Od autorki: Nie wiem po co ja w ogóle jeszcze pisze ten post przed rozdziałem, skoro pisze ten rozdział tylko dla Ciebie hahahah.
Ten rozdział powinien być ostatnim rozdziałem dodatkowym i chyba tak będzie. Chociaż kto wie :D
Trochę namieszałam (znowu) w relacjach naszej kochanej pary i pewnie mnie zabijesz z milion razy ale nie dbam o to bo ty mi zawsze wszystko wybaczasz :D
enjoy xx
*Nicki*
-Nicki, pamiętaj, że zaraz idziemy do lekarza - przypomniała mi moja mama jak zawsze promiennie się uśmiechając
Mi jak zwykle nie było do śmiechu ale odwzajemniłam uśmiech.
-Pamiętam - skłamałam
A nie chciałabym pamiętać. Miesiąc temu wykryto u mnie niepłodność i właśnie od tego czasu moje relacje z Drake'iem znowu uległy drastycznemu pogorszeniu. To wcale nie przez to, że jestem niepłodna bo on o tym nie ma bladego pojęcia. To przez to, że zamknęłam się w sobie i z dnia na dzień odpychałam od siebie chłopaka tracąc go. W sumie nie wiem dlaczego mu nie powiedziałam. Może by mi pomógł? Bzdura. Odrzucił by mnie. On kocha dzieci a ja nie jestem już osobą, która mogłaby mu to zapewnić.
-Musimy jeszcze odwiedzić...- zaczęła kolejny temat ale jej przerwałam słysząc co chce powiedzieć.
-Tak o tym też pamiętam - szepnęłam niesłyszalnie a ona skinęła głową, że rozumie i wyszła z pokoju.
Chciała odwiedzić mojego ojca. Po tylu latach okazało się, że jest chory na raka. Jego stan z dnia na dzień się pogarszał. Pomimo tego, że wyrządził mi tyle krzywdy było mi przykro i czułam, że tracę cząstkę siebie. Westchnęłam cicho i zeszłam na dół do kuchni. Na moje nieszczęście był tam on.
Gdy mnie zauważył od razu odwrócił wzrok i jak zawsze zaczął mnie ignorować.
-Drake? Podwieziesz mnie i Nicki do lekarza? Lil'a nie ma, a pieszo nie pójdziemy...- zapytała najdelikatniej jak mogła.
-Tak jasne, nie ma problemu - odpowiedział obojętnie
Dobrze wiedziałam, że zżera go ciekawość do jakiego lekarza muszę chodzić od miesiąca. Dobry z niego aktor ale mnie nie oszuka.
-To świetnie! - ucieszyła się Carol - zbierajmy się.
Westchnęłam i ubrałam na siebie dżinsową kurtkę. Kurwa mać. Nie dam rady, nie, po prostu nie.
-Chodźmy - zakomunikowała moja mama
Drake wyszedł pierwszy i od razu wsiadł do auta. Auć. Zawsze otwierał mi drzwi i uśmiechał się szeroko.
-Dasz rade - szepnęła moja mama i również wsiadła do auta. Cóż nie pozostało mi nic innego niż zrobić to samo. Zapięłam pasy i przymknęłam oczy. Mogę umrzeć? Dlaczego do jasnej cholery muszę żyć? Ja pierdole, moje życie totalnie nie ma sensu.
Podróż dłużyła się niemiłosiernie pomimo tego, że szpital znajduje się jakieś 10 minut drogi od naszego apartamentu. Boże, czemu mnie tak pokarałeś? Co ja Ci takiego zrobiłam?
-Drake, zaczekasz na Nas? Powinnyśmy za niedługo wrócić - poinformowała go a on tylko skinął głową
Wysiadłam z auta i od razu skierowałam się w stronę bardzo znajomego mi budynku. Westchnęłam cicho i odnalazłam drzwi numer 210. Mama od razu poszła do taty. Smutne, że on nawet nie wie, że rolę mojego ojca pełni teraz Lil'. Najwyraźniej Carol nie chciała go denerwować tuż przed śmiercią. W sumie ta informacja nawet nie powinna go zdziwić.
Po chwili z gabinetu wyszedł doktor Smith. Wyrywając mnie z moich rozmyśleń zaprosił mnie do siebie. Jego mina nie była zbyt zadowalająca. Usiadłam na krześle i tylko czekałam na najgorsze.
-Nicki - zaczął - twoje badania nie wyszły za dobrze - westchnął a mnie łzy napłynęły do oczu.
-Dlaczego o siebie nie dbasz? Poddałaś się? - zasypał mnie milionami pytań a ja coraz bardziej przestałam wierzyć, że jest tylko zwykłym lekarzem. Zachowywał się jak psycholog.
-Dostałaś ode mnie tabletki*, one mają Ci pomóc, one na prawdę nie pogorszą twojego stanu zdrowia. Słuchaj, dobrze wiem czego się obawiasz - powiedział a ja spojrzałam na niego pytająco
-Niepłodność to nie jest to samo co bezpłodność. Niepłodność można leczyć dlatego zapisałem Ci te tabletki ale ty zamiast je zażywać, robisz wszystko na odwrót - westchnął - na prawdę chcę Ci pomóc. Jestem lekarzem i takie jest moje zadanie. Przemyśl to.
- Powinnaś znaleźć osobę, która podtrzyma Cię na duchu - powiedział gdy odbierałam od niego receptę na lekarstwa
-Miałam taką osobę ale ją straciłam - powiedziałam wręcz niesłyszalnie
-Naprawdę przykro mi z powodu twojego ojca - powiedział myśląc, że wcześniej mówiłam o nim.
Dopiero po chwili dotarło do mnie co powiedział doktor Smith. Nawet nie żegnając się wybiegłam z pomieszczenia i wpadłam na całą zapłakaną Carol. Gdy zobaczyłam w jakim jest stanie, sama osunęłam się po ścianie i zalałam się łzami. To co z tego, że mnie krzywdził. On na zawsze pozostanie moim tatą.
*Drake*
Dziewczyny nie wracały coś długo. Nie żebym się niepokoił. Kogo ja do cholery oszukuje? Pewnie, że się niepokoje! Najbardziej O Nicki. Od miesiąca nie rozmawialiśmy i właśnie od tego czasu dziewczyna co tydzień chodziła do lekarza. Tak bardzo chciałem wiedzieć co jej dolega ale cóż. Nicki zaczęła się ode mnie oddalać a ja nie mogłem nic na to poradzić. Eh, jutro są jej urodziny a ja nie mam żadnego pomysłu na prezent. Trudno, pieprzyć to. I kogo ja znowu oszukuje?
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie widok wychodzących kobiet ze szpitala. Nicki ledwo stała na nogach a Carol ewidentnie nie mogła sobie poradzić z przyprowadzeniem jej do auta bo sama nie lepiej wyglądała. Jak oparzony wybiegłem z samochodu i podszedłem do dziewczyn. Chciałem pomóc ale Nicki jak zwykle mnie odepchnęła i wyszlochała 'nie dotykaj mnie'. Ona płakała? Dlaczego? Nie miałem zielonego pojęcia ale zignorowałem jej słowa i wziąłem ją na ręce i usadowiłem na tylnym siedzeniu samochodu. Dziewczyna przestała zwracać na mnie uwagę i zamknęła oczy. Gdy Carol też już wygodnie siedziała w pojeździe spojrzałem na nią. Było po niej widać, że też płakała. W końcu kobieta zorientowała się, że się jej przyglądam. Spojrzała na mnie a jej wzrok mówił 'nawet nie pytaj'. Skinąłem głową i odpaliłem samochód. Po 5 minutach byliśmy z powrotem pod naszą willą. Normalnie jedziemy 10 minut ale dzisiaj przekroczyłem chyba wszystkie zasady bezpiecznej jazdy samochodem. Wysiadłem z auta i otworzyłem drzwiczki od strony Nicki, po czym wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jej pokoju. Położyłem ją i przykryłem kocem. Było mi jej teraz cholernie żal. Nawet nie wiem co się wydarzyło. Muszę się tego za wszelką cenę dowiedzieć.
-Wstań jutro wcześniej - usłyszałem za swoimi plecami - należą Ci się wyjaśnienia, ona sama Ci nie powie a ja dzisiaj nie mam siły - westchnęła
Przytaknąłem głową i sam też westchnąłem. Życie było pojebane.
-Kiedy wraca Lil'? - spytała
-Nie mam pojęcia - powiedziałem zgodnie z prawdą - miejmy nadzieje, że zdąży na przyjęcie
-Śpij dobrze - westchnęła, po czym zniknęła za drzwiami swojej sypialni
Grunt w tym, że ja teraz nie będę mógł zasnąć. Cholera jasna. Niewiele myśląc zapukałem do sypialni obok. Wyłoniła się z nich Sandi. O dziwo ona też nie spała.
-Stało się coś? spytała zaniepokojona
-Mamo, możemy pogadać? Ale tak szczerze - westchnąłem
-Zawsze i wszędzie - odpowiedziała z uśmiechem i wpuściła mnie do pokoju
Usiadłem na łóżku i nie wiedziałem jak zacząć rozmowę.
-Pewnie chcesz porozmawiać o Nicki - zgadła. Ona zna mnie na wylot.
Przytaknąłem.
-Jutro są jej urodziny, nie rozmawiam z nią od miesiąca i nie wiem co jej dać - powiedziałem i spojrzałem na moją mamę.
-Dam Ci coś a ty sam zdecydujesz co z tym zrobić - powiedziała wyciągając z jednej ze szuflad bordowe pudełeczko.
Uśmiechnęła się podając mi je a szybko je otworzyłem. W środku był pierścionek.
-Sugerujesz, że powinienem się jej oświadczyć? - zapytałem z zaskoczeniem
-Powinieneś zrobić to już dawno, ona jest wyjątkowa. Nie dawałabym Ci tego pierścionka gdybym nie wiedziała jak wyjątkowa jest Nicki. Ona ostatnio dużo przeszła. Nie mogę Ci teraz tego powiedzieć. Zresztą sam dowiesz się jutro ale zastanów się nad tym zanim pozwolisz jej odejść na zawsze. Cokolwiek jutro usłyszysz staraj się ją zrozumieć - powiedziała a ja przytaknąłem
-Przygotowaliście wszystko? - spytałem
-Wszystko jest zapięte na ostatni guzik - uśmiechnęła się szeroko
-Miejmy nadzieje, że Nicki będzie zadowolona z niespodzianki - westchnąłem
-Na pewno będzie - starała się mnie uspokoić ale coś jej się nie udało.
*Następny dzień*
Obudziłem się o godzinie 6:30. Nie spałem dobrze tej nocy i to chyba oczywiste z jakiego powodu.
Szybko zszedłem na dół gdzie od dawna krzątała się Carol. Uśmiechnęła się do mnie promiennie, mimo tego, że było po niej widać, że nie ma dobrego humoru. Podziwiam ją.
-Usiądź - westchnęła podając mi kubek z kawą na rozbudzenie
Podziękowałem i czekałem cierpliwie aż kobieta będzie gotowa by cokolwiek powiedzieć.
Po chwili ciszy podała mi jakiś papier.
-Chyba nie muszę nic dodawać - westchnęła gdy zobaczyła, że o mało nie zakrztusiłem się kawą po przeczytaniu kilku linijek
-Od kiedy? - spytałem dalej nie mogąc w to uwierzyć. Nicki jest niepłodna. NIEPŁODNA.
-Dowiedziała się o tym miesiąc temu - powiedziała i sama również upiła łyk kawy - Jeszcze w dodatku wczoraj zmarł jej ojciec
-Co?! - o mało nie krzyknąłem
-Miał raka - powiedziała szybko i odwróciła wzrok
Przez chwilę panowała cisza. Musiałem oswoić się z nowo poznanymi informacjami.
-To się wszystko w niej skumulowało. Zamknęła się w sobie. Czuła, że w pewien sposób Cię zawodzi. Nie chciała Cię dręczyć swoimi problemami więc odsunęła się od Ciebie - powiedziała a ja po raz kolejny nie mogłem uwierzyć w jej słowa.
-Mamo, z kim tak rozma -dziewczyna przerwała gdy zobaczyła mnie i spuściła wzrok kiedy ujrzała, że trzymam kawałek kartki, który według niej powinien być tajemnicą.
-Idę się przejść - powiedziałem oschle i nie patrząc na nikogo wyszedłem trzaskając drzwiami.
Baranie, miałeś ją zrozumieć.
*Nicki*
-Dlaczego mu o tym powiedziałaś?! - wrzasnęłam ale po chwili zaczęłam tego żałować.
Chciała dobrze. Na pewno chciała dla mnie i dla niego dobrze. W moich oczach znowu pojawiły się łzy.
-Przepraszam - szepnęłam i chciałam wrócić na górę ale mama złapała moją dłoń. Spojrzałam na nią pytająco.
-Nie idziesz za nim? - spytała
-To bez sensu. Straciłam go - szepnęłam
-Nie mów nawet tak. Miałaś się nie poddawać. - powiedziała i dała mi wolną rękę co do mojego wyboru
Westchnęłam i wyszłam na zewnątrz. Był. Jeszcze stał. Nie uciekł. Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam na niego. W jego oczach dostrzegłam ból. Nie mogłam się na to patrzeć. Nie mogłam dłużej patrzeć jak go krzywdzę.
-Drake...-zaczęłam niepewnie - Wysłuchaj mnie chociaż.
-I co mi powiesz?! - podniósł głos - to samo co twoja matka? Chyba już wiem wszystko.
-Ale Drake...
-Nie. To ty mnie posłuchaj. Myślałem, że sobie już ufamy. Gdybyś mi powiedziała to zrobiłbym wszystko, żeby Ci pomóc, wiesz? Ale ty jak zawsze skreśliłaś wszystko. Myślałem, że znamy się wystarczająco długo by nie wyciągać o sobie pochopnych wniosków ale ty znowu to zrobiłaś. Nie jestem taki jak myślisz. Pomógłbym Ci.
-Nie rozumiesz...- zaczęłam mówić ale po raz kolejny mi przerwał
-Ale się staram. Wiesz to? Nie, oczywiście, że nie wiesz. To boli.
-Teraz jestem bezużyteczna. Nie dam Ci tego co każda kobieta. Nie dam Ci najpiękniejszego owocu miłości czyli dzieci. - szepnęłam.
Przygryzłam nerwowo wargę. Między nami panowała cisza. Idealnie słyszałam jego przyspieszony oddech i bicie serca.
-Wiesz co? To smutne, że tak myślisz. Bo ja pokochałbym Cię nawet jakbyś nie mogła chodzić. Jakbyś nic nie słyszała. Nawet jakbyś nic nie widziała. Nawet jakbyś nie mogła nic mówić. Jakbyś była niepełnosprawna. Bo ja kocham sercem a nie oczami. I to, że jesteś niepłodna niczego nie zmienia. Dla mnie to nawet nie jest choroba. Pokochałem Cię nie wiedząc o tym i kocham Cię wiedząc to - powiedział łapiąc mnie za dłoń
Przymknęłam oczy by nie pozwolić łzom wypłynąć ale to i tak nic nie dało. Gdy je z powrotem otworzyłam jego już nie było.
Cause you turned your face
And now I can't feel you anymore
Turn your face,
So now I can't see you anymore
Walk away, until you’re not standing at my door
Turn your face, walk away and stay
*Kilka godzin później*
O 15 jak się okazało wszyscy zorganizowali dla mnie przyjęcie niespodziankę z okazji moich urodzin. Przyszła Rih z Chris'em. Nawet Lil' znalazł dla mnie czas (Ostatnio dość często nocował w studiu nagraniowym, nie pytajcie dlaczego). Tak szczerze, nie miałam ochoty na żadne imprezy ale w sumie imprezą nie można było tego nazwać. Przynajmniej chociaż trochę zaczęłam się uśmiechać. Dla mojej mamy było to bardzo ważne. Lil' powiedział, że przed północą przygotował pokaz sztucznych ogni. Mówił to z takim zapałem, że aż Carol zaczęła się śmiać. Ja ich nie słuchałam. Moje myśli krążyły wokół jednej osoby, której niestety z nami nie było. Ciągle myślałam o tym co mi powiedział. Riri zauważyła, że coś jest nie tak ale jak zwykle na mnie nie naciskała. Przekochana.
-Nicki, uśmiechnij się - poprosiła
-Nie mogę - westchnęłam
-Błagam Cię, są twoje urodziny, dostałaś najcudowniejszy prezent (tak, zapomniałam się przyznać, Pink Friday pokrył się platyną), masz teraz Nas, a on... - zawiesiła się
-wróci - dodała po chwili. Chciałabym wierzyć w jej słowa.
Each time i take you back
You bring one thousand cracks
And I accept them like a fool
-Na co mi jeden Drake, skoro mam tyle innych cudownych osób dookoła? - popatrzyłam na nich
-I tak go kochasz - powiedziała Rih a ja westchnęłam.
Nikt nie uwierzył w moje słowa bo dobrze wiedzą, że stawiam Drake'a ponad wszystkich.
Once we were made like towers
Everything could have been ours
But you left it too late now my heart feels nothing, nothing at all
-Wiesz, że on już wrócił? - poinformowała mnie moja mama. Bardziej brzmiało to jak pytanie ale dla mnie ewidentnie była to forma twierdząca.
-Jakoś mnie to nie obchodzi - skłamałam a ona tylko się zaśmiała.
Dlaczego nikt mi nie wierzy?
So don't knock on my door
And tell me you don't wanna fight
'Cause I heard it before
And I'm not going back this time
Not going back this time
-Nicki, chodź już, za niedługo północ a Lil' przygotował piękny pokaz fajerwerków - poinformowała mnie Sandi. Ah tak, faktycznie. Wspominali coś wcześniej. Chcąc czy nie chcąc musiałam wstać. Miałam już wyjść gdy nagle poczułam uścisk na dłoni. Doskonale wiedziałam kto to. Odwróciłam się do niego i spojrzałam na niego pytająco.
I still feel love when I see your face
But all these tears I can't erase
Sorry heart, I'm sorry heart
But we'll have to start again
- Nie dokończyliśmy rozmowy a ja chcę mieć już wszystko wyjaśnione - powiedział niepewnie.
-A tak na serio to o co chodzi? - wyczułam, że kłamał. - Lil' przygotował podobno piękny pokaz fajerwerków i bardzo chciałabym go zobaczyć
-Przede mną stoi coś piękniejszego - powiedział a moją twarz oblał spory rumieniec
Such a funny thing for me to try to explain,
How I'm feeling and my pride is the one to blame yeah
'Cuz I know I don't understand,
Just how your love can do what no one else can
Nadal staliśmy na siebie patrząc. Na prawdę chciałam iść oglądać te pierdolone fajerwerki ale ktoś mi to utrudniał. Po chwili stania tak w ciszy miałam już dość. Chciałam iść ale znowu poczułam uścisk na swojej dłoni. Znowu nie pozwolił mi odejść.
Don't let me go
'Cause I'm tired of feeling alone
Znowu spojrzałam na niego ale on tym razem uśmiechnął się i przede mną uklęknął a mnie normalnie wmurowało w podłogę. O co kurwa chodzi? Co tu jest grane? Pytałam siebie a bardziej powinnam pytać jego. Drake wyciągnął bordowe pudełeczko i je otworzył a mnie zatkało.
-Nicki, wiem, że jestem idiotą ale wyjdziesz za mnie? - spytał a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.
And being here without you
It's like I'm waking up to
Only half a blue sky
Kinda there but not quite
I'm walking 'round with just one shoe
I'm a half a heart without you
I'm half the man, at best
With half an arrow in my chest
'Cause I miss everything we do
I'm a half a heart without you
Przysięgam zatkało mnie. Do oczu napłynęły mi łzy. To były łzy szczęścia. Drake zaczął się już denerwować.
-Drake - szepnęłam a on zamknął oczy. Szykował się pewne na najgorsze.
-Tak - powiedziałam a on spojrzał na mnie gwałtownie. Chyba nie wierzył w to co powiedziałam.
-Tak, wyjdę za Ciebie Drake - powtórzyłam dla pewności i wtuliłam się w jego ciepłe ciało.
-Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy - szepnął przez łzy
-Ja też - szepnęłam i złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.
Tak bardzo mi go brakowało. Nawet nie wiecie jak bardzo.
*- niestety nie wiem jak leczy się niepłodność, w ogóle nie wiem skąd wziął mi się ten pomysł w głowie, chyba tylko dla namieszania XD
Nicki i Drake love story
środa, 4 maja 2016
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Bonus: Rozdział dodatkowy
Od autorki: Zapewne nikt już tutaj nie zagląda ale jako, że pewna osoba nie dająca mi spokoju (tak o tobie mówię skarbie) aka @goawaybejbe wybłagała mnie, żebym napisała dwa dodatkowe rozdziały. Ten po wielu próbach publikuje dzisiaj, a kolejny nie wiem kiedy się pojawi. Niestety z weną u mnie ciężko także wybacz/wybaczcie to coś:
enjoy x
*Nicki*
Dzisiaj jest ten dzień. Dzień, który miałam nadzieje, że nigdy nie nastąpi ale jednak stało się. Tak, dzisiaj kręcimy teledysk do Moment 4 Life i jakbym bardzo chciała nie mogę zmienić zdania, skoczyć z mostu, zabić się. Nie. Teraz już nie mogę. Wzdychając założyłam czarną perukę, po czym odwróciłam się. Stał tam. I rozmawiał z Riri, która bardzo chciała towarzyszyć mi podczas kręcenia. Dasz radę Nicki. Co ja pierdole. Oczywiście, że nie dam rady. Nie wiedziałam co jeszcze wymyślił reżyser ale przeczuwałam, że połowa osób, których znam powiedziało mu, żeby było jak najwięcej słodkich scen. Wszyscy na siłę namawiają nas, żebyśmy znowu byli razem. Ale nie wiem czemu nie potrafię mu z powrotem zaufać, Nie po tym co zrobił. Przymknęłam oczy i odwróciłam się do lustra. Nie mogłam się już na niego patrzeć. A to dopiero początek. Westchnęłam cicho.
-Katy - zawołałam moja makijażystkę - możesz mnie już pomalować
-Już się robi kochana - dziewczyna uśmiechnęła się i zabrała się do roboty
W lustrze idealnie było widać dwójkę wcześniej wspomnianych osób. Riri ewidentnie namawiała go aby podszedł i spróbował ze mną porozmawiać ale on był uparty i nie zamierzał tego zrobić. Z ruchu jego ust wyczytałam co powiedział. Nie powiem trochę to zabolało. "Ty ją kochasz" - to były kolejne słowa dziewczyny skierowane do niego. Parsknęłam ze śmiechu chociaż w ogóle nie miałam ochoty się śmiać. Gdyby mnie kochał to by mnie nie zdradził. "Nie wiesz co między nami zaszło więc może w końcu przestałabyś się wtrącać?" - powiedział do niej i odszedł. Zrezygnowana Riri podeszła po chwili do mnie.
-Ok, nie wiem co między Wami zaszło ale nie jest chyba jeszcze za późno aby się dowiedzieć, prawda? - spytała patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
Kiwnęłam przecząco głową.
-Kiedy w końcu zrozumiesz, że nie mam ochoty o tym rozmawiać? Wiem, że w tym momencie Cię ranię bo jesteśmy przyjaciółkami a przyjaciółki sobie o wszystkim mówię ale ja po prostu nie chcę. Nie potrafię o tym rozmawiać - powiedziałam nawet na nią nie patrząc
-To może z nim chociaż pogadaj, jemu nadal na Tobie zależy - westchnęła
-Taaa, faktycznie mu nadal na mnie zależy - powiedziałam sarkastycznie - jestem już zamkniętym rozdziałem w jego życiu.
-Ale ty go nadal kochasz - stwierdziła
-To nic nie zmienia - byłam uparta
-Ty go potrzebujesz jak kwiat wody, nie okłamiesz mnie Nicki. I to, że go kochasz właśnie może dużo zmienić a tym bardziej zmieni to ten teledysk - powiedziała podając mi plan teledysku
-Cholera - załamałam się czytając go
-Nicki, ja na prawdę nie wiem co się między Wami wydarzyło ale nawet jeżeli on popełnił jakiś błąd to i tak zasługuje na drugą szanse. Według planu macie się do jasnej cholery pocałować i nie wmówisz mi, że tego nie zrobisz. Ja dobrze wiem czego ty tak na prawdę chcesz. Twoja mama też to wie, Nawet Lil wie. Nicki, każdy to wie a tym bardziej wiesz to ty. Na prawdę byliście uroczą parą i super by było jakbyście znowu byli razem.
-Może i masz rację. Może nadal go kocham i cholernie chcę, że by znowu był przy mnie ale jest milion powodów dla których powinnam z niego zrezygnować.
-No widzisz, serce chce czego chce - uśmiechnęła się
-Myślałam ,że go znam, myślałam, że wiem, że nigdy by mnie nie skrzywdził ale wszystko się posypało przez coś tak głupiego - szepnęłam
-Co masz na myśli? - spytała zdezorientowana
-Zdradził mnie...- powiedziałam starając się zaraz nie popłakać
Riri przez kilka minut nic nie mówiła ale po chwili poczułam jak siada obok mnie i mocno mnie przytula.
-Teraz powinnam cofnąć wszystkie moje słowa. Przecież ty nie będziesz szczęśliwa z osobą, która Cię tak zraniła - westchnęła
-Nawet jeżeli mnie zranił to przez przez ten czas uświadomiłam sobie, że ja jedynie jestem szczęśliwa przy nim - szepnęłam
-Też to niestety przeżyłam - powiedziała cicho
-Nigdy mi tego nie mówi...
-Tak, nie mówiłam Ci tego ale tak jak wspominałam - serce chce czego chce. Mogę nienawidzić Chris'a za to, że mnie zdradzał ale nadal go kocham i za cholerę nic tego nie zmieni. Chris już dawno zrozumiał swój błąd więc sądzę, że w twoim przypadku będzie tak samo. Musisz tylko pokazać Drake'owi co przez ten czas stracił - zaśmiała się a ja razem z nią.
-No dobra, my tu sobie gadamy a zaraz zaczynasz kręcenie. Nie bój się wszystko będzie dobrze, ja sobie z nim jeszcze pogadam - uśmiechnęła się pokrzepiająco a ja objąłem ją delikatnie w ramach podziękowania.
Tak ja powiedziała tak też zrobiła. Westchnęłam cicho. Nie miałam siły jej nawet zatrzymać.
-Nicki, mam nadzieje, że się nie denerwujesz - moja mama usiadła obok mnie
-Staram się - mruknęłam
-Szczerze, brakuje mi tej uśmiechniętej Nicki, co się z nią stało? - spytała smutno
-Spytaj mojego byłego - powiedziałam i poczułam jak łzy napływają mi do oczu
-Będąc szczerą to on też nie wygląda najlepiej. Nadal stwierdzam, że kręcenie teraz tego teledysku to nie najlepszy pomysł - stwierdziła
-Mamo, nic się przecież nie dzieje, zresztą Riri ma odmienne zdanie na ten temat - zaśmiałam się
-Niech zgadnę, jak się pocałujecie to poczujecie o siebie tą samą chemie co dawniej i pomimo wszystkiego znowu będziecie razem? - spytała poważnie
-Dokładnie tak - zaczęłam się śmiać
-Tylko tym razem uwiązałabyś go na smyczy - zażartowała a ja zaśmiałam się ponownie
-Nie chcę wygłaszać tutaj żadnych przemówień więc po prostu powiem Ci to co zawsze. W razie czego posłuchaj głosu swojego serca. Pamiętaj każdy zasługuje na kolejną szansę ale czy ją dasz to zależy już od Ciebie - powiedziała i objęła mnie delikatnie
-Patrząc na Ciebie i Lil'a to wszystko jest możliwe. Pamiętam jak go wręcz nienawidziłaś a jednak dałaś mu szanse i teraz jesteście małżeństwem, macie cudownego synka...
-I oczywiście Ciebie i twoich braci, nie zapominaj o tym - poprosiła
-Tak wiem - zaśmiałam delikatnie
-Dobra dziewczyny, koniec tych pogaduszek, Nicki ma teledysk do nakręcenia - powiedział Lil' - reżyser już czeka i twój przyszły mąż też
-Masz na myśli Drake'a? - spytałam
-Ja mówię poważnie, reżyser trochę zmienił koncepcje teledysku i pod koniec teledysku bierzecie ślub, o kurcze muszę to zobaczyć - zaśmiał się i pociągnął mnie w stronę reżysera
*30 minut później*
-A teraz mam taką wizje! - krzyknął reżyser a ja wywróciłam oczami.
Miał już kilkadziesiąt takich wizji i z tego tylko kilka nagraliśmy bo były najnormalniejsze. Lil' zobaczył moje zdenerwowanie więc postanowił zainterweniować.
-Do rzeczy! - poprosił i jeszcze szepnął mu coś na ucho a potem podszedł do mnie
-Spokojnie Nicki, to jest świetny reżyser. Daj mu szanse - poprosił i uśmiechnął się
-Mam nadzieje. Nagraliśmy dopiero jedną scenę a ja już jestem zmęczona i mam dość
-Nie tylko ty, uwierz - westchnął Lil' i spojrzał na Drake'a
-Dobra kręcimy dalej! - krzyknął reżyser - Drake, idź na ten balkon - wskazał
Chłopak przytaknął i wykonał jego polecenie.
-A ty Nicki wiesz co robić więc AKCJA - krzyknął
Drzwi od pałacu otworzyły się więc zaczęłam iść przed siebie aż do punktu, który został dyskretnie zaznaczony. Oczywiście przez cały czas musiałam się uśmiechać mimo tego, że nie miałam na to ochoty. Reżyser pokazał, że mam przystanąć więc to uczyniłam. Zaczęłam się rozglądać aż w końcu mój wzrok spotkał się ze wzrokiem Drake'a. Mimowolnie się uśmiechnęłam. W dodatku znowu poczułam te cholerne motyle w brzuchu. Nicki uspokój się! Zdecydowałam jednak dłużej się na niego nie patrzeć więc spuściłam wzrok. On zapewne zrobił to samo bo reżyserowi się to spodobało.
-Ok, cięcie! Jest dobrze, teraz chwilka przerwy - powiedział reżyser i zaczął oglądać to co do tej pory nagraliśmy.
Westchnęłam cicho i podeszłam do Riri.
-I jak było? - spytałam
-Na razie świetnie kochana, Drake patrzył się na Ciebie jak na jakąś królewnę - zaśmiała się
-Chciałabym udawać, że mnie to totalnie nie interesuje ale wiesz jak jest - westchnęłam
-Najgorsze dopiero przed tobą - stwierdziła
-Czy ja wiem czy to będzie takie złe - zaśmiałam się lekko
-Widzę, że zaczynasz myśleć pozytywnie - ucieszyła się i jak zwykle mnie objęła
-Dobra, lecę kręcić dalej - westchnęłam
-Będzie dobrze - pocieszyła mnie i uśmiechnęła się pokrzepiająco
Kolejne godziny spędzone na kręceniu nie były aż takie złe jak przypuszczałam. Starałam zachowywać normalnie, tak samo Drake. Czasami trudno było uśmiechać się, przytulać lub dotykać osobę, którą kochasz ale Cię zraniła. Mimo tych motyli w brzuchu chciałam już bardzo skończyć to kręcenie. Nie żebym miała dość towarzystwa Drake'a ale na prawdę trudno jest przebywać z nim w jednym pomieszczeniu po tym wszystkim.
-Dobrze, myślę, że możemy zacząć kręcić ostatnią scenę, możesz się przebrać - poinformował mnie reżyser
Uśmiechnęłam się i szybko poszłam się przebrać. Teraz miała nastąpić najpiękniejsza scena. Na samą myśl chciało mi się płakać. Westchnęłam cicho i przebrana podeszłam do reżysera.
-Skoro wszyscy są gotowi to możemy zacząć - ucieszył się reżyser
Mnie jednak nie było do śmiechu. Drake stanął obok mnie i wręczył mi bukiecik, który miałam trzymać. Spojrzałam na wstążeczkę na której widniał napisał "Zawsze będę Cię kochał". Westchnęłam i zamknęłam oczy. Reżyser ustawiał jeszcze kamerę więc miałam chwile na uspokojenie się. Ale jak tu się uspokoić, no jak. Spojrzałam odruchowo na Drake'a. Chłopak patrzył się przed siebie i był przybity. Czując, że mu się przyglądam spojrzał w moje oczy i delikatnie się uśmiechnął. W jego oczach dostrzegłam smutek i coś w rodzaju wyrzutów sumienia. Odwróciłam wzrok i z powrotem spojrzałam na bukiecik. Dopiero teraz dostrzegłam napisane małym druczkiem "Wybacz Mi". Westchnęłam po raz kolejny i spojrzałam na reżysera błagalnym wzrokiem aby zaczął już kręcić. On tak jakby czytając mi w myślach uczynił to.
-No dobrze, ostatnia scena, nie spieprzcie tego - zaśmiał się - Nicki, pamiętaj aby pod koniec wyrzucić bukiecik do tyłu
Przytaknęłam na znak, że rozumiem.
-Zaczynamy! - krzyknął reżyser
Ściskając mocno w dłoni bukiecik zaczęłam ruszać w rytm słów ustami. Było na prawdę ciężko mi się skupić. Drake spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Pod koniec zwrotki odwróciliśmy się do siebie twarzami. Przez cały czas patrzył mi się w oczy. Miałam ochotę uciec stamtąd i nie wracać ale niestety nie mogłam. Drake chwycił mój podbródek i zaczął się do mnie co raz bardziej zbliżać. Przymknęłam oczy a on delikatnie musnął moje usta po czym się ode mnie oderwał. Z wrażenia zapomniałam co mam zrobić ale reżyser dyskretnie przypominał mi o bukieciku, który w końcu wyrzuciłam w tył.
-Cięcie! Wyszło rewelacyjnie! - pochwalił Nas reżyser
Nie wiem dlaczego poczułam łzy zbierające się w moich oczach. Spojrzałam na Drake'a, który przez cały czas mi się przyglądał. Szybko odwróciłam wzrok by nie zobaczył moich łez ale i tak wyczuł, że coś jest nie tak. Gdy odchodziłam złapał mnie za rękę ale ja nawet się nie odwracając puściłam ją i szybko podeszłam do Riri.
-I co było kiss kiss? - zaśmiała się ale widząc moją minę spoważniała
-Było - odpowiedziałam starając się hamować łzy ale niestety nic z tego nie wyszło i po chwili ryczałam jak jakiś bóbr
-Nicki, proszę Cię nie płacz - poprosiła i mocno mnie do siebie przytuliła - zaczekaj przyniosę Ci chusteczki, uspokoisz się i później pojedziemy do mnie, może być?
Przytaknęłam a ona wyszła z pokoju zapewne po te chusteczki. Nagle poczułam jak ktoś siada obok mnie. Bardzo dobrze znałam tą osobę. Tylko on zawsze tak pięknie pachniał. Kilka tygodni temu pewnie nie pozwoliłabym mu nawet przebywać w tym samym pomieszczeniu co ja ale teraz po tych kilkunastu godzinach jest mi wszystko jedno czy siedzi obok mnie czy nie.
-Porozmawiamy? - spytał nieśmiało
Kiwnęłam głową na tak, tylko to mogłam w tej chwili zrobić.
-Skoro ty za bardzo nie jesteś w stanie mówić to pozwól ,że ja będę to robił
-Mogę - westchnęłam - ale wolę posłuchać co masz mi do powiedzenia
-Nie wiem od czego zacząć...więc może zacznę od początku. Ostatnie kilka tygodni były dla mnie bardzo trudne. Przez moją głupotę straciłem najważniejszą osobę w moim życiu - Ciebie. Teraz co chwilę dręczą mnie pieprzone wyrzuty sumienia. Tak wiem, cholernie Cię zraniłem. Co ja sobie myślałem? Że nigdy się o tym nie dowiesz? To było okropne. Pieprzyłem jakąś laske, która nawet nie równa się z Tobą. Najgorsze było to, że dopiero jak weszłaś do tego pokoju i zobaczyłaś to co zobaczyłaś to uświadomiłem sobie jaki błąd popełniłem. Ale przynajmniej teraz wiesz do czego jestem zdolny. Tak szczerze to nie zdziwię się jak mi tego nie wybaczysz. Mam ochotę się zabić. Na prawdę nie wiem jak ja mogłem Ci to zrobić. Zasługujesz na samo szczęście w życiu. Traktowałaś mnie jak miłość swojego życia a ja Ci zrobiłem coś takiego. Cholera, chuj mnie zaraz strzeli. Ja na Ciebie nie zasługuje. Jesteś najcudowniejszą kobietą na tym świecie. Jak ja mogłem Cię tak potraktować - powiedział i ukrył twarz w dłoniach
-Teraz ja Ci coś powiem. Dla mnie te tygodnie też były cholernie trudne. Nie mogłam uwierzyć, że mogłeś mi coś takiego zrobić. Ale uświadomiłam sobie, że mimo tego wszystkiego kocham Cię tak samo i nie mogę bez Ciebie żyć. Im bardziej chciałabym się Ciebie pozbyć z mojego życia, im bardziej chciałabym o Tobie zapomnieć to nie mogę. Za bardzo Cię kocham. Mogę Cię bardzo nienawidzić ale serce chce czego chce. Każda sekunda bez Ciebie jest jak tortura - westchnęłam
-Nie miałem zamiaru Cię skrzywdzić. Najgorszym widokiem jest widok jak ty płaczesz - szepnął - ale dzisiaj kiedy widziałem jaka jesteś w końcu szczęśliwa uświadomiłem sobie jakim idiotą byłem. Jestem szczęściarzem, że mam kogoś takiego jak ty. Znaczy miałem. Eh, wybaczysz mi?
Przypomniałam sobie słowa mojej mamy "Pamiętaj każdy zasługuje na kolejną szansę ale czy ją dasz to zależy już od Ciebie"
-Nie Drake, miałeś rację, masz - uśmiechnęłam się do niego
-Czyli mi wybaczyłaś? - spytał nie dowierzając
-Tak - odpowiedziałam pewna siebie
Chłopak przytulił mnie mocno do siebie, po czym delikatnie pocałował mnie w usta.
-Kocham Cię - szepnął
-Ja Ciebie Też - odpowiedziałam wycierając łzy, które spłynęły mi po policzkach
-Ty płaczesz - powiedział zaniepokojony
-To łzy szczęścia - wyjaśniłam uśmiechając się lekko
-Czyli chusteczki będą Ci potrzebne? - spytała szczęśliwa Riri siadając obok nas
-Tak - odpowiedziałam wtulając się w Drake'a. Chłopak przytulił mnie jeszcze mocniej.
Nawet nie wiecie jaka ja znowu jestem szczęśliwa!
enjoy x
*Nicki*
Dzisiaj jest ten dzień. Dzień, który miałam nadzieje, że nigdy nie nastąpi ale jednak stało się. Tak, dzisiaj kręcimy teledysk do Moment 4 Life i jakbym bardzo chciała nie mogę zmienić zdania, skoczyć z mostu, zabić się. Nie. Teraz już nie mogę. Wzdychając założyłam czarną perukę, po czym odwróciłam się. Stał tam. I rozmawiał z Riri, która bardzo chciała towarzyszyć mi podczas kręcenia. Dasz radę Nicki. Co ja pierdole. Oczywiście, że nie dam rady. Nie wiedziałam co jeszcze wymyślił reżyser ale przeczuwałam, że połowa osób, których znam powiedziało mu, żeby było jak najwięcej słodkich scen. Wszyscy na siłę namawiają nas, żebyśmy znowu byli razem. Ale nie wiem czemu nie potrafię mu z powrotem zaufać, Nie po tym co zrobił. Przymknęłam oczy i odwróciłam się do lustra. Nie mogłam się już na niego patrzeć. A to dopiero początek. Westchnęłam cicho.
-Katy - zawołałam moja makijażystkę - możesz mnie już pomalować
-Już się robi kochana - dziewczyna uśmiechnęła się i zabrała się do roboty
W lustrze idealnie było widać dwójkę wcześniej wspomnianych osób. Riri ewidentnie namawiała go aby podszedł i spróbował ze mną porozmawiać ale on był uparty i nie zamierzał tego zrobić. Z ruchu jego ust wyczytałam co powiedział. Nie powiem trochę to zabolało. "Ty ją kochasz" - to były kolejne słowa dziewczyny skierowane do niego. Parsknęłam ze śmiechu chociaż w ogóle nie miałam ochoty się śmiać. Gdyby mnie kochał to by mnie nie zdradził. "Nie wiesz co między nami zaszło więc może w końcu przestałabyś się wtrącać?" - powiedział do niej i odszedł. Zrezygnowana Riri podeszła po chwili do mnie.
-Ok, nie wiem co między Wami zaszło ale nie jest chyba jeszcze za późno aby się dowiedzieć, prawda? - spytała patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
Kiwnęłam przecząco głową.
-Kiedy w końcu zrozumiesz, że nie mam ochoty o tym rozmawiać? Wiem, że w tym momencie Cię ranię bo jesteśmy przyjaciółkami a przyjaciółki sobie o wszystkim mówię ale ja po prostu nie chcę. Nie potrafię o tym rozmawiać - powiedziałam nawet na nią nie patrząc
-To może z nim chociaż pogadaj, jemu nadal na Tobie zależy - westchnęła
-Taaa, faktycznie mu nadal na mnie zależy - powiedziałam sarkastycznie - jestem już zamkniętym rozdziałem w jego życiu.
-Ale ty go nadal kochasz - stwierdziła
-To nic nie zmienia - byłam uparta
-Ty go potrzebujesz jak kwiat wody, nie okłamiesz mnie Nicki. I to, że go kochasz właśnie może dużo zmienić a tym bardziej zmieni to ten teledysk - powiedziała podając mi plan teledysku
-Cholera - załamałam się czytając go
-Nicki, ja na prawdę nie wiem co się między Wami wydarzyło ale nawet jeżeli on popełnił jakiś błąd to i tak zasługuje na drugą szanse. Według planu macie się do jasnej cholery pocałować i nie wmówisz mi, że tego nie zrobisz. Ja dobrze wiem czego ty tak na prawdę chcesz. Twoja mama też to wie, Nawet Lil wie. Nicki, każdy to wie a tym bardziej wiesz to ty. Na prawdę byliście uroczą parą i super by było jakbyście znowu byli razem.
-Może i masz rację. Może nadal go kocham i cholernie chcę, że by znowu był przy mnie ale jest milion powodów dla których powinnam z niego zrezygnować.
-No widzisz, serce chce czego chce - uśmiechnęła się
-Myślałam ,że go znam, myślałam, że wiem, że nigdy by mnie nie skrzywdził ale wszystko się posypało przez coś tak głupiego - szepnęłam
-Co masz na myśli? - spytała zdezorientowana
-Zdradził mnie...- powiedziałam starając się zaraz nie popłakać
Riri przez kilka minut nic nie mówiła ale po chwili poczułam jak siada obok mnie i mocno mnie przytula.
-Teraz powinnam cofnąć wszystkie moje słowa. Przecież ty nie będziesz szczęśliwa z osobą, która Cię tak zraniła - westchnęła
-Nawet jeżeli mnie zranił to przez przez ten czas uświadomiłam sobie, że ja jedynie jestem szczęśliwa przy nim - szepnęłam
-Też to niestety przeżyłam - powiedziała cicho
-Nigdy mi tego nie mówi...
-Tak, nie mówiłam Ci tego ale tak jak wspominałam - serce chce czego chce. Mogę nienawidzić Chris'a za to, że mnie zdradzał ale nadal go kocham i za cholerę nic tego nie zmieni. Chris już dawno zrozumiał swój błąd więc sądzę, że w twoim przypadku będzie tak samo. Musisz tylko pokazać Drake'owi co przez ten czas stracił - zaśmiała się a ja razem z nią.
-No dobra, my tu sobie gadamy a zaraz zaczynasz kręcenie. Nie bój się wszystko będzie dobrze, ja sobie z nim jeszcze pogadam - uśmiechnęła się pokrzepiająco a ja objąłem ją delikatnie w ramach podziękowania.
Tak ja powiedziała tak też zrobiła. Westchnęłam cicho. Nie miałam siły jej nawet zatrzymać.
-Nicki, mam nadzieje, że się nie denerwujesz - moja mama usiadła obok mnie
-Staram się - mruknęłam
-Szczerze, brakuje mi tej uśmiechniętej Nicki, co się z nią stało? - spytała smutno
-Spytaj mojego byłego - powiedziałam i poczułam jak łzy napływają mi do oczu
-Będąc szczerą to on też nie wygląda najlepiej. Nadal stwierdzam, że kręcenie teraz tego teledysku to nie najlepszy pomysł - stwierdziła
-Mamo, nic się przecież nie dzieje, zresztą Riri ma odmienne zdanie na ten temat - zaśmiałam się
-Niech zgadnę, jak się pocałujecie to poczujecie o siebie tą samą chemie co dawniej i pomimo wszystkiego znowu będziecie razem? - spytała poważnie
-Dokładnie tak - zaczęłam się śmiać
-Tylko tym razem uwiązałabyś go na smyczy - zażartowała a ja zaśmiałam się ponownie
-Nie chcę wygłaszać tutaj żadnych przemówień więc po prostu powiem Ci to co zawsze. W razie czego posłuchaj głosu swojego serca. Pamiętaj każdy zasługuje na kolejną szansę ale czy ją dasz to zależy już od Ciebie - powiedziała i objęła mnie delikatnie
-Patrząc na Ciebie i Lil'a to wszystko jest możliwe. Pamiętam jak go wręcz nienawidziłaś a jednak dałaś mu szanse i teraz jesteście małżeństwem, macie cudownego synka...
-I oczywiście Ciebie i twoich braci, nie zapominaj o tym - poprosiła
-Tak wiem - zaśmiałam delikatnie
-Dobra dziewczyny, koniec tych pogaduszek, Nicki ma teledysk do nakręcenia - powiedział Lil' - reżyser już czeka i twój przyszły mąż też
-Masz na myśli Drake'a? - spytałam
-Ja mówię poważnie, reżyser trochę zmienił koncepcje teledysku i pod koniec teledysku bierzecie ślub, o kurcze muszę to zobaczyć - zaśmiał się i pociągnął mnie w stronę reżysera
*30 minut później*
-A teraz mam taką wizje! - krzyknął reżyser a ja wywróciłam oczami.
Miał już kilkadziesiąt takich wizji i z tego tylko kilka nagraliśmy bo były najnormalniejsze. Lil' zobaczył moje zdenerwowanie więc postanowił zainterweniować.
-Do rzeczy! - poprosił i jeszcze szepnął mu coś na ucho a potem podszedł do mnie
-Spokojnie Nicki, to jest świetny reżyser. Daj mu szanse - poprosił i uśmiechnął się
-Mam nadzieje. Nagraliśmy dopiero jedną scenę a ja już jestem zmęczona i mam dość
-Nie tylko ty, uwierz - westchnął Lil' i spojrzał na Drake'a
-Dobra kręcimy dalej! - krzyknął reżyser - Drake, idź na ten balkon - wskazał
Chłopak przytaknął i wykonał jego polecenie.
-A ty Nicki wiesz co robić więc AKCJA - krzyknął
Drzwi od pałacu otworzyły się więc zaczęłam iść przed siebie aż do punktu, który został dyskretnie zaznaczony. Oczywiście przez cały czas musiałam się uśmiechać mimo tego, że nie miałam na to ochoty. Reżyser pokazał, że mam przystanąć więc to uczyniłam. Zaczęłam się rozglądać aż w końcu mój wzrok spotkał się ze wzrokiem Drake'a. Mimowolnie się uśmiechnęłam. W dodatku znowu poczułam te cholerne motyle w brzuchu. Nicki uspokój się! Zdecydowałam jednak dłużej się na niego nie patrzeć więc spuściłam wzrok. On zapewne zrobił to samo bo reżyserowi się to spodobało.
-Ok, cięcie! Jest dobrze, teraz chwilka przerwy - powiedział reżyser i zaczął oglądać to co do tej pory nagraliśmy.
Westchnęłam cicho i podeszłam do Riri.
-I jak było? - spytałam
-Na razie świetnie kochana, Drake patrzył się na Ciebie jak na jakąś królewnę - zaśmiała się
-Chciałabym udawać, że mnie to totalnie nie interesuje ale wiesz jak jest - westchnęłam
-Najgorsze dopiero przed tobą - stwierdziła
-Czy ja wiem czy to będzie takie złe - zaśmiałam się lekko
-Widzę, że zaczynasz myśleć pozytywnie - ucieszyła się i jak zwykle mnie objęła
-Dobra, lecę kręcić dalej - westchnęłam
-Będzie dobrze - pocieszyła mnie i uśmiechnęła się pokrzepiająco
Kolejne godziny spędzone na kręceniu nie były aż takie złe jak przypuszczałam. Starałam zachowywać normalnie, tak samo Drake. Czasami trudno było uśmiechać się, przytulać lub dotykać osobę, którą kochasz ale Cię zraniła. Mimo tych motyli w brzuchu chciałam już bardzo skończyć to kręcenie. Nie żebym miała dość towarzystwa Drake'a ale na prawdę trudno jest przebywać z nim w jednym pomieszczeniu po tym wszystkim.
-Dobrze, myślę, że możemy zacząć kręcić ostatnią scenę, możesz się przebrać - poinformował mnie reżyser
Uśmiechnęłam się i szybko poszłam się przebrać. Teraz miała nastąpić najpiękniejsza scena. Na samą myśl chciało mi się płakać. Westchnęłam cicho i przebrana podeszłam do reżysera.
-Skoro wszyscy są gotowi to możemy zacząć - ucieszył się reżyser
Mnie jednak nie było do śmiechu. Drake stanął obok mnie i wręczył mi bukiecik, który miałam trzymać. Spojrzałam na wstążeczkę na której widniał napisał "Zawsze będę Cię kochał". Westchnęłam i zamknęłam oczy. Reżyser ustawiał jeszcze kamerę więc miałam chwile na uspokojenie się. Ale jak tu się uspokoić, no jak. Spojrzałam odruchowo na Drake'a. Chłopak patrzył się przed siebie i był przybity. Czując, że mu się przyglądam spojrzał w moje oczy i delikatnie się uśmiechnął. W jego oczach dostrzegłam smutek i coś w rodzaju wyrzutów sumienia. Odwróciłam wzrok i z powrotem spojrzałam na bukiecik. Dopiero teraz dostrzegłam napisane małym druczkiem "Wybacz Mi". Westchnęłam po raz kolejny i spojrzałam na reżysera błagalnym wzrokiem aby zaczął już kręcić. On tak jakby czytając mi w myślach uczynił to.
-No dobrze, ostatnia scena, nie spieprzcie tego - zaśmiał się - Nicki, pamiętaj aby pod koniec wyrzucić bukiecik do tyłu
Przytaknęłam na znak, że rozumiem.
-Zaczynamy! - krzyknął reżyser
Ściskając mocno w dłoni bukiecik zaczęłam ruszać w rytm słów ustami. Było na prawdę ciężko mi się skupić. Drake spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Pod koniec zwrotki odwróciliśmy się do siebie twarzami. Przez cały czas patrzył mi się w oczy. Miałam ochotę uciec stamtąd i nie wracać ale niestety nie mogłam. Drake chwycił mój podbródek i zaczął się do mnie co raz bardziej zbliżać. Przymknęłam oczy a on delikatnie musnął moje usta po czym się ode mnie oderwał. Z wrażenia zapomniałam co mam zrobić ale reżyser dyskretnie przypominał mi o bukieciku, który w końcu wyrzuciłam w tył.
-Cięcie! Wyszło rewelacyjnie! - pochwalił Nas reżyser
Nie wiem dlaczego poczułam łzy zbierające się w moich oczach. Spojrzałam na Drake'a, który przez cały czas mi się przyglądał. Szybko odwróciłam wzrok by nie zobaczył moich łez ale i tak wyczuł, że coś jest nie tak. Gdy odchodziłam złapał mnie za rękę ale ja nawet się nie odwracając puściłam ją i szybko podeszłam do Riri.
-I co było kiss kiss? - zaśmiała się ale widząc moją minę spoważniała
-Było - odpowiedziałam starając się hamować łzy ale niestety nic z tego nie wyszło i po chwili ryczałam jak jakiś bóbr
-Nicki, proszę Cię nie płacz - poprosiła i mocno mnie do siebie przytuliła - zaczekaj przyniosę Ci chusteczki, uspokoisz się i później pojedziemy do mnie, może być?
Przytaknęłam a ona wyszła z pokoju zapewne po te chusteczki. Nagle poczułam jak ktoś siada obok mnie. Bardzo dobrze znałam tą osobę. Tylko on zawsze tak pięknie pachniał. Kilka tygodni temu pewnie nie pozwoliłabym mu nawet przebywać w tym samym pomieszczeniu co ja ale teraz po tych kilkunastu godzinach jest mi wszystko jedno czy siedzi obok mnie czy nie.
-Porozmawiamy? - spytał nieśmiało
Kiwnęłam głową na tak, tylko to mogłam w tej chwili zrobić.
-Skoro ty za bardzo nie jesteś w stanie mówić to pozwól ,że ja będę to robił
-Mogę - westchnęłam - ale wolę posłuchać co masz mi do powiedzenia
-Nie wiem od czego zacząć...więc może zacznę od początku. Ostatnie kilka tygodni były dla mnie bardzo trudne. Przez moją głupotę straciłem najważniejszą osobę w moim życiu - Ciebie. Teraz co chwilę dręczą mnie pieprzone wyrzuty sumienia. Tak wiem, cholernie Cię zraniłem. Co ja sobie myślałem? Że nigdy się o tym nie dowiesz? To było okropne. Pieprzyłem jakąś laske, która nawet nie równa się z Tobą. Najgorsze było to, że dopiero jak weszłaś do tego pokoju i zobaczyłaś to co zobaczyłaś to uświadomiłem sobie jaki błąd popełniłem. Ale przynajmniej teraz wiesz do czego jestem zdolny. Tak szczerze to nie zdziwię się jak mi tego nie wybaczysz. Mam ochotę się zabić. Na prawdę nie wiem jak ja mogłem Ci to zrobić. Zasługujesz na samo szczęście w życiu. Traktowałaś mnie jak miłość swojego życia a ja Ci zrobiłem coś takiego. Cholera, chuj mnie zaraz strzeli. Ja na Ciebie nie zasługuje. Jesteś najcudowniejszą kobietą na tym świecie. Jak ja mogłem Cię tak potraktować - powiedział i ukrył twarz w dłoniach
-Teraz ja Ci coś powiem. Dla mnie te tygodnie też były cholernie trudne. Nie mogłam uwierzyć, że mogłeś mi coś takiego zrobić. Ale uświadomiłam sobie, że mimo tego wszystkiego kocham Cię tak samo i nie mogę bez Ciebie żyć. Im bardziej chciałabym się Ciebie pozbyć z mojego życia, im bardziej chciałabym o Tobie zapomnieć to nie mogę. Za bardzo Cię kocham. Mogę Cię bardzo nienawidzić ale serce chce czego chce. Każda sekunda bez Ciebie jest jak tortura - westchnęłam
-Nie miałem zamiaru Cię skrzywdzić. Najgorszym widokiem jest widok jak ty płaczesz - szepnął - ale dzisiaj kiedy widziałem jaka jesteś w końcu szczęśliwa uświadomiłem sobie jakim idiotą byłem. Jestem szczęściarzem, że mam kogoś takiego jak ty. Znaczy miałem. Eh, wybaczysz mi?
Przypomniałam sobie słowa mojej mamy "Pamiętaj każdy zasługuje na kolejną szansę ale czy ją dasz to zależy już od Ciebie"
-Nie Drake, miałeś rację, masz - uśmiechnęłam się do niego
-Czyli mi wybaczyłaś? - spytał nie dowierzając
-Tak - odpowiedziałam pewna siebie
Chłopak przytulił mnie mocno do siebie, po czym delikatnie pocałował mnie w usta.
-Kocham Cię - szepnął
-Ja Ciebie Też - odpowiedziałam wycierając łzy, które spłynęły mi po policzkach
-Ty płaczesz - powiedział zaniepokojony
-To łzy szczęścia - wyjaśniłam uśmiechając się lekko
-Czyli chusteczki będą Ci potrzebne? - spytała szczęśliwa Riri siadając obok nas
-Tak - odpowiedziałam wtulając się w Drake'a. Chłopak przytulił mnie jeszcze mocniej.
Nawet nie wiecie jaka ja znowu jestem szczęśliwa!
środa, 31 grudnia 2014
Rozdział 56 (ostatni)
Od autorki: Wraz z rokiem 2014 kończy się również to opowiadanie. Może kiedyś dokończe to opowiadanie ale niestety moja wena wygasła i Wasza twórczość w komentarzach też.
W każdym razie dziękuję każdemu kto przeczytał chociaż jeden rozdział tego opowiadania i za każdy komentarz który zostawiliście :)
Dla niektórych takie zakończenie będzie szczęśliwe dla niektórych zapewne nie ale starałam się, żeby było w miarę przyjemne :)
Szczęśliwego Nowego Roku misie x
enjoy x
*Nicki*
-Wzięłaś wszystko? - spytałam ponownie
-Tak, nie wiem czemu ty się tak denerwujesz - stwierdziła Carol i popchnęła mnie do wnętrza samolotu
-Chyba jeszcze nie widziałaś jak ja się denerwuje - mruknęłam i usiadłam na miejscu przy oknie
-Mniejsza z tym, ja się denerwuje bo ten chuj nie odbiera w ogóle telefonu
-Po co ma teraz odbierać skoro i tak zobaczycie się za jakieś kilka godzin? - spytałam
-To nie było śmieszne - stwierdziła
-I nie miało być ale taka jest prawda - zaśmiałam się
-Może masz racje - przyznała
-Ja zawsze mam racje - stwierdziłam
-Nie bądź taka pewna siebie - powiedziała i skierowała się do łazienki
-Gotowe do lotu? - spytał Ed wychylając się z kabiny
-Ja tak - zaśmiałam się
-Ja też - mruknęła Carol i usiadła z powrotem
-Dobrze się czujesz? - spytałam zapinając pasy
-Jest OK - uśmiechnęła się i westchnęła
Odwzajemniłam uśmiech i lekko się do niej przytuliłam.
*kilka godzin później*
-Kto normalny zostawia drzwi otwarte kiedy jest się znanemu na całym świecie? - spytała Carol wchodząc do środka
-Lil' - zaśmiałam się
-I Drake - dodała
Zanim się obejrzałam ktoś podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił a właściwie dwa ktosie.
-Miałam być pierwsza - oburzyła się Riri
-Jakże mi przykro - powiedział sarkastycznie Drake
-Pierdol się - mruknęła Rih i skierowała się z powrotem do salonu
-Nie mam z kim - powiedział smutno Drizzy a ja się zaśmiałam
-Idę coś zjeść - oznajmiła Carol i weszła do kuchni
-Ogórki z nutellą - krzyknęłam
-Nie mamy nutelli - westchnął Drake i pociągnął mnie za sobą do salonu
-To zje coś innego - stwierdziłam i usiadłam obok Riri, która od razu zasypała mnie pytaniami
-I co? Udała się wycieczka?
-Tak, ciocia nadal wygląda jakby miała 20 lat, a bracia są uroczy jak zawsze tylko bardziej natrętni - stwierdziłam
-Jak można jeść ogórki z dżemem truskawkowym? - spytał Drake
-Jakbyś był w ciąży to też byś zjadł - powiedziałam
-Co? - spytali obydwoje jednocześnie
-I teraz nie wiem czy zastanawiacie się jak chłopak może być w ciąży czy zrozumieliście co chciałam Wam przekazać - zaśmiałam się
-To drugie - stwierdziła Riri - jejku to fantastycznie, że teraz będzie miała dziecko z kimś kogo kocha
-Akurat dobrze się złożyło bo Weezy chciał się jej dzisiaj oświadczyć i pewnie teraz wciela ten plan w życie - westchnął Drake
-Awh - zaśmiałam się - to słodkie
-Ja już to mam za sobą - rozmarzyła się Riri
-No właśnie, a wy kiedy ślub planujecie? - spytałam
-O tym jeszcze nie myśleliśmy, na razie chcemy się skupić na karierze - zaśmiała się - a ty gdzie masz swojego księcia z bajki?
-Poszedł na górę - westchnęłam
-Nie wiem czego ty się boisz, widać, że go kochasz a on Ciebie to już na zabój
-Wiem, po prostu mam uraz do chłopaków i boję się z kimkolwiek wiązać
-Dalej masz uraz po tym co zrobił Ci ojciec? - spytała
-Po tym też, wogóle mam jakiś uraz do związków
-Sądzę, że związek z Drake'iem dobrze by na Ciebie wpłynął - stwierdziła
-Nie jestem tego taka pewna - westchnęłam
-Zastanów się nad tym, ja już muszę iść, Chris już się niecierpliwi, wpadnę za kilka dni - pożegnała się i zanim się obejrzałam już jej nie było
Westchnęłam cicho i powolnym krokiem skierowałam się na górę. Nie wiem czy to co chce zrobić jest dobrym pomysłem ale warto zaryzykować. Delikatnie otworzyłam drzwi od pokoju Drake'a i weszłam do środka. Chłopak leżał na łóżku i słuchał muzyki na telefonie. Drizzy widząc mnie, przesunął się trochę i pokazał ręką, żebym położyła się obok niego. Uśmiechnęłam się i zrobiłam to o co poprosił. Chłopak lekko mnie do siebie przytulił i nucił jakąś piosenkę której nie znałam lub po prostu w tej chwili nie kojarzyłam, Westchnęłam cicho i zaczęłam swój monolog.
-Skorzystam z chwili, i powiem Ci coś póki mnie nie słyszysz. Riri chyba ma racje, że związek z Tobą dobrze by na mnie wpłynął ale nic nie poradzę na to, że boję się związać z kimkolwiek, a tym bardziej z Tobą. Nie wiem czemu się tego boję. Przecież w sumie już mnie traktujesz jak swoją dziewczynę, jak jakąś księżniczkę którą nie jestem, traktujesz mnie tak jak większość twoich fanek chciałaby być traktowana i to właśnie przez Ciebie. Nie wiem czemu to właśnie ja zawróciłam Ci w głowie skoro nawet nie mogę powiedzieć Ci tych dwóch słów, które chciałbyś usłyszeć. Ja je usłyszałam od Ciebie już kilka razy i nigdy Ci na nie nie odpowiedziałam. Później jedynie co mówiłeś to to, że będziesz czekał aż będę gotowa. I czekasz. Za to Ci chcę podziękować. Za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Za to, że czuję się kochana. Za wszystko. bo zrobiłeś dla mnie dużo. I w końcu mogę Ci powiedzieć to na co tak długo czekasz. Kocham Cię, cholernie Cię kocham. Szkoda, że tego nie słyszysz.
Nagle poczułam jak Drake odwraca moją twarz w jego stronę. Odruchowo zamknęłam oczy.
-Ja Ciebie też - powiedział i lekko mnie pocałował...
W każdym razie dziękuję każdemu kto przeczytał chociaż jeden rozdział tego opowiadania i za każdy komentarz który zostawiliście :)
Dla niektórych takie zakończenie będzie szczęśliwe dla niektórych zapewne nie ale starałam się, żeby było w miarę przyjemne :)
Szczęśliwego Nowego Roku misie x
enjoy x
*Nicki*
-Wzięłaś wszystko? - spytałam ponownie
-Tak, nie wiem czemu ty się tak denerwujesz - stwierdziła Carol i popchnęła mnie do wnętrza samolotu
-Chyba jeszcze nie widziałaś jak ja się denerwuje - mruknęłam i usiadłam na miejscu przy oknie
-Mniejsza z tym, ja się denerwuje bo ten chuj nie odbiera w ogóle telefonu
-Po co ma teraz odbierać skoro i tak zobaczycie się za jakieś kilka godzin? - spytałam
-To nie było śmieszne - stwierdziła
-I nie miało być ale taka jest prawda - zaśmiałam się
-Może masz racje - przyznała
-Ja zawsze mam racje - stwierdziłam
-Nie bądź taka pewna siebie - powiedziała i skierowała się do łazienki
-Gotowe do lotu? - spytał Ed wychylając się z kabiny
-Ja tak - zaśmiałam się
-Ja też - mruknęła Carol i usiadła z powrotem
-Dobrze się czujesz? - spytałam zapinając pasy
-Jest OK - uśmiechnęła się i westchnęła
Odwzajemniłam uśmiech i lekko się do niej przytuliłam.
*kilka godzin później*
-Kto normalny zostawia drzwi otwarte kiedy jest się znanemu na całym świecie? - spytała Carol wchodząc do środka
-Lil' - zaśmiałam się
-I Drake - dodała
Zanim się obejrzałam ktoś podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił a właściwie dwa ktosie.
-Miałam być pierwsza - oburzyła się Riri
-Jakże mi przykro - powiedział sarkastycznie Drake
-Pierdol się - mruknęła Rih i skierowała się z powrotem do salonu
-Nie mam z kim - powiedział smutno Drizzy a ja się zaśmiałam
-Idę coś zjeść - oznajmiła Carol i weszła do kuchni
-Ogórki z nutellą - krzyknęłam
-Nie mamy nutelli - westchnął Drake i pociągnął mnie za sobą do salonu
-To zje coś innego - stwierdziłam i usiadłam obok Riri, która od razu zasypała mnie pytaniami
-I co? Udała się wycieczka?
-Tak, ciocia nadal wygląda jakby miała 20 lat, a bracia są uroczy jak zawsze tylko bardziej natrętni - stwierdziłam
-Jak można jeść ogórki z dżemem truskawkowym? - spytał Drake
-Jakbyś był w ciąży to też byś zjadł - powiedziałam
-Co? - spytali obydwoje jednocześnie
-I teraz nie wiem czy zastanawiacie się jak chłopak może być w ciąży czy zrozumieliście co chciałam Wam przekazać - zaśmiałam się
-To drugie - stwierdziła Riri - jejku to fantastycznie, że teraz będzie miała dziecko z kimś kogo kocha
-Akurat dobrze się złożyło bo Weezy chciał się jej dzisiaj oświadczyć i pewnie teraz wciela ten plan w życie - westchnął Drake
-Awh - zaśmiałam się - to słodkie
-Ja już to mam za sobą - rozmarzyła się Riri
-No właśnie, a wy kiedy ślub planujecie? - spytałam
-O tym jeszcze nie myśleliśmy, na razie chcemy się skupić na karierze - zaśmiała się - a ty gdzie masz swojego księcia z bajki?
-Poszedł na górę - westchnęłam
-Nie wiem czego ty się boisz, widać, że go kochasz a on Ciebie to już na zabój
-Wiem, po prostu mam uraz do chłopaków i boję się z kimkolwiek wiązać
-Dalej masz uraz po tym co zrobił Ci ojciec? - spytała
-Po tym też, wogóle mam jakiś uraz do związków
-Sądzę, że związek z Drake'iem dobrze by na Ciebie wpłynął - stwierdziła
-Nie jestem tego taka pewna - westchnęłam
-Zastanów się nad tym, ja już muszę iść, Chris już się niecierpliwi, wpadnę za kilka dni - pożegnała się i zanim się obejrzałam już jej nie było
Westchnęłam cicho i powolnym krokiem skierowałam się na górę. Nie wiem czy to co chce zrobić jest dobrym pomysłem ale warto zaryzykować. Delikatnie otworzyłam drzwi od pokoju Drake'a i weszłam do środka. Chłopak leżał na łóżku i słuchał muzyki na telefonie. Drizzy widząc mnie, przesunął się trochę i pokazał ręką, żebym położyła się obok niego. Uśmiechnęłam się i zrobiłam to o co poprosił. Chłopak lekko mnie do siebie przytulił i nucił jakąś piosenkę której nie znałam lub po prostu w tej chwili nie kojarzyłam, Westchnęłam cicho i zaczęłam swój monolog.
-Skorzystam z chwili, i powiem Ci coś póki mnie nie słyszysz. Riri chyba ma racje, że związek z Tobą dobrze by na mnie wpłynął ale nic nie poradzę na to, że boję się związać z kimkolwiek, a tym bardziej z Tobą. Nie wiem czemu się tego boję. Przecież w sumie już mnie traktujesz jak swoją dziewczynę, jak jakąś księżniczkę którą nie jestem, traktujesz mnie tak jak większość twoich fanek chciałaby być traktowana i to właśnie przez Ciebie. Nie wiem czemu to właśnie ja zawróciłam Ci w głowie skoro nawet nie mogę powiedzieć Ci tych dwóch słów, które chciałbyś usłyszeć. Ja je usłyszałam od Ciebie już kilka razy i nigdy Ci na nie nie odpowiedziałam. Później jedynie co mówiłeś to to, że będziesz czekał aż będę gotowa. I czekasz. Za to Ci chcę podziękować. Za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Za to, że czuję się kochana. Za wszystko. bo zrobiłeś dla mnie dużo. I w końcu mogę Ci powiedzieć to na co tak długo czekasz. Kocham Cię, cholernie Cię kocham. Szkoda, że tego nie słyszysz.
Nagle poczułam jak Drake odwraca moją twarz w jego stronę. Odruchowo zamknęłam oczy.
-Ja Ciebie też - powiedział i lekko mnie pocałował...
piątek, 14 listopada 2014
Rozdział 55
Od autorki: Przeraża mnie data dodania ostatniego rozdziału...
Naprawdę codziennie miałam zabierać za napisanie czegokolwiek ale szkoła mi to totalnie uniemożliwiła.
Za tydzień zaczynam praktyki więc może wtedy będę miała więcej luzu :)
Co do rozdziału...mam totalną pustkę w głowie.
Musiałam z 5 razy przeczytać poprzedni rozdział, żeby przypomnieć sobie na czym skończyłam i nie zdziwię się jeżeli wy też nie będziecie nic pamiętać.
Ostatnio przez przypadek usunęłam sobie listę osób, które informowałam o nowych rozdziałach.
Niestety nie przypomniałam sobie wszystkich osób...zresztą te osoby i tak nie komentowały więc...
Osoby które pamiętałam i komentowały na bieżąco będą oczywiście dalej informowane :)
Mam dylemat z pewnym wątkiem tego opowiadania, naprawdę nie wiem co mam zrobić ale mam nadzieje, że to co postanowię będzie dobrym wyborem hahah x
Ale to dopiero w następnym rozdziale :)
Dzisiaj rozdział króciutki ale dobrze, że w ogóle coś napisałam :D
enjoy :) x
*Nicki*
*kilka dni później*
-Czemu on nie dzwoni? - spytała mnie Carol po raz 5357 tego dnia.
Standardowo wywróciłam oczami i nic nie odpowiedziałam. Zaczęło mnie to już denerwować mimo tego, że byłam po stronie mojej mamy.
-Nicki! - krzyknęła i rzuciła we mnie poduszką
-Dobrze znasz moją odpowiedź - westchnęłam
-Tak tak, nie ma czasu, jest w studio i milion innych - wywróciła oczami
-Czemu ty nie zadzwonisz? - spytałam i spojrzałam na nią
-Po pierwsze - zapewne nie odbierze, po drugie - jak odbierze to od razu skapnie się, że jest coś nie tak - stwierdziła
-Kiedyś będziesz mu musiała powiedzieć
-Wiem - mruknęła
- "Kiedyś" czyli jak wrócimy do Nowego Jorku
-Zdaje sobie z tego sprawę - powiedziała i spojrzała ponownie na telefon
Ja zrobiłam to samo tylko, że spojrzałam na swój. Drake też nie dzwonił i było mi cholernie przykro z tego powodu.
Bardzo za nim tęskniłam.
-A czemu ty nie zadzwonisz do swojego księcia? - zaśmiała się mama
-Jak będzie chciał to sam zadzwoni - mruknęłam i schowałam telefon do kieszeni
-Czekać na telefon od nich to jak czekać na okres kiedy Ci się spóźnia - mruknęła a ja się zaśmiałam.
-Nie ma co się przejmować, jutro już wyjeżdżamy więc nie ma różnicy czy zadzwonią czy nie - stwierdziłam
-W sumie racja ale to zmienia faktu, że żaden nie zadzwonił spytać się czy wszystko z nami porządku
-Dobra, koniec tego użalania się, musisz się rozerwać - zaśmiałam się i pociągnęłam ją za sobą na dół
-Co ty znowu wymyśliłaś? - spytała lekko przerażona
-Zabieram Cię na zakupy - uśmiechnęłam się do niej
-Przecież ja się w nic nie zmieszczę - jęknęła
-Zmieścisz się zmieścisz - uspokoiłam ją
-Zdaje się na Ciebie - zaśmiała się i podążyła za mną
Pogoda dzisiaj dopisywała więc była to świetna okazja żeby gdzieś wyjść.
Chciałam żeby choć na chwile przestała się patrzeć w szklany ekran telefonu bo był to naprawdę okropny widok.
Sama przez ten tydzień nie robiłam nic innego bo też liczyłam na to, że Drake napisze chociaż głupiego sms-a ale moja mama naprawdę to przeżywała.
Zwłaszcza, że ona nie lubi czuć się olewana przez osobę którą kocha.
-Nicki, spójrz jaka ładna suknia - powiedziała zatrzymując się przy jednej z wystaw sklepu
-Nie za wcześnie na ślub? - zaśmiałam się
Suknia faktycznie była piękna i moja mama fantastycznie by się w niej prezentowała przed ołtarzem.
-Pomarzyć zawsze można - westchnęła
-Jesteś już bardzo blisko i to nawet bardzo blisko - powiedziałam i weszłyśmy do sklepu obok
-Wątpię czy coś tu kupię - stwierdziła rozglądając się na wszystkie strony
-Nie oceniaj sklepu po wystawie - zaśmiałam się i zaczęłam oglądać różne sukienki
Moją uwagę przykuła jedna więc pokazałam ją mamie.
-Myślisz, że w błękitnym mi do twarzy? - spytała oglądając sukienkę z każdej strony
-Ładnej we wszystkim ładnie - uśmiechnęłam się
-Nie przesadzaj - mruknęła i udała się do przymierzalni
-Nie przesadzam - wywróciłam oczami i zaczęłam oglądać inne sukienki
W pewnym momencie poczułam wibracje mojego telefonu. Szybko wyjęłam go z kieszeni i odebrałam wiadomość.
Na sam widok nadawcy zrobiło mi się ciepło na sercu.
Od Drake <3 : Tęsknię :(
-A ty co się tak szczerzysz do tego telefonu jakbyś co najmniej wygrała milion? - spytała Carol
-Bo mój książę do mnie napisał - uśmiechnęłam się
-Uważaj bo orgazmu dostaniesz - zaśmiała się - powiedz lepiej jak wyglądam
-Zjawiskowo i pasuje jak ulał - powiedziałam zgodnie z prawdą
Carol uśmiechnęła się do mnie i wróciła do przymierzalni by z powrotem się przebrać a ja w międzyczasie starałam się wymyślić sensowną treść sms-a, którego wysłałabym do Drake'a.
-Po prostu do niego zadzwoń - powiedziała mama wychodząc z przymierzalni
-Czytasz mi w myślach? - spytałam przerażona
-Jestem w końcu twoją matką - mrugnęła do mnie i podeszła do kasy
Zaśmiałam się cicho i zrobiłam to co doradziła mi mama, czyli zadzwoniłam do Drake'a, który teraz jak na złość nie chciał odebrać.
1 sygnał, 2 sygnał, 3 sygnał...i nic.
-Nie odbiera - westchnęłam i schowałam telefon do kieszeni
-Gdyby Drake był synem Lil'a to myślałabym, że odziedziczył to po nim - zaśmiała się a ja razem z nią
-Jak jutro będę miała zły humor to oni zginą a później ucieknę, żeby policja mnie nie znalazła - dodała po chwili
-Nie zrobisz tego - zaśmiałam się
-Faktycznie, za bardzo kocham Lil'a i wiem jak tobie zależy na Drake'u. Popatrz, mimo tego, że oni nas teraz w pewien sposób ranią to i tak im wybaczamy
-Taka jest miłość - uśmiechnęłam się i skierowałyśmy się w kierunku domu cioci...
Naprawdę codziennie miałam zabierać za napisanie czegokolwiek ale szkoła mi to totalnie uniemożliwiła.
Za tydzień zaczynam praktyki więc może wtedy będę miała więcej luzu :)
Co do rozdziału...mam totalną pustkę w głowie.
Musiałam z 5 razy przeczytać poprzedni rozdział, żeby przypomnieć sobie na czym skończyłam i nie zdziwię się jeżeli wy też nie będziecie nic pamiętać.
Ostatnio przez przypadek usunęłam sobie listę osób, które informowałam o nowych rozdziałach.
Niestety nie przypomniałam sobie wszystkich osób...zresztą te osoby i tak nie komentowały więc...
Osoby które pamiętałam i komentowały na bieżąco będą oczywiście dalej informowane :)
Mam dylemat z pewnym wątkiem tego opowiadania, naprawdę nie wiem co mam zrobić ale mam nadzieje, że to co postanowię będzie dobrym wyborem hahah x
Ale to dopiero w następnym rozdziale :)
Dzisiaj rozdział króciutki ale dobrze, że w ogóle coś napisałam :D
enjoy :) x
*Nicki*
*kilka dni później*
-Czemu on nie dzwoni? - spytała mnie Carol po raz 5357 tego dnia.
Standardowo wywróciłam oczami i nic nie odpowiedziałam. Zaczęło mnie to już denerwować mimo tego, że byłam po stronie mojej mamy.
-Nicki! - krzyknęła i rzuciła we mnie poduszką
-Dobrze znasz moją odpowiedź - westchnęłam
-Tak tak, nie ma czasu, jest w studio i milion innych - wywróciła oczami
-Czemu ty nie zadzwonisz? - spytałam i spojrzałam na nią
-Po pierwsze - zapewne nie odbierze, po drugie - jak odbierze to od razu skapnie się, że jest coś nie tak - stwierdziła
-Kiedyś będziesz mu musiała powiedzieć
-Wiem - mruknęła
- "Kiedyś" czyli jak wrócimy do Nowego Jorku
-Zdaje sobie z tego sprawę - powiedziała i spojrzała ponownie na telefon
Ja zrobiłam to samo tylko, że spojrzałam na swój. Drake też nie dzwonił i było mi cholernie przykro z tego powodu.
Bardzo za nim tęskniłam.
-A czemu ty nie zadzwonisz do swojego księcia? - zaśmiała się mama
-Jak będzie chciał to sam zadzwoni - mruknęłam i schowałam telefon do kieszeni
-Czekać na telefon od nich to jak czekać na okres kiedy Ci się spóźnia - mruknęła a ja się zaśmiałam.
-Nie ma co się przejmować, jutro już wyjeżdżamy więc nie ma różnicy czy zadzwonią czy nie - stwierdziłam
-W sumie racja ale to zmienia faktu, że żaden nie zadzwonił spytać się czy wszystko z nami porządku
-Dobra, koniec tego użalania się, musisz się rozerwać - zaśmiałam się i pociągnęłam ją za sobą na dół
-Co ty znowu wymyśliłaś? - spytała lekko przerażona
-Zabieram Cię na zakupy - uśmiechnęłam się do niej
-Przecież ja się w nic nie zmieszczę - jęknęła
-Zmieścisz się zmieścisz - uspokoiłam ją
-Zdaje się na Ciebie - zaśmiała się i podążyła za mną
Pogoda dzisiaj dopisywała więc była to świetna okazja żeby gdzieś wyjść.
Chciałam żeby choć na chwile przestała się patrzeć w szklany ekran telefonu bo był to naprawdę okropny widok.
Sama przez ten tydzień nie robiłam nic innego bo też liczyłam na to, że Drake napisze chociaż głupiego sms-a ale moja mama naprawdę to przeżywała.
Zwłaszcza, że ona nie lubi czuć się olewana przez osobę którą kocha.
-Nicki, spójrz jaka ładna suknia - powiedziała zatrzymując się przy jednej z wystaw sklepu
-Nie za wcześnie na ślub? - zaśmiałam się
Suknia faktycznie była piękna i moja mama fantastycznie by się w niej prezentowała przed ołtarzem.
-Pomarzyć zawsze można - westchnęła
-Jesteś już bardzo blisko i to nawet bardzo blisko - powiedziałam i weszłyśmy do sklepu obok
-Wątpię czy coś tu kupię - stwierdziła rozglądając się na wszystkie strony
-Nie oceniaj sklepu po wystawie - zaśmiałam się i zaczęłam oglądać różne sukienki
Moją uwagę przykuła jedna więc pokazałam ją mamie.
-Myślisz, że w błękitnym mi do twarzy? - spytała oglądając sukienkę z każdej strony
-Ładnej we wszystkim ładnie - uśmiechnęłam się
-Nie przesadzaj - mruknęła i udała się do przymierzalni
-Nie przesadzam - wywróciłam oczami i zaczęłam oglądać inne sukienki
W pewnym momencie poczułam wibracje mojego telefonu. Szybko wyjęłam go z kieszeni i odebrałam wiadomość.
Na sam widok nadawcy zrobiło mi się ciepło na sercu.
Od Drake <3 : Tęsknię :(
-A ty co się tak szczerzysz do tego telefonu jakbyś co najmniej wygrała milion? - spytała Carol
-Bo mój książę do mnie napisał - uśmiechnęłam się
-Uważaj bo orgazmu dostaniesz - zaśmiała się - powiedz lepiej jak wyglądam
-Zjawiskowo i pasuje jak ulał - powiedziałam zgodnie z prawdą
Carol uśmiechnęła się do mnie i wróciła do przymierzalni by z powrotem się przebrać a ja w międzyczasie starałam się wymyślić sensowną treść sms-a, którego wysłałabym do Drake'a.
-Po prostu do niego zadzwoń - powiedziała mama wychodząc z przymierzalni
-Czytasz mi w myślach? - spytałam przerażona
-Jestem w końcu twoją matką - mrugnęła do mnie i podeszła do kasy
Zaśmiałam się cicho i zrobiłam to co doradziła mi mama, czyli zadzwoniłam do Drake'a, który teraz jak na złość nie chciał odebrać.
1 sygnał, 2 sygnał, 3 sygnał...i nic.
-Nie odbiera - westchnęłam i schowałam telefon do kieszeni
-Gdyby Drake był synem Lil'a to myślałabym, że odziedziczył to po nim - zaśmiała się a ja razem z nią
-Jak jutro będę miała zły humor to oni zginą a później ucieknę, żeby policja mnie nie znalazła - dodała po chwili
-Nie zrobisz tego - zaśmiałam się
-Faktycznie, za bardzo kocham Lil'a i wiem jak tobie zależy na Drake'u. Popatrz, mimo tego, że oni nas teraz w pewien sposób ranią to i tak im wybaczamy
-Taka jest miłość - uśmiechnęłam się i skierowałyśmy się w kierunku domu cioci...
wtorek, 23 września 2014
Rozdział 54
Od autorki: Więc może pominę kwestie przepraszania i wyjaśniania czemu rozdział pojawił się dopiero teraz. Zapewne i tak nikt ani tej notki ani rozdziału nie przeczyta.
Zastanawiałam się nad zawieszeniem tego opowiadania ale...gdybym zamierzała to pojawi się osobna notka z informacją.
enjoy x
*Nicki*
-Cały czas mam wrażenie, że czegoś zapomniałam - stwierdziła Carol zdenerwowanym głosem
Miałam powiedzieć jej, że zapomniała zabrać z nami Lil'a na Trini ale w ostatniej chwili się powstrzymałam. To, że Lil' w ogóle zgodził się, żebyśmy jechały było jedynie moją zasługą.
Zważając na to, że oni cały czas się do siebie nie odzywali czyli moja mama miała w to przkonanie mały wkład. A ja mam swoje rewelacyjne sposoby.
-Mamo, nie panikuj - poprosiłam i wyjrzałam przez okno.
Nie kojarzyłam w ogóle okolicy w której się znajdujemy. Wiedziałam tylko tyle, że jesteśmy nie daleko lotniska.
-Ja wcale nie panikuje - stwierdziła
-Taaa, wcale - dodał Drake po czym został nagrodzony złowrogim spojrzeniem mojej mamy
-Lepiej jej nie denerwuj - poprosiła
-Niby czemu? - spytał
-Kobiety w.. - w ostatniej chwili ugryzłam się w język
-W?
-No kiedy kobieta ma złe dni to się jej nie denerwuje - powiedziała nie pewnie
Drake nic nie odpowiedział ale wiedziałam, że wyczuł to, że skłamałam. No a co miałam zrobić?
-Jesteśmy na miejscu - oznajmił Lil' po chwili
Wysiadłam z auta i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to samolot.
-O kurwa - wymksnęło mi się
-Jak ładna to pozdrów - zaśmiał się Drake
Lil' wziął nasze rzeczy i pomógł mojej mamie wejść do środka. Ona już chyba na sam widok miała chorobę lokomcyjną.
-Musicie jechać? - spytał Drake przytulając się do mnie od tyłu
-Niestety tak - westchnęłam
-Będę tęsknił - szepnął a w moim brzuchu zaczęły szaleć miliony motylków
-Ja też - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
-Uważaj na siebie - poprosił
-Spokojnie, lecimy samolotem który ma wc, małą kuchnie, telwizor i miliony innych rzeczy, nie powinnyśmy się rozbić - zaśmiałam się
-Nigdy nic nie wiadomo - westchnął po czym pocałował mnie lekko w policzek
-Nie strasz - poprosiłam
-Wchodź już po w końcu tylko twoja mama poleci - zaśmiał się i wypuścił mnie ze swoich objęć
Westchnęłam cicho i weszłam do środka. Wchodząc minęłam się z Lil'em.
-Pamiętaj co mi obiecałaś - szepnął i wyszedł z samolotu
Wnętrze samolotu robiło wielkie wrażenie tak jak i jego wygląd zewnętrzny.
-Jak Ci się podoba? - spytała mama
-Bardziej luksusowy niż ta ich cała willa - zaśmiałam się a moja mama razem ze mną
-Postarał się - stwierdziła
-Mówiłam Ci, że on dla Ciebie zrobi wszystko - powiedziałam siadając na miejscu pod oknem
-Może masz racje - westchnęła siadając obok mnie
-Boisz się, że jednak będziesz w ciąży i Lil' tego nie zaakceptuje? - spytałam
-A co jeżeli on będzie wolał skupić się na karierze? - powiedziała łamiącym się głosem
Nic nie odpowiedziałam tylko ją do siebie przytuliłam. Eh, po prostu nie wiedziałam co odpowiedzieć.
Siedziałyśmy tak do chwili gdy Carol w końcu przestała płakać.
-O kurwa - powiedziała po chwili
-Co się stało? - spytałam przestraszona
-Musze do toalety - powiedziała gwałtownie zrywając się z miejsca
Zmiany humorów, wymioty...ona na 100% jest w ciąży.
-Zjadłabym ogórki z nuetllą - stwierdziła wracając z łazienki
-Co do ogórków z nutellą to teraz bym ich nie jadł bo zaraz ruszamy - powiedział chłopak z kabiny.
Chłopak po chwili z niej wyszedł i uśmiechnął się do nas.
-Cześć jestem Ed i to ja sprawuje dzisiaj jak i w dzień powrotu nad wami odpowiedzialność - przedstawił się i podał rękę najpierw mojej mamie a potem mnie
Ed wrócił na swoje miejsce a ja się rozmarzyłam. Całkiem przystojny ten chłopak i na pierwszy rzut oka jest bardzo miły.
-Myślisz, że oni sobie tam poradzą? - spytała mnie mama i tym samym sprowadziła mnie na ziemie
-Spokojnie, na pewno sobie poradzą, jest tam jeszcze Sandi i Dennis - powiedziałam i
-Drake mówił, że Sandi w ogóle nie zna się na gotowaniu - zaśmiała się
-Oj tam, jak tydzień będą stołować się na mieście to nic im się nie stanie - stwierdziłam
-Może masz racje - westchnęła cicho i spojrzała na ekran telefonu
-Mamo dopiero co wystartowaliśmy, nie wymagaj od niego dzwonienia co 5 minut
-Nie wymagam, sprawdzałam tylko godzinę - skłamała
-Może oglądniemy jakiś film? - zaproponowałam
-Może być - powiedziała a ja włączyłam telewizor...
*kilka godzin później*
-Nicki! - z dala usłyszałam znajome głosy
-A kto to tak wyrósł? - spytałam i przytuliłam do siebie młodszych braci
-Ty - stwierdził Jelani
-Sugerujesz, że się zestarzałam? - zaśmiałam się
-Nie - chłopiec od razu zaprzeczył - za to wyładniałaś
Zaśmiałam się i po raz drugi przytuliłam do siebie chłopców.
-Nicki, pomożesz mi zadaniem z matematyki? - spytał Maki
-Nie wiem czy mi się uda ale postaram się - stwierdziłam i odrazu zostałam zaciągnięta do pokoju chłopców.
Dom cioci nic się nie zmienił od tego czasu. Wszystko było na swoim miejscu i wyglądało dokładnie tak samo jak w dniu kiedy wyjeżdzałam.
Usiadłam na jednym z łóżek a chłopcy podali mi potrzebne książki.
-Z tego co mi wiadomo to obydwoje macie piątki z matematyki więc o co Wam dokładnie chodzi? - spytałam
-Stęskniliśmy się po prostu za tobą - powiedział Jelani i po raz kolejny tego dnia mnie przytulił
-Ja za Wami też - powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich
-Ten chłopak co z nim się tak przytulasz na niektórych zdjęciach to on dla Ciebie dużo znaczy? - spytał Maki
-Ahaa, to ja już wiem o co Wam chodzi - zaśmiałam się
-Po prostu nie chcemy, żeby Cię zranił, tak jak nasz tata - westchnął Maki
-On na pewno mnie nie zrani - zapewniłam chłopców a oni po raz kolejny się do mnie przytulili
-Nicki, zejdź na chwile na dół - usłyszałam głos z dołu
-Róbcie to zadanie a ja postaram się szybko do Was wrócić - powiedziałam i zeszłam szybko na dół
-Jak ty wyrosłaś - westchnęła ciocia Katie (ok, nie pamiętam jak się ta ciocia nazywała więc nie będzie, że Katie hahah xd)
-A co ja mam powiedzieć o chłopcach? - zaśmiałam się
-Każdy się zmienia ale najbardziej to chyba się twoja matka zmieniła, co się z nią dzieje? - spytała
-Carol podejrzewa, że jest w ciąży - szepnęłam
-Mam nadzieje, że nie z Robertem!
-Robert jest w więzieniu a przez ten czas związała się z kimś innym - opowiedziałam w skrócie
-Całe szczęście - uspokoiła się
-O czym tak dyskutujecie? - spytała mama wchodząc do pomieszczenia
-A o Tobie - zaśmiała się Katie
-Nicki, musimy iść na zakupy - westchnęła Carol
-Czemu? - spytałam
-Bo wiedziałam, że czegoś zapomniałam a tym czymś jest kostium kąpielowy a cały tydzień w taką pogodę nie będę w spodniach chodzić
-Dlatego przewidziałam takie sytuacje i wzięłam od Lil'a 300 dolarów - zaśmiałam się
-Ciekawe jak go namówiłaś, żeby Ci pożyczył
-Mam swoje sposoby - powiedziałam tajemniczo
-Jakie? - wtrąciła się Katie
-Powiedziałam Lil'owi, że umieszczę podziękowania dla niego na mojej płycie, gdzieś małym druczkiem pod kodem kreskowym na pewno coś o nim wspomnę - zaśmiałam się
-A tak na serio? - spytała mama powstrzymując śmiech
-Poprosił mnie, żebym na Ciebie uważała a potem dał 300 dolarów - powiedziałam i pomachałam banknotami - ale myślę, że tą kwotą raczej zapłacimy za wizytę u ginekologa
-To może idźcie tam dzisiaj, im wcześniej tym lepiej - zaproponowała Katie
-Masz racje - powiedziała Carol i zanim się obejrzałam stała już gotowa do wyjścia przy drzwiach
-Wow, szybko - stwierdziłam i wyszłam na zewnątrz
Na polu było jeszcze bardziej cieplej niż jakąś godzinę temu. Gdybym była czekoladą to już dawno roztopiłabym się.
-Boję się - szepnęła moja mama
-Mamo, byłaś już 3 razy w ciąży... - stwierdziłam
-To nie zmienia faktu, że się boję. A co jeżeli moje przemyślenia się sprawdzą i Lil' nie będzie chciał tego dziecka?
-Mamo, on cię cholernie kocha, a to dziecko byłoby owocem tej miłości więc niby czemu miałby go nie chcieć?
Według mnie dobrze wiedział, że jak nie założy tego co trzeba to jest prawdopodobieństwo tego, że możesz zajść w ciążę.
-Wiem, ale co jest teraz dla niego ważne? Kariera - powiedziała łamiącym się głosem
-Ale ty też jesteś dla niego ważna - powiedziałam i lekko ją objęłam
-Gdybym była dla niego ważna to raczej by zadzwonił spytać, czy wszystko z nami w porządku - stwierdziła i starła łzy, które zdążyły już spłynąć po jej policzkach
-Mamo, uśmiechnij się zaraz się dowiesz się najpiękniejszą rzecz na świecie - powiedziałam i weszłyśmy do budynku w którym znajdował się ginekolog
Zastanawiałam się nad zawieszeniem tego opowiadania ale...gdybym zamierzała to pojawi się osobna notka z informacją.
enjoy x
*Nicki*
-Cały czas mam wrażenie, że czegoś zapomniałam - stwierdziła Carol zdenerwowanym głosem
Miałam powiedzieć jej, że zapomniała zabrać z nami Lil'a na Trini ale w ostatniej chwili się powstrzymałam. To, że Lil' w ogóle zgodził się, żebyśmy jechały było jedynie moją zasługą.
Zważając na to, że oni cały czas się do siebie nie odzywali czyli moja mama miała w to przkonanie mały wkład. A ja mam swoje rewelacyjne sposoby.
-Mamo, nie panikuj - poprosiłam i wyjrzałam przez okno.
Nie kojarzyłam w ogóle okolicy w której się znajdujemy. Wiedziałam tylko tyle, że jesteśmy nie daleko lotniska.
-Ja wcale nie panikuje - stwierdziła
-Taaa, wcale - dodał Drake po czym został nagrodzony złowrogim spojrzeniem mojej mamy
-Lepiej jej nie denerwuj - poprosiła
-Niby czemu? - spytał
-Kobiety w.. - w ostatniej chwili ugryzłam się w język
-W?
-No kiedy kobieta ma złe dni to się jej nie denerwuje - powiedziała nie pewnie
Drake nic nie odpowiedział ale wiedziałam, że wyczuł to, że skłamałam. No a co miałam zrobić?
-Jesteśmy na miejscu - oznajmił Lil' po chwili
Wysiadłam z auta i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to samolot.
-O kurwa - wymksnęło mi się
-Jak ładna to pozdrów - zaśmiał się Drake
Lil' wziął nasze rzeczy i pomógł mojej mamie wejść do środka. Ona już chyba na sam widok miała chorobę lokomcyjną.
-Musicie jechać? - spytał Drake przytulając się do mnie od tyłu
-Niestety tak - westchnęłam
-Będę tęsknił - szepnął a w moim brzuchu zaczęły szaleć miliony motylków
-Ja też - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
-Uważaj na siebie - poprosił
-Spokojnie, lecimy samolotem który ma wc, małą kuchnie, telwizor i miliony innych rzeczy, nie powinnyśmy się rozbić - zaśmiałam się
-Nigdy nic nie wiadomo - westchnął po czym pocałował mnie lekko w policzek
-Nie strasz - poprosiłam
-Wchodź już po w końcu tylko twoja mama poleci - zaśmiał się i wypuścił mnie ze swoich objęć
Westchnęłam cicho i weszłam do środka. Wchodząc minęłam się z Lil'em.
-Pamiętaj co mi obiecałaś - szepnął i wyszedł z samolotu
Wnętrze samolotu robiło wielkie wrażenie tak jak i jego wygląd zewnętrzny.
-Jak Ci się podoba? - spytała mama
-Bardziej luksusowy niż ta ich cała willa - zaśmiałam się a moja mama razem ze mną
-Postarał się - stwierdziła
-Mówiłam Ci, że on dla Ciebie zrobi wszystko - powiedziałam siadając na miejscu pod oknem
-Może masz racje - westchnęła siadając obok mnie
-Boisz się, że jednak będziesz w ciąży i Lil' tego nie zaakceptuje? - spytałam
-A co jeżeli on będzie wolał skupić się na karierze? - powiedziała łamiącym się głosem
Nic nie odpowiedziałam tylko ją do siebie przytuliłam. Eh, po prostu nie wiedziałam co odpowiedzieć.
Siedziałyśmy tak do chwili gdy Carol w końcu przestała płakać.
-O kurwa - powiedziała po chwili
-Co się stało? - spytałam przestraszona
-Musze do toalety - powiedziała gwałtownie zrywając się z miejsca
Zmiany humorów, wymioty...ona na 100% jest w ciąży.
-Zjadłabym ogórki z nuetllą - stwierdziła wracając z łazienki
-Co do ogórków z nutellą to teraz bym ich nie jadł bo zaraz ruszamy - powiedział chłopak z kabiny.
Chłopak po chwili z niej wyszedł i uśmiechnął się do nas.
-Cześć jestem Ed i to ja sprawuje dzisiaj jak i w dzień powrotu nad wami odpowiedzialność - przedstawił się i podał rękę najpierw mojej mamie a potem mnie
Ed wrócił na swoje miejsce a ja się rozmarzyłam. Całkiem przystojny ten chłopak i na pierwszy rzut oka jest bardzo miły.
-Myślisz, że oni sobie tam poradzą? - spytała mnie mama i tym samym sprowadziła mnie na ziemie
-Spokojnie, na pewno sobie poradzą, jest tam jeszcze Sandi i Dennis - powiedziałam i
-Drake mówił, że Sandi w ogóle nie zna się na gotowaniu - zaśmiała się
-Oj tam, jak tydzień będą stołować się na mieście to nic im się nie stanie - stwierdziłam
-Może masz racje - westchnęła cicho i spojrzała na ekran telefonu
-Mamo dopiero co wystartowaliśmy, nie wymagaj od niego dzwonienia co 5 minut
-Nie wymagam, sprawdzałam tylko godzinę - skłamała
-Może oglądniemy jakiś film? - zaproponowałam
-Może być - powiedziała a ja włączyłam telewizor...
*kilka godzin później*
-Nicki! - z dala usłyszałam znajome głosy
-A kto to tak wyrósł? - spytałam i przytuliłam do siebie młodszych braci
-Ty - stwierdził Jelani
-Sugerujesz, że się zestarzałam? - zaśmiałam się
-Nie - chłopiec od razu zaprzeczył - za to wyładniałaś
Zaśmiałam się i po raz drugi przytuliłam do siebie chłopców.
-Nicki, pomożesz mi zadaniem z matematyki? - spytał Maki
-Nie wiem czy mi się uda ale postaram się - stwierdziłam i odrazu zostałam zaciągnięta do pokoju chłopców.
Dom cioci nic się nie zmienił od tego czasu. Wszystko było na swoim miejscu i wyglądało dokładnie tak samo jak w dniu kiedy wyjeżdzałam.
Usiadłam na jednym z łóżek a chłopcy podali mi potrzebne książki.
-Z tego co mi wiadomo to obydwoje macie piątki z matematyki więc o co Wam dokładnie chodzi? - spytałam
-Stęskniliśmy się po prostu za tobą - powiedział Jelani i po raz kolejny tego dnia mnie przytulił
-Ja za Wami też - powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich
-Ten chłopak co z nim się tak przytulasz na niektórych zdjęciach to on dla Ciebie dużo znaczy? - spytał Maki
-Ahaa, to ja już wiem o co Wam chodzi - zaśmiałam się
-Po prostu nie chcemy, żeby Cię zranił, tak jak nasz tata - westchnął Maki
-On na pewno mnie nie zrani - zapewniłam chłopców a oni po raz kolejny się do mnie przytulili
-Nicki, zejdź na chwile na dół - usłyszałam głos z dołu
-Róbcie to zadanie a ja postaram się szybko do Was wrócić - powiedziałam i zeszłam szybko na dół
-Jak ty wyrosłaś - westchnęła ciocia Katie (ok, nie pamiętam jak się ta ciocia nazywała więc nie będzie, że Katie hahah xd)
-A co ja mam powiedzieć o chłopcach? - zaśmiałam się
-Każdy się zmienia ale najbardziej to chyba się twoja matka zmieniła, co się z nią dzieje? - spytała
-Carol podejrzewa, że jest w ciąży - szepnęłam
-Mam nadzieje, że nie z Robertem!
-Robert jest w więzieniu a przez ten czas związała się z kimś innym - opowiedziałam w skrócie
-Całe szczęście - uspokoiła się
-O czym tak dyskutujecie? - spytała mama wchodząc do pomieszczenia
-A o Tobie - zaśmiała się Katie
-Nicki, musimy iść na zakupy - westchnęła Carol
-Czemu? - spytałam
-Bo wiedziałam, że czegoś zapomniałam a tym czymś jest kostium kąpielowy a cały tydzień w taką pogodę nie będę w spodniach chodzić
-Dlatego przewidziałam takie sytuacje i wzięłam od Lil'a 300 dolarów - zaśmiałam się
-Ciekawe jak go namówiłaś, żeby Ci pożyczył
-Mam swoje sposoby - powiedziałam tajemniczo
-Jakie? - wtrąciła się Katie
-Powiedziałam Lil'owi, że umieszczę podziękowania dla niego na mojej płycie, gdzieś małym druczkiem pod kodem kreskowym na pewno coś o nim wspomnę - zaśmiałam się
-A tak na serio? - spytała mama powstrzymując śmiech
-Poprosił mnie, żebym na Ciebie uważała a potem dał 300 dolarów - powiedziałam i pomachałam banknotami - ale myślę, że tą kwotą raczej zapłacimy za wizytę u ginekologa
-To może idźcie tam dzisiaj, im wcześniej tym lepiej - zaproponowała Katie
-Masz racje - powiedziała Carol i zanim się obejrzałam stała już gotowa do wyjścia przy drzwiach
-Wow, szybko - stwierdziłam i wyszłam na zewnątrz
Na polu było jeszcze bardziej cieplej niż jakąś godzinę temu. Gdybym była czekoladą to już dawno roztopiłabym się.
-Boję się - szepnęła moja mama
-Mamo, byłaś już 3 razy w ciąży... - stwierdziłam
-To nie zmienia faktu, że się boję. A co jeżeli moje przemyślenia się sprawdzą i Lil' nie będzie chciał tego dziecka?
-Mamo, on cię cholernie kocha, a to dziecko byłoby owocem tej miłości więc niby czemu miałby go nie chcieć?
Według mnie dobrze wiedział, że jak nie założy tego co trzeba to jest prawdopodobieństwo tego, że możesz zajść w ciążę.
-Wiem, ale co jest teraz dla niego ważne? Kariera - powiedziała łamiącym się głosem
-Ale ty też jesteś dla niego ważna - powiedziałam i lekko ją objęłam
-Gdybym była dla niego ważna to raczej by zadzwonił spytać, czy wszystko z nami w porządku - stwierdziła i starła łzy, które zdążyły już spłynąć po jej policzkach
-Mamo, uśmiechnij się zaraz się dowiesz się najpiękniejszą rzecz na świecie - powiedziałam i weszłyśmy do budynku w którym znajdował się ginekolog
czwartek, 14 sierpnia 2014
Rozdział 53
Od autorki: Ok, rozdział krótki i ogólnie nie będę go komentować więc zostawie to Wam tym cudownym 3 osobom :)
enjoy x
*Nicki*
Po około 15 minutach prawie już nie padał więc można było w miarę spokojnie wrócić do domu. Gdy miałam na myśli "wrócić do domu" to nie sądziłam, że będzie to powrót w zupełnej ciszy. Drake ani razu się do mnie nie odezwał choć miałam wrażenie, że chce to zrobić. Jedyne co robił to co jakiś czas spoglądał na mnie nie wiedząc nawet, że ja to widzę. W połowie drogi chłopak przystanął, spojrzał na mnie, potem na sklep przed którym się aktualnie znajdowaliśmy i znowu na mnie.
-Zaczekaj tu - powiedział i zanim się obejrzałam Drizzy wszedł już do sklepu
Wywróciłam oczami i cierpliwie czekałam aż Drake wyjdzie z tego przeklętego sklepu. Nie dość, że było mi zimno i byłam cała mokra to ten sobie umyślił jakieś zakupy. Nic tylko go teraz zaszczuć psami, których niestety nie posiadam. Westchnęłam cicho i wyjęłam telefon z kieszeni który o dziwo jako jedyny nie był mokry po tej ulewie. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam, że mam tylko 30 nieodebranych połączeń od mojej rodzicielki. Zawsze mam ponad 60 a teraz tylko 30. To jest jakiś cud. Schowałam telefon z powrotem do kieszeni i spojrzałam na Drake'a który właśnie wychodził ze sklepu. Miałam mu już powiedzieć coś zgryźliwego ale zdziwił mnie widok róży którą trzymał w dłoni.
-Dla mnie? - spytałam zaskoczona
-A widzisz tu kogoś innego dla kogo mógłbym kupić róże?
-Nie - przyznałam
-No widzisz - uśmiechnął się promiennie
-Ale mogłeś ją kupić dla mamy - stwierdziłam
Drake wywrócił oczami i wręczył mi róże.
-Ładna - przyznałam
-Taka jak ty
-Przesadzasz - westchnęłam
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Niech Ci będzie - poddałam się
Chłopak zaśmiał się po czym mnie objął.
-Trochę zmokłaś - stwierdził
-I nie wiem jakim cudem ty jesteś prawie suchy - powiedziałam i spojrzałam na niego
-Mam swoje sposoby - mrugnął do mnie
-Ciekawe jakie - prychnęłam
-Zgadnij - zaśmiał się
Zamyśliłam się i powiedziałam pierwszą lepszą rzecz która przyszła mi do głowy.
-Nie wiem, może schowałeś się w sklepie
-I co by było dalej? - spytał
-Zacząłeś mieć wyrzuty sumienia, że zostawiłeś mnie samą więc zacząłeś mnie szukać aż mnie znalazłeś
Drake chciał coś powiedzieć jednak mu przerwałam.
-Ale staliśmy pod jednym drzewem więc jakim cudem ty byłbyś suchy a ja mokra
-Magia - zaśmiał się i otworzył drzwi wejściowe kluczem, po czym wszedł do środka a ja za nim. Od razu wyczułam a a raczej usłyszałam nerwową i napiętą atmosferę panującą w domu. Rodzice Drake'a spokojnie siedzieli w kuchni i słuchali krzyków dochodzących z góry. Przynajmniej Sandi bo Dennis słuchał piosenek na mp3.
-A myślałem, że oni się nigdy nie pokłócą - stwierdził Drake
-Ja też - przyznałam mu racje
-O co im poszło? - spytał Drake Sandi
-Nie wiem o co ale raczej o coś poważnego bo rozbili 4 talerze i jeden kubek a później przenieśli się do pokoju więc tam strat nie ocenie - powiedziała w skrócie i dopiła herbatę
-Pójdę to obczaić - poinformowałam resztę i skierowałam się na górę
Stanęłam w bezpiecznej odległości od pokoju i zaczęłam nasłuchiwać.
-Ale po jakiego chuja ty chcesz tam iść? - spytał Lil' podniesionym głosem
-Chyba mam prawo porozmawiać z moim mężem, zresztą muszę mu coś powiedzieć - odpowiedziała Carol nad wyraz spokojnie
-Błagam Cię on Ci spieprzył życie a ty chcesz jeszcze z nim rozmawiać? - spytał
Moja mama nic nie odpowiedziała.
-A zresztą idź, jak Ci tam przypierdoli to może zmądrzejesz - stwierdził
-Tam będzie ochrona więc nic mi nie zrobi, zresztą od razu po tej wizycie zamierzam wybrać się na lotnisko i pierwszym lepszym samolotem polecieć na Trinidad - oznajmiła mu jak i przy okazji mi
-A można wiedzieć po co? - spytał lekko przestraszonym głosem
-Chyba mam prawo wiedzieć co się dzieje u reszty moich dzieci - stwierdziła
-Ty wiesz ile wypadków się teraz dzieje? Jeden błąd pilota i samolot się rozbije na drobne kawałeczki
-Wypomnę Ci to jak będziesz planował trasę koncertową - krzyknęła
-Nic mi nie wypomnisz bo jutro prawdopodobnie będziesz już martwa - stwierdził - zresztą może to i lepiej, będzie jeden problem mniej jak Ciebie nie będzie
Carol nic mu już nie odpowiedziała tylko wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
-Mamo co się stało? - spytałam przerażona tą całą sytuacją
-Nie ważne, muszę się spakować, jutro wyjeżdżam - powiedziała kierując się do pokoju obok
-Jasne, kłócicie się tak, że słychać Was w całym domu, później wychodzisz cała zapłakana i twierdzisz, że to jest "nie ważne"? Najpierw mi wszystko opowiesz a później będziesz się pakować - powiedziałam wchodząc do mojego pokoju
Mama zamknęła za sobą drzwi i usiadła obok mnie na sofie.
-Mów o co poszło, bo ja Was shippuje* i muszę wiedzieć co się stało - powiedziałam i podałam jej chusteczki
-Przecież słyszałaś - stwierdziła wycierając łzy
-Ale nic z tego kompletnie nie zrozumiałam więc mów - zachęciłam ją
-Zaczęło się od tego, że poprosiłam Lil'a żeby po Was wyjechał ale to nie tak ważne, więc bardziej poszło o to, że chciałam odwiedzić Twojego ojca w więzieniu
-Ok, więc ja powtórzę pytanie Lil'a "ale po jakiego chuja ty chcesz tam iść"?
-Chciałam z nim uzgodnić szczegóły rozwodu - szepnęła
-Chcesz z nim wziąć rozwód? - spytałam zaskoczona
-Tak - uśmiechnęła się lekko - chce być w końcu wolna i myśleć o przyszłości
-Czemu dopiero teraz?
-Bo chyba...prawdopodobnie....nie jestem pewna ale chyba...jestem w ciąży - powiedziała cicho
-Na prawdę?!
-To nie jest pewne - zaśmiała się
-Rozumiem, że Lil' nawet o tym nie wie
-Nie mówiłam mu bo raz już się pomyliłam i nie chce znowu robić mu nadziei a potem widzieć jak bardzo jest rozczarowany - powiedziała smutno
-Mam nadzieje, że tym razem się nie pomyliłaś - uśmiechnęłam
-Po wizycie w więzieniu chciałam polecieć na Trini ale Lil'owi jak zwykle nic nie pasuje a ja muszę wiedzieć co się u Twojego rodzeństwa dzieje
-Dziwisz mu się? Chcesz lecieć jakimś badziewnym samolotem lecieć kiedy Lil' może Ci wynająć porządny i luksusowy, zresztą on raczej nie martwi się samolotem tylko czymś innym - stwierdziłam
-Czym? - spytała
-Tym, że tam polecisz.....i nie wrócisz, że go zostawisz - powiedziałam cicho
Mama nic nie odpowiedziała tylko patrzyła się na mnie zszokowanym wzrokiem.
-Po tym co mi powiedział to powinnam tak zrobić - stwierdziła po chwili
Miałam coś już powiedzieć jednak Carol gwałtownie mi przerwała.
-Ale kocham go i wiem, że powiedział to w nerwach, na pewno nie miał tego na myśli - uśmiechnęła się
-A on Ciebie, po prostu się martwi więc dla świętego spokoju nie pójdzie tam z Tobą - stwierdziłam
-Co nie zmienia faktu, że on przy tej rozmowie nie może być a tym bardziej nie może być ze mną na Trini - powiedziała
-A na Trini czemu z Tobą lecieć nie może?
-Bo tam przy okazji odwiedzę ginekologa - zaśmiała się
-To może polecę z Tobą, hmm? - spytałam
-Nie mam nic przeciwko ale co wykombinowałaś? - spytała śmiejąc się
-Lil' będzie spokojniejszy kiedy ktoś będzie Cię pilnował czyli wypadło na mnie - stwierdziłam - no a teraz idź się z nim przeprosić tylko tak żeby bliźniaki z tego nie wyszły
-Dzisiejszej młodzieży to tylko seks w głowie - mruknęła i skierowała na górę
Zaśmiałam się i wzięłam do ręki róże od Drake'a.
Westchnęłam cicho i zaczęłam wyrywać z niej każdy płatek po kolei.
Kocha mnie - pierwszy.
Nie kocha mnie - drugi
Kocha mnie - trzeci
Nie kocha mnie - czwarty
Już miałam wyrwać ostatni kiedy zamiast mnie zrobił to Drake.
-Kocha Cię - szepnął i delikatnie pocałował mnie w policzek...
*shippować - wspierać czyjś związek
enjoy x
*Nicki*
Po około 15 minutach prawie już nie padał więc można było w miarę spokojnie wrócić do domu. Gdy miałam na myśli "wrócić do domu" to nie sądziłam, że będzie to powrót w zupełnej ciszy. Drake ani razu się do mnie nie odezwał choć miałam wrażenie, że chce to zrobić. Jedyne co robił to co jakiś czas spoglądał na mnie nie wiedząc nawet, że ja to widzę. W połowie drogi chłopak przystanął, spojrzał na mnie, potem na sklep przed którym się aktualnie znajdowaliśmy i znowu na mnie.
-Zaczekaj tu - powiedział i zanim się obejrzałam Drizzy wszedł już do sklepu
Wywróciłam oczami i cierpliwie czekałam aż Drake wyjdzie z tego przeklętego sklepu. Nie dość, że było mi zimno i byłam cała mokra to ten sobie umyślił jakieś zakupy. Nic tylko go teraz zaszczuć psami, których niestety nie posiadam. Westchnęłam cicho i wyjęłam telefon z kieszeni który o dziwo jako jedyny nie był mokry po tej ulewie. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam, że mam tylko 30 nieodebranych połączeń od mojej rodzicielki. Zawsze mam ponad 60 a teraz tylko 30. To jest jakiś cud. Schowałam telefon z powrotem do kieszeni i spojrzałam na Drake'a który właśnie wychodził ze sklepu. Miałam mu już powiedzieć coś zgryźliwego ale zdziwił mnie widok róży którą trzymał w dłoni.
-Dla mnie? - spytałam zaskoczona
-A widzisz tu kogoś innego dla kogo mógłbym kupić róże?
-Nie - przyznałam
-No widzisz - uśmiechnął się promiennie
-Ale mogłeś ją kupić dla mamy - stwierdziłam
Drake wywrócił oczami i wręczył mi róże.
-Ładna - przyznałam
-Taka jak ty
-Przesadzasz - westchnęłam
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Niech Ci będzie - poddałam się
Chłopak zaśmiał się po czym mnie objął.
-Trochę zmokłaś - stwierdził
-I nie wiem jakim cudem ty jesteś prawie suchy - powiedziałam i spojrzałam na niego
-Mam swoje sposoby - mrugnął do mnie
-Ciekawe jakie - prychnęłam
-Zgadnij - zaśmiał się
Zamyśliłam się i powiedziałam pierwszą lepszą rzecz która przyszła mi do głowy.
-Nie wiem, może schowałeś się w sklepie
-I co by było dalej? - spytał
-Zacząłeś mieć wyrzuty sumienia, że zostawiłeś mnie samą więc zacząłeś mnie szukać aż mnie znalazłeś
Drake chciał coś powiedzieć jednak mu przerwałam.
-Ale staliśmy pod jednym drzewem więc jakim cudem ty byłbyś suchy a ja mokra
-Magia - zaśmiał się i otworzył drzwi wejściowe kluczem, po czym wszedł do środka a ja za nim. Od razu wyczułam a a raczej usłyszałam nerwową i napiętą atmosferę panującą w domu. Rodzice Drake'a spokojnie siedzieli w kuchni i słuchali krzyków dochodzących z góry. Przynajmniej Sandi bo Dennis słuchał piosenek na mp3.
-A myślałem, że oni się nigdy nie pokłócą - stwierdził Drake
-Ja też - przyznałam mu racje
-O co im poszło? - spytał Drake Sandi
-Nie wiem o co ale raczej o coś poważnego bo rozbili 4 talerze i jeden kubek a później przenieśli się do pokoju więc tam strat nie ocenie - powiedziała w skrócie i dopiła herbatę
-Pójdę to obczaić - poinformowałam resztę i skierowałam się na górę
Stanęłam w bezpiecznej odległości od pokoju i zaczęłam nasłuchiwać.
-Ale po jakiego chuja ty chcesz tam iść? - spytał Lil' podniesionym głosem
-Chyba mam prawo porozmawiać z moim mężem, zresztą muszę mu coś powiedzieć - odpowiedziała Carol nad wyraz spokojnie
-Błagam Cię on Ci spieprzył życie a ty chcesz jeszcze z nim rozmawiać? - spytał
Moja mama nic nie odpowiedziała.
-A zresztą idź, jak Ci tam przypierdoli to może zmądrzejesz - stwierdził
-Tam będzie ochrona więc nic mi nie zrobi, zresztą od razu po tej wizycie zamierzam wybrać się na lotnisko i pierwszym lepszym samolotem polecieć na Trinidad - oznajmiła mu jak i przy okazji mi
-A można wiedzieć po co? - spytał lekko przestraszonym głosem
-Chyba mam prawo wiedzieć co się dzieje u reszty moich dzieci - stwierdziła
-Ty wiesz ile wypadków się teraz dzieje? Jeden błąd pilota i samolot się rozbije na drobne kawałeczki
-Wypomnę Ci to jak będziesz planował trasę koncertową - krzyknęła
-Nic mi nie wypomnisz bo jutro prawdopodobnie będziesz już martwa - stwierdził - zresztą może to i lepiej, będzie jeden problem mniej jak Ciebie nie będzie
Carol nic mu już nie odpowiedziała tylko wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
-Mamo co się stało? - spytałam przerażona tą całą sytuacją
-Nie ważne, muszę się spakować, jutro wyjeżdżam - powiedziała kierując się do pokoju obok
-Jasne, kłócicie się tak, że słychać Was w całym domu, później wychodzisz cała zapłakana i twierdzisz, że to jest "nie ważne"? Najpierw mi wszystko opowiesz a później będziesz się pakować - powiedziałam wchodząc do mojego pokoju
Mama zamknęła za sobą drzwi i usiadła obok mnie na sofie.
-Mów o co poszło, bo ja Was shippuje* i muszę wiedzieć co się stało - powiedziałam i podałam jej chusteczki
-Przecież słyszałaś - stwierdziła wycierając łzy
-Ale nic z tego kompletnie nie zrozumiałam więc mów - zachęciłam ją
-Zaczęło się od tego, że poprosiłam Lil'a żeby po Was wyjechał ale to nie tak ważne, więc bardziej poszło o to, że chciałam odwiedzić Twojego ojca w więzieniu
-Ok, więc ja powtórzę pytanie Lil'a "ale po jakiego chuja ty chcesz tam iść"?
-Chciałam z nim uzgodnić szczegóły rozwodu - szepnęła
-Chcesz z nim wziąć rozwód? - spytałam zaskoczona
-Tak - uśmiechnęła się lekko - chce być w końcu wolna i myśleć o przyszłości
-Czemu dopiero teraz?
-Bo chyba...prawdopodobnie....nie jestem pewna ale chyba...jestem w ciąży - powiedziała cicho
-Na prawdę?!
-To nie jest pewne - zaśmiała się
-Rozumiem, że Lil' nawet o tym nie wie
-Nie mówiłam mu bo raz już się pomyliłam i nie chce znowu robić mu nadziei a potem widzieć jak bardzo jest rozczarowany - powiedziała smutno
-Mam nadzieje, że tym razem się nie pomyliłaś - uśmiechnęłam
-Po wizycie w więzieniu chciałam polecieć na Trini ale Lil'owi jak zwykle nic nie pasuje a ja muszę wiedzieć co się u Twojego rodzeństwa dzieje
-Dziwisz mu się? Chcesz lecieć jakimś badziewnym samolotem lecieć kiedy Lil' może Ci wynająć porządny i luksusowy, zresztą on raczej nie martwi się samolotem tylko czymś innym - stwierdziłam
-Czym? - spytała
-Tym, że tam polecisz.....i nie wrócisz, że go zostawisz - powiedziałam cicho
Mama nic nie odpowiedziała tylko patrzyła się na mnie zszokowanym wzrokiem.
-Po tym co mi powiedział to powinnam tak zrobić - stwierdziła po chwili
Miałam coś już powiedzieć jednak Carol gwałtownie mi przerwała.
-Ale kocham go i wiem, że powiedział to w nerwach, na pewno nie miał tego na myśli - uśmiechnęła się
-A on Ciebie, po prostu się martwi więc dla świętego spokoju nie pójdzie tam z Tobą - stwierdziłam
-Co nie zmienia faktu, że on przy tej rozmowie nie może być a tym bardziej nie może być ze mną na Trini - powiedziała
-A na Trini czemu z Tobą lecieć nie może?
-Bo tam przy okazji odwiedzę ginekologa - zaśmiała się
-To może polecę z Tobą, hmm? - spytałam
-Nie mam nic przeciwko ale co wykombinowałaś? - spytała śmiejąc się
-Lil' będzie spokojniejszy kiedy ktoś będzie Cię pilnował czyli wypadło na mnie - stwierdziłam - no a teraz idź się z nim przeprosić tylko tak żeby bliźniaki z tego nie wyszły
-Dzisiejszej młodzieży to tylko seks w głowie - mruknęła i skierowała na górę
Zaśmiałam się i wzięłam do ręki róże od Drake'a.
Westchnęłam cicho i zaczęłam wyrywać z niej każdy płatek po kolei.
Kocha mnie - pierwszy.
Nie kocha mnie - drugi
Kocha mnie - trzeci
Nie kocha mnie - czwarty
Już miałam wyrwać ostatni kiedy zamiast mnie zrobił to Drake.
-Kocha Cię - szepnął i delikatnie pocałował mnie w policzek...
*shippować - wspierać czyjś związek
wtorek, 15 lipca 2014
Rozdział 52
Od autorki: Po pierwsze znowu przepraszam ale brak rozdziału był spowodowany brakiem internetu. Po drugie widząc po tym ile Was komentuje postanowiłam, że opowiadanie będzie o wiele krótsze niż planowałam. Po co je dalej ciągnąć skoro na 10 osób komentuje tylko 3 lub 4? Mogłabym je pisać w nieskończoność ale jak nie ma dla kogo...
P.S trochę późno ale - życzę Wam udanych wakacji :) x
enjoy x
*Nicki*
Obudziłam się około godziny 7. Sama nawet nie wiem czemu tak wcześnie. Powoli wygrzebałam się z łóżka i przeciągnęłam się ziewając jednocześnie. Z szafy wyciągnęłam pierwszą lepszą bluzkę i krótkie spodenki. Przebrana i o dziwo głodna zeszłam do kuchni gdzie większość domowników siedziała sennie przy stole.
-Dobry - wymamrotałam i usiadłam na jednym z krzeseł
-Cześć skarbie - przywitała się entuzjastycznie moja mama
Chyba tylko ona jedyna się tak zachowywała. Miała podejrzanie dobry humor. W przeciwieństwie do mnie i innych.
-Gdzie reszta? - spytałam
-Lil' jest w studiu, Drake śpi a Dennis gdzieś poszedł - westchnęła Sandi i wróciła do rozwiązywania sudoku.
-A co ty taka smutna jesteś? - spytała Carol i przytuliła mnie do siebie
-Spaaać - mruknęłam i rozmarzyłam się
O tak. Zamiast mojej mamy przytula mnie do siebie ktoś inny. Ktoś o umięśnionej klacie, cudownym głosie, nieziemskim i uroczym uśmiechu. Ktoś kto właśnie sobie jeszcze słodko pochrapuje w łóżku - czyli Drake.
-Mogłaś jeszcze pospać - stwierdziła Carol
Otrząsnęłam się z marzeń i spojrzałam na nią.
-Nie mogłam bo mi się koszmary śniły - westchnęłam
-To mogłaś iść do pokoju obok, Drake na pewno sprawiłby, żeby śniło Ci się co innego - zaśmiała się Sandi
-Nie chce być nie miła ale dwa dni temu razem z Drake'iem słyszeliśmy jak ty i Dennis...
-Przesłyszeliście się - przerwała mi Sandi i schowała twarz w dłonie
-Ale jesteś chamska, takich rzeczy się nie wytyka - zaśmiała się Carol
-Taka moja natura - puściłam jej oczko po czym spojrzałam na Drake'a który właśnie wszedł do kuchni. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że nie miał na sobie koszulki. Boże, on nie miał koszulki!
-O kurwa - wymsknęło mi się a wszyscy natychmiastowo spojrzeli na mnie przez co musiałam się zarumienić. W tej chwili wyglądałam dokładnie tak jak Sandi 2 minuty temu. Chłopak zaśmiał się i usiadł obok swojej mamy.
-O czym tak rozmawialiście? - spytał
-O tym co ponoć ty i Nicki słyszeliście dwa dni temu - zaśmiała się Carol
-Aaaa, o tym 'o tak, mocniej, mocniej, kurwa, o tak'? - spytał ponownie na co Sandi schowała się prawie pod stół.
-Tak - odpowiedziałam śmiejąc się
-Na 100% są ciekawsze tematy na świecie niż zwykły seks - stwierdziła zażenowana Sandi - Nicki, jak kręcenie teledysku?
-Dobrze - westchnęłam
-A może trochę konkretniej? - zaśmiała się moja mama
-Za niedługo zobaczycie efekty - powiedziałam i wyjęłam telefon bo dostałam sms-a
Od Riri <3 : Zaraz u Ciebie będę
Zdziwiłam się bo nie miałam zielonego pojęcia co Riri może ode mnie chcieć. Odłożyłam telefon na stół i spojrzałam na resztę a właściwie już tylko na Drake'a bo jedynie on został w kuchni a Carol i Sandi przeniosły się do salonu. Chłopak uśmiechnął się do mnie co ja oczywiście odwzajemniłam.
-Taka ładna dzisiaj pogoda, może pójdziemy na spacer? - zaproponował Drake
Już miałam mu odpowiedzieć, jednak uniemożliwiła mi to Riri, która wpadła do kuchni jak burza/
-Nicki - krzyknęła Rih
-Co się stało? - zaśmiałam się. Rih była strasznie podekscytowana.
Dziewczyna podeszła do mnie i pokazała mi swoją rękę. Na jednym z palców widniał pierścionek z diamentem.
-Chris Ci się oświadczył?! - krzyknęłam gwałtownie wstając
-Tak! - krzyknęła podekscytowana i rzuciła się na mnie
-Tak się ciesze - powiedziałam zgodnie z prawdą - myśleliście już nad datą?
-Tak ale na razie nic z tego, chcemy skupić się na karierze - uśmiechnęła się promiennie
-Jesteś taką szczęściarą - westchnęłam i znowu się rozmarzyłam
-Też znajdziesz tego jedynego, w sumie już go znalazłaś - pocieszyła mnie Rih
-Może i znalazłam ale zamiast iść do przodu to stoimy w tym samym miejscu - stwierdziłam
-Nie załamuj się tylko idźcie na randkę, ja z Chris'em dzisiaj znowu idę - zaśmiała się Rih
-Drake coś mi proponował ale mu przerwałaś - zaśmiałam się
-Tak? To w takim razie przepraszam, ja zawsze przychodzę w nieodpowiednim momencie więc lepiej już pójdę, pa Nicki - pożegnała się i zanim się obejrzałam już jej nie było
Westchnęłam cicho i zamknęłam oczy. Riri jest taką szczęściarą. Jest sławna i miała sławnego chłopaka. Teraz jest to jej narzeczony a za kilka lat będzie jej mężem. Życie jak w jakimś fan fiction.
-To co Nicki wychodzimy gdzieś? - spytał Drake wchodząc do pomieszczenia
-Jasne - uśmiechnęłam się promiennie
-Gdzie wychodzicie? - spytała Carol
-Na spacer - odpowiedział Drake ubierając dżinsową kurtkę
-Tylko wróćcie szybko bo zapowiadają na popołudnie ulewy i gwałtowne burze - poprosiła moja mama
-Postaramy się - uspokoiłam moją mamę i razem z Drake'iem wyszliśmy na zewnątrz
Na polu panował upał aż niemożliwe jest to, żeby później padał deszcz. Spojrzałam na Drizzy'ego, który jak na złość ręce miał schowane w kieszeniach spodni. Westchnęłam cicho, czym zwróciłam na siebie uwagę chłopaka. Drake chyba zrozumiał o co mi chodzi bo zaraz po tym mnie objął.
-Tak właściwie to gdzie idziemy? - spytałam po chwili
-Do parku - odpowiedział
-Jaka odmiana - zaśmiałam się
-Mówiłaś, że masz dość kina - stwierdził
-No bo mam, a ja lubię zmiany - zaśmiałam się po raz kolejny
Drake westchnął i objął mnie jeszcze mocniej. Było to bardzo przyjemne i chciałam, żeby trwało to w nieskończoność. Jednak jak zwykle musiało wszystko szło nie po mojej myśli i Drake przestał mnie obejmować i usiadł na pierwszej lepszej ławeczce. Siedzieliśmy przez chwile w absolutnej ciszy. Przysunęłam się bliżej chłopaka i położyłam głowę na jego ramieniu. O dziwo nie zaprotestował ale zaczął rozglądać się nie spokojnie we wszystkie strony.
-Przeczysz samemu sobie - stwierdziłam
-O co Ci chodzi? - spytał zdziwiony
-Twierdzisz, że do mnie coś czujesz a gdybyśmy byli parą to nawet byś mnie nie objął bo bałbyś się, że zobaczyliby to paparazzi
-Ale nie jesteśmy parą i nie muszę Cię bez powodu chwytać za rękę, obejmować Cię, sprawiać żebyś się uśmiechała - powiedział
Nic nie odpowiedziałam tylko wstałam z tej przeklętej ławeczki i zaczęłam iść szybkim tempem w nieznanym mi kierunku. Nawet za mną nie krzyknął, nie pobiegł za mną. Nic, kompletnie nic. Cholernie zabolało. Nie wiem nawet kiedy zaczęłam płakać. Niebo zrobiło dokładnie to samo. Za nim się obejrzałam padało jak z cebra a ja nie mam gdzie się schronić. Jeszcze w dodatku zaczęło grzmieć. Czemu akurat teraz? Może nie wiecie ale cholernie boje się burzy.
Postanowiłam jednak iść do przodu a nie stać w jednym miejscu. Mimo tego, że mieszkam od 2 lat w Nowym Jorku to w ogóle nie mogę się w nim odnaleźć.W ogóle nie wiem gdzie jestem. Gdzie ja mam iść? Przez ten deszcz nic kompletnie nie widać, jedynie można było dostrzec błyskawice, które dla mnie były przerażające. Skuliłam się przy jednym z drzew i zaczęłam jeszcze bardziej płakać niż przed chwilą. W pewnej chwili piorun trafił gdzieś tak blisko mnie, że aż się skuliłam i z moich ust wydobył się stłumiony pisk. Nagle poczułam, że ktoś od tyłu mnie do siebie przytula. Było to tak niespodziewane, że aż się przestraszyłam.
-Nicki, nic Ci nie jest? - spytał Drake
-Nic - powiedziałam i wyrwałam się z jego uścisku. Był to jednak błąd bo piorun znowu uderzył gdzieś blisko.
-Drake, ja się boję - powiedziałam płaczliwym głosem
-Nic Ci nie będzie, obiecuje - szepnął i znowu mocno mnie do siebie przytulił.
Na szczęście deszcz się powoli uspokaja więc mam nadzieje, że za niedługo będziemy mogli wrócić do domu...
P.S trochę późno ale - życzę Wam udanych wakacji :) x
enjoy x
*Nicki*
Obudziłam się około godziny 7. Sama nawet nie wiem czemu tak wcześnie. Powoli wygrzebałam się z łóżka i przeciągnęłam się ziewając jednocześnie. Z szafy wyciągnęłam pierwszą lepszą bluzkę i krótkie spodenki. Przebrana i o dziwo głodna zeszłam do kuchni gdzie większość domowników siedziała sennie przy stole.
-Dobry - wymamrotałam i usiadłam na jednym z krzeseł
-Cześć skarbie - przywitała się entuzjastycznie moja mama
Chyba tylko ona jedyna się tak zachowywała. Miała podejrzanie dobry humor. W przeciwieństwie do mnie i innych.
-Gdzie reszta? - spytałam
-Lil' jest w studiu, Drake śpi a Dennis gdzieś poszedł - westchnęła Sandi i wróciła do rozwiązywania sudoku.
-A co ty taka smutna jesteś? - spytała Carol i przytuliła mnie do siebie
-Spaaać - mruknęłam i rozmarzyłam się
O tak. Zamiast mojej mamy przytula mnie do siebie ktoś inny. Ktoś o umięśnionej klacie, cudownym głosie, nieziemskim i uroczym uśmiechu. Ktoś kto właśnie sobie jeszcze słodko pochrapuje w łóżku - czyli Drake.
-Mogłaś jeszcze pospać - stwierdziła Carol
Otrząsnęłam się z marzeń i spojrzałam na nią.
-Nie mogłam bo mi się koszmary śniły - westchnęłam
-To mogłaś iść do pokoju obok, Drake na pewno sprawiłby, żeby śniło Ci się co innego - zaśmiała się Sandi
-Nie chce być nie miła ale dwa dni temu razem z Drake'iem słyszeliśmy jak ty i Dennis...
-Przesłyszeliście się - przerwała mi Sandi i schowała twarz w dłonie
-Ale jesteś chamska, takich rzeczy się nie wytyka - zaśmiała się Carol
-Taka moja natura - puściłam jej oczko po czym spojrzałam na Drake'a który właśnie wszedł do kuchni. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że nie miał na sobie koszulki. Boże, on nie miał koszulki!
-O kurwa - wymsknęło mi się a wszyscy natychmiastowo spojrzeli na mnie przez co musiałam się zarumienić. W tej chwili wyglądałam dokładnie tak jak Sandi 2 minuty temu. Chłopak zaśmiał się i usiadł obok swojej mamy.
-O czym tak rozmawialiście? - spytał
-O tym co ponoć ty i Nicki słyszeliście dwa dni temu - zaśmiała się Carol
-Aaaa, o tym 'o tak, mocniej, mocniej, kurwa, o tak'? - spytał ponownie na co Sandi schowała się prawie pod stół.
-Tak - odpowiedziałam śmiejąc się
-Na 100% są ciekawsze tematy na świecie niż zwykły seks - stwierdziła zażenowana Sandi - Nicki, jak kręcenie teledysku?
-Dobrze - westchnęłam
-A może trochę konkretniej? - zaśmiała się moja mama
-Za niedługo zobaczycie efekty - powiedziałam i wyjęłam telefon bo dostałam sms-a
Od Riri <3 : Zaraz u Ciebie będę
Zdziwiłam się bo nie miałam zielonego pojęcia co Riri może ode mnie chcieć. Odłożyłam telefon na stół i spojrzałam na resztę a właściwie już tylko na Drake'a bo jedynie on został w kuchni a Carol i Sandi przeniosły się do salonu. Chłopak uśmiechnął się do mnie co ja oczywiście odwzajemniłam.
-Taka ładna dzisiaj pogoda, może pójdziemy na spacer? - zaproponował Drake
Już miałam mu odpowiedzieć, jednak uniemożliwiła mi to Riri, która wpadła do kuchni jak burza/
-Nicki - krzyknęła Rih
-Co się stało? - zaśmiałam się. Rih była strasznie podekscytowana.
Dziewczyna podeszła do mnie i pokazała mi swoją rękę. Na jednym z palców widniał pierścionek z diamentem.
-Chris Ci się oświadczył?! - krzyknęłam gwałtownie wstając
-Tak! - krzyknęła podekscytowana i rzuciła się na mnie
-Tak się ciesze - powiedziałam zgodnie z prawdą - myśleliście już nad datą?
-Tak ale na razie nic z tego, chcemy skupić się na karierze - uśmiechnęła się promiennie
-Jesteś taką szczęściarą - westchnęłam i znowu się rozmarzyłam
-Też znajdziesz tego jedynego, w sumie już go znalazłaś - pocieszyła mnie Rih
-Może i znalazłam ale zamiast iść do przodu to stoimy w tym samym miejscu - stwierdziłam
-Nie załamuj się tylko idźcie na randkę, ja z Chris'em dzisiaj znowu idę - zaśmiała się Rih
-Drake coś mi proponował ale mu przerwałaś - zaśmiałam się
-Tak? To w takim razie przepraszam, ja zawsze przychodzę w nieodpowiednim momencie więc lepiej już pójdę, pa Nicki - pożegnała się i zanim się obejrzałam już jej nie było
Westchnęłam cicho i zamknęłam oczy. Riri jest taką szczęściarą. Jest sławna i miała sławnego chłopaka. Teraz jest to jej narzeczony a za kilka lat będzie jej mężem. Życie jak w jakimś fan fiction.
-To co Nicki wychodzimy gdzieś? - spytał Drake wchodząc do pomieszczenia
-Jasne - uśmiechnęłam się promiennie
-Gdzie wychodzicie? - spytała Carol
-Na spacer - odpowiedział Drake ubierając dżinsową kurtkę
-Tylko wróćcie szybko bo zapowiadają na popołudnie ulewy i gwałtowne burze - poprosiła moja mama
-Postaramy się - uspokoiłam moją mamę i razem z Drake'iem wyszliśmy na zewnątrz
Na polu panował upał aż niemożliwe jest to, żeby później padał deszcz. Spojrzałam na Drizzy'ego, który jak na złość ręce miał schowane w kieszeniach spodni. Westchnęłam cicho, czym zwróciłam na siebie uwagę chłopaka. Drake chyba zrozumiał o co mi chodzi bo zaraz po tym mnie objął.
-Tak właściwie to gdzie idziemy? - spytałam po chwili
-Do parku - odpowiedział
-Jaka odmiana - zaśmiałam się
-Mówiłaś, że masz dość kina - stwierdził
-No bo mam, a ja lubię zmiany - zaśmiałam się po raz kolejny
Drake westchnął i objął mnie jeszcze mocniej. Było to bardzo przyjemne i chciałam, żeby trwało to w nieskończoność. Jednak jak zwykle musiało wszystko szło nie po mojej myśli i Drake przestał mnie obejmować i usiadł na pierwszej lepszej ławeczce. Siedzieliśmy przez chwile w absolutnej ciszy. Przysunęłam się bliżej chłopaka i położyłam głowę na jego ramieniu. O dziwo nie zaprotestował ale zaczął rozglądać się nie spokojnie we wszystkie strony.
-Przeczysz samemu sobie - stwierdziłam
-O co Ci chodzi? - spytał zdziwiony
-Twierdzisz, że do mnie coś czujesz a gdybyśmy byli parą to nawet byś mnie nie objął bo bałbyś się, że zobaczyliby to paparazzi
-Ale nie jesteśmy parą i nie muszę Cię bez powodu chwytać za rękę, obejmować Cię, sprawiać żebyś się uśmiechała - powiedział
Nic nie odpowiedziałam tylko wstałam z tej przeklętej ławeczki i zaczęłam iść szybkim tempem w nieznanym mi kierunku. Nawet za mną nie krzyknął, nie pobiegł za mną. Nic, kompletnie nic. Cholernie zabolało. Nie wiem nawet kiedy zaczęłam płakać. Niebo zrobiło dokładnie to samo. Za nim się obejrzałam padało jak z cebra a ja nie mam gdzie się schronić. Jeszcze w dodatku zaczęło grzmieć. Czemu akurat teraz? Może nie wiecie ale cholernie boje się burzy.
Postanowiłam jednak iść do przodu a nie stać w jednym miejscu. Mimo tego, że mieszkam od 2 lat w Nowym Jorku to w ogóle nie mogę się w nim odnaleźć.W ogóle nie wiem gdzie jestem. Gdzie ja mam iść? Przez ten deszcz nic kompletnie nie widać, jedynie można było dostrzec błyskawice, które dla mnie były przerażające. Skuliłam się przy jednym z drzew i zaczęłam jeszcze bardziej płakać niż przed chwilą. W pewnej chwili piorun trafił gdzieś tak blisko mnie, że aż się skuliłam i z moich ust wydobył się stłumiony pisk. Nagle poczułam, że ktoś od tyłu mnie do siebie przytula. Było to tak niespodziewane, że aż się przestraszyłam.
-Nicki, nic Ci nie jest? - spytał Drake
-Nic - powiedziałam i wyrwałam się z jego uścisku. Był to jednak błąd bo piorun znowu uderzył gdzieś blisko.
-Drake, ja się boję - powiedziałam płaczliwym głosem
-Nic Ci nie będzie, obiecuje - szepnął i znowu mocno mnie do siebie przytulił.
Na szczęście deszcz się powoli uspokaja więc mam nadzieje, że za niedługo będziemy mogli wrócić do domu...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





