sobota, 19 października 2013

Rozdział 15

Od autorki: joł joł ejoł :D
Chciałam Was bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo przeprosić za brak rozdziału w tamtym tygodniu ale nauczyciele napieprzają kartkówkami i sprawdzianami jak pojebani -.-
Mam nadzieje, że ten rozdział Was zadowoli (mimo, że jak zwykle jest krótki) :D iiiii nie wiem czemu wszyscy jak przeczytali końcówke tamtego rozdziału,  to zaczęli mieć czarne scenariusze co do spotkania Nicki i jej mamy, no ale ok :D
Co ja tam jeszcze chciałam....aaaa xd już za niedługo święta (w opowiadaniu xd) za jakieś 2 czy 3 dni także ten....powoli zbliżamy się do nagrania płyty Pink Friday *woohoo* xD
Rozdział dedykuje mojemu Rysiowi ♥ #MUCHLOVE
no i KOMENTUJCIE!
Jeżeli macie jakieś pytania co do bloga to śmiało pytajcie....odpowiem xd - @KarolciaSel
Następny rozdział.....postaram się w sobote :)
ENJOY ♥


*Nicki*

Rodzicielka podbiegła i mocno mnie przytuliła, nie odpowiadając na moje pytanie.
-Tęskniłam - wyszeptała
-Ja też - odpowiedziałam ze łzami w oczach i odkleiłam się od mamy.
-Mam nadzieje, że się tu nie włamałaś...- zaśmiałam się
-Masz szczęście, że nie, najpierw byłam u Ciebie, ale otworzył mi SB i krótko mi wyjaśnił co i jak, później przyszłam tutaj, spotkałam tych chłopców jak wychodzili, powiedziałam kim jestem i  bez problemu mnie wpuścili, mówiąc, że jadą do studia i żebym się rozgościła
-Cały Lil' - zaśmiałam się - bardzo odpowiedzialnie - stwierdziłam
-Tak - odpowiedziała sarkastycznie - lepiej opowiadaj co u Ciebie skarbie
-W sumie to nic ciekawego - odpowiedziałam
-Szłaś sobie ulicą, wpadłaś na dwóch najsławniejszych raperów i ot tak poprosili Cię o zamieszkanie z nimi, tak?
Zaczęłam się śmiać.
-Ok, nie chcesz mówić to nie, wydębie od nich - zaśmiała się a ja z nią po raz kolejny.
-Z kim zostawiłaś rodzeństwo? - spytałam i wstałam by zrobić sobie kawe.
-Z babcią - odpowiedziała i westchnęła
-Wiesz, że oni chcieliby z Tobą spędzić te święta?
-Wiem, ale...
-Gdybyś do mnie zadzwoniła, to ja bym przyleciała - przerwałam jej
-Skarbie, nie chciałam Cię ściągać, zresztą kilka dni temu widziałam się z Markiem, powiedział mi, że niedługo wychodzi z więzienia
-Niby po co? Żeby rzucił się na jakąś bezbronną dziewczyne na ulicy i zaczął ją gwałcić? - krzyknęłam
-Słońce, on się na prawdę zmienił i tego żałuje
-Nie wierze w jego zmiane - powiedziałam i upiłam łyk kawy
-Nie nakłonie Cię do tego, zresztą ja też mu jeszcze do końca nie ufam, tak jak i cała rodzina - westchnęła
-Zmieńmy temat - poprosiłam
Mama przytaknęła i zaczęła nad czymś intensywnie myśleć. Wstałam i umyłam kubek, po czym schowałam go do szafki.
-Kiedy zaczniesz coś nagrywać? - spytała nagle
-Zamierzałam po świętach, a pierwszy teledysk chciałam nagrać dopiero w kwietniu - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Cieszę się, że w końcu jesteś szczęśliwa i, że realizujesz swoje marzenia
-Też się ciesze, jestem bardzo wdzięczna Lil'owi
Mama uśmiechnęła się do mnie i spytała.
-Oni gdzieś wyjeżdżają na święta?
-Wczoraj powiedzieli mi, że raczej nie, ale nie dokończyliśmy tematu bo zadzwonił do mnie SB - westchnęłam
-Coś się stało? - spytała z troską
-Jego mama.....- nie dokończyłam bo usłyszałyśmy dźwięk parkującego samochodu. Po chwili do kuchni wszedł Lil' z Drake'iem.
-Nicki - krzyknął Drizzy i mnie przytulił.
Poczułam ciepło na sercu a w moim brzuchu latało już stado motyli.
-Martwiłem się - wyszeptał
-Nie miałeś o co - powiedziałam równie cicho
Chłopak oderwał się ode mnie. Właściwie to nie musiał tego robić. Było mi bardzo przyjemnie gdy tak mnie przytulał.
-Więc to jest Twoja mama - bardziej stwierdził niż spytał Weezy
-To już wiemy po kim Nicki jest taka śliczna - dodał Drizzy
Zarumieniłam się i wlepiłam wzrok w podłoge. Cała trójka zaczęła się śmiać z wyjątkiem mnie.
-Jestem Drake, a to Lil'
-Ja jestem Carol, miło mi poznać ludzi którzy uszczęśliwają moją córkę na codzień
-Nam panią też - uśmiechnął się Drizzy
-Proszę Cię, ty mów do mnie mamo
Wytrzeszczyłam oczy i spojrzałam na moją rodzicielke. Chciałam się teraz zapaść pod ziemie ale niestety parkiet utrudniał mi tą czynność. Zarumieniłam się jeszcze bardziej. Cała trójka znowu zaczęła się śmiać. Mnie do śmiechu nie było. Cóż, chyba będę miała okres, bo mam dzisiaj podejrzanie zmienny humor. Naszczęście poczułam wibracje telefonu. Skierowałam się do wyjścia. Drake zauważył, że coś jest nie tak. Złapał mnie za rękę ale ja ją puściłam. Wyszłam z kuchni i odebrałam telefon od Riri.
-No, w końcu odebrałaś ten nieszczęsny telefon - powiedziała zdenerwowana
-Coś się stało? - spytałam
-Nie, tylko robię imprezke, chciałabyś wpaść?
Nie lubiłam za bardzo imprez. Byłam typem raczej cichej osoby, która wolałaby pooglądać telewizje niż chodzić na dyskoteki i takiego typu imprezy.
-Nicki, proszę Cię, całe życie chcesz nie chodzić na imprezy?
-Nie, ale jest pewien problem - westchnęłam - moja mama przyjechała
-Spokojnie, mame też możesz wziąć, Draka'e, Lil'a, do SB'ego już dzwoniłam, powiedział, że przyjdzie z chłopakiem, to co przychodzisz?
-No dobra, najlepszej przyjaciółce nie odmówie - zaśmiałam się
-No mam, nadzieje, dzisiaj o 19, pa - rozłączyła się
Westchnęłam i schowałam telefon do kieszeni. Z salonu wyszedł Drake.
-Obraziłaś się? - spytał przygnębiony
Zrobiło mi się go żal. Zawsze jak jestem zła albo smutna, Drizzy myśli, że to przez niego, a to nie prawda.
-Nie, tylko telefon mi zadzwonił - uspokoiłam go i uśmiechnęłam się
Chłopak odwzajemnił gest i spytał:
-No i kto tak się do Ciebie dobijał?
-Rih, pytała czy nie chcielibyśmy wpaść na impreze do niej dzisiaj o 19 - odpowiedziałam wchodząc do salonu
-I co? - spytał Lil'
-Zgodziłam się
-No i dobrze, rozerwiecie się trochę - stwierdziła moja rodzicielka
-Mamo, pójdziesz z nami
-Skarbie, po co? ja tam nie wytrzymam
-Mamo....
-Nicki, podaj mi jeden powód, dlaczego powinnam tam być
-Bo ja chce, żebyś tam poszła - powiedział pewnie Lil'....


sobota, 5 października 2013

Rozdział 14

Od autorki: No siema :) tak jakby nie miałam pomysłu na ten rozdział....tak, że tego dlatego może być taki nudny...no ale jak zwykle ocenę pozostawiam Wam (ile Was już jest to ja nie wiem, bo ostatnio marnie komentujecie :c ) ENJOY misiaki ♥
P.S Wasze komentarze mnie motywują ♥ i obiecuje, że w następnych rozdziałach będzie już ciekawiej! i wiem, że krótki ale naprawdę nie miałam pomysłu....

*Nicki*

Rano obudziły mnie głosy dobiegające z kuchni. Zerknęłam na zegarek. Była dopiero godzina 8. Kto wstaje o tak wczesnej porze?! Wstałam i weszłam do łazienki, która wyglądała tak samo jak ją opuszczałam. Poprawiłam włosy żeby wyglądały przyzwoicie, to samo zrobiłam z ubraniem i wyszłam z pomieszczenia. Zeszłam na dół, gdzie było o wiele ciszej niż jakieś 5 minut temu. Weszłam do kuchni i zastałam tam SB'iego całującego się zapewne ze swoim chłopakiem. Chłopcy nie zauważyli mnie więc dalej wymieniali śline. Był to strasznie słodki widok.
-Awww - wymksnęło mi się przez przypadek.
Chłopcy przestraszeni  oderwali się od siebie i spojrzeli na mnie.
-Ale wy słodcy jesteście - stwierdziłam i uśmiechnęłam się do nich.
SB zarumienił się a ja zaczęłam się śmiać.
-A ponoć to dziewczyny się często rumienią - powiedziałam i ponownie się zaśmiałam
-Pomińmy ten temat - poprosił SB - Nicki, to jest Max, mój chłopak o którym Ci wczoraj opowiadałem, Max, to Nicki, moja przyjaciółka
-Miło Cię poznać - uścisnęłam dłoń Max'a
-Mnie również  - uśmiechnął się serdecznie - SB dużo o Tobie mówił
-Na prawdę? - spytałam - mam nadzieje, że same dobre rzeczy - mrugnęłam i się zaśmiałam
-Ani jednego złego słowa
-Ja o Tobie dowiedziałam się dopiero wczoraj - spojrzałam wymownie na SB'iego
-Mówiłem Ci, miałem powody....
-A ja Ci mówiłam, że nie ja nie oceniam ludzi po orientacji tylko po wnętrzu bo to jest najważniejsze - lekko podniosłam ton, żeby w końcu zrozumiał
-To nie kobieta, to anioł - szepnął Max - czemu jeszcze Oskara nie dostałaś?
Zarumieniłam się na te słowa, ale to u mnie normalne. Ja się rumienię nawet jak ktoś mi powie, że ładnie wyglądam.
-No a ponoć to ja się tu najwięcej rumienie - dogrzył mi Safaree
-Uderzył ktoś Cię kiedyś tak mocno, że musiałeś wylądować na ostrym dyżurze w szpitalu? - spytałam poważnie
-Nie, ale co może mi zrobić taka mała dziewczy...
SB nie dokończył bo oberwał ode mnie ścierką.
-Ała - syknął
-Zapamiętaj, ja nie jestem mała - powiedziałam i zaczęłam się śmiać
Po chwili chłopcy mi zawtórowali.
-Słodcy jesteście - stwierdził Max
-Jedynie z kim Nicki może słodko wyglądać to Drake - powiedział SB
-O kurwa!
-Co? - spytali na raz obydwoje
-Ja tam nie mogę wrócić, będę miała przerąbane - stwierdziłam
Chłopcy posłali mi zdezorientowane spojrzenia. Wywróciłam oczami i kontynuowałam.
-Po tym jak do mnie zadzwoniłeś, powiedziałam im, że wychodzę na chwilę i że zaraz wrócę
-Czyli po prostu nie napisałaś im, że zostajesz tutaj na noc?
-No, telefon mi się rozładował
-Wiesz, jest dopiero 10
-Napewno jeszcze śpią - dodał Max
-Taaa, już to widzę, Wasza współlokatorka nagle wychodzi, nie wraca na noc, napewno moglibyście spać spokojnie
-Powinnaś się cieszyć - stwierdził SB
-Niby z czego? - spytałam
-Z tego, że Drake się o Ciebie martwi, im bardziej się o Ciebie martwi tym coraz bardziej mu na Tobie zależy,chce żebyś była bezpieczna i coraz bardziej się w Tobie zakochuje
-Czyli? - spytałam
-Chce być twoim chłopakiem - stwierdził Max
Parsknęłam śmiechem, ale po chwili zdałam sobie sprawę, że to może być prawda.
-Lepiej już pójde - stwierdziłam
SB wstał i odprowadził mnie do drzwi.
-Dziękuję - szepnął i mnie przytulił
-Za co? - spytałam
-Ty już wiesz za co - zaśmiał się - a i gdyby no wiesz, w drodze były małe Minajątka to chce być chrzestnym
-Ok ok -mrugnęłam do niego
Wyszłam z mojego starego domu i zaczęłam iść w stronę willi. Szłam wolnym krokiem rozmyślając o tym co się wydarzyło. Max jest bardzo miłym chłopakiem. Zabawny, przystojny, sympatyczny. Mam tylko nadzieje, że nie skrzywdzi SB'ego. Nie darowałabym mu tego. Safaree raz już cierpiał - przez matkę. Nie chce pocieszać go drugi raz,tym razem po stracie chłopaka. Ale widać, że Max kocha Sb'ego, SB Max'a. Troszczą się o Siebie. To takie słodkie. No i są dla siebie stworzeni. Kiedy ja znajdę osobę która będzie się o mnie troszczyła? Pytała czy wszystko w porządku kiedy będę smutna? Przytulała w trudnych chwilach? Moje rozmyślenia przerwała brama na którą prawie wpadłam. Byłam już na miejscu. Weszłam na posesje i skierowałam się w stronę drewnianych drzwi. Na podjeździe nie było auta co oznaczało, że chłopaków nie ma. Odetchnęłam z ulgą i otworzyłam drzwi wejściowe. Były otwarte. W sumie to dobrze, bo gdyby były zamknięte to stałabym jak kołek przed willą do powrotu chłopaków. Weszłam do środka. Na wieszaku wisiał damski płaszcz. Zdziwiłam się, bo Weezy nie mówił mi nic o wizycie jakiejś kobiety. Zwłaszcza, że ich nie ma. Przeraziłam się tochę ale jednak skierowałam się w stronę kuchni z której dobiegały jakieś odgłosy. Zajrzałam w głąb pomieszczenia. Moje serce zaczęło bić o wiele mocniej. Co ona tu robi? Z moich oczu zaczeły leieć łzy. Tak dawno jej nie widziałam. Stęskniłam się za nią. Kobieta usłyszała kroki więc odwróciła się w moją stronę. Jej oczy momentalnie się powiększyły kiedy mnie ujrzała, jednak nie wydobyła ani jednego słowa. Przęłknęłam ślinę która uzbierała się w moich ustach i w końcu spytałam:
-Mamo, co ty tu robisz?