Zastanawiałam się nad zawieszeniem tego opowiadania ale...gdybym zamierzała to pojawi się osobna notka z informacją.
enjoy x
*Nicki*
-Cały czas mam wrażenie, że czegoś zapomniałam - stwierdziła Carol zdenerwowanym głosem
Miałam powiedzieć jej, że zapomniała zabrać z nami Lil'a na Trini ale w ostatniej chwili się powstrzymałam. To, że Lil' w ogóle zgodził się, żebyśmy jechały było jedynie moją zasługą.
Zważając na to, że oni cały czas się do siebie nie odzywali czyli moja mama miała w to przkonanie mały wkład. A ja mam swoje rewelacyjne sposoby.
-Mamo, nie panikuj - poprosiłam i wyjrzałam przez okno.
Nie kojarzyłam w ogóle okolicy w której się znajdujemy. Wiedziałam tylko tyle, że jesteśmy nie daleko lotniska.
-Ja wcale nie panikuje - stwierdziła
-Taaa, wcale - dodał Drake po czym został nagrodzony złowrogim spojrzeniem mojej mamy
-Lepiej jej nie denerwuj - poprosiła
-Niby czemu? - spytał
-Kobiety w.. - w ostatniej chwili ugryzłam się w język
-W?
-No kiedy kobieta ma złe dni to się jej nie denerwuje - powiedziała nie pewnie
Drake nic nie odpowiedział ale wiedziałam, że wyczuł to, że skłamałam. No a co miałam zrobić?
-Jesteśmy na miejscu - oznajmił Lil' po chwili
Wysiadłam z auta i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to samolot.
-O kurwa - wymksnęło mi się
-Jak ładna to pozdrów - zaśmiał się Drake
Lil' wziął nasze rzeczy i pomógł mojej mamie wejść do środka. Ona już chyba na sam widok miała chorobę lokomcyjną.
-Musicie jechać? - spytał Drake przytulając się do mnie od tyłu
-Niestety tak - westchnęłam
-Będę tęsknił - szepnął a w moim brzuchu zaczęły szaleć miliony motylków
-Ja też - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
-Uważaj na siebie - poprosił
-Spokojnie, lecimy samolotem który ma wc, małą kuchnie, telwizor i miliony innych rzeczy, nie powinnyśmy się rozbić - zaśmiałam się
-Nigdy nic nie wiadomo - westchnął po czym pocałował mnie lekko w policzek
-Nie strasz - poprosiłam
-Wchodź już po w końcu tylko twoja mama poleci - zaśmiał się i wypuścił mnie ze swoich objęć
Westchnęłam cicho i weszłam do środka. Wchodząc minęłam się z Lil'em.
-Pamiętaj co mi obiecałaś - szepnął i wyszedł z samolotu
Wnętrze samolotu robiło wielkie wrażenie tak jak i jego wygląd zewnętrzny.
-Jak Ci się podoba? - spytała mama
-Bardziej luksusowy niż ta ich cała willa - zaśmiałam się a moja mama razem ze mną
-Postarał się - stwierdziła
-Mówiłam Ci, że on dla Ciebie zrobi wszystko - powiedziałam siadając na miejscu pod oknem
-Może masz racje - westchnęła siadając obok mnie
-Boisz się, że jednak będziesz w ciąży i Lil' tego nie zaakceptuje? - spytałam
-A co jeżeli on będzie wolał skupić się na karierze? - powiedziała łamiącym się głosem
Nic nie odpowiedziałam tylko ją do siebie przytuliłam. Eh, po prostu nie wiedziałam co odpowiedzieć.
Siedziałyśmy tak do chwili gdy Carol w końcu przestała płakać.
-O kurwa - powiedziała po chwili
-Co się stało? - spytałam przestraszona
-Musze do toalety - powiedziała gwałtownie zrywając się z miejsca
Zmiany humorów, wymioty...ona na 100% jest w ciąży.
-Zjadłabym ogórki z nuetllą - stwierdziła wracając z łazienki
-Co do ogórków z nutellą to teraz bym ich nie jadł bo zaraz ruszamy - powiedział chłopak z kabiny.
Chłopak po chwili z niej wyszedł i uśmiechnął się do nas.
-Cześć jestem Ed i to ja sprawuje dzisiaj jak i w dzień powrotu nad wami odpowiedzialność - przedstawił się i podał rękę najpierw mojej mamie a potem mnie
Ed wrócił na swoje miejsce a ja się rozmarzyłam. Całkiem przystojny ten chłopak i na pierwszy rzut oka jest bardzo miły.
-Myślisz, że oni sobie tam poradzą? - spytała mnie mama i tym samym sprowadziła mnie na ziemie
-Spokojnie, na pewno sobie poradzą, jest tam jeszcze Sandi i Dennis - powiedziałam i
-Drake mówił, że Sandi w ogóle nie zna się na gotowaniu - zaśmiała się
-Oj tam, jak tydzień będą stołować się na mieście to nic im się nie stanie - stwierdziłam
-Może masz racje - westchnęła cicho i spojrzała na ekran telefonu
-Mamo dopiero co wystartowaliśmy, nie wymagaj od niego dzwonienia co 5 minut
-Nie wymagam, sprawdzałam tylko godzinę - skłamała
-Może oglądniemy jakiś film? - zaproponowałam
-Może być - powiedziała a ja włączyłam telewizor...
*kilka godzin później*
-Nicki! - z dala usłyszałam znajome głosy
-A kto to tak wyrósł? - spytałam i przytuliłam do siebie młodszych braci
-Ty - stwierdził Jelani
-Sugerujesz, że się zestarzałam? - zaśmiałam się
-Nie - chłopiec od razu zaprzeczył - za to wyładniałaś
Zaśmiałam się i po raz drugi przytuliłam do siebie chłopców.
-Nicki, pomożesz mi zadaniem z matematyki? - spytał Maki
-Nie wiem czy mi się uda ale postaram się - stwierdziłam i odrazu zostałam zaciągnięta do pokoju chłopców.
Dom cioci nic się nie zmienił od tego czasu. Wszystko było na swoim miejscu i wyglądało dokładnie tak samo jak w dniu kiedy wyjeżdzałam.
Usiadłam na jednym z łóżek a chłopcy podali mi potrzebne książki.
-Z tego co mi wiadomo to obydwoje macie piątki z matematyki więc o co Wam dokładnie chodzi? - spytałam
-Stęskniliśmy się po prostu za tobą - powiedział Jelani i po raz kolejny tego dnia mnie przytulił
-Ja za Wami też - powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich
-Ten chłopak co z nim się tak przytulasz na niektórych zdjęciach to on dla Ciebie dużo znaczy? - spytał Maki
-Ahaa, to ja już wiem o co Wam chodzi - zaśmiałam się
-Po prostu nie chcemy, żeby Cię zranił, tak jak nasz tata - westchnął Maki
-On na pewno mnie nie zrani - zapewniłam chłopców a oni po raz kolejny się do mnie przytulili
-Nicki, zejdź na chwile na dół - usłyszałam głos z dołu
-Róbcie to zadanie a ja postaram się szybko do Was wrócić - powiedziałam i zeszłam szybko na dół
-Jak ty wyrosłaś - westchnęła ciocia Katie (ok, nie pamiętam jak się ta ciocia nazywała więc nie będzie, że Katie hahah xd)
-A co ja mam powiedzieć o chłopcach? - zaśmiałam się
-Każdy się zmienia ale najbardziej to chyba się twoja matka zmieniła, co się z nią dzieje? - spytała
-Carol podejrzewa, że jest w ciąży - szepnęłam
-Mam nadzieje, że nie z Robertem!
-Robert jest w więzieniu a przez ten czas związała się z kimś innym - opowiedziałam w skrócie
-Całe szczęście - uspokoiła się
-O czym tak dyskutujecie? - spytała mama wchodząc do pomieszczenia
-A o Tobie - zaśmiała się Katie
-Nicki, musimy iść na zakupy - westchnęła Carol
-Czemu? - spytałam
-Bo wiedziałam, że czegoś zapomniałam a tym czymś jest kostium kąpielowy a cały tydzień w taką pogodę nie będę w spodniach chodzić
-Dlatego przewidziałam takie sytuacje i wzięłam od Lil'a 300 dolarów - zaśmiałam się
-Ciekawe jak go namówiłaś, żeby Ci pożyczył
-Mam swoje sposoby - powiedziałam tajemniczo
-Jakie? - wtrąciła się Katie
-Powiedziałam Lil'owi, że umieszczę podziękowania dla niego na mojej płycie, gdzieś małym druczkiem pod kodem kreskowym na pewno coś o nim wspomnę - zaśmiałam się
-A tak na serio? - spytała mama powstrzymując śmiech
-Poprosił mnie, żebym na Ciebie uważała a potem dał 300 dolarów - powiedziałam i pomachałam banknotami - ale myślę, że tą kwotą raczej zapłacimy za wizytę u ginekologa
-To może idźcie tam dzisiaj, im wcześniej tym lepiej - zaproponowała Katie
-Masz racje - powiedziała Carol i zanim się obejrzałam stała już gotowa do wyjścia przy drzwiach
-Wow, szybko - stwierdziłam i wyszłam na zewnątrz
Na polu było jeszcze bardziej cieplej niż jakąś godzinę temu. Gdybym była czekoladą to już dawno roztopiłabym się.
-Boję się - szepnęła moja mama
-Mamo, byłaś już 3 razy w ciąży... - stwierdziłam
-To nie zmienia faktu, że się boję. A co jeżeli moje przemyślenia się sprawdzą i Lil' nie będzie chciał tego dziecka?
-Mamo, on cię cholernie kocha, a to dziecko byłoby owocem tej miłości więc niby czemu miałby go nie chcieć?
Według mnie dobrze wiedział, że jak nie założy tego co trzeba to jest prawdopodobieństwo tego, że możesz zajść w ciążę.
-Wiem, ale co jest teraz dla niego ważne? Kariera - powiedziała łamiącym się głosem
-Ale ty też jesteś dla niego ważna - powiedziałam i lekko ją objęłam
-Gdybym była dla niego ważna to raczej by zadzwonił spytać, czy wszystko z nami w porządku - stwierdziła i starła łzy, które zdążyły już spłynąć po jej policzkach
-Mamo, uśmiechnij się zaraz się dowiesz się najpiękniejszą rzecz na świecie - powiedziałam i weszłyśmy do budynku w którym znajdował się ginekolog