłam
-Nie załamuj się tylko idźcie na randkę, ja z Chris'em dzisiaj znowu idę - zaśmiała się Rih
-Drake coś mi proponował ale mu przerwałaś - zaśmiałam się
-Tak? To w takim razie przepraszam, ja zawsze przychodzę w nieodpowiednim momencie więc lepiej już pójdę, pa Nicki - pożegnała się i zanim się obejrzałam już jej nie było
Westchnęłam cicho i zamknęłam oczy. Riri jest taką szczęściarą. Jest sławna i miała sławnego chłopaka. Teraz jest to jej narzeczony a za kilka lat będzie jej mężem. Życie jak w jakimś fan fiction.
-To co Nicki wychodzimy gdzieś? - spytał Drake wchodząc do pomieszczenia
-Jasne - uśmiechnęłam się promiennie
-Gdzie wychodzicie? - spytała Carol
-Na spacer - odpowiedział Drake ubierając dżinsową kurtkę
-Tylko wróćcie szybko bo zapowiadają na popołudnie ulewy i gwałtowne burze - poprosiła moja mama
-Postaramy się - uspokoiłam moją mamę i razem z Drake'iem wyszliśmy na zewnątrz
Na polu panował upał aż niemożliwe jest to, żeby później padał deszcz. Spojrzałam na Drizzy'ego, który jak na złość ręce miał schowane w kieszeniach spodni. Westchnęłam cicho, czym zwróciłam na siebie uwagę chłopaka. Drake chyba zrozumiał o co mi chodzi bo zaraz po tym mnie objął.
-Tak właściwie to gdzie idziemy? - spytałam po chwili
-Do parku - odpowiedział
-Jaka odmiana - zaśmiałam się
-Mówiłaś, że masz dość kina - stwierdził
-No bo mam, a ja lubię zmiany - zaśmiałam się po raz kolejny
Drake westchnął i objął mnie jeszcze mocniej. Było to bardzo przyjemne i chciałam, żeby trwało to w nieskończoność. Jednak jak zwykle musiało wszystko szło nie po mojej myśli i Drake przestał mnie obejmować i usiadł na pierwszej lepszej ławeczce. Siedzieliśmy przez chwile w absolutnej ciszy. Przysunęłam się bliżej chłopaka i położyłam głowę na jego ramieniu. O dziwo nie zaprotestował ale zaczął rozglądać się nie spokojnie we wszystkie strony.
-Przeczysz samemu sobie - stwierdziłam
-O co Ci chodzi? - spytał zdziwiony
-Twierdzisz, że do mnie coś czujesz a gdybyśmy byli parą to nawet byś mnie nie objął bo bałbyś się, że zobaczyliby to paparazzi
-Ale nie jesteśmy parą i nie muszę Cię bez powodu chwytać za rękę, obejmować Cię, sprawiać żebyś się uśmiechała - powiedział
Nic nie odpowiedziałam tylko wstałam z tej przeklętej ławeczki i zaczęłam iść szybkim tempem w nieznanym mi kierunku. Nawet za mną nie krzyknął, nie pobiegł za mną. Nic, kompletnie nic. Cholernie zabolało. Nie wiem nawet kiedy zaczęłam płakać. Niebo zrobiło dokładnie to samo. Za nim się obejrzałam padało jak z cebra a ja nie mam gdzie się schronić. Jeszcze w dodatku zaczęło grzmieć. Czemu akurat teraz? Może nie wiecie ale cholernie boje się burzy.
Postanowiłam jednak iść do przodu a nie stać w jednym miejscu. Mimo tego, że mieszkam od 2 lat w Nowym Jorku to w ogóle nie mogę się w nim odnaleźć.W ogóle nie wiem gdzie jestem. Gdzie ja mam iść? Przez ten deszcz nic kompletnie nie widać, jedynie można było dostrzec błyskawice, które dla mnie były przerażające. Skuliłam się przy jednym z drzew i zaczęłam jeszcze bardziej płakać niż przed chwilą. W pewnej chwili piorun trafił gdzieś tak blisko mnie, że aż się skuliłam i z moich ust wydobył się stłumiony pisk. Nagle poczułam, że ktoś od tyłu mnie do siebie przytula. Było to tak niespodziewane, że aż się przestraszyłam.
-Nicki, nic Ci nie jest? - spytał Drake
-Nic - powiedziałam i wyrwałam się z jego uścisku. Był to jednak błąd bo piorun znowu uderzył gdzieś blisko.
-Drake, ja się boję - powiedziałam płaczliwym głosem
-Nic Ci nie będzie, obiecuje - szepnął i znowu mocno mnie do siebie przytulił.
Na szczęście deszcz się powoli uspokaja więc mam nadzieje, że za niedługo będziemy mogli wrócić do domu...
