Od autorki: Nie wiem po co ja w ogóle jeszcze pisze ten post przed rozdziałem, skoro pisze ten rozdział tylko dla Ciebie hahahah.
Ten rozdział powinien być ostatnim rozdziałem dodatkowym i chyba tak będzie. Chociaż kto wie :D
Trochę namieszałam (znowu) w relacjach naszej kochanej pary i pewnie mnie zabijesz z milion razy ale nie dbam o to bo ty mi zawsze wszystko wybaczasz :D
enjoy xx
*Nicki*
-Nicki, pamiętaj, że zaraz idziemy do lekarza - przypomniała mi moja mama jak zawsze promiennie się uśmiechając
Mi jak zwykle nie było do śmiechu ale odwzajemniłam uśmiech.
-Pamiętam - skłamałam
A nie chciałabym pamiętać. Miesiąc temu wykryto u mnie niepłodność i właśnie od tego czasu moje relacje z Drake'iem znowu uległy drastycznemu pogorszeniu. To wcale nie przez to, że jestem niepłodna bo on o tym nie ma bladego pojęcia. To przez to, że zamknęłam się w sobie i z dnia na dzień odpychałam od siebie chłopaka tracąc go. W sumie nie wiem dlaczego mu nie powiedziałam. Może by mi pomógł? Bzdura. Odrzucił by mnie. On kocha dzieci a ja nie jestem już osobą, która mogłaby mu to zapewnić.
-Musimy jeszcze odwiedzić...- zaczęła kolejny temat ale jej przerwałam słysząc co chce powiedzieć.
-Tak o tym też pamiętam - szepnęłam niesłyszalnie a ona skinęła głową, że rozumie i wyszła z pokoju.
Chciała odwiedzić mojego ojca. Po tylu latach okazało się, że jest chory na raka. Jego stan z dnia na dzień się pogarszał. Pomimo tego, że wyrządził mi tyle krzywdy było mi przykro i czułam, że tracę cząstkę siebie. Westchnęłam cicho i zeszłam na dół do kuchni. Na moje nieszczęście był tam on.
Gdy mnie zauważył od razu odwrócił wzrok i jak zawsze zaczął mnie ignorować.
-Drake? Podwieziesz mnie i Nicki do lekarza? Lil'a nie ma, a pieszo nie pójdziemy...- zapytała najdelikatniej jak mogła.
-Tak jasne, nie ma problemu - odpowiedział obojętnie
Dobrze wiedziałam, że zżera go ciekawość do jakiego lekarza muszę chodzić od miesiąca. Dobry z niego aktor ale mnie nie oszuka.
-To świetnie! - ucieszyła się Carol - zbierajmy się.
Westchnęłam i ubrałam na siebie dżinsową kurtkę. Kurwa mać. Nie dam rady, nie, po prostu nie.
-Chodźmy - zakomunikowała moja mama
Drake wyszedł pierwszy i od razu wsiadł do auta. Auć. Zawsze otwierał mi drzwi i uśmiechał się szeroko.
-Dasz rade - szepnęła moja mama i również wsiadła do auta. Cóż nie pozostało mi nic innego niż zrobić to samo. Zapięłam pasy i przymknęłam oczy. Mogę umrzeć? Dlaczego do jasnej cholery muszę żyć? Ja pierdole, moje życie totalnie nie ma sensu.
Podróż dłużyła się niemiłosiernie pomimo tego, że szpital znajduje się jakieś 10 minut drogi od naszego apartamentu. Boże, czemu mnie tak pokarałeś? Co ja Ci takiego zrobiłam?
-Drake, zaczekasz na Nas? Powinnyśmy za niedługo wrócić - poinformowała go a on tylko skinął głową
Wysiadłam z auta i od razu skierowałam się w stronę bardzo znajomego mi budynku. Westchnęłam cicho i odnalazłam drzwi numer 210. Mama od razu poszła do taty. Smutne, że on nawet nie wie, że rolę mojego ojca pełni teraz Lil'. Najwyraźniej Carol nie chciała go denerwować tuż przed śmiercią. W sumie ta informacja nawet nie powinna go zdziwić.
Po chwili z gabinetu wyszedł doktor Smith. Wyrywając mnie z moich rozmyśleń zaprosił mnie do siebie. Jego mina nie była zbyt zadowalająca. Usiadłam na krześle i tylko czekałam na najgorsze.
-Nicki - zaczął - twoje badania nie wyszły za dobrze - westchnął a mnie łzy napłynęły do oczu.
-Dlaczego o siebie nie dbasz? Poddałaś się? - zasypał mnie milionami pytań a ja coraz bardziej przestałam wierzyć, że jest tylko zwykłym lekarzem. Zachowywał się jak psycholog.
-Dostałaś ode mnie tabletki*, one mają Ci pomóc, one na prawdę nie pogorszą twojego stanu zdrowia. Słuchaj, dobrze wiem czego się obawiasz - powiedział a ja spojrzałam na niego pytająco
-Niepłodność to nie jest to samo co bezpłodność. Niepłodność można leczyć dlatego zapisałem Ci te tabletki ale ty zamiast je zażywać, robisz wszystko na odwrót - westchnął - na prawdę chcę Ci pomóc. Jestem lekarzem i takie jest moje zadanie. Przemyśl to.
- Powinnaś znaleźć osobę, która podtrzyma Cię na duchu - powiedział gdy odbierałam od niego receptę na lekarstwa
-Miałam taką osobę ale ją straciłam - powiedziałam wręcz niesłyszalnie
-Naprawdę przykro mi z powodu twojego ojca - powiedział myśląc, że wcześniej mówiłam o nim.
Dopiero po chwili dotarło do mnie co powiedział doktor Smith. Nawet nie żegnając się wybiegłam z pomieszczenia i wpadłam na całą zapłakaną Carol. Gdy zobaczyłam w jakim jest stanie, sama osunęłam się po ścianie i zalałam się łzami. To co z tego, że mnie krzywdził. On na zawsze pozostanie moim tatą.
*Drake*
Dziewczyny nie wracały coś długo. Nie żebym się niepokoił. Kogo ja do cholery oszukuje? Pewnie, że się niepokoje! Najbardziej O Nicki. Od miesiąca nie rozmawialiśmy i właśnie od tego czasu dziewczyna co tydzień chodziła do lekarza. Tak bardzo chciałem wiedzieć co jej dolega ale cóż. Nicki zaczęła się ode mnie oddalać a ja nie mogłem nic na to poradzić. Eh, jutro są jej urodziny a ja nie mam żadnego pomysłu na prezent. Trudno, pieprzyć to. I kogo ja znowu oszukuje?
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie widok wychodzących kobiet ze szpitala. Nicki ledwo stała na nogach a Carol ewidentnie nie mogła sobie poradzić z przyprowadzeniem jej do auta bo sama nie lepiej wyglądała. Jak oparzony wybiegłem z samochodu i podszedłem do dziewczyn. Chciałem pomóc ale Nicki jak zwykle mnie odepchnęła i wyszlochała 'nie dotykaj mnie'. Ona płakała? Dlaczego? Nie miałem zielonego pojęcia ale zignorowałem jej słowa i wziąłem ją na ręce i usadowiłem na tylnym siedzeniu samochodu. Dziewczyna przestała zwracać na mnie uwagę i zamknęła oczy. Gdy Carol też już wygodnie siedziała w pojeździe spojrzałem na nią. Było po niej widać, że też płakała. W końcu kobieta zorientowała się, że się jej przyglądam. Spojrzała na mnie a jej wzrok mówił 'nawet nie pytaj'. Skinąłem głową i odpaliłem samochód. Po 5 minutach byliśmy z powrotem pod naszą willą. Normalnie jedziemy 10 minut ale dzisiaj przekroczyłem chyba wszystkie zasady bezpiecznej jazdy samochodem. Wysiadłem z auta i otworzyłem drzwiczki od strony Nicki, po czym wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jej pokoju. Położyłem ją i przykryłem kocem. Było mi jej teraz cholernie żal. Nawet nie wiem co się wydarzyło. Muszę się tego za wszelką cenę dowiedzieć.
-Wstań jutro wcześniej - usłyszałem za swoimi plecami - należą Ci się wyjaśnienia, ona sama Ci nie powie a ja dzisiaj nie mam siły - westchnęła
Przytaknąłem głową i sam też westchnąłem. Życie było pojebane.
-Kiedy wraca Lil'? - spytała
-Nie mam pojęcia - powiedziałem zgodnie z prawdą - miejmy nadzieje, że zdąży na przyjęcie
-Śpij dobrze - westchnęła, po czym zniknęła za drzwiami swojej sypialni
Grunt w tym, że ja teraz nie będę mógł zasnąć. Cholera jasna. Niewiele myśląc zapukałem do sypialni obok. Wyłoniła się z nich Sandi. O dziwo ona też nie spała.
-Stało się coś? spytała zaniepokojona
-Mamo, możemy pogadać? Ale tak szczerze - westchnąłem
-Zawsze i wszędzie - odpowiedziała z uśmiechem i wpuściła mnie do pokoju
Usiadłem na łóżku i nie wiedziałem jak zacząć rozmowę.
-Pewnie chcesz porozmawiać o Nicki - zgadła. Ona zna mnie na wylot.
Przytaknąłem.
-Jutro są jej urodziny, nie rozmawiam z nią od miesiąca i nie wiem co jej dać - powiedziałem i spojrzałem na moją mamę.
-Dam Ci coś a ty sam zdecydujesz co z tym zrobić - powiedziała wyciągając z jednej ze szuflad bordowe pudełeczko.
Uśmiechnęła się podając mi je a szybko je otworzyłem. W środku był pierścionek.
-Sugerujesz, że powinienem się jej oświadczyć? - zapytałem z zaskoczeniem
-Powinieneś zrobić to już dawno, ona jest wyjątkowa. Nie dawałabym Ci tego pierścionka gdybym nie wiedziała jak wyjątkowa jest Nicki. Ona ostatnio dużo przeszła. Nie mogę Ci teraz tego powiedzieć. Zresztą sam dowiesz się jutro ale zastanów się nad tym zanim pozwolisz jej odejść na zawsze. Cokolwiek jutro usłyszysz staraj się ją zrozumieć - powiedziała a ja przytaknąłem
-Przygotowaliście wszystko? - spytałem
-Wszystko jest zapięte na ostatni guzik - uśmiechnęła się szeroko
-Miejmy nadzieje, że Nicki będzie zadowolona z niespodzianki - westchnąłem
-Na pewno będzie - starała się mnie uspokoić ale coś jej się nie udało.
*Następny dzień*
Obudziłem się o godzinie 6:30. Nie spałem dobrze tej nocy i to chyba oczywiste z jakiego powodu.
Szybko zszedłem na dół gdzie od dawna krzątała się Carol. Uśmiechnęła się do mnie promiennie, mimo tego, że było po niej widać, że nie ma dobrego humoru. Podziwiam ją.
-Usiądź - westchnęła podając mi kubek z kawą na rozbudzenie
Podziękowałem i czekałem cierpliwie aż kobieta będzie gotowa by cokolwiek powiedzieć.
Po chwili ciszy podała mi jakiś papier.
-Chyba nie muszę nic dodawać - westchnęła gdy zobaczyła, że o mało nie zakrztusiłem się kawą po przeczytaniu kilku linijek
-Od kiedy? - spytałem dalej nie mogąc w to uwierzyć. Nicki jest niepłodna. NIEPŁODNA.
-Dowiedziała się o tym miesiąc temu - powiedziała i sama również upiła łyk kawy - Jeszcze w dodatku wczoraj zmarł jej ojciec
-Co?! - o mało nie krzyknąłem
-Miał raka - powiedziała szybko i odwróciła wzrok
Przez chwilę panowała cisza. Musiałem oswoić się z nowo poznanymi informacjami.
-To się wszystko w niej skumulowało. Zamknęła się w sobie. Czuła, że w pewien sposób Cię zawodzi. Nie chciała Cię dręczyć swoimi problemami więc odsunęła się od Ciebie - powiedziała a ja po raz kolejny nie mogłem uwierzyć w jej słowa.
-Mamo, z kim tak rozma -dziewczyna przerwała gdy zobaczyła mnie i spuściła wzrok kiedy ujrzała, że trzymam kawałek kartki, który według niej powinien być tajemnicą.
-Idę się przejść - powiedziałem oschle i nie patrząc na nikogo wyszedłem trzaskając drzwiami.
Baranie, miałeś ją zrozumieć.
*Nicki*
-Dlaczego mu o tym powiedziałaś?! - wrzasnęłam ale po chwili zaczęłam tego żałować.
Chciała dobrze. Na pewno chciała dla mnie i dla niego dobrze. W moich oczach znowu pojawiły się łzy.
-Przepraszam - szepnęłam i chciałam wrócić na górę ale mama złapała moją dłoń. Spojrzałam na nią pytająco.
-Nie idziesz za nim? - spytała
-To bez sensu. Straciłam go - szepnęłam
-Nie mów nawet tak. Miałaś się nie poddawać. - powiedziała i dała mi wolną rękę co do mojego wyboru
Westchnęłam i wyszłam na zewnątrz. Był. Jeszcze stał. Nie uciekł. Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam na niego. W jego oczach dostrzegłam ból. Nie mogłam się na to patrzeć. Nie mogłam dłużej patrzeć jak go krzywdzę.
-Drake...-zaczęłam niepewnie - Wysłuchaj mnie chociaż.
-I co mi powiesz?! - podniósł głos - to samo co twoja matka? Chyba już wiem wszystko.
-Ale Drake...
-Nie. To ty mnie posłuchaj. Myślałem, że sobie już ufamy. Gdybyś mi powiedziała to zrobiłbym wszystko, żeby Ci pomóc, wiesz? Ale ty jak zawsze skreśliłaś wszystko. Myślałem, że znamy się wystarczająco długo by nie wyciągać o sobie pochopnych wniosków ale ty znowu to zrobiłaś. Nie jestem taki jak myślisz. Pomógłbym Ci.
-Nie rozumiesz...- zaczęłam mówić ale po raz kolejny mi przerwał
-Ale się staram. Wiesz to? Nie, oczywiście, że nie wiesz. To boli.
-Teraz jestem bezużyteczna. Nie dam Ci tego co każda kobieta. Nie dam Ci najpiękniejszego owocu miłości czyli dzieci. - szepnęłam.
Przygryzłam nerwowo wargę. Między nami panowała cisza. Idealnie słyszałam jego przyspieszony oddech i bicie serca.
-Wiesz co? To smutne, że tak myślisz. Bo ja pokochałbym Cię nawet jakbyś nie mogła chodzić. Jakbyś nic nie słyszała. Nawet jakbyś nic nie widziała. Nawet jakbyś nie mogła nic mówić. Jakbyś była niepełnosprawna. Bo ja kocham sercem a nie oczami. I to, że jesteś niepłodna niczego nie zmienia. Dla mnie to nawet nie jest choroba. Pokochałem Cię nie wiedząc o tym i kocham Cię wiedząc to - powiedział łapiąc mnie za dłoń
Przymknęłam oczy by nie pozwolić łzom wypłynąć ale to i tak nic nie dało. Gdy je z powrotem otworzyłam jego już nie było.
Cause you turned your face
And now I can't feel you anymore
Turn your face,
So now I can't see you anymore
Walk away, until you’re not standing at my door
Turn your face, walk away and stay
*Kilka godzin później*
O 15 jak się okazało wszyscy zorganizowali dla mnie przyjęcie niespodziankę z okazji moich urodzin. Przyszła Rih z Chris'em. Nawet Lil' znalazł dla mnie czas (Ostatnio dość często nocował w studiu nagraniowym, nie pytajcie dlaczego). Tak szczerze, nie miałam ochoty na żadne imprezy ale w sumie imprezą nie można było tego nazwać. Przynajmniej chociaż trochę zaczęłam się uśmiechać. Dla mojej mamy było to bardzo ważne. Lil' powiedział, że przed północą przygotował pokaz sztucznych ogni. Mówił to z takim zapałem, że aż Carol zaczęła się śmiać. Ja ich nie słuchałam. Moje myśli krążyły wokół jednej osoby, której niestety z nami nie było. Ciągle myślałam o tym co mi powiedział. Riri zauważyła, że coś jest nie tak ale jak zwykle na mnie nie naciskała. Przekochana.
-Nicki, uśmiechnij się - poprosiła
-Nie mogę - westchnęłam
-Błagam Cię, są twoje urodziny, dostałaś najcudowniejszy prezent (tak, zapomniałam się przyznać, Pink Friday pokrył się platyną), masz teraz Nas, a on... - zawiesiła się
-wróci - dodała po chwili. Chciałabym wierzyć w jej słowa.
Each time i take you back
You bring one thousand cracks
And I accept them like a fool
-Na co mi jeden Drake, skoro mam tyle innych cudownych osób dookoła? - popatrzyłam na nich
-I tak go kochasz - powiedziała Rih a ja westchnęłam.
Nikt nie uwierzył w moje słowa bo dobrze wiedzą, że stawiam Drake'a ponad wszystkich.
Once we were made like towers
Everything could have been ours
But you left it too late now my heart feels nothing, nothing at all
-Wiesz, że on już wrócił? - poinformowała mnie moja mama. Bardziej brzmiało to jak pytanie ale dla mnie ewidentnie była to forma twierdząca.
-Jakoś mnie to nie obchodzi - skłamałam a ona tylko się zaśmiała.
Dlaczego nikt mi nie wierzy?
So don't knock on my door
And tell me you don't wanna fight
'Cause I heard it before
And I'm not going back this time
Not going back this time
-Nicki, chodź już, za niedługo północ a Lil' przygotował piękny pokaz fajerwerków - poinformowała mnie Sandi. Ah tak, faktycznie. Wspominali coś wcześniej. Chcąc czy nie chcąc musiałam wstać. Miałam już wyjść gdy nagle poczułam uścisk na dłoni. Doskonale wiedziałam kto to. Odwróciłam się do niego i spojrzałam na niego pytająco.
I still feel love when I see your face
But all these tears I can't erase
Sorry heart, I'm sorry heart
But we'll have to start again
- Nie dokończyliśmy rozmowy a ja chcę mieć już wszystko wyjaśnione - powiedział niepewnie.
-A tak na serio to o co chodzi? - wyczułam, że kłamał. - Lil' przygotował podobno piękny pokaz fajerwerków i bardzo chciałabym go zobaczyć
-Przede mną stoi coś piękniejszego - powiedział a moją twarz oblał spory rumieniec
Such a funny thing for me to try to explain,
How I'm feeling and my pride is the one to blame yeah
'Cuz I know I don't understand,
Just how your love can do what no one else can
Nadal staliśmy na siebie patrząc. Na prawdę chciałam iść oglądać te pierdolone fajerwerki ale ktoś mi to utrudniał. Po chwili stania tak w ciszy miałam już dość. Chciałam iść ale znowu poczułam uścisk na swojej dłoni. Znowu nie pozwolił mi odejść.
Don't let me go
'Cause I'm tired of feeling alone
Znowu spojrzałam na niego ale on tym razem uśmiechnął się i przede mną uklęknął a mnie normalnie wmurowało w podłogę. O co kurwa chodzi? Co tu jest grane? Pytałam siebie a bardziej powinnam pytać jego. Drake wyciągnął bordowe pudełeczko i je otworzył a mnie zatkało.
-Nicki, wiem, że jestem idiotą ale wyjdziesz za mnie? - spytał a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.
And being here without you
It's like I'm waking up to
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking 'round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
'Cause I miss everything we do
I'm a half a heart without you
Przysięgam zatkało mnie. Do oczu napłynęły mi łzy. To były łzy szczęścia. Drake zaczął się już denerwować.
-Drake - szepnęłam a on zamknął oczy. Szykował się pewne na najgorsze.
-Tak - powiedziałam a on spojrzał na mnie gwałtownie. Chyba nie wierzył w to co powiedziałam.
-Tak, wyjdę za Ciebie Drake - powtórzyłam dla pewności i wtuliłam się w jego ciepłe ciało.
-Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy - szepnął przez łzy
-Ja też - szepnęłam i złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.
Tak bardzo mi go brakowało. Nawet nie wiecie jak bardzo.
*- niestety nie wiem jak leczy się niepłodność, w ogóle nie wiem skąd wziął mi się ten pomysł w głowie, chyba tylko dla namieszania XD
środa, 4 maja 2016
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Bonus: Rozdział dodatkowy
Od autorki: Zapewne nikt już tutaj nie zagląda ale jako, że pewna osoba nie dająca mi spokoju (tak o tobie mówię skarbie) aka @goawaybejbe wybłagała mnie, żebym napisała dwa dodatkowe rozdziały. Ten po wielu próbach publikuje dzisiaj, a kolejny nie wiem kiedy się pojawi. Niestety z weną u mnie ciężko także wybacz/wybaczcie to coś:
enjoy x
*Nicki*
Dzisiaj jest ten dzień. Dzień, który miałam nadzieje, że nigdy nie nastąpi ale jednak stało się. Tak, dzisiaj kręcimy teledysk do Moment 4 Life i jakbym bardzo chciała nie mogę zmienić zdania, skoczyć z mostu, zabić się. Nie. Teraz już nie mogę. Wzdychając założyłam czarną perukę, po czym odwróciłam się. Stał tam. I rozmawiał z Riri, która bardzo chciała towarzyszyć mi podczas kręcenia. Dasz radę Nicki. Co ja pierdole. Oczywiście, że nie dam rady. Nie wiedziałam co jeszcze wymyślił reżyser ale przeczuwałam, że połowa osób, których znam powiedziało mu, żeby było jak najwięcej słodkich scen. Wszyscy na siłę namawiają nas, żebyśmy znowu byli razem. Ale nie wiem czemu nie potrafię mu z powrotem zaufać, Nie po tym co zrobił. Przymknęłam oczy i odwróciłam się do lustra. Nie mogłam się już na niego patrzeć. A to dopiero początek. Westchnęłam cicho.
-Katy - zawołałam moja makijażystkę - możesz mnie już pomalować
-Już się robi kochana - dziewczyna uśmiechnęła się i zabrała się do roboty
W lustrze idealnie było widać dwójkę wcześniej wspomnianych osób. Riri ewidentnie namawiała go aby podszedł i spróbował ze mną porozmawiać ale on był uparty i nie zamierzał tego zrobić. Z ruchu jego ust wyczytałam co powiedział. Nie powiem trochę to zabolało. "Ty ją kochasz" - to były kolejne słowa dziewczyny skierowane do niego. Parsknęłam ze śmiechu chociaż w ogóle nie miałam ochoty się śmiać. Gdyby mnie kochał to by mnie nie zdradził. "Nie wiesz co między nami zaszło więc może w końcu przestałabyś się wtrącać?" - powiedział do niej i odszedł. Zrezygnowana Riri podeszła po chwili do mnie.
-Ok, nie wiem co między Wami zaszło ale nie jest chyba jeszcze za późno aby się dowiedzieć, prawda? - spytała patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
Kiwnęłam przecząco głową.
-Kiedy w końcu zrozumiesz, że nie mam ochoty o tym rozmawiać? Wiem, że w tym momencie Cię ranię bo jesteśmy przyjaciółkami a przyjaciółki sobie o wszystkim mówię ale ja po prostu nie chcę. Nie potrafię o tym rozmawiać - powiedziałam nawet na nią nie patrząc
-To może z nim chociaż pogadaj, jemu nadal na Tobie zależy - westchnęła
-Taaa, faktycznie mu nadal na mnie zależy - powiedziałam sarkastycznie - jestem już zamkniętym rozdziałem w jego życiu.
-Ale ty go nadal kochasz - stwierdziła
-To nic nie zmienia - byłam uparta
-Ty go potrzebujesz jak kwiat wody, nie okłamiesz mnie Nicki. I to, że go kochasz właśnie może dużo zmienić a tym bardziej zmieni to ten teledysk - powiedziała podając mi plan teledysku
-Cholera - załamałam się czytając go
-Nicki, ja na prawdę nie wiem co się między Wami wydarzyło ale nawet jeżeli on popełnił jakiś błąd to i tak zasługuje na drugą szanse. Według planu macie się do jasnej cholery pocałować i nie wmówisz mi, że tego nie zrobisz. Ja dobrze wiem czego ty tak na prawdę chcesz. Twoja mama też to wie, Nawet Lil wie. Nicki, każdy to wie a tym bardziej wiesz to ty. Na prawdę byliście uroczą parą i super by było jakbyście znowu byli razem.
-Może i masz rację. Może nadal go kocham i cholernie chcę, że by znowu był przy mnie ale jest milion powodów dla których powinnam z niego zrezygnować.
-No widzisz, serce chce czego chce - uśmiechnęła się
-Myślałam ,że go znam, myślałam, że wiem, że nigdy by mnie nie skrzywdził ale wszystko się posypało przez coś tak głupiego - szepnęłam
-Co masz na myśli? - spytała zdezorientowana
-Zdradził mnie...- powiedziałam starając się zaraz nie popłakać
Riri przez kilka minut nic nie mówiła ale po chwili poczułam jak siada obok mnie i mocno mnie przytula.
-Teraz powinnam cofnąć wszystkie moje słowa. Przecież ty nie będziesz szczęśliwa z osobą, która Cię tak zraniła - westchnęła
-Nawet jeżeli mnie zranił to przez przez ten czas uświadomiłam sobie, że ja jedynie jestem szczęśliwa przy nim - szepnęłam
-Też to niestety przeżyłam - powiedziała cicho
-Nigdy mi tego nie mówi...
-Tak, nie mówiłam Ci tego ale tak jak wspominałam - serce chce czego chce. Mogę nienawidzić Chris'a za to, że mnie zdradzał ale nadal go kocham i za cholerę nic tego nie zmieni. Chris już dawno zrozumiał swój błąd więc sądzę, że w twoim przypadku będzie tak samo. Musisz tylko pokazać Drake'owi co przez ten czas stracił - zaśmiała się a ja razem z nią.
-No dobra, my tu sobie gadamy a zaraz zaczynasz kręcenie. Nie bój się wszystko będzie dobrze, ja sobie z nim jeszcze pogadam - uśmiechnęła się pokrzepiająco a ja objąłem ją delikatnie w ramach podziękowania.
Tak ja powiedziała tak też zrobiła. Westchnęłam cicho. Nie miałam siły jej nawet zatrzymać.
-Nicki, mam nadzieje, że się nie denerwujesz - moja mama usiadła obok mnie
-Staram się - mruknęłam
-Szczerze, brakuje mi tej uśmiechniętej Nicki, co się z nią stało? - spytała smutno
-Spytaj mojego byłego - powiedziałam i poczułam jak łzy napływają mi do oczu
-Będąc szczerą to on też nie wygląda najlepiej. Nadal stwierdzam, że kręcenie teraz tego teledysku to nie najlepszy pomysł - stwierdziła
-Mamo, nic się przecież nie dzieje, zresztą Riri ma odmienne zdanie na ten temat - zaśmiałam się
-Niech zgadnę, jak się pocałujecie to poczujecie o siebie tą samą chemie co dawniej i pomimo wszystkiego znowu będziecie razem? - spytała poważnie
-Dokładnie tak - zaczęłam się śmiać
-Tylko tym razem uwiązałabyś go na smyczy - zażartowała a ja zaśmiałam się ponownie
-Nie chcę wygłaszać tutaj żadnych przemówień więc po prostu powiem Ci to co zawsze. W razie czego posłuchaj głosu swojego serca. Pamiętaj każdy zasługuje na kolejną szansę ale czy ją dasz to zależy już od Ciebie - powiedziała i objęła mnie delikatnie
-Patrząc na Ciebie i Lil'a to wszystko jest możliwe. Pamiętam jak go wręcz nienawidziłaś a jednak dałaś mu szanse i teraz jesteście małżeństwem, macie cudownego synka...
-I oczywiście Ciebie i twoich braci, nie zapominaj o tym - poprosiła
-Tak wiem - zaśmiałam delikatnie
-Dobra dziewczyny, koniec tych pogaduszek, Nicki ma teledysk do nakręcenia - powiedział Lil' - reżyser już czeka i twój przyszły mąż też
-Masz na myśli Drake'a? - spytałam
-Ja mówię poważnie, reżyser trochę zmienił koncepcje teledysku i pod koniec teledysku bierzecie ślub, o kurcze muszę to zobaczyć - zaśmiał się i pociągnął mnie w stronę reżysera
*30 minut później*
-A teraz mam taką wizje! - krzyknął reżyser a ja wywróciłam oczami.
Miał już kilkadziesiąt takich wizji i z tego tylko kilka nagraliśmy bo były najnormalniejsze. Lil' zobaczył moje zdenerwowanie więc postanowił zainterweniować.
-Do rzeczy! - poprosił i jeszcze szepnął mu coś na ucho a potem podszedł do mnie
-Spokojnie Nicki, to jest świetny reżyser. Daj mu szanse - poprosił i uśmiechnął się
-Mam nadzieje. Nagraliśmy dopiero jedną scenę a ja już jestem zmęczona i mam dość
-Nie tylko ty, uwierz - westchnął Lil' i spojrzał na Drake'a
-Dobra kręcimy dalej! - krzyknął reżyser - Drake, idź na ten balkon - wskazał
Chłopak przytaknął i wykonał jego polecenie.
-A ty Nicki wiesz co robić więc AKCJA - krzyknął
Drzwi od pałacu otworzyły się więc zaczęłam iść przed siebie aż do punktu, który został dyskretnie zaznaczony. Oczywiście przez cały czas musiałam się uśmiechać mimo tego, że nie miałam na to ochoty. Reżyser pokazał, że mam przystanąć więc to uczyniłam. Zaczęłam się rozglądać aż w końcu mój wzrok spotkał się ze wzrokiem Drake'a. Mimowolnie się uśmiechnęłam. W dodatku znowu poczułam te cholerne motyle w brzuchu. Nicki uspokój się! Zdecydowałam jednak dłużej się na niego nie patrzeć więc spuściłam wzrok. On zapewne zrobił to samo bo reżyserowi się to spodobało.
-Ok, cięcie! Jest dobrze, teraz chwilka przerwy - powiedział reżyser i zaczął oglądać to co do tej pory nagraliśmy.
Westchnęłam cicho i podeszłam do Riri.
-I jak było? - spytałam
-Na razie świetnie kochana, Drake patrzył się na Ciebie jak na jakąś królewnę - zaśmiała się
-Chciałabym udawać, że mnie to totalnie nie interesuje ale wiesz jak jest - westchnęłam
-Najgorsze dopiero przed tobą - stwierdziła
-Czy ja wiem czy to będzie takie złe - zaśmiałam się lekko
-Widzę, że zaczynasz myśleć pozytywnie - ucieszyła się i jak zwykle mnie objęła
-Dobra, lecę kręcić dalej - westchnęłam
-Będzie dobrze - pocieszyła mnie i uśmiechnęła się pokrzepiająco
Kolejne godziny spędzone na kręceniu nie były aż takie złe jak przypuszczałam. Starałam zachowywać normalnie, tak samo Drake. Czasami trudno było uśmiechać się, przytulać lub dotykać osobę, którą kochasz ale Cię zraniła. Mimo tych motyli w brzuchu chciałam już bardzo skończyć to kręcenie. Nie żebym miała dość towarzystwa Drake'a ale na prawdę trudno jest przebywać z nim w jednym pomieszczeniu po tym wszystkim.
-Dobrze, myślę, że możemy zacząć kręcić ostatnią scenę, możesz się przebrać - poinformował mnie reżyser
Uśmiechnęłam się i szybko poszłam się przebrać. Teraz miała nastąpić najpiękniejsza scena. Na samą myśl chciało mi się płakać. Westchnęłam cicho i przebrana podeszłam do reżysera.
-Skoro wszyscy są gotowi to możemy zacząć - ucieszył się reżyser
Mnie jednak nie było do śmiechu. Drake stanął obok mnie i wręczył mi bukiecik, który miałam trzymać. Spojrzałam na wstążeczkę na której widniał napisał "Zawsze będę Cię kochał". Westchnęłam i zamknęłam oczy. Reżyser ustawiał jeszcze kamerę więc miałam chwile na uspokojenie się. Ale jak tu się uspokoić, no jak. Spojrzałam odruchowo na Drake'a. Chłopak patrzył się przed siebie i był przybity. Czując, że mu się przyglądam spojrzał w moje oczy i delikatnie się uśmiechnął. W jego oczach dostrzegłam smutek i coś w rodzaju wyrzutów sumienia. Odwróciłam wzrok i z powrotem spojrzałam na bukiecik. Dopiero teraz dostrzegłam napisane małym druczkiem "Wybacz Mi". Westchnęłam po raz kolejny i spojrzałam na reżysera błagalnym wzrokiem aby zaczął już kręcić. On tak jakby czytając mi w myślach uczynił to.
-No dobrze, ostatnia scena, nie spieprzcie tego - zaśmiał się - Nicki, pamiętaj aby pod koniec wyrzucić bukiecik do tyłu
Przytaknęłam na znak, że rozumiem.
-Zaczynamy! - krzyknął reżyser
Ściskając mocno w dłoni bukiecik zaczęłam ruszać w rytm słów ustami. Było na prawdę ciężko mi się skupić. Drake spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Pod koniec zwrotki odwróciliśmy się do siebie twarzami. Przez cały czas patrzył mi się w oczy. Miałam ochotę uciec stamtąd i nie wracać ale niestety nie mogłam. Drake chwycił mój podbródek i zaczął się do mnie co raz bardziej zbliżać. Przymknęłam oczy a on delikatnie musnął moje usta po czym się ode mnie oderwał. Z wrażenia zapomniałam co mam zrobić ale reżyser dyskretnie przypominał mi o bukieciku, który w końcu wyrzuciłam w tył.
-Cięcie! Wyszło rewelacyjnie! - pochwalił Nas reżyser
Nie wiem dlaczego poczułam łzy zbierające się w moich oczach. Spojrzałam na Drake'a, który przez cały czas mi się przyglądał. Szybko odwróciłam wzrok by nie zobaczył moich łez ale i tak wyczuł, że coś jest nie tak. Gdy odchodziłam złapał mnie za rękę ale ja nawet się nie odwracając puściłam ją i szybko podeszłam do Riri.
-I co było kiss kiss? - zaśmiała się ale widząc moją minę spoważniała
-Było - odpowiedziałam starając się hamować łzy ale niestety nic z tego nie wyszło i po chwili ryczałam jak jakiś bóbr
-Nicki, proszę Cię nie płacz - poprosiła i mocno mnie do siebie przytuliła - zaczekaj przyniosę Ci chusteczki, uspokoisz się i później pojedziemy do mnie, może być?
Przytaknęłam a ona wyszła z pokoju zapewne po te chusteczki. Nagle poczułam jak ktoś siada obok mnie. Bardzo dobrze znałam tą osobę. Tylko on zawsze tak pięknie pachniał. Kilka tygodni temu pewnie nie pozwoliłabym mu nawet przebywać w tym samym pomieszczeniu co ja ale teraz po tych kilkunastu godzinach jest mi wszystko jedno czy siedzi obok mnie czy nie.
-Porozmawiamy? - spytał nieśmiało
Kiwnęłam głową na tak, tylko to mogłam w tej chwili zrobić.
-Skoro ty za bardzo nie jesteś w stanie mówić to pozwól ,że ja będę to robił
-Mogę - westchnęłam - ale wolę posłuchać co masz mi do powiedzenia
-Nie wiem od czego zacząć...więc może zacznę od początku. Ostatnie kilka tygodni były dla mnie bardzo trudne. Przez moją głupotę straciłem najważniejszą osobę w moim życiu - Ciebie. Teraz co chwilę dręczą mnie pieprzone wyrzuty sumienia. Tak wiem, cholernie Cię zraniłem. Co ja sobie myślałem? Że nigdy się o tym nie dowiesz? To było okropne. Pieprzyłem jakąś laske, która nawet nie równa się z Tobą. Najgorsze było to, że dopiero jak weszłaś do tego pokoju i zobaczyłaś to co zobaczyłaś to uświadomiłem sobie jaki błąd popełniłem. Ale przynajmniej teraz wiesz do czego jestem zdolny. Tak szczerze to nie zdziwię się jak mi tego nie wybaczysz. Mam ochotę się zabić. Na prawdę nie wiem jak ja mogłem Ci to zrobić. Zasługujesz na samo szczęście w życiu. Traktowałaś mnie jak miłość swojego życia a ja Ci zrobiłem coś takiego. Cholera, chuj mnie zaraz strzeli. Ja na Ciebie nie zasługuje. Jesteś najcudowniejszą kobietą na tym świecie. Jak ja mogłem Cię tak potraktować - powiedział i ukrył twarz w dłoniach
-Teraz ja Ci coś powiem. Dla mnie te tygodnie też były cholernie trudne. Nie mogłam uwierzyć, że mogłeś mi coś takiego zrobić. Ale uświadomiłam sobie, że mimo tego wszystkiego kocham Cię tak samo i nie mogę bez Ciebie żyć. Im bardziej chciałabym się Ciebie pozbyć z mojego życia, im bardziej chciałabym o Tobie zapomnieć to nie mogę. Za bardzo Cię kocham. Mogę Cię bardzo nienawidzić ale serce chce czego chce. Każda sekunda bez Ciebie jest jak tortura - westchnęłam
-Nie miałem zamiaru Cię skrzywdzić. Najgorszym widokiem jest widok jak ty płaczesz - szepnął - ale dzisiaj kiedy widziałem jaka jesteś w końcu szczęśliwa uświadomiłem sobie jakim idiotą byłem. Jestem szczęściarzem, że mam kogoś takiego jak ty. Znaczy miałem. Eh, wybaczysz mi?
Przypomniałam sobie słowa mojej mamy "Pamiętaj każdy zasługuje na kolejną szansę ale czy ją dasz to zależy już od Ciebie"
-Nie Drake, miałeś rację, masz - uśmiechnęłam się do niego
-Czyli mi wybaczyłaś? - spytał nie dowierzając
-Tak - odpowiedziałam pewna siebie
Chłopak przytulił mnie mocno do siebie, po czym delikatnie pocałował mnie w usta.
-Kocham Cię - szepnął
-Ja Ciebie Też - odpowiedziałam wycierając łzy, które spłynęły mi po policzkach
-Ty płaczesz - powiedział zaniepokojony
-To łzy szczęścia - wyjaśniłam uśmiechając się lekko
-Czyli chusteczki będą Ci potrzebne? - spytała szczęśliwa Riri siadając obok nas
-Tak - odpowiedziałam wtulając się w Drake'a. Chłopak przytulił mnie jeszcze mocniej.
Nawet nie wiecie jaka ja znowu jestem szczęśliwa!
enjoy x
*Nicki*
Dzisiaj jest ten dzień. Dzień, który miałam nadzieje, że nigdy nie nastąpi ale jednak stało się. Tak, dzisiaj kręcimy teledysk do Moment 4 Life i jakbym bardzo chciała nie mogę zmienić zdania, skoczyć z mostu, zabić się. Nie. Teraz już nie mogę. Wzdychając założyłam czarną perukę, po czym odwróciłam się. Stał tam. I rozmawiał z Riri, która bardzo chciała towarzyszyć mi podczas kręcenia. Dasz radę Nicki. Co ja pierdole. Oczywiście, że nie dam rady. Nie wiedziałam co jeszcze wymyślił reżyser ale przeczuwałam, że połowa osób, których znam powiedziało mu, żeby było jak najwięcej słodkich scen. Wszyscy na siłę namawiają nas, żebyśmy znowu byli razem. Ale nie wiem czemu nie potrafię mu z powrotem zaufać, Nie po tym co zrobił. Przymknęłam oczy i odwróciłam się do lustra. Nie mogłam się już na niego patrzeć. A to dopiero początek. Westchnęłam cicho.
-Katy - zawołałam moja makijażystkę - możesz mnie już pomalować
-Już się robi kochana - dziewczyna uśmiechnęła się i zabrała się do roboty
W lustrze idealnie było widać dwójkę wcześniej wspomnianych osób. Riri ewidentnie namawiała go aby podszedł i spróbował ze mną porozmawiać ale on był uparty i nie zamierzał tego zrobić. Z ruchu jego ust wyczytałam co powiedział. Nie powiem trochę to zabolało. "Ty ją kochasz" - to były kolejne słowa dziewczyny skierowane do niego. Parsknęłam ze śmiechu chociaż w ogóle nie miałam ochoty się śmiać. Gdyby mnie kochał to by mnie nie zdradził. "Nie wiesz co między nami zaszło więc może w końcu przestałabyś się wtrącać?" - powiedział do niej i odszedł. Zrezygnowana Riri podeszła po chwili do mnie.
-Ok, nie wiem co między Wami zaszło ale nie jest chyba jeszcze za późno aby się dowiedzieć, prawda? - spytała patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
Kiwnęłam przecząco głową.
-Kiedy w końcu zrozumiesz, że nie mam ochoty o tym rozmawiać? Wiem, że w tym momencie Cię ranię bo jesteśmy przyjaciółkami a przyjaciółki sobie o wszystkim mówię ale ja po prostu nie chcę. Nie potrafię o tym rozmawiać - powiedziałam nawet na nią nie patrząc
-To może z nim chociaż pogadaj, jemu nadal na Tobie zależy - westchnęła
-Taaa, faktycznie mu nadal na mnie zależy - powiedziałam sarkastycznie - jestem już zamkniętym rozdziałem w jego życiu.
-Ale ty go nadal kochasz - stwierdziła
-To nic nie zmienia - byłam uparta
-Ty go potrzebujesz jak kwiat wody, nie okłamiesz mnie Nicki. I to, że go kochasz właśnie może dużo zmienić a tym bardziej zmieni to ten teledysk - powiedziała podając mi plan teledysku
-Cholera - załamałam się czytając go
-Nicki, ja na prawdę nie wiem co się między Wami wydarzyło ale nawet jeżeli on popełnił jakiś błąd to i tak zasługuje na drugą szanse. Według planu macie się do jasnej cholery pocałować i nie wmówisz mi, że tego nie zrobisz. Ja dobrze wiem czego ty tak na prawdę chcesz. Twoja mama też to wie, Nawet Lil wie. Nicki, każdy to wie a tym bardziej wiesz to ty. Na prawdę byliście uroczą parą i super by było jakbyście znowu byli razem.
-Może i masz rację. Może nadal go kocham i cholernie chcę, że by znowu był przy mnie ale jest milion powodów dla których powinnam z niego zrezygnować.
-No widzisz, serce chce czego chce - uśmiechnęła się
-Myślałam ,że go znam, myślałam, że wiem, że nigdy by mnie nie skrzywdził ale wszystko się posypało przez coś tak głupiego - szepnęłam
-Co masz na myśli? - spytała zdezorientowana
-Zdradził mnie...- powiedziałam starając się zaraz nie popłakać
Riri przez kilka minut nic nie mówiła ale po chwili poczułam jak siada obok mnie i mocno mnie przytula.
-Teraz powinnam cofnąć wszystkie moje słowa. Przecież ty nie będziesz szczęśliwa z osobą, która Cię tak zraniła - westchnęła
-Nawet jeżeli mnie zranił to przez przez ten czas uświadomiłam sobie, że ja jedynie jestem szczęśliwa przy nim - szepnęłam
-Też to niestety przeżyłam - powiedziała cicho
-Nigdy mi tego nie mówi...
-Tak, nie mówiłam Ci tego ale tak jak wspominałam - serce chce czego chce. Mogę nienawidzić Chris'a za to, że mnie zdradzał ale nadal go kocham i za cholerę nic tego nie zmieni. Chris już dawno zrozumiał swój błąd więc sądzę, że w twoim przypadku będzie tak samo. Musisz tylko pokazać Drake'owi co przez ten czas stracił - zaśmiała się a ja razem z nią.
-No dobra, my tu sobie gadamy a zaraz zaczynasz kręcenie. Nie bój się wszystko będzie dobrze, ja sobie z nim jeszcze pogadam - uśmiechnęła się pokrzepiająco a ja objąłem ją delikatnie w ramach podziękowania.
Tak ja powiedziała tak też zrobiła. Westchnęłam cicho. Nie miałam siły jej nawet zatrzymać.
-Nicki, mam nadzieje, że się nie denerwujesz - moja mama usiadła obok mnie
-Staram się - mruknęłam
-Szczerze, brakuje mi tej uśmiechniętej Nicki, co się z nią stało? - spytała smutno
-Spytaj mojego byłego - powiedziałam i poczułam jak łzy napływają mi do oczu
-Będąc szczerą to on też nie wygląda najlepiej. Nadal stwierdzam, że kręcenie teraz tego teledysku to nie najlepszy pomysł - stwierdziła
-Mamo, nic się przecież nie dzieje, zresztą Riri ma odmienne zdanie na ten temat - zaśmiałam się
-Niech zgadnę, jak się pocałujecie to poczujecie o siebie tą samą chemie co dawniej i pomimo wszystkiego znowu będziecie razem? - spytała poważnie
-Dokładnie tak - zaczęłam się śmiać
-Tylko tym razem uwiązałabyś go na smyczy - zażartowała a ja zaśmiałam się ponownie
-Nie chcę wygłaszać tutaj żadnych przemówień więc po prostu powiem Ci to co zawsze. W razie czego posłuchaj głosu swojego serca. Pamiętaj każdy zasługuje na kolejną szansę ale czy ją dasz to zależy już od Ciebie - powiedziała i objęła mnie delikatnie
-Patrząc na Ciebie i Lil'a to wszystko jest możliwe. Pamiętam jak go wręcz nienawidziłaś a jednak dałaś mu szanse i teraz jesteście małżeństwem, macie cudownego synka...
-I oczywiście Ciebie i twoich braci, nie zapominaj o tym - poprosiła
-Tak wiem - zaśmiałam delikatnie
-Dobra dziewczyny, koniec tych pogaduszek, Nicki ma teledysk do nakręcenia - powiedział Lil' - reżyser już czeka i twój przyszły mąż też
-Masz na myśli Drake'a? - spytałam
-Ja mówię poważnie, reżyser trochę zmienił koncepcje teledysku i pod koniec teledysku bierzecie ślub, o kurcze muszę to zobaczyć - zaśmiał się i pociągnął mnie w stronę reżysera
*30 minut później*
-A teraz mam taką wizje! - krzyknął reżyser a ja wywróciłam oczami.
Miał już kilkadziesiąt takich wizji i z tego tylko kilka nagraliśmy bo były najnormalniejsze. Lil' zobaczył moje zdenerwowanie więc postanowił zainterweniować.
-Do rzeczy! - poprosił i jeszcze szepnął mu coś na ucho a potem podszedł do mnie
-Spokojnie Nicki, to jest świetny reżyser. Daj mu szanse - poprosił i uśmiechnął się
-Mam nadzieje. Nagraliśmy dopiero jedną scenę a ja już jestem zmęczona i mam dość
-Nie tylko ty, uwierz - westchnął Lil' i spojrzał na Drake'a
-Dobra kręcimy dalej! - krzyknął reżyser - Drake, idź na ten balkon - wskazał
Chłopak przytaknął i wykonał jego polecenie.
-A ty Nicki wiesz co robić więc AKCJA - krzyknął
Drzwi od pałacu otworzyły się więc zaczęłam iść przed siebie aż do punktu, który został dyskretnie zaznaczony. Oczywiście przez cały czas musiałam się uśmiechać mimo tego, że nie miałam na to ochoty. Reżyser pokazał, że mam przystanąć więc to uczyniłam. Zaczęłam się rozglądać aż w końcu mój wzrok spotkał się ze wzrokiem Drake'a. Mimowolnie się uśmiechnęłam. W dodatku znowu poczułam te cholerne motyle w brzuchu. Nicki uspokój się! Zdecydowałam jednak dłużej się na niego nie patrzeć więc spuściłam wzrok. On zapewne zrobił to samo bo reżyserowi się to spodobało.
-Ok, cięcie! Jest dobrze, teraz chwilka przerwy - powiedział reżyser i zaczął oglądać to co do tej pory nagraliśmy.
Westchnęłam cicho i podeszłam do Riri.
-I jak było? - spytałam
-Na razie świetnie kochana, Drake patrzył się na Ciebie jak na jakąś królewnę - zaśmiała się
-Chciałabym udawać, że mnie to totalnie nie interesuje ale wiesz jak jest - westchnęłam
-Najgorsze dopiero przed tobą - stwierdziła
-Czy ja wiem czy to będzie takie złe - zaśmiałam się lekko
-Widzę, że zaczynasz myśleć pozytywnie - ucieszyła się i jak zwykle mnie objęła
-Dobra, lecę kręcić dalej - westchnęłam
-Będzie dobrze - pocieszyła mnie i uśmiechnęła się pokrzepiająco
Kolejne godziny spędzone na kręceniu nie były aż takie złe jak przypuszczałam. Starałam zachowywać normalnie, tak samo Drake. Czasami trudno było uśmiechać się, przytulać lub dotykać osobę, którą kochasz ale Cię zraniła. Mimo tych motyli w brzuchu chciałam już bardzo skończyć to kręcenie. Nie żebym miała dość towarzystwa Drake'a ale na prawdę trudno jest przebywać z nim w jednym pomieszczeniu po tym wszystkim.
-Dobrze, myślę, że możemy zacząć kręcić ostatnią scenę, możesz się przebrać - poinformował mnie reżyser
Uśmiechnęłam się i szybko poszłam się przebrać. Teraz miała nastąpić najpiękniejsza scena. Na samą myśl chciało mi się płakać. Westchnęłam cicho i przebrana podeszłam do reżysera.
-Skoro wszyscy są gotowi to możemy zacząć - ucieszył się reżyser
Mnie jednak nie było do śmiechu. Drake stanął obok mnie i wręczył mi bukiecik, który miałam trzymać. Spojrzałam na wstążeczkę na której widniał napisał "Zawsze będę Cię kochał". Westchnęłam i zamknęłam oczy. Reżyser ustawiał jeszcze kamerę więc miałam chwile na uspokojenie się. Ale jak tu się uspokoić, no jak. Spojrzałam odruchowo na Drake'a. Chłopak patrzył się przed siebie i był przybity. Czując, że mu się przyglądam spojrzał w moje oczy i delikatnie się uśmiechnął. W jego oczach dostrzegłam smutek i coś w rodzaju wyrzutów sumienia. Odwróciłam wzrok i z powrotem spojrzałam na bukiecik. Dopiero teraz dostrzegłam napisane małym druczkiem "Wybacz Mi". Westchnęłam po raz kolejny i spojrzałam na reżysera błagalnym wzrokiem aby zaczął już kręcić. On tak jakby czytając mi w myślach uczynił to.
-No dobrze, ostatnia scena, nie spieprzcie tego - zaśmiał się - Nicki, pamiętaj aby pod koniec wyrzucić bukiecik do tyłu
Przytaknęłam na znak, że rozumiem.
-Zaczynamy! - krzyknął reżyser
Ściskając mocno w dłoni bukiecik zaczęłam ruszać w rytm słów ustami. Było na prawdę ciężko mi się skupić. Drake spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Pod koniec zwrotki odwróciliśmy się do siebie twarzami. Przez cały czas patrzył mi się w oczy. Miałam ochotę uciec stamtąd i nie wracać ale niestety nie mogłam. Drake chwycił mój podbródek i zaczął się do mnie co raz bardziej zbliżać. Przymknęłam oczy a on delikatnie musnął moje usta po czym się ode mnie oderwał. Z wrażenia zapomniałam co mam zrobić ale reżyser dyskretnie przypominał mi o bukieciku, który w końcu wyrzuciłam w tył.
-Cięcie! Wyszło rewelacyjnie! - pochwalił Nas reżyser
Nie wiem dlaczego poczułam łzy zbierające się w moich oczach. Spojrzałam na Drake'a, który przez cały czas mi się przyglądał. Szybko odwróciłam wzrok by nie zobaczył moich łez ale i tak wyczuł, że coś jest nie tak. Gdy odchodziłam złapał mnie za rękę ale ja nawet się nie odwracając puściłam ją i szybko podeszłam do Riri.
-I co było kiss kiss? - zaśmiała się ale widząc moją minę spoważniała
-Było - odpowiedziałam starając się hamować łzy ale niestety nic z tego nie wyszło i po chwili ryczałam jak jakiś bóbr
-Nicki, proszę Cię nie płacz - poprosiła i mocno mnie do siebie przytuliła - zaczekaj przyniosę Ci chusteczki, uspokoisz się i później pojedziemy do mnie, może być?
Przytaknęłam a ona wyszła z pokoju zapewne po te chusteczki. Nagle poczułam jak ktoś siada obok mnie. Bardzo dobrze znałam tą osobę. Tylko on zawsze tak pięknie pachniał. Kilka tygodni temu pewnie nie pozwoliłabym mu nawet przebywać w tym samym pomieszczeniu co ja ale teraz po tych kilkunastu godzinach jest mi wszystko jedno czy siedzi obok mnie czy nie.
-Porozmawiamy? - spytał nieśmiało
Kiwnęłam głową na tak, tylko to mogłam w tej chwili zrobić.
-Skoro ty za bardzo nie jesteś w stanie mówić to pozwól ,że ja będę to robił
-Mogę - westchnęłam - ale wolę posłuchać co masz mi do powiedzenia
-Nie wiem od czego zacząć...więc może zacznę od początku. Ostatnie kilka tygodni były dla mnie bardzo trudne. Przez moją głupotę straciłem najważniejszą osobę w moim życiu - Ciebie. Teraz co chwilę dręczą mnie pieprzone wyrzuty sumienia. Tak wiem, cholernie Cię zraniłem. Co ja sobie myślałem? Że nigdy się o tym nie dowiesz? To było okropne. Pieprzyłem jakąś laske, która nawet nie równa się z Tobą. Najgorsze było to, że dopiero jak weszłaś do tego pokoju i zobaczyłaś to co zobaczyłaś to uświadomiłem sobie jaki błąd popełniłem. Ale przynajmniej teraz wiesz do czego jestem zdolny. Tak szczerze to nie zdziwię się jak mi tego nie wybaczysz. Mam ochotę się zabić. Na prawdę nie wiem jak ja mogłem Ci to zrobić. Zasługujesz na samo szczęście w życiu. Traktowałaś mnie jak miłość swojego życia a ja Ci zrobiłem coś takiego. Cholera, chuj mnie zaraz strzeli. Ja na Ciebie nie zasługuje. Jesteś najcudowniejszą kobietą na tym świecie. Jak ja mogłem Cię tak potraktować - powiedział i ukrył twarz w dłoniach
-Teraz ja Ci coś powiem. Dla mnie te tygodnie też były cholernie trudne. Nie mogłam uwierzyć, że mogłeś mi coś takiego zrobić. Ale uświadomiłam sobie, że mimo tego wszystkiego kocham Cię tak samo i nie mogę bez Ciebie żyć. Im bardziej chciałabym się Ciebie pozbyć z mojego życia, im bardziej chciałabym o Tobie zapomnieć to nie mogę. Za bardzo Cię kocham. Mogę Cię bardzo nienawidzić ale serce chce czego chce. Każda sekunda bez Ciebie jest jak tortura - westchnęłam
-Nie miałem zamiaru Cię skrzywdzić. Najgorszym widokiem jest widok jak ty płaczesz - szepnął - ale dzisiaj kiedy widziałem jaka jesteś w końcu szczęśliwa uświadomiłem sobie jakim idiotą byłem. Jestem szczęściarzem, że mam kogoś takiego jak ty. Znaczy miałem. Eh, wybaczysz mi?
Przypomniałam sobie słowa mojej mamy "Pamiętaj każdy zasługuje na kolejną szansę ale czy ją dasz to zależy już od Ciebie"
-Nie Drake, miałeś rację, masz - uśmiechnęłam się do niego
-Czyli mi wybaczyłaś? - spytał nie dowierzając
-Tak - odpowiedziałam pewna siebie
Chłopak przytulił mnie mocno do siebie, po czym delikatnie pocałował mnie w usta.
-Kocham Cię - szepnął
-Ja Ciebie Też - odpowiedziałam wycierając łzy, które spłynęły mi po policzkach
-Ty płaczesz - powiedział zaniepokojony
-To łzy szczęścia - wyjaśniłam uśmiechając się lekko
-Czyli chusteczki będą Ci potrzebne? - spytała szczęśliwa Riri siadając obok nas
-Tak - odpowiedziałam wtulając się w Drake'a. Chłopak przytulił mnie jeszcze mocniej.
Nawet nie wiecie jaka ja znowu jestem szczęśliwa!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

