Od autorki: Żeby znowu nie zawodzić udostępniam to coś co wy pewnie nazwiecie rozdziałem. Mam nadzieje, że większość z Was żyje :D żyjecie?
przepraszam za długość :(
enjoy ♥
*Nicki*
-Nie ładnie tak kłamać - zaśmiałam się kiedy lekarz opuścił sale
-Lil' powiedział, że jestem Twoim chłopakiem, żeby coś dowiedzieć się o Twoim stanie jak jeszcze leżałaś nieprzytomna - powiedział Drake i delikatnie się do mnie uśmiechnął
-Tylko Lil' umie coś takiego wymyślić - wywróciłam oczami
-Bo z niego jest taki głupek - zaśmiał się
-Ej, słyszałem to! - krzyknął Lil' i zajrzał do pomieszczenia
-Bo miałeś to usłyszeć - Drake wystawił język
Lil' zignorował uwage Drizzy'iego i podał mi mój wypis, na co pisnęłam ze szczęścia.
-Czyli możemy już iść, tak? - spytał Drake
-Tak, nareszcie, już mysłałam, że się nie doczekam - zaśmiałam się
Po krótkim sprawdzeniu czy nic nie zapomniałam wyszliśmy w końcu ze szpitala i odrazu skierowaliśmy się na parking gdzie Lil' zapewne zaparkował swoje auto. Najbardziej zdziwił mnie brak jakichkolwiek fotoreporterów ale w sumie dobrze, że ich nie było. Nie miałam ochoty na żadne zdjęcia zważając na to jak cudownie muszę wyglądać po spędzeniu 3 dni w szpitalu. Drake kilka razy zapewniał mnie kilka razy, że ślicznie wyglądam ale mam co do tego pewne wątpliwości. Właśnie...Drake. Czuje się troche dziwinie po tym co się wydarzyło w szpitalu. Ten pocałunek....ugh nie powinnam go całować. Nie powinnam. Ale to zrobiłam i wiecie co? Żałuje, że go pocałowałam. (mimo tego, że moje przypuszczenia co do tego, że Drake nieziemsko całuje się sprawdziły). Nie zrozumcie mnie źle. Ja po prostu nie chce być teraz w żadnym związku. Boje się, że znowu zostane skrzywdzona, że będę cierpieć. Nawet przez Drake'a...
-Nicki, wszystko ok? - spytał Drake otwierając przedemną drzwiczki od auta
Nie odpowiedziałam mu tylko wsiadłam do auta i zaczekałam aż zrobi to pozostała dwójka.
-Wszystko ok? - spytał ponownie
-Tak, czemu pytasz? - spytałam
-Bo taka zamyślona szłaś, że aż bałem się, że w jakiś słup walniesz - zaśmiał się a ja razem z nim.
-Po prostu rozmyślałam nad tym co dalej będzie - spojrzałam na niego
-Co masz konkretnie na myśli? - spytał i spojrzał na mnie
-Chyba wiesz co mam na myśli - szepnęłam i odwróciłam od niego wzrok
-Tak, chyba wiem o co Ci chodzi - westchnął i chciał mnie objąć jednak ja go odepchnęłam
-Ale ja nie wiem - powiedział Lil' i skręcił w prawo
-A ty musisz wszystko wiedzieć? - spytał Drake
-Dalejsz szukasz kogoś do Miss Me? - spytał Lil'
-Tak - mruknął Drizzy
-Chyba znalazłem kogoś odpowiedniego - powiedział i zahamował ponieważ światło z zielonego zmieniło się na czerwone
-Mówisz o sobie, prawda? - zaśmiał się Drake
-Może - wyszczerzył się Lil' i ruszył ponownie
-I tak musze coś w tekście poprawić - westchnął
-Przecież wszystko jest w nim dobrze - powiedział Lil'
-Nie jest dobrze - szepnął i kątem oka spojrzał na mnie
-Jak chcesz - mruknął Lil' i zatrzymał się przed Naszą posesją
Tym razem bez niczyjej pomocy wyszłam z auta i odrazu skierowałam się do domu, gdzie już w drzwiach czekała na mnie mama.
-Nicki, skarbie, nawet nie wiesz jak bardzo się o Ciebie martwiłam - powiedziała moja mama i mnie przytuliła
-Ponoć chciałaś zatopić szpital - mruknęłam i weszłam do środka
-Na następny raz wezme kilka paczek chusteczek - zaśmiała się
-Mam nadzieje, że następnego razu nie będzie - powiedziałam i weszłam do kuchni
-A rozprawa? - powiedziała cicho
-Musze na niej być? - spytałam wyjmując z szufaldy Twix'a
-Musisz - westchnęła
-Ale nie chce - powiedziałam bliska płaczu
-Obiecuje, że to ostatni raz kiedy zostaniesz skrzywdzona - szepnęła
-Przestań obiecywać coś czego nie jesteś w stanie przewidzieć - powiedziałam
-Co masz na myśli? - spytała
-Skąd niby wiesz, że ktoś mnie jeszcze nie skrzywdzi? Przestań to obiecywać bo nie jesteś tego pewna - syknęłam i wyszłam z kuchni
Odrazu weszłam do pokoju, położyłam się na łóżku i zaczęłam jeść batonika, którego wzięłam wcześniej z kuchni. Może chociaż on poprawi mi humor bo w tym domu za nie długo będziemy rozmawiać tylko na jeden temat czyli gwałcie lub zbliżającej się rozprawie. Westchnęłam cicho gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Prosze - powiedziałam cicho i nawet nie spojrzałam w strone drzwi bo dobrze wiedziałam, że to Drake. Przecież musimy sobie coś wyjaśnić. Chłopak usiadł na łóżku i cicho westchnął.
-Możemy pogadać? - spytał cicho
-Skoro musimy - westchnęłam
-Mówiłaś, że rozmyślałaś co dalej...
-Tak, Drake z tego nic nie będzie, nie powinnam Cię całować, przepraszam, że Ci zrobiłam nadzieje - powiedziałam i odwróciłam wzrok
-Ale...
-Ja po prostu nie jestem gotowa na związek - westchnęłam
-Rozumiem - powiedział smutno
-Przepraszam - szepnęłam i zamknęłam oczy by nie pozwolić łzom wypłynąć na zewnątrz
Chłopak nic nie powiedział tylko wstał i chciał wyjść z pokoju, jednak nie zrobił tego tylko zatrzymał się jeszcze na chwile przy drzwiach.
-Czyli ten pocałunek nic dla Ciebie nie znaczył? - spytał smutno
Nic nie odpowiedziałam tylko zaczęłam bawić się kawałkiem koca, który leżał na łóżku.
Drake musiał uznać to jako odpowiedź bo wyszedł z pokoju trzaskając łzami. Skuliłam się i wybuchłam płaczem. Cholera, znowu coś spierdoliłam...
sobota, 29 marca 2014
sobota, 22 marca 2014
Rozdział 44
Od autorki: Tak wiem - zawaliłam. Rozdział miał być w sobote ale go nie było ponieważ najpierw od środy byłam chora, póżniej od poniedziałku nadrabiałam zaległości. I oto mamy dzisiaj sobote :D Na prawde z moją weną jest słabo więc jak macie jakiś pomysł to możecie śmiało mi go podrzucić :) Dzisiejszy rozdział cóż jest jaki jest. Zrezygnowałam z opisywania 3 dni z perspektywy Drake'a bo byłoby to strasznie nudne. Więc się pewnie ucieszycie bo Nicki się obudziła XD
enjoy ♥
*3 dni później*
*Drake*
-Jak się czujesz? - spytałem wchodząc do sali Nicki
Tak, Nicki wczoraj się obudziła i od tej pory każdy zasypuje ją pytaniami 'jak się czujesz?', 'jesteś głodna?', 'przynieść Ci coś?' co ją nieźle wnerwia. Znaczy się ja musze to robić kilka razy częściej bo lekarz dalej myśli, że ja i Nicki to para tylko Onika o tym w ogóle nie ma pojęcia.
-A kiedy z stąd wyjde? - spytała spoglądając na mnie
-Czyli jak Ci odpowiem to ty powiesz mi jak się czujesz? - zaśmiałem się siadając na krześle
-Tak - uśmiechnęła się lekko
-Lekarz powiedział, że możesz wyjść dzisiaj ale dopiero pod wieczór - powiedziałem i spojrzałem na nią. Chyba ją ta wiadomość nie ucieszyła.
-Nie można wcześniej? - mruknęła
-To dla Twojego dobra - stwierdziłem
-Rozumiem, że te 5 godzin coś zmieni - westchnęła i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem
-Nie patrz się tak na mnie - poprosiłem
-Czyli jak? - spytała
-Tak jak popatrzyłaś się przed chwilą - zaśmiałem się
-Nie wiem o czym mówisz - powiedziała i spojrzała na mnie spowrotem
-Nie patrz się tak bo i tak nie pójde do lekarza z prośbą, żeby wypuścił cię wcześniej - zaśmiałem się
-Nie lubie Cię - wystawiła mi język
-Ja Ciebie też nie lubie, wracając do tematu, miałaś powiedzieć mi jak się czujesz - zaśmiałem się
-Dobrze - stwierdziła i uśmiechnęła się lekko
-Na pewno? - spytałem
-Nie - westchnęła
-Spróbuj zapomnieć - wyszeptałem
-Niby jak? Za pierwszym razem zapomniałam bo byłam mała, za drugim też mimo tego, że to było nie dawno ale tego to ja już na pewno nie zapomne, tego się nawet nie da zapomnieć, to było coś strasznego - powiedziała bliska płaczu
-Tylko nie płacz - poprosiłem
Moje prośby jednak nic nie dały bo Nicki po chwili zaczęła płakać. Moje serce w tej chwili rozpadło się na miliony kawałeczków. Widok płaczącej Nicki to najbardziej przykry widok na tym świecie. Westchnąłem cicho i szybko ją do siebie przytuliłem. Dziewczyna wtluiła się we mnie jak małe dziecko i powoli się uspokajała.
-Moge Wam zrobić zdjęcie? - spytał Lil'
-Wypieradalaj - zaśmiałem się
-Chciałem jej tylko powiedzieć, że Rih przyszła - poinformował
-Jak chce to niech wejdzie - mruknęła Nicki
Lil' wyszedł a po chwili w sali pojawiła się Rih. Była lekko zdziwiona pozycją w jakiej Nas zastała ale później się uśmiechnęła.
-A ja Wam moge strzelić fotke, tak słodko wyglądacie - zaśmiała się
-Jeżeli do celów własnych to tak - powiedziałem
-Nie, wrzuce ją na twitter'a i ogłosze wszystkim, że dricki is real -zaśmiała się
-Kto? - spytałem
-Nie ważne - Rih wystawiła mi język
-Lepiej powiedz kto Ci tak oko podbił - powiedziała Nicki i odkleiła się ode mnie na co zrobiłem smutną mine bo prawde mówiąc było mi przyjemnie
-Myśle, że wiesz - mruknęła Riri
-A to...
-Lepiej powiedz jak się czujesz - zmieniła temat
-Boże, 10 raz już dzisiaj słysze to pytanie - jęknęła Nicki i zaczęła bawić się kawałkiem koca
-W końcu to szpital - stwierdziłem
-W którym 5 godzin robi dużą różnice - wywróciła oczami
-Zostały jeszcze 3 - zaśmiałem się
-Juhu - powiedziała sarkastycznie
-Jak na osobe znajdującą się w szpitalu masz dużo energii - zaśmiała się Rih
-Bardzo śmieszne - mruknęła Nicki
-Ale ja mówie serio, piętro niżej to nikt nie jest tak szczęśliwy - stwierdziła Riri
-Ja nawet nie wiem czemu tu jestem, nigdy po gwałcie nie lądowałam w szpitalu - powiedziała Nicki
-Myślę, że jak jutro pójdziemy na policje to się dowiesz czemu - powiedziałem i uśmiechnąłem się lekko
-Czyli, że będzie następna rozprawa? - spytała Nicki
-Będzie - westchnąłem i spojrzałem na Onike która znowu miała łzy w oczach.
-Tylko znowu nie płacz bo tego nie zniose - poprosiłem
-Nie będę, tylko myślałam, że już nie będę musiała go po raz kolejny widzieć - westchnęła
-Obiecuje, że to będzie ostatni raz - szepnąłem
Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie po czym spojrzała na Rih, która odpisywała na sms-a i raczej nie była z czegoś zadowolona. Nicki chrząknęła znacząco na co Riri spojrzała na nią i uśmiechnęła się lekko.
-Będę się już zbierać - poinformowała Nas
-Gdzie idziesz? - spytała Nicki
-Później Ci powiem, pa - pożegnała się i jak najszybciej wyszła z sali
-A ja kiedy będę mogła wyjść? - ponownie spytała Nicki
-Jeszcze 2 i pół godziny - westchnąłem
-Gdybyś mi oddał telefon to bym się tak cały czas nie pytała - zaśmiała się a ja od razu oddałem jej komórke
-Tylko nie usuwaj tych sms-ów - poprosiłem a Nicki od razu posmutniała
-Uśmiechniesz się? - spytałem
-Niby po co? - spytała
-Bo masz śliczny uśmiech i chciałbym, żeby on już zawsze widniał na Twojej twarzy - powiedziałem a Nicki się zaśmiała. Ale było to szczerze nie tak jak kilka godzin temu.
-To było miłe - uśmiechnęła się
-Twoja mama chciała, żeby ktoś poprawił Ci humor - zaśmiałem się
-I wybrała do tego odpowiednią osobe - mrugnęła Nicki
-Poprawiłem Ci humor? - spytałem śmiejąc się
-Zawsze mi poprawiasz - uśmiechnęła się
-Od tego tu jestem - mrugnąłem
-Dziękuję - uśmiechnęła się
-Niby za co? Przecież obiecałem Ci, że będę przy Tobie w trudnych chwilach - powiedziałem i delikatnie chwyciłem jej dłoń
-Właśnie za to Ci dziękuje - uśmiechnęła się po raz kolejny
Chciałem coś powiedzieć jednak uniemożliwił mi lekarz, który akurat wszedł do sali.
-I jak się Nicki dzisiaj czujesz? - spytał
-O wiele lepiej - odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego
-Widze, że Twój chłopak poprawił Ci humor - lekarz zaśmiał się a ja w tym momencie miałem ochote go zabić. Spojrzałem na Nicki, która spoglądała na mnie zdezorientowana. Ja jedynie mrugnąłem do niej a ona chyba zrozumiała o co chodzi i obdarowała mnie po prostu uśmiechem.
-Tak, on najlepiej poprawia humor - powiedziała i zaśmiała się
-W takich chwilach to najlepiej odreagować śmiechem - stwierdził - nie widze, żadnych przeszkód żebyś mogła już z stąd wyjść
-W końcu - jęknęła a ja się zaśmiałem
-Tylko o nią dbaj - zaśmiał się lekarz
-On zawsze o mnie dba - powiedziała Nicki i pocałowała mnie w policzek
-A może by tak w usta? - mrugnął lekarz a Nicki się zaśmiała, jednak po chwili zrobiła coś czego w życiu bym się nie spodziewał. Obdarowała mnie krótkim ale za to czułym pocałunkiem....
P.S od autorki: teraz radze wrócić znowu do pierwszych linijek rozdziału, żeby nie wyciągać pochopnych wniosków XD
enjoy ♥
*3 dni później*
*Drake*
-Jak się czujesz? - spytałem wchodząc do sali Nicki
Tak, Nicki wczoraj się obudziła i od tej pory każdy zasypuje ją pytaniami 'jak się czujesz?', 'jesteś głodna?', 'przynieść Ci coś?' co ją nieźle wnerwia. Znaczy się ja musze to robić kilka razy częściej bo lekarz dalej myśli, że ja i Nicki to para tylko Onika o tym w ogóle nie ma pojęcia.
-A kiedy z stąd wyjde? - spytała spoglądając na mnie
-Czyli jak Ci odpowiem to ty powiesz mi jak się czujesz? - zaśmiałem się siadając na krześle
-Tak - uśmiechnęła się lekko
-Lekarz powiedział, że możesz wyjść dzisiaj ale dopiero pod wieczór - powiedziałem i spojrzałem na nią. Chyba ją ta wiadomość nie ucieszyła.
-Nie można wcześniej? - mruknęła
-To dla Twojego dobra - stwierdziłem
-Rozumiem, że te 5 godzin coś zmieni - westchnęła i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem
-Nie patrz się tak na mnie - poprosiłem
-Czyli jak? - spytała
-Tak jak popatrzyłaś się przed chwilą - zaśmiałem się
-Nie wiem o czym mówisz - powiedziała i spojrzała na mnie spowrotem
-Nie patrz się tak bo i tak nie pójde do lekarza z prośbą, żeby wypuścił cię wcześniej - zaśmiałem się
-Nie lubie Cię - wystawiła mi język
-Ja Ciebie też nie lubie, wracając do tematu, miałaś powiedzieć mi jak się czujesz - zaśmiałem się
-Dobrze - stwierdziła i uśmiechnęła się lekko
-Na pewno? - spytałem
-Nie - westchnęła
-Spróbuj zapomnieć - wyszeptałem
-Niby jak? Za pierwszym razem zapomniałam bo byłam mała, za drugim też mimo tego, że to było nie dawno ale tego to ja już na pewno nie zapomne, tego się nawet nie da zapomnieć, to było coś strasznego - powiedziała bliska płaczu
-Tylko nie płacz - poprosiłem
Moje prośby jednak nic nie dały bo Nicki po chwili zaczęła płakać. Moje serce w tej chwili rozpadło się na miliony kawałeczków. Widok płaczącej Nicki to najbardziej przykry widok na tym świecie. Westchnąłem cicho i szybko ją do siebie przytuliłem. Dziewczyna wtluiła się we mnie jak małe dziecko i powoli się uspokajała.
-Moge Wam zrobić zdjęcie? - spytał Lil'
-Wypieradalaj - zaśmiałem się
-Chciałem jej tylko powiedzieć, że Rih przyszła - poinformował
-Jak chce to niech wejdzie - mruknęła Nicki
Lil' wyszedł a po chwili w sali pojawiła się Rih. Była lekko zdziwiona pozycją w jakiej Nas zastała ale później się uśmiechnęła.
-A ja Wam moge strzelić fotke, tak słodko wyglądacie - zaśmiała się
-Jeżeli do celów własnych to tak - powiedziałem
-Nie, wrzuce ją na twitter'a i ogłosze wszystkim, że dricki is real -zaśmiała się
-Kto? - spytałem
-Nie ważne - Rih wystawiła mi język
-Lepiej powiedz kto Ci tak oko podbił - powiedziała Nicki i odkleiła się ode mnie na co zrobiłem smutną mine bo prawde mówiąc było mi przyjemnie
-Myśle, że wiesz - mruknęła Riri
-A to...
-Lepiej powiedz jak się czujesz - zmieniła temat
-Boże, 10 raz już dzisiaj słysze to pytanie - jęknęła Nicki i zaczęła bawić się kawałkiem koca
-W końcu to szpital - stwierdziłem
-W którym 5 godzin robi dużą różnice - wywróciła oczami
-Zostały jeszcze 3 - zaśmiałem się
-Juhu - powiedziała sarkastycznie
-Jak na osobe znajdującą się w szpitalu masz dużo energii - zaśmiała się Rih
-Bardzo śmieszne - mruknęła Nicki
-Ale ja mówie serio, piętro niżej to nikt nie jest tak szczęśliwy - stwierdziła Riri
-Ja nawet nie wiem czemu tu jestem, nigdy po gwałcie nie lądowałam w szpitalu - powiedziała Nicki
-Myślę, że jak jutro pójdziemy na policje to się dowiesz czemu - powiedziałem i uśmiechnąłem się lekko
-Czyli, że będzie następna rozprawa? - spytała Nicki
-Będzie - westchnąłem i spojrzałem na Onike która znowu miała łzy w oczach.
-Tylko znowu nie płacz bo tego nie zniose - poprosiłem
-Nie będę, tylko myślałam, że już nie będę musiała go po raz kolejny widzieć - westchnęła
-Obiecuje, że to będzie ostatni raz - szepnąłem
Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie po czym spojrzała na Rih, która odpisywała na sms-a i raczej nie była z czegoś zadowolona. Nicki chrząknęła znacząco na co Riri spojrzała na nią i uśmiechnęła się lekko.
-Będę się już zbierać - poinformowała Nas
-Gdzie idziesz? - spytała Nicki
-Później Ci powiem, pa - pożegnała się i jak najszybciej wyszła z sali
-A ja kiedy będę mogła wyjść? - ponownie spytała Nicki
-Jeszcze 2 i pół godziny - westchnąłem
-Gdybyś mi oddał telefon to bym się tak cały czas nie pytała - zaśmiała się a ja od razu oddałem jej komórke
-Tylko nie usuwaj tych sms-ów - poprosiłem a Nicki od razu posmutniała
-Uśmiechniesz się? - spytałem
-Niby po co? - spytała
-Bo masz śliczny uśmiech i chciałbym, żeby on już zawsze widniał na Twojej twarzy - powiedziałem a Nicki się zaśmiała. Ale było to szczerze nie tak jak kilka godzin temu.
-To było miłe - uśmiechnęła się
-Twoja mama chciała, żeby ktoś poprawił Ci humor - zaśmiałem się
-I wybrała do tego odpowiednią osobe - mrugnęła Nicki
-Poprawiłem Ci humor? - spytałem śmiejąc się
-Zawsze mi poprawiasz - uśmiechnęła się
-Od tego tu jestem - mrugnąłem
-Dziękuję - uśmiechnęła się
-Niby za co? Przecież obiecałem Ci, że będę przy Tobie w trudnych chwilach - powiedziałem i delikatnie chwyciłem jej dłoń
-Właśnie za to Ci dziękuje - uśmiechnęła się po raz kolejny
Chciałem coś powiedzieć jednak uniemożliwił mi lekarz, który akurat wszedł do sali.
-I jak się Nicki dzisiaj czujesz? - spytał
-O wiele lepiej - odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego
-Widze, że Twój chłopak poprawił Ci humor - lekarz zaśmiał się a ja w tym momencie miałem ochote go zabić. Spojrzałem na Nicki, która spoglądała na mnie zdezorientowana. Ja jedynie mrugnąłem do niej a ona chyba zrozumiała o co chodzi i obdarowała mnie po prostu uśmiechem.
-Tak, on najlepiej poprawia humor - powiedziała i zaśmiała się
-W takich chwilach to najlepiej odreagować śmiechem - stwierdził - nie widze, żadnych przeszkód żebyś mogła już z stąd wyjść
-W końcu - jęknęła a ja się zaśmiałem
-Tylko o nią dbaj - zaśmiał się lekarz
-On zawsze o mnie dba - powiedziała Nicki i pocałowała mnie w policzek
-A może by tak w usta? - mrugnął lekarz a Nicki się zaśmiała, jednak po chwili zrobiła coś czego w życiu bym się nie spodziewał. Obdarowała mnie krótkim ale za to czułym pocałunkiem....
P.S od autorki: teraz radze wrócić znowu do pierwszych linijek rozdziału, żeby nie wyciągać pochopnych wniosków XD
wtorek, 11 marca 2014
Rozdział 43
Od autorki: Jestem w szkole na infie więc korzystam z okazji i dodaje rozdział wcześniej :D
#MuchLove
Rozdział w sobote będzie normalnie :)
enjoy ♥
*Drake*
Siedzieliśmy w czwórke w szpitalu od ponad 4 godzin i lekarze nie chcieli lub może nie mogli powiedzieć co jest z Nicki i w jakim jest stanie Znaczy się powiedzieli, że nie jest za dobrze i taka odpowiedź nie ucieszyła nikogo z Nas. Co jakiś czas z sali w której leżała Onika wychodził jakiś lekarz lub wchodziła jakaś seksowna pielęgniarka i tak na zmiane, co szczerze było wkurwiające. Miałem już dość oglądania białego koloru, który niestety w każdym szpiatlu przeważa.
-Może wrócimy do domu? Takie czekanie tutaj nic nie da - powiedziała cicho Sandi
-Ja tu zostaje - powiedziałem od razu
-Ja też - wyszlochała Carol i zalała się kolejną porcją łez
-Zaraz tu utoniemy - stwierdził Lil' podając Carol kolejną chusteczke
Sandi westchnęła, po czym wstała i poinformowała Nas, że idzie do bufetu.
-Kup chusteczki - wymamrotał Lil' i przytulił do siebie Carol, lecz ta w ogóle nie chciała się uspokoić.
Z sali po raz kolejny wyszedł lekarz, lecz ten nie poszedł dalej tak jak pozostali tylko stanął przy Nas. Zapisał coś w notesie i spojrzał na Nas.
-Kto z Państwa jest z rodziny? - spytał
Razem z Lil'em pokazaliśmy od razu na Carol, która dalej płakała a raczej wylewała hektolitry łez.
-Widze, że Pani za bardzo nie jest w stanie porozmawiać - westchnął lekarz
-On jest chłopakiem Nicki - skłamał Lil' wskazując na mnie
-O, to w takim razie zapraszam Ciebie na kilka minutek rozmowy - powiedział lekarz i skierował się do jednego z pokoi
Spojrzałem na Lil'a zdziwiony, lecz ten tylko zrobił mine typu 'a co kurwa miałem innego powiedzieć' i popchnął mnie w strone drzwi. Wszedłem nie pewnie do pomieszczenia i od razu usiadłem na krześle stojącym przy biurku. Lekarz po chwili spojrzał na mnie i przestał notować coś w swoim notesie.
-Nie jest dobrze - powiedział w końcu
-A można to jakoś konkretniej określić? - spytałem
-Chyba widziałeś jej stan gdy ją znalazłeś - westchnął
-A wiadomo chociaż kiedy się obudzi? - spytałem z nadzieją
-Podczas gwałtu dostała jakieś środki nasenne, niestety nie wiemy co to za środki, wyniki mamy niedługo dostać i wtedy dowiemy się czy są szkodliwe, czy jej jakoś zaszkodzą, oraz prawdopodobieństwo wybudzenia - powiedział i spojrzałem na mnie ze współczuciem
-Czyli w tym tygodniu są małe szanse? - zadałem kolejne pytanie
-Nawet bardzo małe - przyznał i spowrotem zaczął pisać coś w swoim notesie - załatwicie psychologa, prawda?
-Zamierzaliśmy - mruknąłem
-Są szanse, że przez te środki może nie pamiętać co się stało ale świadomość przed tym zdarzeniem prawdopodobnie miała więc...
-Rozumiem - przerwałem mu
-Dobrze - westchnął - przepraszam Cię bardzo ale musze iść do jednego z pacjentów
-Oczywiście - powiedziałem wstając równo z nim
-W każdym razie będziemy Was na bieżąco informować co z jej stanem - powiedział otwierając drzwi
-Dziękujęmy - uśmiechnąłem się lekko i usiadłem na swoim poprzednim miejscu, mianowicie na ławce obok Lil'a a lekarz tak jak powiedział poszedł do następnej sali
-I co się dowiedziałeś? - spytała Carol która już się troche uspokoiła
-W tym tygodniu napewno się nie obudzi - westchnąłem
-A kiedy to może nastąpić? - spytała ponownie
-Przez jakieś środki nasenne podane podczas gwałtu nic dokładnie nie wiadomo - powiedziałem i zacząłem bawić się telefonem
-Zajebie go, zajebie go kurwa za to, że tyle razy spierdolił Nam kurwa życie - krzyknęła i gwałtownie wstała. Lil' natychmiast podniósł się i po raz kolejny ją do siebie przytulił, a Carol znowu zaczęła płakać. Westchnąłem cicho wstając i podszedłem do okienka przez które doskonale było widać Nicki. Na sam widok w jakim jest stanie miałem ochote rozpłakać się tak jak Carol. A przecież obiecałem, że nic jej się nie stanie, że jej ojciec już nigdy jej nie skrzywdzi. A chciałem za nią iść gdy wybiegła....
-Chyba się o to nie obwiniasz? - spytała moja mama
-Obiecałem jej, że nikt już więcej jej nie skrzwydzi - wyznałem
-Ale to nie Twoja wina, że jej ojciec to jakiś napaleniec - powiedziała i lekko mnie do siebie przytuliła
-Zajebie go - warknąłem
-Powiedz mi tak szczerze, czemu nie chcesz jej tego powiedzieć - spytała cicho
-Ale czego? - spytałem nie rozumiejąc
-Że ją kochasz, przecież widze jak ty na nią patrzysz i jak ona na Ciebie, myśle, że żadne z Was by tego nie żałowało - zaśmiała się
-Chciałbym jej to powiedzieć ale serio myślisz, że ona po tym będzie chciała być w jakimkolwiek związku? Przecież Nicki teraz będzie czuła wstręt do każdego faceta którego zobaczy na oczy - stwierdziłem
-Rozumiem - westchnęła - ale nie zwlekaj z tym, Nicki zaczyna kariere, dużo facetów zacznie się obok niej kręcić
-Zdaje sobie z tego sprawe, ale ona raczej na razie nie będzie gotowa na związek - powiedziałem i spojrzałem na nią po raz kolejny przez okienko. Wyglądała tak niewinnie i bezbronnie.
-A tamte gołąbeczki gdzie? - spytała Sandi rozglądając się po korytarzu
-Zapewne wyszli się przewietrzyć albo coś zjeść - mruknąłem dalej patrząc na Nicki
Sandi nic nie odpowiedziała tylko odeszła ode mnie i usiadła na ławce. Przez kilka minut była cisza do chwili gdy zadzwonił jej telefon.
-Twój ojciec dzwoni, zaraz wracam - mruknęła i skierowała się na koniec korytarza
Westchnąłem cicho i wyjąłem telefon który dawał znak o nieodebranej wiadomości. Kurwa, będę miał przerąbane u Riri, że jej nie poinformowałem o zaistniałej sytuacji.
'Nicki jest w szpitalu xx' napisałem szybko i zacząłem bawić się telefonem. Po chwili otrzymałem kolejną wiadomość z treścią, że nie żyje, jestem martwy i, że mój symbol męskości zostanie złamany na pół. Wywróciłem oczami i schowałem telefon do kieszeni, po czym usiadłem na ławce. Po chwili wróciła moja mama z miną nie wróżącą nic dobrego. Kobieta usiadła obok mnie wzdychając głośno.
-O co się znowu pokłóciłaś? - spytałem
-Twój kochany tatuś chce, żebyś poznał jego nową dziewczyne - powiedziała i zaczęła liczyć po cichu do 10. Nieźle musiał ją wkurwić.
-A nie myślisz, że on robi to specjalnie, żeby spowrotem zwrócić na siebie Twoją uwage? - zaśmiałem się
-Pfff, nie wróce do niego - powiedziała pewnie, lecz jej twarz wyrażała zupełnie co innego.
-Czemu? - spytałem
-Skoro ma inną...-westchnęła
-Dobrze wiesz, że on kocha tylko Ciebie - stwierdziłem
-Gdyby mnie a tym bardziej Ciebie kochał to by nie zostawił Nas dla jakiejś pustej laski - powiedziała
-Za kilka dni jest Wasza rocznica ślubu - powiedziałem cicho
-Ja już nic z nim nie obchodze i skończmy już ten temat - powiedziała
Westchnąłem cicho i spojrzałem w lewo gdzie dostrzegłem zbliżającą się do Nas postać Rih. Z daleka pokazała mi, że zaraz oberwe a raczej zgine.
-Wolisz, żebym zabiła się siekierą czy raczej wolisz zgon od noża? - spytała podchodząc do Nas
-Miłe powitanie - powiedziałem ironicznie
-Sam takie chciałeś, siedze sobie spokojnie w domu i nawet nie wiem, że moja przyjaciółka jest w szpitalu - powiedziała i usiadła obok mnie
-Następnym razem zadzwonie odrazu ale lepiej, żeby następnego razu nie było - powiedziałem i spojrzałem na nią. Rih miała podbite oko.
-Co Ci się stało? - spytałem z troską
-A nic takiego - powiedziała - lepiej mów co z Nicki
-Jest źle i w tym tygodniu na pewno się nie obudzi - westchnąłem
-Cholera, zajebać tego kto jej to zrobił, to jej ojciec, prawda? - powiedziała wściekła
-Niestety - mruknąłem i spojrzałem na Lil'a i Carol którzy znowu zaszczycili Nas swoją obecnością.
-Gdzie wy tyle byliście? - spytałem
-Na polu, a później zadzwoniła policja - odpowiedział Lil' siadając
-O, i co powiedzieli? - zainteresowała się Rih
-Że ten dom był monitorowany i najwyraźniej ojciec Nicki o tym nie wiedział
-Czyli jest nagranie z tego jak on...
-Tak, jest - westchnęła Carol
-Boże Święty, nawet nie chce tego widzieć - powiedziałem
-Nie tylko ty - powiedziała Carol i starła łzy z policzków widząc nadchodzącego lekarza, który udzielał mi informacji na temat stanu Oniki. Tym razem też Nas nie ominął tylko znowu przy stanął, jednak tym razem miał na twarzy lekki uśmiech.
-Nie spodziewaliśmy się tego, że tak szybko otrzymamy potrzebne informacje, środki nasenne nie są trujące i na pewno jej nie zaszkodzą, miały tylko ją uśpić, i myśle, że Nicki do 3 dni powinna się wybudzić - powiedział, po czym pożegnał się z nami, radząc by wrócić już do domu i przyjść za te kilka dni. Tak jak zaradził, tak zrobiliśmy.
#MuchLove
Rozdział w sobote będzie normalnie :)
enjoy ♥
*Drake*
Siedzieliśmy w czwórke w szpitalu od ponad 4 godzin i lekarze nie chcieli lub może nie mogli powiedzieć co jest z Nicki i w jakim jest stanie Znaczy się powiedzieli, że nie jest za dobrze i taka odpowiedź nie ucieszyła nikogo z Nas. Co jakiś czas z sali w której leżała Onika wychodził jakiś lekarz lub wchodziła jakaś seksowna pielęgniarka i tak na zmiane, co szczerze było wkurwiające. Miałem już dość oglądania białego koloru, który niestety w każdym szpiatlu przeważa.
-Może wrócimy do domu? Takie czekanie tutaj nic nie da - powiedziała cicho Sandi
-Ja tu zostaje - powiedziałem od razu
-Ja też - wyszlochała Carol i zalała się kolejną porcją łez
-Zaraz tu utoniemy - stwierdził Lil' podając Carol kolejną chusteczke
Sandi westchnęła, po czym wstała i poinformowała Nas, że idzie do bufetu.
-Kup chusteczki - wymamrotał Lil' i przytulił do siebie Carol, lecz ta w ogóle nie chciała się uspokoić.
Z sali po raz kolejny wyszedł lekarz, lecz ten nie poszedł dalej tak jak pozostali tylko stanął przy Nas. Zapisał coś w notesie i spojrzał na Nas.
-Kto z Państwa jest z rodziny? - spytał
Razem z Lil'em pokazaliśmy od razu na Carol, która dalej płakała a raczej wylewała hektolitry łez.
-Widze, że Pani za bardzo nie jest w stanie porozmawiać - westchnął lekarz
-On jest chłopakiem Nicki - skłamał Lil' wskazując na mnie
-O, to w takim razie zapraszam Ciebie na kilka minutek rozmowy - powiedział lekarz i skierował się do jednego z pokoi
Spojrzałem na Lil'a zdziwiony, lecz ten tylko zrobił mine typu 'a co kurwa miałem innego powiedzieć' i popchnął mnie w strone drzwi. Wszedłem nie pewnie do pomieszczenia i od razu usiadłem na krześle stojącym przy biurku. Lekarz po chwili spojrzał na mnie i przestał notować coś w swoim notesie.
-Nie jest dobrze - powiedział w końcu
-A można to jakoś konkretniej określić? - spytałem
-Chyba widziałeś jej stan gdy ją znalazłeś - westchnął
-A wiadomo chociaż kiedy się obudzi? - spytałem z nadzieją
-Podczas gwałtu dostała jakieś środki nasenne, niestety nie wiemy co to za środki, wyniki mamy niedługo dostać i wtedy dowiemy się czy są szkodliwe, czy jej jakoś zaszkodzą, oraz prawdopodobieństwo wybudzenia - powiedział i spojrzałem na mnie ze współczuciem
-Czyli w tym tygodniu są małe szanse? - zadałem kolejne pytanie
-Nawet bardzo małe - przyznał i spowrotem zaczął pisać coś w swoim notesie - załatwicie psychologa, prawda?
-Zamierzaliśmy - mruknąłem
-Są szanse, że przez te środki może nie pamiętać co się stało ale świadomość przed tym zdarzeniem prawdopodobnie miała więc...
-Rozumiem - przerwałem mu
-Dobrze - westchnął - przepraszam Cię bardzo ale musze iść do jednego z pacjentów
-Oczywiście - powiedziałem wstając równo z nim
-W każdym razie będziemy Was na bieżąco informować co z jej stanem - powiedział otwierając drzwi
-Dziękujęmy - uśmiechnąłem się lekko i usiadłem na swoim poprzednim miejscu, mianowicie na ławce obok Lil'a a lekarz tak jak powiedział poszedł do następnej sali
-I co się dowiedziałeś? - spytała Carol która już się troche uspokoiła
-W tym tygodniu napewno się nie obudzi - westchnąłem
-A kiedy to może nastąpić? - spytała ponownie
-Przez jakieś środki nasenne podane podczas gwałtu nic dokładnie nie wiadomo - powiedziałem i zacząłem bawić się telefonem
-Zajebie go, zajebie go kurwa za to, że tyle razy spierdolił Nam kurwa życie - krzyknęła i gwałtownie wstała. Lil' natychmiast podniósł się i po raz kolejny ją do siebie przytulił, a Carol znowu zaczęła płakać. Westchnąłem cicho wstając i podszedłem do okienka przez które doskonale było widać Nicki. Na sam widok w jakim jest stanie miałem ochote rozpłakać się tak jak Carol. A przecież obiecałem, że nic jej się nie stanie, że jej ojciec już nigdy jej nie skrzywdzi. A chciałem za nią iść gdy wybiegła....
-Chyba się o to nie obwiniasz? - spytała moja mama
-Obiecałem jej, że nikt już więcej jej nie skrzwydzi - wyznałem
-Ale to nie Twoja wina, że jej ojciec to jakiś napaleniec - powiedziała i lekko mnie do siebie przytuliła
-Zajebie go - warknąłem
-Powiedz mi tak szczerze, czemu nie chcesz jej tego powiedzieć - spytała cicho
-Ale czego? - spytałem nie rozumiejąc
-Że ją kochasz, przecież widze jak ty na nią patrzysz i jak ona na Ciebie, myśle, że żadne z Was by tego nie żałowało - zaśmiała się
-Chciałbym jej to powiedzieć ale serio myślisz, że ona po tym będzie chciała być w jakimkolwiek związku? Przecież Nicki teraz będzie czuła wstręt do każdego faceta którego zobaczy na oczy - stwierdziłem
-Rozumiem - westchnęła - ale nie zwlekaj z tym, Nicki zaczyna kariere, dużo facetów zacznie się obok niej kręcić
-Zdaje sobie z tego sprawe, ale ona raczej na razie nie będzie gotowa na związek - powiedziałem i spojrzałem na nią po raz kolejny przez okienko. Wyglądała tak niewinnie i bezbronnie.
-A tamte gołąbeczki gdzie? - spytała Sandi rozglądając się po korytarzu
-Zapewne wyszli się przewietrzyć albo coś zjeść - mruknąłem dalej patrząc na Nicki
Sandi nic nie odpowiedziała tylko odeszła ode mnie i usiadła na ławce. Przez kilka minut była cisza do chwili gdy zadzwonił jej telefon.
-Twój ojciec dzwoni, zaraz wracam - mruknęła i skierowała się na koniec korytarza
Westchnąłem cicho i wyjąłem telefon który dawał znak o nieodebranej wiadomości. Kurwa, będę miał przerąbane u Riri, że jej nie poinformowałem o zaistniałej sytuacji.
'Nicki jest w szpitalu xx' napisałem szybko i zacząłem bawić się telefonem. Po chwili otrzymałem kolejną wiadomość z treścią, że nie żyje, jestem martwy i, że mój symbol męskości zostanie złamany na pół. Wywróciłem oczami i schowałem telefon do kieszeni, po czym usiadłem na ławce. Po chwili wróciła moja mama z miną nie wróżącą nic dobrego. Kobieta usiadła obok mnie wzdychając głośno.
-O co się znowu pokłóciłaś? - spytałem
-Twój kochany tatuś chce, żebyś poznał jego nową dziewczyne - powiedziała i zaczęła liczyć po cichu do 10. Nieźle musiał ją wkurwić.
-A nie myślisz, że on robi to specjalnie, żeby spowrotem zwrócić na siebie Twoją uwage? - zaśmiałem się
-Pfff, nie wróce do niego - powiedziała pewnie, lecz jej twarz wyrażała zupełnie co innego.
-Czemu? - spytałem
-Skoro ma inną...-westchnęła
-Dobrze wiesz, że on kocha tylko Ciebie - stwierdziłem
-Gdyby mnie a tym bardziej Ciebie kochał to by nie zostawił Nas dla jakiejś pustej laski - powiedziała
-Za kilka dni jest Wasza rocznica ślubu - powiedziałem cicho
-Ja już nic z nim nie obchodze i skończmy już ten temat - powiedziała
Westchnąłem cicho i spojrzałem w lewo gdzie dostrzegłem zbliżającą się do Nas postać Rih. Z daleka pokazała mi, że zaraz oberwe a raczej zgine.
-Wolisz, żebym zabiła się siekierą czy raczej wolisz zgon od noża? - spytała podchodząc do Nas
-Miłe powitanie - powiedziałem ironicznie
-Sam takie chciałeś, siedze sobie spokojnie w domu i nawet nie wiem, że moja przyjaciółka jest w szpitalu - powiedziała i usiadła obok mnie
-Następnym razem zadzwonie odrazu ale lepiej, żeby następnego razu nie było - powiedziałem i spojrzałem na nią. Rih miała podbite oko.
-Co Ci się stało? - spytałem z troską
-A nic takiego - powiedziała - lepiej mów co z Nicki
-Jest źle i w tym tygodniu na pewno się nie obudzi - westchnąłem
-Cholera, zajebać tego kto jej to zrobił, to jej ojciec, prawda? - powiedziała wściekła
-Niestety - mruknąłem i spojrzałem na Lil'a i Carol którzy znowu zaszczycili Nas swoją obecnością.
-Gdzie wy tyle byliście? - spytałem
-Na polu, a później zadzwoniła policja - odpowiedział Lil' siadając
-O, i co powiedzieli? - zainteresowała się Rih
-Że ten dom był monitorowany i najwyraźniej ojciec Nicki o tym nie wiedział
-Czyli jest nagranie z tego jak on...
-Tak, jest - westchnęła Carol
-Boże Święty, nawet nie chce tego widzieć - powiedziałem
-Nie tylko ty - powiedziała Carol i starła łzy z policzków widząc nadchodzącego lekarza, który udzielał mi informacji na temat stanu Oniki. Tym razem też Nas nie ominął tylko znowu przy stanął, jednak tym razem miał na twarzy lekki uśmiech.
-Nie spodziewaliśmy się tego, że tak szybko otrzymamy potrzebne informacje, środki nasenne nie są trujące i na pewno jej nie zaszkodzą, miały tylko ją uśpić, i myśle, że Nicki do 3 dni powinna się wybudzić - powiedział, po czym pożegnał się z nami, radząc by wrócić już do domu i przyjść za te kilka dni. Tak jak zaradził, tak zrobiliśmy.
sobota, 8 marca 2014
Rozdział 42
Od autorki: no siemson wszystkim :D żyjecie po ostatnim rozdziale? XD mam nadzieje, że tak :) ale spokojnie, dzisiaj zamierzam wszystko wyjaśnić :)
i mam jedną sprawe dotyczącą jednego komentarza, cytuje: 'JA PIERRDOOOLEEEEEE NICKI ŻYJ ŻYJ ŻYJ ŻYJ ŻYJ ps mówiłaś że nie umiesz pisać scenek erotycznych, a tu jej ojciec jest ciągle napalony i ją gwałci, ok'
Więc tak, mówiłam Ci, że nie umiem pisać scenek +18 ale miałam na myśli, że nie umiem ich opisywać, i sorry ale nigdy nie opisałam dokładnie gwałtu i nie zamierzam opisywać bo wg mnie gwałt jest obleśny i jak już coś to jedynie o nim wspominam, a i wg mnie napisanie zdania np: 'mój ojciec mnie zgwałcił' to nie pisanie scenki erotycznej
enjoy :)
*Nicki*
Obudziłam się z strasznym bólem głowy nie wiedząc nawet gdzie jestem. A nie, przepraszam, wiem przecież, że jestem zamknięta w ciemnym, zimnym pomieszczeniu. Nie no, całkiem przyjemnie. Czujecie ten sarkazm, prawda? I jeszcze jak na złość musiałam zostawić telefon w domu i teraz nie mam nawet jak zadzwonić po pomoc. Ale w sumie kto by mi pomógł? Przecież nawet nie znam ulicy na której się znajduje. Cholera, po co ja wyszłam? Po co, po co, po co. Super, teraz jedyne co powinnam robić to modlić się by mój kochany tatuś nie wkurzył się na mnie i nie dał po raz kolejny w głowe. Chociaż to byłoby o wiele lepsze niż, żeby wchodził do mnie co 10 minut, mówił, że jestem śliczna i patrzył na mnie jednoznacznie. Westchnęłam i spojrzałam po raz kolejny na drzwi które niestety zaczęły się otwierać. Wywróciłam oczami gdy ujrzałam bardzo dobrze znaną mi postać ojca.
-Jesteś podejrzanie bardzo cicha - stwierdził i podszedł do mnie bliżej
-A co mam zacząć Cię błagać, żebyś mnie wypuścił? Cóż, i tak byś mnie nie wypuścił więc wole być cicho - odpowiedziałam nawet na niego nie patrząc
-Zrobisz jeden nie odpowiedni ruch i oberwiesz, a oberwiesz gdy Twój chłopak nie przyniesie kasy na czas - zaśmiał się
-Kto? - spytałam
-Nie wiem kim on dla Ciebie jest, nawet mnie to nie ochodzi, w każdym razie jeżeli nie przyniesie tych 66 milionów to nie będzie z Tobą kolorowo księżniczko - zaśmiał się
-Nie mów tak do mnie - syknęłam
-A co mi zrobisz? -zaśmiał się kpiąco - jesteś nic nie wartym gównem
-Jestem chyba Twoją córką i raczej nie zasłużyłam na takie traktowanie
-Jedynie co w Tobie jest warte to Twoja dupa - zaśmiał się
-Jesteś z strasznym chujem - syknęłam
-To mój jedyny plus - powiedział i szarpnął mnie za włosy, przez co syknęłam.
-Proszę Cię, zostaw mnie - powiedziałam błagalnym tonem głosu
-Mamy jeszcze godzinke kochanie więc możemy je nieźle wykorzystać - zaśmiał się a ja momentalnie zalałam się łzami...
*Drake*
-A jak coś się jej stanie przez tą godzine? - spytała przerażona Carol i po raz kolejny starła łzy spływające po jej policzkach
-Nie chce nic mówić ale jej już mogło coś się stać - powiedziała cicho Sandi a Carol wybuchła płaczem
-Nie umiesz pocieszać - wywróciłem oczami
-Ja tylko Wam uświadomiłam, żebyście się streszczali bo zostały 3 godziny
-Ale co my mamy zrobić? Możemy mu tylko kase zawieźść - powiedziałem i odczytałem sms-a który przyszedł na numer Nicki
'Pamiętajcie zero glin'
-Nie możemy wezwać policji - westchnąłem
-Musimy wezwać bo inaczej zwieje - stwierdził Lil' i po raz kolejny przytulił do siebie płaczącą Carol
-Boje się o nią - szepnąłem
-Nie tylko ty - przyznał Lil'
-Jej się nic nie stanie, prawda? - spytała Carol ścierając łzy
-Nie moge Ci tego obiecać - szepnął do niej Lil'
-Ale za to możemy obiecać, że od dzisiaj już jej się nic nie stanie, nie pozwole na to - powiedziałem i z niechęcią odebrałem następną wiadomość
'Macie 50 minut, High Street, 66 milionów, zero glin i mogą przyjechać maksymalnie 2 osoby'
-Chodź Lil', pójdźmy mu skopać tyłek - powiedziałem i skierowałem się do wyjścia
Weezy pokiwał twierdzącą głową i ruszył za mną.
-Uważajcie na siebie - poprosiła Carol
-Będzie dobrze - szepnąłem, po czym jak najszybciej wsiadłem do auta.
-Ile nam czasu zostało? - spytał Lil' odpalając silnik
-Jakieś 30 minut - westchnąłem - pieniądze wziąłeś?
-Tak, równe 66 milionów - powiedział i skręcił w lewo
- W ogóle gdzie jest to High Street? - spytałem. Mimo tego, że od dawna mieszkałem w Nowym Jorku, nigdy nie widziałem a nawet nie słyszałem o takiej ulicy.
-High Street jest mało znaną ulicą, w sumie nikt tam nie mieszka, jej tatuś znalazł sobie idealne miejsce - powiedział i tym razem skręcił w prawo.
-A po policje dzwoniłeś? - spytałem
-Tak - westchnął i się zatrzymał.
-To tu? - spytałem
-Niestety - przyznał i wysiadł z auta, po czym ja zrobiłem to samo.
Westchnąłem cicho widząc jakiś opustoszony dom, który wręcz mnie przerażał.
-I co teraz? - spytałem
-Zadzwoń do niego - powiedział Lil wyjął z auta małą paczuszke w której znajdowały się pieniądze.
-Heh nie musze bo sam dzowni - powiedziałem i odebrałem telefon.
-Widze, że już jesteście, świetnie, zaraz do Was zejde, tylko żadnych przekrętów - syknął i się rozłączył.
-Zaraz ma zejść - poinformowałem Lil'a który stał oparty o samochód.
-Już nawet idzie - westchnął Weezy i natychmiast się wyprostował
I Lil' miał racje. Z daleka ujrzałem postać mężczyzny która zaczęła kierować się do Nas. Tylko czemu on zszedł sam a nie z Nicki? Teraz moje przerażenie sięgło zenitu a urosło jeszcze wyżej gdy ujrzałem w dłoni tego faceta broń.
-Gdzie Nicki? - syknąłem
-Spokojnie, najpierw kasa
-Chcemy wiedzieć czy żyje, inaczej nic nie damy - powiedział Lil'
-Żyje - zaśmiał się i zaczął bawić się bronią
-Przyprowadź ją - warknąłem
-Chętnie bym to zrobił ale jest troche obolała - zaśmiał się a mnie zrobiło się słabo na samą myśl co on mógł jej zrobić.
-Ty chuju - krzyknąłem
-Ona też mi to powiedziała, dawaj kase
-Chce ją najpierw zobaczyć - powiedziałem
-Droga wolna - powiedział i przesunął się w bok
Spojrzałem nie pewnie na Lil'a który skinął tylko głową na znak, że moge iść. Westchnąłem cicho i jak najszybciej zacząłem iść w strone domu. Z oddali było już słychać oddgłos nadjeżdżających radiowozów.
-Mówiłem zero policji - warknął
-A my łaskawie prosiliśmy o to, żebyś zostawił Nicki w spokoju - powiedział Lil' i walnął go w prawy policzek. Dalszych wydarzeń już niestety nie widziałem bo wszedłem do środka i zacząłem szukać Oniki. Na pierwszym piętrze Nicki nie było więc szybko pognałem na następne. Wszedłem do pierwszego pomieszczenia i trafiłem w dziesiątke bo Onika właśnie w nim się znajdowała. Podbiegłem do niej jak najszybciej i zalałem się łzami gdy ujrzałem w jakim Nicki jest stanie....
i mam jedną sprawe dotyczącą jednego komentarza, cytuje: 'JA PIERRDOOOLEEEEEE NICKI ŻYJ ŻYJ ŻYJ ŻYJ ŻYJ ps mówiłaś że nie umiesz pisać scenek erotycznych, a tu jej ojciec jest ciągle napalony i ją gwałci, ok'
Więc tak, mówiłam Ci, że nie umiem pisać scenek +18 ale miałam na myśli, że nie umiem ich opisywać, i sorry ale nigdy nie opisałam dokładnie gwałtu i nie zamierzam opisywać bo wg mnie gwałt jest obleśny i jak już coś to jedynie o nim wspominam, a i wg mnie napisanie zdania np: 'mój ojciec mnie zgwałcił' to nie pisanie scenki erotycznej
enjoy :)
*Nicki*
Obudziłam się z strasznym bólem głowy nie wiedząc nawet gdzie jestem. A nie, przepraszam, wiem przecież, że jestem zamknięta w ciemnym, zimnym pomieszczeniu. Nie no, całkiem przyjemnie. Czujecie ten sarkazm, prawda? I jeszcze jak na złość musiałam zostawić telefon w domu i teraz nie mam nawet jak zadzwonić po pomoc. Ale w sumie kto by mi pomógł? Przecież nawet nie znam ulicy na której się znajduje. Cholera, po co ja wyszłam? Po co, po co, po co. Super, teraz jedyne co powinnam robić to modlić się by mój kochany tatuś nie wkurzył się na mnie i nie dał po raz kolejny w głowe. Chociaż to byłoby o wiele lepsze niż, żeby wchodził do mnie co 10 minut, mówił, że jestem śliczna i patrzył na mnie jednoznacznie. Westchnęłam i spojrzałam po raz kolejny na drzwi które niestety zaczęły się otwierać. Wywróciłam oczami gdy ujrzałam bardzo dobrze znaną mi postać ojca.
-Jesteś podejrzanie bardzo cicha - stwierdził i podszedł do mnie bliżej
-A co mam zacząć Cię błagać, żebyś mnie wypuścił? Cóż, i tak byś mnie nie wypuścił więc wole być cicho - odpowiedziałam nawet na niego nie patrząc
-Zrobisz jeden nie odpowiedni ruch i oberwiesz, a oberwiesz gdy Twój chłopak nie przyniesie kasy na czas - zaśmiał się
-Kto? - spytałam
-Nie wiem kim on dla Ciebie jest, nawet mnie to nie ochodzi, w każdym razie jeżeli nie przyniesie tych 66 milionów to nie będzie z Tobą kolorowo księżniczko - zaśmiał się
-Nie mów tak do mnie - syknęłam
-A co mi zrobisz? -zaśmiał się kpiąco - jesteś nic nie wartym gównem
-Jestem chyba Twoją córką i raczej nie zasłużyłam na takie traktowanie
-Jedynie co w Tobie jest warte to Twoja dupa - zaśmiał się
-Jesteś z strasznym chujem - syknęłam
-To mój jedyny plus - powiedział i szarpnął mnie za włosy, przez co syknęłam.
-Proszę Cię, zostaw mnie - powiedziałam błagalnym tonem głosu
-Mamy jeszcze godzinke kochanie więc możemy je nieźle wykorzystać - zaśmiał się a ja momentalnie zalałam się łzami...
*Drake*
-A jak coś się jej stanie przez tą godzine? - spytała przerażona Carol i po raz kolejny starła łzy spływające po jej policzkach
-Nie chce nic mówić ale jej już mogło coś się stać - powiedziała cicho Sandi a Carol wybuchła płaczem
-Nie umiesz pocieszać - wywróciłem oczami
-Ja tylko Wam uświadomiłam, żebyście się streszczali bo zostały 3 godziny
-Ale co my mamy zrobić? Możemy mu tylko kase zawieźść - powiedziałem i odczytałem sms-a który przyszedł na numer Nicki
'Pamiętajcie zero glin'
-Nie możemy wezwać policji - westchnąłem
-Musimy wezwać bo inaczej zwieje - stwierdził Lil' i po raz kolejny przytulił do siebie płaczącą Carol
-Boje się o nią - szepnąłem
-Nie tylko ty - przyznał Lil'
-Jej się nic nie stanie, prawda? - spytała Carol ścierając łzy
-Nie moge Ci tego obiecać - szepnął do niej Lil'
-Ale za to możemy obiecać, że od dzisiaj już jej się nic nie stanie, nie pozwole na to - powiedziałem i z niechęcią odebrałem następną wiadomość
'Macie 50 minut, High Street, 66 milionów, zero glin i mogą przyjechać maksymalnie 2 osoby'
-Chodź Lil', pójdźmy mu skopać tyłek - powiedziałem i skierowałem się do wyjścia
Weezy pokiwał twierdzącą głową i ruszył za mną.
-Uważajcie na siebie - poprosiła Carol
-Będzie dobrze - szepnąłem, po czym jak najszybciej wsiadłem do auta.
-Ile nam czasu zostało? - spytał Lil' odpalając silnik
-Jakieś 30 minut - westchnąłem - pieniądze wziąłeś?
-Tak, równe 66 milionów - powiedział i skręcił w lewo
- W ogóle gdzie jest to High Street? - spytałem. Mimo tego, że od dawna mieszkałem w Nowym Jorku, nigdy nie widziałem a nawet nie słyszałem o takiej ulicy.
-High Street jest mało znaną ulicą, w sumie nikt tam nie mieszka, jej tatuś znalazł sobie idealne miejsce - powiedział i tym razem skręcił w prawo.
-A po policje dzwoniłeś? - spytałem
-Tak - westchnął i się zatrzymał.
-To tu? - spytałem
-Niestety - przyznał i wysiadł z auta, po czym ja zrobiłem to samo.
Westchnąłem cicho widząc jakiś opustoszony dom, który wręcz mnie przerażał.
-I co teraz? - spytałem
-Zadzwoń do niego - powiedział Lil wyjął z auta małą paczuszke w której znajdowały się pieniądze.
-Heh nie musze bo sam dzowni - powiedziałem i odebrałem telefon.
-Widze, że już jesteście, świetnie, zaraz do Was zejde, tylko żadnych przekrętów - syknął i się rozłączył.
-Zaraz ma zejść - poinformowałem Lil'a który stał oparty o samochód.
-Już nawet idzie - westchnął Weezy i natychmiast się wyprostował
I Lil' miał racje. Z daleka ujrzałem postać mężczyzny która zaczęła kierować się do Nas. Tylko czemu on zszedł sam a nie z Nicki? Teraz moje przerażenie sięgło zenitu a urosło jeszcze wyżej gdy ujrzałem w dłoni tego faceta broń.
-Gdzie Nicki? - syknąłem
-Spokojnie, najpierw kasa
-Chcemy wiedzieć czy żyje, inaczej nic nie damy - powiedział Lil'
-Żyje - zaśmiał się i zaczął bawić się bronią
-Przyprowadź ją - warknąłem
-Chętnie bym to zrobił ale jest troche obolała - zaśmiał się a mnie zrobiło się słabo na samą myśl co on mógł jej zrobić.
-Ty chuju - krzyknąłem
-Ona też mi to powiedziała, dawaj kase
-Chce ją najpierw zobaczyć - powiedziałem
-Droga wolna - powiedział i przesunął się w bok
Spojrzałem nie pewnie na Lil'a który skinął tylko głową na znak, że moge iść. Westchnąłem cicho i jak najszybciej zacząłem iść w strone domu. Z oddali było już słychać oddgłos nadjeżdżających radiowozów.
-Mówiłem zero policji - warknął
-A my łaskawie prosiliśmy o to, żebyś zostawił Nicki w spokoju - powiedział Lil' i walnął go w prawy policzek. Dalszych wydarzeń już niestety nie widziałem bo wszedłem do środka i zacząłem szukać Oniki. Na pierwszym piętrze Nicki nie było więc szybko pognałem na następne. Wszedłem do pierwszego pomieszczenia i trafiłem w dziesiątke bo Onika właśnie w nim się znajdowała. Podbiegłem do niej jak najszybciej i zalałem się łzami gdy ujrzałem w jakim Nicki jest stanie....
sobota, 1 marca 2014
Rozdział 41
Od autorki: Co tam u Was słychać? Mam nadzieje, że żyjecie po ostatnim rozdziale :D dziękuję za 8 komentarzy i co do dzisiejszego rozdziału...będzie się działo! XD Przepraszam za długość, za jakość, zdaje sobie sprawe z chaotyczności tego rozdziału.
tym którzy kończą ferie życze wytrwałości w szkole :)
enjoy i komentujcie ♥
P.S zbieram pomysły na rozdziały! :D
P.S 2 mówiłam, że Was kocham? ♥
*Nicki*
Rano obudziło mnie światło wpadające przez nie zasłonięte żaluzje. Ziewnęłam i podniosłam się do pionu. Drake'a obok mnie już nie było czyli musiał wstać wcześniej a szkoda bo miałam nadzieje, że się jeszcze do niego przytule. W ogóle nie pamiętam jak ja zasnęłam tej nocy. Właściwie to przespałam tylko połowe bo większość czasu spędziłam na myśleniu o tym jak mój ojciec znalazł się na wolności i na modleniu się, żebym nie dostała następnego przerażającego sms-a. Do tej pory myślałam, że więzienia w Nowym Jorku są najlepsze ale chyba pomyliłam się co do tego.
-O już wstałaś księżniczko, jak się spało? - spytał Drake wchodząc do pokoju
-Badziewnie - mruknęłam wstając
-Dostałaś jeszcze jakiegoś sms-a?
-Tak wczoraj, stwierdził, że słodko razem wyglądamy - powiedziałam i spoglądnęłam na komórke by upewnić się czy na pewno nie mam jakiejś nowej wiadomości. Odetchnęłam z ulgą gdy ujrzałam brak jakichkolwiek nieodebranych wiadomości.
-Z tym się zgodze - wyszczerzył się
-Ok mój ojciec gwałciciel podgląda Nas gdy śpimy, obserwuje Twój dom a ty mówisz, że zgadzasz się z nim w kwestii tego, że słodko razem wyglądamy? - spytałam
-To, że słodko razem wyglądamy wiedziałem odkąd się poznaliśmy - uśmiechnął się
Wywróciłam oczami i weszłam do swojego pokoju. Z szafy wyciągnęłam biały T-shirt i niebieskie rurki, po czym się w to przebrałam. Do tego ubrałam srebne szpilki i jak zwykle stwierdziłam, że wyglądam zajebiście. Po chwili zeszłam na dół i niestety kiedy schodziłam otrzymałam następnego sms-a. Przeklnęłam cicho i odczytałam wiadamość.
'mam nadzieje, że się spotkamy'
-Co tym razem napisał? - spytał Drake podchodząc do mnie
-Ma nadzieje, że się spotkamy - westchnęłam wchodząc do kuchni
Usiadłam na jednym z krzeseł i rzuciłam telefonem o stół czym zwróciłam uwage pozostałych domowników. Na moje szczęście a może raczej nieszczęście komórka się nie rozwaliła. A szkoda, bo może w końcu miałabym spokój. Niestety moje modły nie zostały wysłuchane, gdyż dostałam kilka następnych wiadomości.
-Zmień numer - zapropnował Lil'
-W życiu bym na to nie wpadła - powiedziałam sarkastycznie i odczytałam następne wiadomości.
'Mam nadzieje, że dla mnie się tak ślicznie ubrałaś'
'Nie moge się doczekać aż wyjdziesz gdzieś sama, stęskniłem się za Twoim tyłkiem'
-Ja pierdole - mruknęłam i rzuciłam telefonem po raz kolejny, jednak i tym razem się nie rozwalił.
Moja mama wzięła delikatnie telefon do ręki i przeczytała wszystkie wiadomości ponownie.
-Musimy coś z tym zrobić - powiedziała i oddała mi telefon - kiedy to się znowu zaczęło?
-Wczoraj, zobaczyłam go w sklepie a później zaczęły przychodzić te sms-y - powiedziałam bliska płaczu
-Skarbie, nie płacz, będzie dobrze - podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła
-Nie będzie - powiedziałam pokazując jej następną wiadomość
'uśmiechnij się kochanie'
-Nic się nie stanie, obiecuje, nie pozwolimy na to - powiedziała i przytuliła mnie do siebie jeszcze mocniej
-Ja już mam kurwa tego dość - krzyknęłam
-Co Ci tym razem napisał? - spytał Drake
-Masz, przeczytaj, ja już mam tego wszystkiego dość, ide stąd - powiedziałam i jak najszybciej z stamtąd wyszłam. Słyszałam jeszcze jak mama krzyczy, żebym nie wychodziła bo coś mi się stanie ale olałam to. Na polu było jasno więc niby co mogłoby mi się stać? Chociaż, mieszkam w takiej okolicy gdzie ma za bardzo dużego ruchu. Postanowiłam pójść do SB'ego. Dawno u niego byłam, zresztą on na pewno poprawi mi humor i może chociaż na chwile zapomne o tych jebanych sms-ach i ojcu. Miałam już tego wszystkiego dość. Z jego pójściem do więzienia zaczęłam 'żyć na nowo'. Miałam go już nigdy na oczy nie zobaczyć, miałam mieć spokój. I co kurwa? Tak, ucieka z więzienia i liczy na to, że zaspokoi swoje potrzeby przy użyciu mnie. Szkoda, że on nie wie, że mnie to boli. Ja też mam uczucia i, że nie chce być traktowana jak jakaś zabawka. W sumie on zawsze traktował mnie jak zabawke. i dlatego nigdy go nie kochałam. Był dla mnie nikim. Nawet nie zauważyłam kiedy prawie byłam na miejscu. Przyspieszyłam kroku, żeby jak najszybciej dotrzeć do celu. Już prawie dochodziłam, kiedy ktoś zaszedł mnie od tyłu i uderzył mocno w głowe. Zrobiło mi się ciemno przed oczami i straciłam kontakt z rzeczywistością.
*Drake*
'Nie moge się doczekać aż będziesz krzyczała, żebym pieprzył Cię mocniej'
Tak brzmiała treść sms-a po którym Nicki tak po prostu wybiegła. Teraz się o nią cholernie martwiłem. A co jak coś jej się stanie? A co jak ją dopadnie i znowu zgwałci? Teraz nie wiemy gdzie jest więc nie będziemy mieli jak jej pomóc.
-Kurwa - przekląłem cicho i znowu zacząłem chodzić po całej kuchni
-Spokojnie - uspokoił mnie Lil'
-Niby kurwa jak? - spytałem na chwile się zatrzymując
-Trzeba będzie iść na policje - westchnęła Carol
-Tylko trzeba pójść tym razem z Nicki, ona wie najwięcej - stwierdził Lil'
-O ile wróci - mruknąłem
-Wróżbita się znalazł - zaśmiała się Sandi
-Ja mówie serio, ona nie wróci - powiedziałem i pokazałem reszcie najnowszego sms-a do Nicki
'Jutro na High Street, godzina 19:00, macie przynieść 66 mln dolarów inaczej Wasza księżniczka troche ucierpi, a nie powiem kusząco wygląda taka bezwładna i bezbronna. I pamiętajcie, żadnych glin albo nie zapomnicie mnie do końca życia' .....
P.S od autorki: czuje się jak w jakimś horrorze XD
tym którzy kończą ferie życze wytrwałości w szkole :)
enjoy i komentujcie ♥
P.S zbieram pomysły na rozdziały! :D
P.S 2 mówiłam, że Was kocham? ♥
*Nicki*
Rano obudziło mnie światło wpadające przez nie zasłonięte żaluzje. Ziewnęłam i podniosłam się do pionu. Drake'a obok mnie już nie było czyli musiał wstać wcześniej a szkoda bo miałam nadzieje, że się jeszcze do niego przytule. W ogóle nie pamiętam jak ja zasnęłam tej nocy. Właściwie to przespałam tylko połowe bo większość czasu spędziłam na myśleniu o tym jak mój ojciec znalazł się na wolności i na modleniu się, żebym nie dostała następnego przerażającego sms-a. Do tej pory myślałam, że więzienia w Nowym Jorku są najlepsze ale chyba pomyliłam się co do tego.
-O już wstałaś księżniczko, jak się spało? - spytał Drake wchodząc do pokoju
-Badziewnie - mruknęłam wstając
-Dostałaś jeszcze jakiegoś sms-a?
-Tak wczoraj, stwierdził, że słodko razem wyglądamy - powiedziałam i spoglądnęłam na komórke by upewnić się czy na pewno nie mam jakiejś nowej wiadomości. Odetchnęłam z ulgą gdy ujrzałam brak jakichkolwiek nieodebranych wiadomości.
-Z tym się zgodze - wyszczerzył się
-Ok mój ojciec gwałciciel podgląda Nas gdy śpimy, obserwuje Twój dom a ty mówisz, że zgadzasz się z nim w kwestii tego, że słodko razem wyglądamy? - spytałam
-To, że słodko razem wyglądamy wiedziałem odkąd się poznaliśmy - uśmiechnął się
Wywróciłam oczami i weszłam do swojego pokoju. Z szafy wyciągnęłam biały T-shirt i niebieskie rurki, po czym się w to przebrałam. Do tego ubrałam srebne szpilki i jak zwykle stwierdziłam, że wyglądam zajebiście. Po chwili zeszłam na dół i niestety kiedy schodziłam otrzymałam następnego sms-a. Przeklnęłam cicho i odczytałam wiadamość.
'mam nadzieje, że się spotkamy'
-Co tym razem napisał? - spytał Drake podchodząc do mnie
-Ma nadzieje, że się spotkamy - westchnęłam wchodząc do kuchni
Usiadłam na jednym z krzeseł i rzuciłam telefonem o stół czym zwróciłam uwage pozostałych domowników. Na moje szczęście a może raczej nieszczęście komórka się nie rozwaliła. A szkoda, bo może w końcu miałabym spokój. Niestety moje modły nie zostały wysłuchane, gdyż dostałam kilka następnych wiadomości.
-Zmień numer - zapropnował Lil'
-W życiu bym na to nie wpadła - powiedziałam sarkastycznie i odczytałam następne wiadomości.
'Mam nadzieje, że dla mnie się tak ślicznie ubrałaś'
'Nie moge się doczekać aż wyjdziesz gdzieś sama, stęskniłem się za Twoim tyłkiem'
-Ja pierdole - mruknęłam i rzuciłam telefonem po raz kolejny, jednak i tym razem się nie rozwalił.
Moja mama wzięła delikatnie telefon do ręki i przeczytała wszystkie wiadomości ponownie.
-Musimy coś z tym zrobić - powiedziała i oddała mi telefon - kiedy to się znowu zaczęło?
-Wczoraj, zobaczyłam go w sklepie a później zaczęły przychodzić te sms-y - powiedziałam bliska płaczu
-Skarbie, nie płacz, będzie dobrze - podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła
-Nie będzie - powiedziałam pokazując jej następną wiadomość
'uśmiechnij się kochanie'
-Nic się nie stanie, obiecuje, nie pozwolimy na to - powiedziała i przytuliła mnie do siebie jeszcze mocniej
-Ja już mam kurwa tego dość - krzyknęłam
-Co Ci tym razem napisał? - spytał Drake
-Masz, przeczytaj, ja już mam tego wszystkiego dość, ide stąd - powiedziałam i jak najszybciej z stamtąd wyszłam. Słyszałam jeszcze jak mama krzyczy, żebym nie wychodziła bo coś mi się stanie ale olałam to. Na polu było jasno więc niby co mogłoby mi się stać? Chociaż, mieszkam w takiej okolicy gdzie ma za bardzo dużego ruchu. Postanowiłam pójść do SB'ego. Dawno u niego byłam, zresztą on na pewno poprawi mi humor i może chociaż na chwile zapomne o tych jebanych sms-ach i ojcu. Miałam już tego wszystkiego dość. Z jego pójściem do więzienia zaczęłam 'żyć na nowo'. Miałam go już nigdy na oczy nie zobaczyć, miałam mieć spokój. I co kurwa? Tak, ucieka z więzienia i liczy na to, że zaspokoi swoje potrzeby przy użyciu mnie. Szkoda, że on nie wie, że mnie to boli. Ja też mam uczucia i, że nie chce być traktowana jak jakaś zabawka. W sumie on zawsze traktował mnie jak zabawke. i dlatego nigdy go nie kochałam. Był dla mnie nikim. Nawet nie zauważyłam kiedy prawie byłam na miejscu. Przyspieszyłam kroku, żeby jak najszybciej dotrzeć do celu. Już prawie dochodziłam, kiedy ktoś zaszedł mnie od tyłu i uderzył mocno w głowe. Zrobiło mi się ciemno przed oczami i straciłam kontakt z rzeczywistością.
*Drake*
'Nie moge się doczekać aż będziesz krzyczała, żebym pieprzył Cię mocniej'
Tak brzmiała treść sms-a po którym Nicki tak po prostu wybiegła. Teraz się o nią cholernie martwiłem. A co jak coś jej się stanie? A co jak ją dopadnie i znowu zgwałci? Teraz nie wiemy gdzie jest więc nie będziemy mieli jak jej pomóc.
-Kurwa - przekląłem cicho i znowu zacząłem chodzić po całej kuchni
-Spokojnie - uspokoił mnie Lil'
-Niby kurwa jak? - spytałem na chwile się zatrzymując
-Trzeba będzie iść na policje - westchnęła Carol
-Tylko trzeba pójść tym razem z Nicki, ona wie najwięcej - stwierdził Lil'
-O ile wróci - mruknąłem
-Wróżbita się znalazł - zaśmiała się Sandi
-Ja mówie serio, ona nie wróci - powiedziałem i pokazałem reszcie najnowszego sms-a do Nicki
'Jutro na High Street, godzina 19:00, macie przynieść 66 mln dolarów inaczej Wasza księżniczka troche ucierpi, a nie powiem kusząco wygląda taka bezwładna i bezbronna. I pamiętajcie, żadnych glin albo nie zapomnicie mnie do końca życia' .....
P.S od autorki: czuje się jak w jakimś horrorze XD
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)