piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 55

Od autorki: Przeraża mnie data dodania ostatniego rozdziału...
Naprawdę codziennie miałam zabierać za napisanie czegokolwiek ale szkoła mi to totalnie uniemożliwiła.
Za tydzień zaczynam praktyki więc może wtedy będę miała więcej luzu :)
Co do rozdziału...mam totalną pustkę w głowie.
Musiałam z 5 razy przeczytać poprzedni rozdział, żeby przypomnieć sobie na czym skończyłam i nie zdziwię się jeżeli wy też nie będziecie nic pamiętać.
Ostatnio przez przypadek usunęłam sobie listę osób, które informowałam o nowych rozdziałach.
Niestety nie przypomniałam sobie wszystkich osób...zresztą te osoby i tak nie komentowały więc...
Osoby które pamiętałam i komentowały na bieżąco będą oczywiście dalej informowane :)
Mam dylemat z pewnym wątkiem tego opowiadania, naprawdę nie wiem co mam zrobić ale mam nadzieje, że to co postanowię będzie dobrym wyborem hahah x
Ale to dopiero w następnym rozdziale :)
Dzisiaj rozdział króciutki ale dobrze, że w ogóle coś napisałam :D



enjoy :) x

*Nicki*

*kilka dni później*

-Czemu on nie dzwoni? - spytała mnie Carol po raz 5357 tego dnia.
Standardowo wywróciłam oczami i nic nie odpowiedziałam. Zaczęło mnie to już denerwować mimo tego, że byłam po stronie mojej mamy.
-Nicki! - krzyknęła i rzuciła we mnie poduszką
-Dobrze znasz moją odpowiedź - westchnęłam
-Tak tak, nie ma czasu, jest w studio i milion innych - wywróciła oczami
-Czemu ty nie zadzwonisz? - spytałam i spojrzałam na nią
-Po pierwsze - zapewne nie odbierze, po drugie - jak odbierze to od razu skapnie się, że jest coś nie tak - stwierdziła
-Kiedyś będziesz mu musiała powiedzieć
-Wiem - mruknęła
- "Kiedyś" czyli jak wrócimy do Nowego Jorku
-Zdaje sobie z tego sprawę - powiedziała i spojrzała ponownie na telefon
Ja zrobiłam to samo tylko, że spojrzałam na swój. Drake też nie dzwonił i było mi cholernie przykro z tego powodu.
Bardzo za nim tęskniłam.
-A czemu ty nie zadzwonisz do swojego księcia? - zaśmiała się mama
-Jak będzie chciał to sam zadzwoni - mruknęłam i schowałam telefon do kieszeni
-Czekać na telefon od nich to jak czekać na okres kiedy Ci się spóźnia - mruknęła a ja się zaśmiałam.
-Nie ma co się przejmować, jutro już wyjeżdżamy więc nie ma różnicy czy zadzwonią czy nie - stwierdziłam
-W sumie racja ale to zmienia faktu, że żaden nie zadzwonił spytać się czy wszystko z nami porządku
-Dobra, koniec tego użalania się, musisz się rozerwać - zaśmiałam się i pociągnęłam ją za sobą na dół
-Co ty znowu wymyśliłaś? - spytała lekko przerażona
-Zabieram Cię na zakupy - uśmiechnęłam się do niej
-Przecież ja się w nic nie zmieszczę - jęknęła
-Zmieścisz się zmieścisz - uspokoiłam ją
-Zdaje się na Ciebie - zaśmiała się i podążyła za mną
Pogoda dzisiaj dopisywała więc była to świetna okazja żeby gdzieś wyjść.
Chciałam żeby choć na chwile przestała się patrzeć w szklany ekran telefonu bo był to naprawdę okropny widok.
Sama przez ten tydzień nie robiłam nic innego bo też liczyłam na to, że Drake napisze chociaż głupiego sms-a ale moja mama naprawdę to przeżywała.
Zwłaszcza, że ona nie lubi czuć się olewana przez osobę którą kocha.
-Nicki, spójrz jaka ładna suknia - powiedziała zatrzymując się przy jednej z wystaw sklepu
-Nie za wcześnie na ślub? - zaśmiałam się
Suknia faktycznie była piękna i moja mama fantastycznie by się w niej prezentowała przed ołtarzem.
-Pomarzyć zawsze można - westchnęła
-Jesteś już bardzo blisko i to nawet bardzo blisko - powiedziałam i weszłyśmy do sklepu obok
-Wątpię czy coś tu kupię - stwierdziła rozglądając się na wszystkie strony
-Nie oceniaj sklepu po wystawie - zaśmiałam się i zaczęłam oglądać różne sukienki
Moją uwagę przykuła jedna więc pokazałam ją mamie.
-Myślisz, że w błękitnym mi do twarzy? - spytała oglądając sukienkę z każdej strony
-Ładnej we wszystkim ładnie - uśmiechnęłam się
-Nie przesadzaj - mruknęła i udała się do przymierzalni
-Nie przesadzam - wywróciłam oczami i zaczęłam oglądać inne sukienki
W pewnym momencie poczułam wibracje mojego telefonu. Szybko wyjęłam go z kieszeni i odebrałam wiadomość.
Na sam widok nadawcy zrobiło mi się ciepło na sercu.

Od Drake <3 :  Tęsknię :(

-A ty co się tak szczerzysz do tego telefonu jakbyś co najmniej wygrała milion? - spytała Carol
-Bo mój książę do mnie napisał - uśmiechnęłam się
-Uważaj bo orgazmu dostaniesz - zaśmiała się - powiedz lepiej jak wyglądam
-Zjawiskowo i pasuje jak ulał - powiedziałam zgodnie z prawdą
Carol uśmiechnęła się do mnie i wróciła do przymierzalni by z powrotem się przebrać a ja w międzyczasie starałam się wymyślić sensowną treść sms-a, którego wysłałabym do Drake'a.
-Po prostu do niego zadzwoń - powiedziała mama wychodząc z przymierzalni
-Czytasz mi w myślach? - spytałam przerażona
-Jestem w końcu twoją matką - mrugnęła do mnie i podeszła do kasy
Zaśmiałam się cicho i zrobiłam to co doradziła mi mama, czyli zadzwoniłam do Drake'a, który teraz jak na złość nie chciał odebrać.
1 sygnał, 2 sygnał, 3 sygnał...i nic.
-Nie odbiera - westchnęłam i schowałam telefon do kieszeni
-Gdyby Drake był synem Lil'a to myślałabym, że odziedziczył to po nim - zaśmiała się a ja razem z nią
-Jak jutro będę miała zły humor to oni zginą a później ucieknę, żeby policja mnie nie znalazła - dodała po chwili
-Nie zrobisz tego - zaśmiałam się
-Faktycznie, za bardzo kocham Lil'a i wiem jak tobie zależy na Drake'u. Popatrz, mimo tego, że oni nas teraz w pewien sposób ranią to i tak im wybaczamy
-Taka jest miłość - uśmiechnęłam się i skierowałyśmy się w kierunku domu cioci...