środa, 4 maja 2016

Bonus 2: Rozdział dodatkowy

Od autorki: Nie wiem po co ja w ogóle jeszcze pisze ten post przed rozdziałem, skoro pisze ten rozdział tylko dla Ciebie hahahah.
Ten rozdział powinien być ostatnim rozdziałem dodatkowym i chyba tak będzie. Chociaż kto wie :D
Trochę namieszałam (znowu) w relacjach naszej kochanej pary i pewnie mnie zabijesz z milion razy ale nie dbam o to bo ty mi zawsze wszystko wybaczasz :D

enjoy xx



*Nicki*

-Nicki, pamiętaj, że zaraz idziemy do lekarza - przypomniała mi moja mama jak zawsze promiennie się uśmiechając
Mi jak zwykle nie było do śmiechu ale odwzajemniłam uśmiech.
-Pamiętam - skłamałam
A nie chciałabym pamiętać. Miesiąc temu wykryto u mnie niepłodność i właśnie od tego czasu moje relacje z Drake'iem znowu uległy drastycznemu pogorszeniu. To wcale nie przez to, że jestem niepłodna bo on o tym nie ma bladego pojęcia. To przez to, że zamknęłam się w sobie i z dnia na dzień odpychałam od siebie chłopaka tracąc go. W sumie nie wiem dlaczego mu nie powiedziałam. Może by mi pomógł? Bzdura. Odrzucił by mnie. On kocha dzieci a ja nie jestem już osobą, która mogłaby mu to zapewnić.
-Musimy jeszcze odwiedzić...- zaczęła kolejny temat ale jej przerwałam słysząc co chce powiedzieć.
-Tak o tym też pamiętam - szepnęłam niesłyszalnie a ona skinęła głową, że rozumie i wyszła z pokoju.
Chciała odwiedzić mojego ojca. Po tylu latach okazało się, że jest chory na raka. Jego stan z dnia na dzień się pogarszał. Pomimo tego, że wyrządził mi tyle krzywdy było mi przykro i czułam, że tracę cząstkę siebie. Westchnęłam cicho i zeszłam na dół do kuchni. Na moje nieszczęście był tam on.
Gdy mnie zauważył od razu odwrócił wzrok i jak zawsze zaczął mnie ignorować.
-Drake? Podwieziesz mnie i Nicki do lekarza? Lil'a nie ma, a pieszo nie pójdziemy...- zapytała najdelikatniej jak mogła.
-Tak jasne, nie ma problemu - odpowiedział obojętnie
Dobrze wiedziałam, że zżera go ciekawość do jakiego lekarza muszę chodzić od miesiąca. Dobry z niego aktor ale mnie nie oszuka.
-To świetnie! - ucieszyła się Carol - zbierajmy się.
Westchnęłam i ubrałam na siebie dżinsową kurtkę. Kurwa mać. Nie dam rady, nie, po prostu nie.
-Chodźmy - zakomunikowała moja mama
Drake wyszedł pierwszy i od razu wsiadł do auta. Auć. Zawsze otwierał mi drzwi i uśmiechał się szeroko.
-Dasz rade - szepnęła moja mama i również wsiadła do auta. Cóż nie pozostało mi nic innego niż zrobić to samo. Zapięłam pasy i przymknęłam oczy. Mogę umrzeć? Dlaczego do jasnej cholery muszę żyć? Ja pierdole, moje życie totalnie nie ma sensu.
Podróż dłużyła się niemiłosiernie pomimo tego, że szpital znajduje się jakieś 10 minut drogi od naszego apartamentu. Boże, czemu mnie tak pokarałeś? Co ja Ci takiego zrobiłam?
-Drake, zaczekasz na Nas? Powinnyśmy za niedługo wrócić - poinformowała go a on tylko skinął głową
Wysiadłam z auta i od razu skierowałam się w stronę bardzo znajomego mi budynku. Westchnęłam cicho i odnalazłam drzwi numer 210. Mama od razu poszła do taty. Smutne, że on nawet nie wie, że rolę mojego ojca pełni teraz Lil'. Najwyraźniej Carol nie chciała go denerwować tuż przed śmiercią. W sumie ta informacja nawet nie powinna go zdziwić.
Po chwili z gabinetu wyszedł doktor Smith. Wyrywając mnie z moich rozmyśleń zaprosił mnie do siebie. Jego mina nie była zbyt zadowalająca. Usiadłam na krześle i tylko czekałam na najgorsze.
-Nicki - zaczął - twoje badania nie wyszły za dobrze - westchnął a mnie łzy napłynęły do oczu.
-Dlaczego o siebie nie dbasz? Poddałaś się? - zasypał mnie milionami pytań a ja coraz bardziej przestałam wierzyć, że jest tylko zwykłym lekarzem. Zachowywał się jak psycholog.
-Dostałaś ode mnie tabletki*, one mają Ci pomóc, one na prawdę nie pogorszą twojego stanu zdrowia. Słuchaj, dobrze wiem czego się obawiasz - powiedział a ja spojrzałam na niego pytająco
-Niepłodność to nie jest to samo co bezpłodność. Niepłodność można leczyć dlatego zapisałem Ci te tabletki ale ty zamiast je zażywać, robisz wszystko na odwrót - westchnął - na prawdę chcę Ci pomóc. Jestem lekarzem i takie jest moje zadanie. Przemyśl to.
- Powinnaś znaleźć osobę, która podtrzyma Cię na duchu - powiedział gdy odbierałam od niego receptę na lekarstwa
-Miałam taką osobę ale ją straciłam - powiedziałam wręcz niesłyszalnie
-Naprawdę przykro mi z powodu twojego ojca - powiedział myśląc, że wcześniej mówiłam o nim.
Dopiero po chwili dotarło do mnie co powiedział doktor Smith. Nawet nie żegnając się wybiegłam z pomieszczenia i wpadłam na całą zapłakaną Carol. Gdy zobaczyłam w jakim jest stanie, sama osunęłam się po ścianie i zalałam się łzami. To co z tego, że mnie krzywdził. On na zawsze pozostanie moim tatą.

*Drake*

Dziewczyny nie wracały coś długo. Nie żebym się niepokoił. Kogo ja do cholery oszukuje? Pewnie, że się niepokoje! Najbardziej O Nicki. Od miesiąca nie rozmawialiśmy i właśnie od tego czasu dziewczyna co tydzień chodziła do lekarza. Tak bardzo chciałem wiedzieć co jej dolega ale cóż. Nicki zaczęła się ode mnie oddalać a ja nie mogłem nic na to poradzić. Eh, jutro są jej urodziny a ja nie mam żadnego pomysłu na prezent. Trudno, pieprzyć to. I kogo ja znowu oszukuje?
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie widok wychodzących kobiet ze szpitala. Nicki ledwo stała na nogach a Carol ewidentnie nie mogła sobie poradzić z przyprowadzeniem jej do auta bo sama nie lepiej wyglądała. Jak oparzony wybiegłem z samochodu i podszedłem do dziewczyn. Chciałem pomóc ale Nicki jak zwykle mnie odepchnęła i wyszlochała 'nie dotykaj mnie'. Ona płakała? Dlaczego? Nie miałem zielonego pojęcia ale zignorowałem jej słowa i wziąłem ją na ręce i usadowiłem na tylnym siedzeniu samochodu. Dziewczyna przestała zwracać na mnie uwagę i zamknęła oczy. Gdy Carol też już wygodnie siedziała w pojeździe spojrzałem na nią. Było po niej widać, że też płakała. W końcu kobieta zorientowała się, że się jej przyglądam. Spojrzała na mnie a jej wzrok mówił 'nawet nie pytaj'. Skinąłem głową i odpaliłem samochód. Po 5 minutach byliśmy z powrotem pod naszą willą. Normalnie jedziemy 10 minut ale dzisiaj przekroczyłem chyba wszystkie zasady bezpiecznej jazdy samochodem. Wysiadłem z auta i otworzyłem drzwiczki od strony Nicki, po czym wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jej pokoju. Położyłem ją i przykryłem kocem. Było mi jej teraz cholernie żal. Nawet nie wiem co się wydarzyło. Muszę się tego za wszelką cenę dowiedzieć.
-Wstań jutro wcześniej - usłyszałem za swoimi plecami - należą Ci się wyjaśnienia, ona sama Ci nie powie a ja dzisiaj nie mam siły - westchnęła
Przytaknąłem głową i sam też westchnąłem. Życie było pojebane.
-Kiedy wraca Lil'? - spytała
-Nie mam pojęcia - powiedziałem zgodnie z prawdą - miejmy nadzieje, że zdąży na przyjęcie
-Śpij dobrze - westchnęła, po czym zniknęła za drzwiami swojej sypialni
Grunt w tym, że ja teraz nie będę mógł zasnąć. Cholera jasna. Niewiele myśląc zapukałem do sypialni obok. Wyłoniła się z nich Sandi. O dziwo ona też nie spała.
-Stało się coś? spytała zaniepokojona
-Mamo, możemy pogadać? Ale tak szczerze - westchnąłem
-Zawsze i wszędzie - odpowiedziała z uśmiechem i wpuściła mnie do pokoju
Usiadłem na łóżku i nie wiedziałem jak zacząć rozmowę.
-Pewnie chcesz porozmawiać o Nicki - zgadła. Ona zna mnie na wylot.
Przytaknąłem.
-Jutro są jej urodziny, nie rozmawiam z nią od miesiąca i nie wiem co jej dać - powiedziałem i spojrzałem na moją mamę.
-Dam Ci coś a ty sam zdecydujesz co z tym zrobić - powiedziała wyciągając z jednej ze szuflad bordowe pudełeczko.
Uśmiechnęła się podając mi je a szybko je otworzyłem. W środku był pierścionek.
-Sugerujesz, że powinienem się jej oświadczyć? - zapytałem z zaskoczeniem
-Powinieneś zrobić to już dawno, ona jest wyjątkowa. Nie dawałabym Ci tego pierścionka gdybym nie wiedziała jak wyjątkowa jest Nicki. Ona ostatnio dużo przeszła. Nie mogę Ci teraz tego powiedzieć. Zresztą sam dowiesz się jutro ale zastanów się nad tym zanim pozwolisz jej odejść na zawsze. Cokolwiek jutro usłyszysz staraj się ją zrozumieć - powiedziała a ja przytaknąłem
-Przygotowaliście wszystko? - spytałem
-Wszystko jest zapięte na ostatni guzik - uśmiechnęła się szeroko
-Miejmy nadzieje, że Nicki będzie zadowolona z niespodzianki - westchnąłem
-Na pewno będzie - starała się mnie uspokoić ale coś jej się nie udało.

*Następny dzień*

Obudziłem się o godzinie 6:30. Nie spałem dobrze tej nocy i to chyba oczywiste z jakiego powodu.
Szybko zszedłem na dół gdzie od dawna krzątała się Carol. Uśmiechnęła się do mnie promiennie, mimo tego, że było po niej widać, że nie ma dobrego humoru. Podziwiam ją.
-Usiądź - westchnęła podając mi kubek z kawą na rozbudzenie
Podziękowałem i czekałem cierpliwie aż kobieta będzie gotowa by cokolwiek powiedzieć.
Po chwili ciszy podała mi jakiś papier.
-Chyba nie muszę nic dodawać - westchnęła gdy zobaczyła, że o mało nie zakrztusiłem się kawą po przeczytaniu kilku linijek
-Od kiedy? - spytałem dalej nie mogąc w to uwierzyć. Nicki jest niepłodna. NIEPŁODNA.
-Dowiedziała się o tym miesiąc temu - powiedziała i sama również upiła łyk kawy - Jeszcze w dodatku wczoraj zmarł jej ojciec
-Co?! - o mało nie krzyknąłem
-Miał raka - powiedziała szybko i odwróciła wzrok
Przez chwilę panowała cisza. Musiałem oswoić się z nowo poznanymi informacjami.
-To się wszystko w niej skumulowało. Zamknęła się w sobie. Czuła, że w pewien sposób Cię zawodzi. Nie chciała Cię dręczyć swoimi problemami więc odsunęła się od Ciebie - powiedziała a ja po raz kolejny nie mogłem uwierzyć w jej słowa.
-Mamo, z kim tak rozma -dziewczyna przerwała gdy zobaczyła mnie i spuściła wzrok kiedy ujrzała, że trzymam kawałek kartki, który według niej powinien być tajemnicą.
-Idę się przejść - powiedziałem oschle i nie patrząc na nikogo wyszedłem trzaskając drzwiami.
Baranie, miałeś ją zrozumieć.

*Nicki*

-Dlaczego mu o tym powiedziałaś?! - wrzasnęłam ale po chwili zaczęłam tego żałować.
Chciała dobrze. Na pewno chciała dla mnie i dla niego dobrze. W moich oczach znowu pojawiły się łzy.
-Przepraszam - szepnęłam i chciałam wrócić na górę ale mama złapała moją dłoń. Spojrzałam na nią pytająco.
-Nie idziesz za nim? - spytała
-To bez sensu. Straciłam go - szepnęłam
-Nie mów nawet tak. Miałaś się nie poddawać. - powiedziała i dała mi wolną rękę co do mojego wyboru
Westchnęłam i wyszłam na zewnątrz. Był. Jeszcze stał. Nie uciekł. Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam na niego. W jego oczach dostrzegłam ból. Nie mogłam się na to patrzeć. Nie mogłam dłużej patrzeć jak go krzywdzę.
-Drake...-zaczęłam niepewnie - Wysłuchaj mnie chociaż.
-I co mi powiesz?! - podniósł głos - to samo co twoja matka? Chyba już wiem wszystko.
-Ale Drake...
-Nie. To ty mnie posłuchaj. Myślałem, że sobie już ufamy. Gdybyś mi powiedziała to zrobiłbym wszystko, żeby Ci pomóc, wiesz? Ale ty jak zawsze skreśliłaś wszystko. Myślałem, że znamy się wystarczająco długo by nie wyciągać o sobie pochopnych wniosków ale ty znowu to zrobiłaś. Nie jestem taki jak myślisz. Pomógłbym Ci.
-Nie rozumiesz...- zaczęłam mówić ale po raz kolejny mi przerwał
-Ale się staram. Wiesz to? Nie, oczywiście, że nie wiesz. To boli.
-Teraz jestem bezużyteczna. Nie dam Ci tego co każda kobieta. Nie dam Ci najpiękniejszego owocu miłości czyli dzieci. - szepnęłam.
Przygryzłam nerwowo wargę. Między nami panowała cisza. Idealnie słyszałam jego przyspieszony oddech i bicie serca.
-Wiesz co? To smutne, że tak myślisz. Bo ja pokochałbym Cię nawet jakbyś nie mogła chodzić. Jakbyś nic nie słyszała. Nawet jakbyś nic nie widziała. Nawet jakbyś nie mogła nic mówić. Jakbyś była niepełnosprawna. Bo ja kocham sercem a nie oczami. I to, że jesteś niepłodna niczego nie zmienia. Dla mnie to nawet nie jest choroba. Pokochałem Cię nie wiedząc o tym i kocham Cię wiedząc to - powiedział łapiąc mnie za dłoń
Przymknęłam oczy by nie pozwolić łzom wypłynąć ale to i tak nic nie dało. Gdy je z powrotem otworzyłam jego już nie było. 

Cause you turned your face
And now I can't feel you anymore
Turn your face,
So now I can't see you anymore
Walk away, until you’re not standing at my door
Turn your face, walk away and stay




*Kilka godzin później*

O 15 jak się okazało wszyscy zorganizowali dla mnie przyjęcie niespodziankę z okazji moich urodzin. Przyszła Rih z Chris'em. Nawet Lil' znalazł dla mnie czas (Ostatnio dość często nocował w studiu nagraniowym, nie pytajcie dlaczego). Tak szczerze, nie miałam ochoty na żadne imprezy ale w sumie imprezą nie można było tego nazwać. Przynajmniej chociaż trochę zaczęłam się uśmiechać. Dla mojej mamy było to bardzo ważne. Lil' powiedział, że przed północą przygotował pokaz sztucznych ogni. Mówił to z takim zapałem, że aż Carol zaczęła się śmiać. Ja ich nie słuchałam. Moje myśli krążyły wokół jednej osoby, której niestety z nami nie było. Ciągle myślałam o tym co mi powiedział. Riri zauważyła, że coś jest nie tak ale jak zwykle na mnie nie naciskała. Przekochana.
-Nicki, uśmiechnij się - poprosiła
-Nie mogę - westchnęłam
-Błagam Cię, są twoje urodziny, dostałaś najcudowniejszy prezent (tak, zapomniałam się przyznać, Pink Friday pokrył się platyną), masz teraz Nas, a on... - zawiesiła się
-wróci - dodała po chwili. Chciałabym wierzyć w jej słowa.

Each time i take you back
You bring one thousand cracks
And I accept them like a fool

-Na co mi jeden Drake, skoro mam tyle innych cudownych osób dookoła? - popatrzyłam na nich
-I tak go kochasz - powiedziała Rih a ja westchnęłam.
Nikt nie uwierzył w moje słowa bo dobrze wiedzą, że stawiam Drake'a ponad wszystkich.

Once we were made like towers
Everything could have been ours
But you left it too late now my heart feels nothing, nothing at all


-Wiesz, że on już wrócił? - poinformowała mnie moja mama. Bardziej brzmiało to jak pytanie ale dla mnie ewidentnie była to forma twierdząca.
-Jakoś mnie to nie obchodzi - skłamałam a ona tylko się zaśmiała.
Dlaczego nikt mi nie wierzy?

So don't knock on my door
And tell me you don't wanna fight
'Cause I heard it before
And I'm not going back this time
Not going back this time



-Nicki, chodź już, za niedługo północ a Lil' przygotował piękny pokaz fajerwerków - poinformowała mnie Sandi. Ah tak, faktycznie. Wspominali coś wcześniej. Chcąc czy nie chcąc musiałam wstać. Miałam już wyjść gdy nagle poczułam uścisk na dłoni. Doskonale wiedziałam kto to. Odwróciłam się do niego i spojrzałam na niego pytająco.

I still feel love when I see your face
But all these tears I can't erase
Sorry heart, I'm sorry heart
But we'll have to start again



- Nie dokończyliśmy rozmowy a ja chcę mieć już wszystko wyjaśnione - powiedział niepewnie.
-A tak na serio to o co chodzi? - wyczułam, że kłamał. - Lil' przygotował podobno piękny pokaz fajerwerków i bardzo chciałabym go zobaczyć
-Przede mną stoi coś piękniejszego - powiedział a moją twarz oblał spory rumieniec

Such a funny thing for me to try to explain,
How I'm feeling and my pride is the one to blame yeah
'Cuz I know I don't understand,
Just how your love can do what no one else can



Nadal staliśmy na siebie patrząc. Na prawdę chciałam iść oglądać te pierdolone fajerwerki ale ktoś mi to utrudniał. Po chwili stania tak w ciszy miałam już dość. Chciałam iść ale znowu poczułam uścisk na swojej dłoni. Znowu nie pozwolił mi odejść.

Don't let me go
'Cause I'm tired of feeling alone



Znowu spojrzałam na niego ale on tym razem uśmiechnął się i przede mną uklęknął a mnie normalnie wmurowało w podłogę. O co kurwa chodzi? Co tu jest grane? Pytałam siebie a bardziej powinnam pytać jego. Drake wyciągnął bordowe pudełeczko i je otworzył a mnie zatkało.
-Nicki, wiem, że jestem idiotą ale wyjdziesz za mnie? - spytał a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.

And being here without you
It's like I'm waking up to
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking 'round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
'Cause I miss everything we do
I'm a half a heart without you


Przysięgam zatkało mnie. Do oczu napłynęły mi łzy. To były łzy szczęścia. Drake zaczął się już denerwować.
-Drake - szepnęłam a on zamknął oczy. Szykował się pewne na najgorsze.
-Tak - powiedziałam a on spojrzał na mnie gwałtownie. Chyba nie wierzył w to co powiedziałam.
-Tak, wyjdę za Ciebie Drake - powtórzyłam dla pewności i wtuliłam się w jego ciepłe ciało.
-Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy - szepnął przez łzy
-Ja też - szepnęłam i złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.
Tak bardzo mi go brakowało. Nawet nie wiecie jak bardzo.















*- niestety nie wiem jak leczy się niepłodność, w ogóle nie wiem skąd wziął mi się ten pomysł w głowie, chyba tylko dla namieszania XD