Od autorki: Nie chce Wam pisać po raz kolejny dlaczego tak późno jest rozdział bo powód jest ten sam - szkoła. Teraz będzie weekend majowy + matury (przynajmniej ja w matury mam wolne) więc może w tym okresie pojawi się kilka rozdziałów. Ale nic nie obiecuje bo prawdopodobnie w weekend majowy moge gdzieś wyjechać także nie nastawiajcie się zbyt pozytywnie. Tak wiem, namieszałam teraz troche ale przez coś a raczej kogoś totalnie nie moge się skupić :D hahahah.
Ok, co do rozdziału, jeżeli jest nudny, beznadziejny, krótki itp. to przepraszam.
enjoy ♥
*Drake*
-Są gdzieś? - spytała Rih
-Nigdzie ich nie widze - powiedziałem i jak na zawołanie puściliśmy swoje dłonie
Właśnie byliśmy z Riri na jednym z ustalonych wypadów, gdzie mieliśmy udawać słodką i zakochaną pare. Szczerze to miałem już dość tej sytuacji, jak i tego całego gówna które wymyśliła Patricia. Rih była tego samego zdania co ja ale bała się teraz postawić swojej menadżerce. Nie dziwie jej się, teraz reputacja Riri poprawiła się w 100%. Ale czy reputacja jest ważniejsza niż miłość do drugiej osoby. Niektórzy powiedzą, że tak, a inni, że nie. I ja zdecydowanie zgodziłbym się z tą drugą większością. Rih jednak jest rozdarta na pół, ponieważ dla niej reputacja i uczucie do Chris'a jest tak samo ważne. No ale cóż, Chris gdy tylko zobaczył zdjęcie na którym ja i Rih się "całujemy" zrobił jej awanture i wyszedł z willi nie mówiąc gdzie się wybiera. Z Nicki było tak samo, tylko, że ona po prostu wybiegła zrzucajac laptopa na podłoge. Cud, że ten sprzęt jeszcze działa. W każdym razie ani Chris ani Nicki nie wrócili jeszcze do domu. A nawet gdyby wrócili to pewnie nie chcieli by słyszeć żadnych wyjaśnień.
-Mam już dość - westchnęła i usiadła na jednej z ławek
-Myślisz, że ja nie? Prościej by było gdybyś wykorzystała tą wulgarność co masz w sobie i postawiła się Patrici - stwierdziłem
-Zamierzam w końcu to zrobić - wyznała
-Tylko nie wiesz pewnie jak - stwierdziłem
-Gdybyś ty postawił się np. Lil'owi to on zaczął by się śmiać, uśmiechnął by się do Ciebie i powiedział "racja, to był zły pomysł", a gdy ja się postawie Patrici to....eh szkoda gadać - westchnęła i spojrzała niespokojnie w prawo
-Chyba paparazzi się za nami stęsknili - zaśmiałem się i pomogłem dziewczynie wstać
Rih uśmiechnęła się do mnie i pociągnęła mnie w strone przeciwną niż prowadzącą do jej posiadłości.
-Gdzie ty mnie ciągniesz? - spytałem lekko przerażony
-Zaraz zobaczysz - powiedziała śmiejąc się
I rzeczywiście po chwili już poznałem miejsce w którym się znajdowaliśmy ale nie miałem zielonego pojęcia po co Rih mnie tu przyprowadziła.
-Po co przyprowadziłaś mnie pod dawny dom Nicki? - spytałem
-Bo ona na 100% tu jest, paparazzi wszędzie się czają a przecież chciałeś, żeby jak najszybciej ta cała szopka się skończyła
-Ale myślałem o bardziej innym sposobie - stwierdziłem
-Inaczej się nie da tego zakończyć - westchnęła...
A może to nie taki zły pomysł? Mam tylko nadzieje, że moje zdolności aktorskie mnie nie zawiodą...
*Nicki*
-Może spraw, żeby on też poczuł się zazdrosny? - zaproponował SB
-Nie jestem zazdrosna - powiedziałam spoglądając na niego
-Smutna i zazdrosna - poprawił się
-Dokładnie - westchnęłam
-Za niedługo pewnie wszystko się wyjaśni - pocieszył mnie
-Ja na razie chce tylko wiedzieć czemu tak nagle pokochał Riri - jęknęłam i schowałam twarz w dłoniach
-Nicki myśl pozytywnie, a może to jakiś żart?
-Prima Aprilis było 1 kwietnia, zresztą wątpie, te zdjęcia na których się całują są prawdziwe - powiedziałam i starłam łzy z policzków
-Nicki, tylko znowu nie płacz - poprosił SB i delikatnie mnie przytulił
-No właśnie nie płacz i nie wiem czy wiecie ale na polu rozgrywa się bardzo korzystna scena dla Nicki - powiedział Max wchodząc do pokoju
Razem z Sb'im podeszliśmy do okna i delikatnie się wychiliśmy. To co tam zobaczyłam wprawiło mnie w niezłe zdziwienie. Rih i Drake kłócili się o coś a paparazzi robili im setki zdjęć. Nie wiem czy robili to specjalnie czy nie ale na pewno wszystkie gazety o tym pisać a pierwszą osobą która kupi tą gazete będę ja. Wokół całej posiadłości zrobiło się już niezłe zbiorowisko. W sumie nie dziwie się tym ludziom bo ta kłótnia była całkiem ekscytująca. A zrobiła się jeszcze bardziej gdy dołączyła do niej menadżerka Rih.
-Trzeba coś z tym zrobić - stwierdził SB
-Dzwonie po Lil'a - westchnęłam wyciągając telefon
Chłopak nic nie powiedział tylko spowrotem zaczął oglądać scene rozgrywającą się przed oknem.
-Przyjechać po Ciebie? - spytał Lil'
-Przyjechać to musisz, ale nie po mnie tylko po Drake'a
-Śpiewa Ci serenade pod oknem? - spytał
-Nie, kłóci się z Rih, która kłóci się ze swoją menadżerką - przedstawiłam mu krótko całą sytuacje
-Zaraz będę - rozłączył się a ja schowałam telefon i spojrzałam na SB'iego, który już zajadał popcorn.
-Smacznego - zaśmiałam się
-No co, to jest lepsze niż nie jedna komedia - stwierdził a ja ponownie się zaśmiałam
-Niezły obciach narobią - stwierdziłam
-Ale prznajmniej dowiedziałaś się, że to była ustawka - zaśmiał się
-Co?! - krzyknęłam
-Kłócili się o to jak rozmawiałaś przez telefon - powiedział i spojrzał na mnie
-Co?! - spytałam ponownie
-Mówiąc prościej, z tego co usłyszałem to tą ustawke wymyśliła menadżerka Rih
-Ty zawsze musisz mieć racje? - spytałam i zaczęłam się tak po prostu śmiać
-Nie, tylko to było do przewidzenia, Drake nie mógłby tak po prostu odkochać się i zakochać w Rih
-I znowu masz racje - westchnęłam i spojrzałam znowu w okno
Lil' tak jak obiecał tak zrobił. Pojawił się około 5 minut po moim telefonie. Gdy tylko chłopak się zjawił Patricia jak gdyby nigdy nic sobie poszła a paparazzi naszczęście podążyli za nią. Drake z Rih wsiedli do auta a Lil' skierował się w strone "mojej" posesji. Widząc to szybko zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi zanim Weezy zdążył zapukać.
-Wiedziałeś prawda? - spytałam
-O ustawce tak ale nie wiedziałem, że wymyślą taki sposób zerwania - zaśmiał się - na następny raz Cię poinformuje
-No mam nadzieje - mruknęłam
-Nie przejmuj się, z tego co słyszałem, Rih chce zmienić menadżerke - powiedział
Nic nie powiedziałam tylko przytaknęłam głową na znak, że rozumiem.
-Wracasz dzisiaj? - spytał
-Nie, jutro na 100% wróce - zaśmiałam się
-Ok, trzymaj się - pożegnał się i skierował w strone auta
Zamknęłam drzwi i odetchnęłam z ulgą. Znowu wszystko może się ułożyć i znowu moge być szczęśliwa...
niedziela, 27 kwietnia 2014
czwartek, 17 kwietnia 2014
Rozdział 47
Od autorki: Tak, wiem, znowu zawaliłam :( Niestety, powoli zbliżamy się do okresu w którym moje życie będzie wypełnione szkołą i to dosłownie - poprawa ocen, sprawdziany, kartkówki...pewnie w Waszym przypadku też tak będzie, zwłaszcza, że większość z Was to 3-klasiści :)
Co do rozdziału....w tym miało być spokojnie ale jako, że nie mam weny na 'spokojny' rozdział wciele w życie swój plan :D hahahaha, bójcie się! :D
enjoy ♥
*Tydzień później*
*Nicki*
Pamiętacie jak ktoś najpierw mówił Wam, że jesteście dla niego najważniejsi? Że mimo wszystko będzie na Was czekał? Ja pamiętam. I żałuje, bo były to słowa rzucone na wiatr. A pamiętacie jak najlepsza przyjaciółka mówiła Wam, że nigdy nie odbije Wam osoby która jest dla Was ważna, dzięki której jesteście szczęśliwi, i tylko czekacie na odpowiedni moment by powiedzieć tej osobie 'kocham Cię'? Ja doskonale pamiętam. I to niestety były następne słowa rzucone na wiatr.
-A może to nie jest na serio - stwierdził SB
-Prosze Cię, całowaliby się tylko tak na niby - prychnęłam
-To może z nimi pogadaj? - zaproponował
-Tsa, już to widze - mruknęłam
-Nicki, serio nie wiem jak mam Ci pomóc bo jest to troche dziwna sprawa, zwłaszcza, że Rih mówiła, że nie zamierza Ci odbić Drake'a a ten znowu twierdził, że poczeka aż będziesz gotowa na związek
-Oboje skłamali i oboje już dla mnie nic nie znaczą - szepnęłam
-Nie wyciągaj pochopnych wniosków - poprosił
-Nie wyciągam, tylko wyraźnie widziałam jak się całowali co raczej oznacza bycie w związku - westchnęłam
-Ciekawe co na to Chris....
-Nie wiem, ich nawet nie ochodziło jak ja na to zareaguje - powiedziałam i starłam kolejne łzy spływające po moich policzkach
-Tylko znowu nie płacz bo jak widze jak przez nich płaczesz to mam ochote Tam do nich iść i im przypierdolić, no przynajmniej Drake'owi
-Ale mnie to cholernie boli, najpierw obiecują a później te obietnice łamią, strasznie nie nawidze takich ludzi - westchnęłam
-Przeczysz samej sobie - stwierdził
-Co masz na myśli? - spytałam
-No bo ich kochasz, Rih jako przyjaciółke, Drake'a jako obiekt westchnień
-Da się kochać i nienawidzić jednocześnie?
-Jak widać da się - zaśmiał się
-Mam już tego wszystkiego dość - westchnęłam
-Dopóki się to wszystko nie wyjaśni, może lepiej tu zostań - zaproponował
-Moge? - spytałam
-Przecież to Twój dom - zaśmiał się a ja razem z nim
*Drake*
-Nienawidze jej, nienawidze jej, nienawidze jej - westchnąłem
-Przepraszam - szepnęła Rih
-Za co? Za to, że Twoja menadżerka wymyśliła jakąś pierdoloną ustawke? - spytałem
-Tak, bo przez to Twoje relacje z Nicki się pogorszyły
-Twoje też - stwierdziłem
-Patricia wybrała nie odpowiedni moment na tą ustawke
-Tej ustawki w ogóle nie powinno być - szepnąłem
-To już nie chodzi o to, ostatnio jak z nią rozmawiałam to obiecałam, że nigdy jej Ciebie nie odbije, nawet nie wiesz jak ja się teraz z tym czuje - załamała się
-Oboje daliśmy plame a tym bardziej Twoja menadżerka, która chce poprawić Ci wizerunek
-Mam już tego dość, mam tylko nadzieje, że Chris nie dowie się o tym w nieodpowiedni sposób
-Ile to ma jeszcze trwać? Patricia powiedziała Nam wszystko tylko nie to kiedy mamy niby zerwać
-Za kilka dni - westchnęła
Kilka dni czyli cała wieczność. Już prawie udało mi się naprawić relacje z Nicki i teraz znowu wszystko się spierdoliło.
-Najgorsze jest to, że nikt nie może wiedzieć, że to ustawka - załamała się
Znowu nic nie odpowiedziałem tylko westchnąłem. Chciałbym zasnąć, obudzić się i dowiedzieć się, że to jest tylko sen. Że Rih dalej jest z Chris'em a ja dalej staram się o Nicki. Ale niestety los a raczej menadżerka Rih chce inaczej. Nawet nie mam pojęcia czy Patricia uzgadniała ten plan z Lil'em lub osobami które odpowiadają za moją kariere.
-Pamiętasz, że jutro znowu mamy pokazać się razem? - spytała cicho Rih
-Tak, pamiętam - westchnąłem
-Na prawdę przepraszam, wiem, że wolałbyś być teraz szczęśliwy z Nicki a nie udawać, że jesteś szczęśliwy ze mną - powiedziała i zaczęła zbierać się do wyjścia
-Więc do jutra - uśmiechnąłem się do niej lekko
-Pa - pożegnała się i zanim się obejrzałem wychodziła już przez drzwi wyjściowe
-Drake, wszystko ok? - spytała mama wchodząc do pokoju
-Nic nie jest ok - westchnąłem
-Właśnie widze, od kiedy ty chodzisz z Riri? - spytała i usiadła obok mnie
-Od kilku dni - mruknąłem
-Ale przecież ty i Nicki....
-Nieważne, ok?
-Nie pójde z stąd dopóki mi nie powiesz co się stało - powiedziała
-Nie moge powiedzieć - powiedziałem zgodnie z prawdą
-Drake, prosze cię - poprosiła
-Menadżerka Riri wymyśliła ustawke, mam chodzić z Rih przez kilka dni dla poprawy jej chwilowego wizerunku.
-Czemu odrazu tego nie mówiłeś i czemu nie powiesz tego Nicki? - spytała
-Bo nikt ma nie wiedzieć, że to jest ustawka dlatego najlepiej gdybyś nikomu tego nie mówiła - powiedziałem i spojrzałem na nią
-Będzie dobrze - powiedziała i lekko się uśmiechnęła
-Chciałbym w to uwierzyć - westchnąłem i odwzajemniłem uśmiech
Co do rozdziału....w tym miało być spokojnie ale jako, że nie mam weny na 'spokojny' rozdział wciele w życie swój plan :D hahahaha, bójcie się! :D
enjoy ♥
*Tydzień później*
*Nicki*
Pamiętacie jak ktoś najpierw mówił Wam, że jesteście dla niego najważniejsi? Że mimo wszystko będzie na Was czekał? Ja pamiętam. I żałuje, bo były to słowa rzucone na wiatr. A pamiętacie jak najlepsza przyjaciółka mówiła Wam, że nigdy nie odbije Wam osoby która jest dla Was ważna, dzięki której jesteście szczęśliwi, i tylko czekacie na odpowiedni moment by powiedzieć tej osobie 'kocham Cię'? Ja doskonale pamiętam. I to niestety były następne słowa rzucone na wiatr.
-A może to nie jest na serio - stwierdził SB
-Prosze Cię, całowaliby się tylko tak na niby - prychnęłam
-To może z nimi pogadaj? - zaproponował
-Tsa, już to widze - mruknęłam
-Nicki, serio nie wiem jak mam Ci pomóc bo jest to troche dziwna sprawa, zwłaszcza, że Rih mówiła, że nie zamierza Ci odbić Drake'a a ten znowu twierdził, że poczeka aż będziesz gotowa na związek
-Oboje skłamali i oboje już dla mnie nic nie znaczą - szepnęłam
-Nie wyciągaj pochopnych wniosków - poprosił
-Nie wyciągam, tylko wyraźnie widziałam jak się całowali co raczej oznacza bycie w związku - westchnęłam
-Ciekawe co na to Chris....
-Nie wiem, ich nawet nie ochodziło jak ja na to zareaguje - powiedziałam i starłam kolejne łzy spływające po moich policzkach
-Tylko znowu nie płacz bo jak widze jak przez nich płaczesz to mam ochote Tam do nich iść i im przypierdolić, no przynajmniej Drake'owi
-Ale mnie to cholernie boli, najpierw obiecują a później te obietnice łamią, strasznie nie nawidze takich ludzi - westchnęłam
-Przeczysz samej sobie - stwierdził
-Co masz na myśli? - spytałam
-No bo ich kochasz, Rih jako przyjaciółke, Drake'a jako obiekt westchnień
-Da się kochać i nienawidzić jednocześnie?
-Jak widać da się - zaśmiał się
-Mam już tego wszystkiego dość - westchnęłam
-Dopóki się to wszystko nie wyjaśni, może lepiej tu zostań - zaproponował
-Moge? - spytałam
-Przecież to Twój dom - zaśmiał się a ja razem z nim
*Drake*
-Nienawidze jej, nienawidze jej, nienawidze jej - westchnąłem
-Przepraszam - szepnęła Rih
-Za co? Za to, że Twoja menadżerka wymyśliła jakąś pierdoloną ustawke? - spytałem
-Tak, bo przez to Twoje relacje z Nicki się pogorszyły
-Twoje też - stwierdziłem
-Patricia wybrała nie odpowiedni moment na tą ustawke
-Tej ustawki w ogóle nie powinno być - szepnąłem
-To już nie chodzi o to, ostatnio jak z nią rozmawiałam to obiecałam, że nigdy jej Ciebie nie odbije, nawet nie wiesz jak ja się teraz z tym czuje - załamała się
-Oboje daliśmy plame a tym bardziej Twoja menadżerka, która chce poprawić Ci wizerunek
-Mam już tego dość, mam tylko nadzieje, że Chris nie dowie się o tym w nieodpowiedni sposób
-Ile to ma jeszcze trwać? Patricia powiedziała Nam wszystko tylko nie to kiedy mamy niby zerwać
-Za kilka dni - westchnęła
Kilka dni czyli cała wieczność. Już prawie udało mi się naprawić relacje z Nicki i teraz znowu wszystko się spierdoliło.
-Najgorsze jest to, że nikt nie może wiedzieć, że to ustawka - załamała się
Znowu nic nie odpowiedziałem tylko westchnąłem. Chciałbym zasnąć, obudzić się i dowiedzieć się, że to jest tylko sen. Że Rih dalej jest z Chris'em a ja dalej staram się o Nicki. Ale niestety los a raczej menadżerka Rih chce inaczej. Nawet nie mam pojęcia czy Patricia uzgadniała ten plan z Lil'em lub osobami które odpowiadają za moją kariere.
-Pamiętasz, że jutro znowu mamy pokazać się razem? - spytała cicho Rih
-Tak, pamiętam - westchnąłem
-Na prawdę przepraszam, wiem, że wolałbyś być teraz szczęśliwy z Nicki a nie udawać, że jesteś szczęśliwy ze mną - powiedziała i zaczęła zbierać się do wyjścia
-Więc do jutra - uśmiechnąłem się do niej lekko
-Pa - pożegnała się i zanim się obejrzałem wychodziła już przez drzwi wyjściowe
-Drake, wszystko ok? - spytała mama wchodząc do pokoju
-Nic nie jest ok - westchnąłem
-Właśnie widze, od kiedy ty chodzisz z Riri? - spytała i usiadła obok mnie
-Od kilku dni - mruknąłem
-Ale przecież ty i Nicki....
-Nieważne, ok?
-Nie pójde z stąd dopóki mi nie powiesz co się stało - powiedziała
-Nie moge powiedzieć - powiedziałem zgodnie z prawdą
-Drake, prosze cię - poprosiła
-Menadżerka Riri wymyśliła ustawke, mam chodzić z Rih przez kilka dni dla poprawy jej chwilowego wizerunku.
-Czemu odrazu tego nie mówiłeś i czemu nie powiesz tego Nicki? - spytała
-Bo nikt ma nie wiedzieć, że to jest ustawka dlatego najlepiej gdybyś nikomu tego nie mówiła - powiedziałem i spojrzałem na nią
-Będzie dobrze - powiedziała i lekko się uśmiechnęła
-Chciałbym w to uwierzyć - westchnąłem i odwzajemniłem uśmiech
sobota, 5 kwietnia 2014
Rozdział 46
Od autorki: Mam nadzieje, że poprzedni rozdział Wam się podobał bo co raz bardziej mam wrażenie, że komentujecie tego bloga na siłe...ale może tylko mi się tak zdaje.
W sumie nie mam nic do dodania więc odsyłam Was już bezpośrednio do rozdziału :)
enjoy ♥
*Nicki*
-Skarbie, otwórz drzwi - moja mama zapukała po raz kolejny do drzwi.
Westchnęłam i jedyne co zrobiłam to przewrucenie się na drugi bok. Czy ta kobieta nie rozumie, że nie mam ochoty na rozmowe?
-Nicki, co się stało?! Otwórz te jebane drzwi! - krzyknęła i zaczęła walić w drzwi
Skuliłam się i znowu zaczęłam płakać. W sumie płakałam od jakiś 3 godzin i nie miałam zamiaru przestać. Świadomość tego, że go zraniłam dawała o sobie znać z każdą łzą spadającą w dół.
-Drake, wiesz co się stało? - usłyszałam za drzwiami
Na dźwięk tego imienia wybuchłam jeszcze większym płaczem niż wcześniej. To bolało, cholernie bolało.
Drizzy chyba nic nie odpowiedział bo nie usłyszałam jego melodyjnego głosu. Ewentualnie mój płacz to zagłuszył. Za to moja mama dalej dobijała się do drzwi i raczej nie zamierzała przestać a nieźle już mnie to wkurwiało.
-NIE MAM OCHOTY ROZMAWIAĆ! - krzyknęłam w końcu
-Jedna rozmowa i sobie pójde - poprosiła
Westchnęłam cicho i po krótkim zastanowieniu pozwoliłam jej wejść. Po chwili moja mama weszła do pokoju i usiadła obok mnie na łóżku.
-Co się stało? - spytała
-Nie zrozumiesz - szepnęłam i starłam łzy z policzków
-Jestem Twoją mamą, zawsze Cię zrozumiem - powiedziała delikatnie mnie obejmując
-Wszystko zaczęło się w szpitalu kiedy musieliśmy udawać pare przed lekarzem. Mieliśmy się pocałować i....pocałowałam go. Wszystko byłoby ok gdyby Drake nie wziął wszystkiego na poważnie. Wytłumaczyłam mu, że nie jestem gotowa na związek i, że nie powinnam go wtedy pocałować.
-A on co powiedział? - spytała nie pewnie
-Spytał się czy ten pocałunek coś dla mnie znaczył. Nic mu nie powiedziałam i on chyba zrozumiał, że to jest odpowiedź. A to nie prawda bo ten pocałunek w chuj dużo dla mnie znaczył - powiedziałam a przy ostatnich słowach po raz kolejny dzisiejszego dnia zalałam się łzami
Mama nic nie powiedziała tylko mocno mnie do siebie przytuliła. Za dużo to nie pomogło bo moje serce i tak było złamane na miliony kawałeczków. Ona tego nie naprawi, jedynie kto może naprawić moje serce jest ON...
*Drake*
-W pewnym sensie jesteś idiotą - stwierdził Lil'
-Dzięki - mruknąłem
-Poszedłbyś tam do niej i wszystko jeszcze raz wyjaśnił a nie tak odrazu się poddawał
-Ona już dała mi wszystko do zrozumienia, ten pocałunek nic dla niej nie znaczył, czyli mówiąc prościej Nicki nie odwzajemnia uczucia którym daże ją ja - powiedziałem smutno
-Ona na każdym kroku się do Ciebie przytula, patrzy się na Ciebie jak na jakieś dzieło, uśmiecha się do Ciebie gdy obdarzysz ją jakimkolwiek spojrzeniem i ona pierwsza Cię pocałowała - stwierdził
-I co to ma z tym wspólnego? - spytałem nie rozumiejąc go
-Jesteś głupi czy głupi? - spytał
-Strzelam, że głupi - wywróciłem oczami
-Ona zaprzeczyła samej sobie - stwierdził
-Czyli uważasz, że skłamała? - spytałem
-Coś w tym rodzaju, ona po prostu musi otrząsnąć się z ostatnich przeżyć, a gdy będzie już wszystko dobrze sama jeszcze wskoczy Ci pod kołdre - mrugnął
-Co?! - krzyknąłem
-Miałem na myśli, że będzie chciała być Twoją dziewczyną, nie mam pojęcia o czym to pomyślałeś - zaśmiał się
-Jakbyś nie używał jednoznacznych określeń to bym myślał inaczej - mruknąłem
-Dobra, lece do studia, poprawiłeś 'Miss Me' czy zostawiasz tak jak było?
-Zostawiam - westchnąłem
Weezy skinął głową na znak, że rozumie, po czym opuścił rezydencje w celu o którym wcześniej wspominał. A może on ma racje? Może rzeczywiście postąpiłem zbyt pochopnie? W sumie wspominała przed tym, że nie jest gotowa na związek ale skoro ten pocałunek coś by dla niej znaczył, to raczej by coś odpowiedziała a nie milczała jak grób, prawda?
-Drake?
-Tak mamo? - spytałem spoglądając na rodzicielke
-Idź z nią pogadać, rozmawiałam przed chwilą z Carol, Nicki się tam topi we własnych łzach i to dosłownie...
-Mogła mnie nie olać - stwierdziłem
-Ale ona Cię nie olała...
-Mhm, milczenie gdy spytałem się czy ten pocałunek coś dla niej znaczył to w ogóle nie olanie - szepnąłem
-Lil' chyba miał w pewnym sensie racje, daj jej czas
-Rozumiem ale zamiast milczeć mogła powiedzieć 'tak', 'nie' a nie zachowywać się jakby nic nie słyszała. To zabolało bardziej niż gdyby powiedziała 'nie' - powiedziałem i zamknąłem oczy by łzy nie wydostały się na zewnątrz
-Będzie dobrze - szepnęła Sandi i delikatnie mnie objęła
Chciałem w to wierzyć ale co raz bardziej mam wrażenie, że już nigdy tak nie będzie.
*Nicki*
-Będąc szczerą stwierdzam, że zawaliłaś na całej lini - powiedziała Rih i na chwile przestała chodzić w kółku po moim pokoju
-Lubie w Tobie tą szczerość, zamiast napierdalać, że będzie dobrze i, że to nie moja wina to ty walisz prosto z mostu prawde - stwierdziłam
-Drake jest typem faceta. który raczej zakochuje się szczerze i ja mu się dziwie, bo on jest sławny, ma kupe ładnych fanek a on i tak na 100% będzie czekał aż ty otworzysz oczy i wyznasz mu miłość, serio podziwiam go - wyznała Rih
-Riri, czy ty...
-Nie, nie zakochałam się w nim, spokojnie - zaśmiała się
-Nawet się nie waż - pogroziłam jej palcem
-Przecież pamiętam jak zareagowałaś na przedostatniej imprezie, wiem, że go kochasz i już nie będę próbowała Ci go odbić ani nic w tym stylu - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie szczerze
-Jak z Chris'em? - spytałam nie pewnie
-Dobrze, mimo kilku kłótni jest dobrze - powiedziała i po raz kolejny się uśmiechnęła
-Ty podziwiasz Drake'a a ja podziwiam Ciebie - szepnęłam
-Po prostu kocham Chris'a i mimo tego wszystkiego nie zamierzam się z nim rozstać - uśmiechnęła się
-A ja kocham Drake'a i pomimo tego wszytskiego nie moge z nim być, boje się - wyznałam
-Mówiłam Ci już coś, od niego bije to uczucie którym Cię darzy, on szybko się tego uczucia nie pozbędzie, wystarczy, że wyjaśnisz mu teraz wszystko na spokojnie a on będzie czekał - stwierdziła
-Dla Ciebie wszystko jest takie proste - westchnęłam
-Oj, poradzisz sobie - zaśmiała się
-Riri?
-Tak?
-Co u SB'iego? - spytałam
-Rozmawiałam z nim ostatnio i nie przekazał mi dobrych wieśći - westchnęła
-Zerwał z Max'em?
-Nie, z Max'em świetnie mu się układa - zaśmiała się nerwowo
-To co się stało? - spytałam lekko przerażona
-Jego mama od dawna chorowała na raka, kilka dni temu zmarła - szepnęła
-Jezu, co ze mnie za przyjaciółka - załamałam się
-Zajebista - mrugnęła
-Rih, ja mówie na serio, nie spotkałam się z nim od dobrych 6 miesięcy - jęknęłam
-Spokojnie, wytłumaczyłam mu wszystko i on to rozumie - uspokoiła mnie
-Patrz, Drake już porozumiewa się ze mną za pomocą sms-ów - powiedziałam i pokazałam jej telefon
-Idź z nim pogadaj bo to może być ostatnia szansa na rozmowe - stwierdziła i uśmiechnęła się by dodać mi otuchy
-Szczerze to się boje - wyznałam
-Myśle, że ta rozmowa może Wam pomóc - stwierdziła Rih i popchnęła mnie w strone drzwi
Cóż, nie miałam już za bardzo innego wyjścia więc skierowałam się do pokoju Drake'a. Drzwi były lekko uchylone więc nie zapukałam tylko odrazu weszłam do środka. Chłopak stał na balkonie i patrzył się w gwiazdy. To był smutny a zarazem uroczy widok, że od nowa zachciało mi się ryczeć. Powstrzymałam się jednak i w końcu podeszłam do Drizzy'ego.
-Chciałeś pogadać...- powiedziałam cicho i spojrzałam na niego
-Wiesz, jestem zdezorientowany Twoim zachowaniem - wyznał
-Wiem, że zawaliłam - szepnęłam
-To nie chodzi o to, ty nawet nie wiesz jak bardzo zabolała mnie Twoja obojętność, to zabolało bardziej niż gdybyś powiedziała 'nie' - powiedział i w końcu obdarował mnie spojrzeniem
-Przepraszam - szepnęłam i odwróciłam wzrok
-Za co? Za to, że może nie odwzajemniasz mojego uczucia i po prostu boisz się mi to powiedzieć? - spytał
-To nie tak, ja po prostu nie jestem gotowa na związek, boje się, że zostane zraniona, nawet przez Ciebie - powiedziałam smutno
-Rozumiem - szepnął
-Ale wiesz, może w przyszłości się uda - uśmiechnęłam się do niego
-Więc będę czekał - zapewnił mnie
-Czemu? Jest tyle innych dziewczyn na świecie -
-Bo żadna inna nie potrafiłaby sprawić, żebym był tak szczęśliwy jak robisz to ty - powiedział i mnie do siebie przytulił....
W sumie nie mam nic do dodania więc odsyłam Was już bezpośrednio do rozdziału :)
enjoy ♥
*Nicki*
-Skarbie, otwórz drzwi - moja mama zapukała po raz kolejny do drzwi.
Westchnęłam i jedyne co zrobiłam to przewrucenie się na drugi bok. Czy ta kobieta nie rozumie, że nie mam ochoty na rozmowe?
-Nicki, co się stało?! Otwórz te jebane drzwi! - krzyknęła i zaczęła walić w drzwi
Skuliłam się i znowu zaczęłam płakać. W sumie płakałam od jakiś 3 godzin i nie miałam zamiaru przestać. Świadomość tego, że go zraniłam dawała o sobie znać z każdą łzą spadającą w dół.
-Drake, wiesz co się stało? - usłyszałam za drzwiami
Na dźwięk tego imienia wybuchłam jeszcze większym płaczem niż wcześniej. To bolało, cholernie bolało.
Drizzy chyba nic nie odpowiedział bo nie usłyszałam jego melodyjnego głosu. Ewentualnie mój płacz to zagłuszył. Za to moja mama dalej dobijała się do drzwi i raczej nie zamierzała przestać a nieźle już mnie to wkurwiało.
-NIE MAM OCHOTY ROZMAWIAĆ! - krzyknęłam w końcu
-Jedna rozmowa i sobie pójde - poprosiła
Westchnęłam cicho i po krótkim zastanowieniu pozwoliłam jej wejść. Po chwili moja mama weszła do pokoju i usiadła obok mnie na łóżku.
-Co się stało? - spytała
-Nie zrozumiesz - szepnęłam i starłam łzy z policzków
-Jestem Twoją mamą, zawsze Cię zrozumiem - powiedziała delikatnie mnie obejmując
-Wszystko zaczęło się w szpitalu kiedy musieliśmy udawać pare przed lekarzem. Mieliśmy się pocałować i....pocałowałam go. Wszystko byłoby ok gdyby Drake nie wziął wszystkiego na poważnie. Wytłumaczyłam mu, że nie jestem gotowa na związek i, że nie powinnam go wtedy pocałować.
-A on co powiedział? - spytała nie pewnie
-Spytał się czy ten pocałunek coś dla mnie znaczył. Nic mu nie powiedziałam i on chyba zrozumiał, że to jest odpowiedź. A to nie prawda bo ten pocałunek w chuj dużo dla mnie znaczył - powiedziałam a przy ostatnich słowach po raz kolejny dzisiejszego dnia zalałam się łzami
Mama nic nie powiedziała tylko mocno mnie do siebie przytuliła. Za dużo to nie pomogło bo moje serce i tak było złamane na miliony kawałeczków. Ona tego nie naprawi, jedynie kto może naprawić moje serce jest ON...
*Drake*
-W pewnym sensie jesteś idiotą - stwierdził Lil'
-Dzięki - mruknąłem
-Poszedłbyś tam do niej i wszystko jeszcze raz wyjaśnił a nie tak odrazu się poddawał
-Ona już dała mi wszystko do zrozumienia, ten pocałunek nic dla niej nie znaczył, czyli mówiąc prościej Nicki nie odwzajemnia uczucia którym daże ją ja - powiedziałem smutno
-Ona na każdym kroku się do Ciebie przytula, patrzy się na Ciebie jak na jakieś dzieło, uśmiecha się do Ciebie gdy obdarzysz ją jakimkolwiek spojrzeniem i ona pierwsza Cię pocałowała - stwierdził
-I co to ma z tym wspólnego? - spytałem nie rozumiejąc go
-Jesteś głupi czy głupi? - spytał
-Strzelam, że głupi - wywróciłem oczami
-Ona zaprzeczyła samej sobie - stwierdził
-Czyli uważasz, że skłamała? - spytałem
-Coś w tym rodzaju, ona po prostu musi otrząsnąć się z ostatnich przeżyć, a gdy będzie już wszystko dobrze sama jeszcze wskoczy Ci pod kołdre - mrugnął
-Co?! - krzyknąłem
-Miałem na myśli, że będzie chciała być Twoją dziewczyną, nie mam pojęcia o czym to pomyślałeś - zaśmiał się
-Jakbyś nie używał jednoznacznych określeń to bym myślał inaczej - mruknąłem
-Dobra, lece do studia, poprawiłeś 'Miss Me' czy zostawiasz tak jak było?
-Zostawiam - westchnąłem
Weezy skinął głową na znak, że rozumie, po czym opuścił rezydencje w celu o którym wcześniej wspominał. A może on ma racje? Może rzeczywiście postąpiłem zbyt pochopnie? W sumie wspominała przed tym, że nie jest gotowa na związek ale skoro ten pocałunek coś by dla niej znaczył, to raczej by coś odpowiedziała a nie milczała jak grób, prawda?
-Drake?
-Tak mamo? - spytałem spoglądając na rodzicielke
-Idź z nią pogadać, rozmawiałam przed chwilą z Carol, Nicki się tam topi we własnych łzach i to dosłownie...
-Mogła mnie nie olać - stwierdziłem
-Ale ona Cię nie olała...
-Mhm, milczenie gdy spytałem się czy ten pocałunek coś dla niej znaczył to w ogóle nie olanie - szepnąłem
-Lil' chyba miał w pewnym sensie racje, daj jej czas
-Rozumiem ale zamiast milczeć mogła powiedzieć 'tak', 'nie' a nie zachowywać się jakby nic nie słyszała. To zabolało bardziej niż gdyby powiedziała 'nie' - powiedziałem i zamknąłem oczy by łzy nie wydostały się na zewnątrz
-Będzie dobrze - szepnęła Sandi i delikatnie mnie objęła
Chciałem w to wierzyć ale co raz bardziej mam wrażenie, że już nigdy tak nie będzie.
*Nicki*
-Będąc szczerą stwierdzam, że zawaliłaś na całej lini - powiedziała Rih i na chwile przestała chodzić w kółku po moim pokoju
-Lubie w Tobie tą szczerość, zamiast napierdalać, że będzie dobrze i, że to nie moja wina to ty walisz prosto z mostu prawde - stwierdziłam
-Drake jest typem faceta. który raczej zakochuje się szczerze i ja mu się dziwie, bo on jest sławny, ma kupe ładnych fanek a on i tak na 100% będzie czekał aż ty otworzysz oczy i wyznasz mu miłość, serio podziwiam go - wyznała Rih
-Riri, czy ty...
-Nie, nie zakochałam się w nim, spokojnie - zaśmiała się
-Nawet się nie waż - pogroziłam jej palcem
-Przecież pamiętam jak zareagowałaś na przedostatniej imprezie, wiem, że go kochasz i już nie będę próbowała Ci go odbić ani nic w tym stylu - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie szczerze
-Jak z Chris'em? - spytałam nie pewnie
-Dobrze, mimo kilku kłótni jest dobrze - powiedziała i po raz kolejny się uśmiechnęła
-Ty podziwiasz Drake'a a ja podziwiam Ciebie - szepnęłam
-Po prostu kocham Chris'a i mimo tego wszystkiego nie zamierzam się z nim rozstać - uśmiechnęła się
-A ja kocham Drake'a i pomimo tego wszytskiego nie moge z nim być, boje się - wyznałam
-Mówiłam Ci już coś, od niego bije to uczucie którym Cię darzy, on szybko się tego uczucia nie pozbędzie, wystarczy, że wyjaśnisz mu teraz wszystko na spokojnie a on będzie czekał - stwierdziła
-Dla Ciebie wszystko jest takie proste - westchnęłam
-Oj, poradzisz sobie - zaśmiała się
-Riri?
-Tak?
-Co u SB'iego? - spytałam
-Rozmawiałam z nim ostatnio i nie przekazał mi dobrych wieśći - westchnęła
-Zerwał z Max'em?
-Nie, z Max'em świetnie mu się układa - zaśmiała się nerwowo
-To co się stało? - spytałam lekko przerażona
-Jego mama od dawna chorowała na raka, kilka dni temu zmarła - szepnęła
-Jezu, co ze mnie za przyjaciółka - załamałam się
-Zajebista - mrugnęła
-Rih, ja mówie na serio, nie spotkałam się z nim od dobrych 6 miesięcy - jęknęłam
-Spokojnie, wytłumaczyłam mu wszystko i on to rozumie - uspokoiła mnie
-Patrz, Drake już porozumiewa się ze mną za pomocą sms-ów - powiedziałam i pokazałam jej telefon
-Idź z nim pogadaj bo to może być ostatnia szansa na rozmowe - stwierdziła i uśmiechnęła się by dodać mi otuchy
-Szczerze to się boje - wyznałam
-Myśle, że ta rozmowa może Wam pomóc - stwierdziła Rih i popchnęła mnie w strone drzwi
Cóż, nie miałam już za bardzo innego wyjścia więc skierowałam się do pokoju Drake'a. Drzwi były lekko uchylone więc nie zapukałam tylko odrazu weszłam do środka. Chłopak stał na balkonie i patrzył się w gwiazdy. To był smutny a zarazem uroczy widok, że od nowa zachciało mi się ryczeć. Powstrzymałam się jednak i w końcu podeszłam do Drizzy'ego.
-Chciałeś pogadać...- powiedziałam cicho i spojrzałam na niego
-Wiesz, jestem zdezorientowany Twoim zachowaniem - wyznał
-Wiem, że zawaliłam - szepnęłam
-To nie chodzi o to, ty nawet nie wiesz jak bardzo zabolała mnie Twoja obojętność, to zabolało bardziej niż gdybyś powiedziała 'nie' - powiedział i w końcu obdarował mnie spojrzeniem
-Przepraszam - szepnęłam i odwróciłam wzrok
-Za co? Za to, że może nie odwzajemniasz mojego uczucia i po prostu boisz się mi to powiedzieć? - spytał
-To nie tak, ja po prostu nie jestem gotowa na związek, boje się, że zostane zraniona, nawet przez Ciebie - powiedziałam smutno
-Rozumiem - szepnął
-Ale wiesz, może w przyszłości się uda - uśmiechnęłam się do niego
-Więc będę czekał - zapewnił mnie
-Czemu? Jest tyle innych dziewczyn na świecie -
-Bo żadna inna nie potrafiłaby sprawić, żebym był tak szczęśliwy jak robisz to ty - powiedział i mnie do siebie przytulił....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)