czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 53

Od autorki: Ok, rozdział krótki i ogólnie nie będę go komentować więc zostawie to Wam tym cudownym 3 osobom :)



enjoy x

*Nicki*

Po około 15 minutach prawie już nie padał więc można było w miarę spokojnie wrócić do domu. Gdy miałam na myśli "wrócić do domu" to nie sądziłam, że będzie to powrót w zupełnej ciszy. Drake ani razu się do mnie nie odezwał choć miałam wrażenie, że chce to zrobić. Jedyne co robił to co jakiś czas spoglądał na mnie nie wiedząc nawet, że ja to widzę. W połowie drogi chłopak przystanął, spojrzał na mnie, potem na sklep przed którym się aktualnie znajdowaliśmy i znowu na mnie.
-Zaczekaj tu - powiedział i zanim się obejrzałam Drizzy wszedł już do sklepu
Wywróciłam oczami i cierpliwie czekałam aż Drake wyjdzie z tego przeklętego sklepu. Nie dość, że było mi zimno i byłam cała mokra to ten sobie umyślił jakieś zakupy. Nic tylko go teraz zaszczuć psami, których niestety nie posiadam. Westchnęłam cicho i wyjęłam telefon z kieszeni który o dziwo jako jedyny nie był mokry po tej ulewie. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam, że mam tylko 30 nieodebranych połączeń od mojej rodzicielki. Zawsze mam ponad 60 a teraz tylko 30. To jest jakiś cud. Schowałam telefon z powrotem do kieszeni i spojrzałam na Drake'a który właśnie wychodził ze sklepu. Miałam mu już powiedzieć coś zgryźliwego ale zdziwił mnie widok róży którą trzymał w dłoni.
-Dla mnie? - spytałam zaskoczona
-A widzisz tu kogoś innego dla kogo mógłbym kupić róże?
-Nie - przyznałam
-No widzisz - uśmiechnął się promiennie
-Ale mogłeś ją kupić dla mamy - stwierdziłam
Drake wywrócił oczami i wręczył mi róże.
-Ładna - przyznałam
-Taka jak ty
-Przesadzasz - westchnęłam
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Prawda
-Nie prawda
-Niech Ci będzie - poddałam się
Chłopak zaśmiał się po czym mnie objął.
-Trochę zmokłaś - stwierdził
-I nie wiem jakim cudem ty jesteś prawie suchy - powiedziałam i spojrzałam na niego
-Mam swoje sposoby - mrugnął do mnie
-Ciekawe jakie - prychnęłam
-Zgadnij - zaśmiał się
Zamyśliłam się i powiedziałam pierwszą lepszą rzecz która przyszła mi do głowy.
-Nie wiem, może schowałeś się w sklepie
-I co by było dalej? - spytał
-Zacząłeś mieć wyrzuty sumienia, że zostawiłeś mnie samą więc zacząłeś mnie szukać aż mnie znalazłeś
Drake chciał coś powiedzieć jednak mu przerwałam.
-Ale staliśmy pod jednym drzewem więc jakim cudem ty byłbyś suchy a ja mokra
-Magia - zaśmiał się i otworzył drzwi wejściowe kluczem, po czym wszedł do środka a ja za nim. Od razu wyczułam a a raczej usłyszałam nerwową i napiętą atmosferę panującą w domu. Rodzice Drake'a spokojnie siedzieli w kuchni i słuchali krzyków dochodzących z góry. Przynajmniej Sandi bo Dennis słuchał piosenek na mp3.
-A myślałem, że oni się nigdy nie pokłócą - stwierdził Drake
-Ja też - przyznałam mu racje
-O co im poszło? - spytał Drake Sandi
-Nie wiem o co ale raczej o coś poważnego bo rozbili 4 talerze i jeden kubek a później przenieśli się do pokoju więc tam strat nie ocenie - powiedziała w skrócie i dopiła herbatę
-Pójdę to obczaić - poinformowałam resztę i skierowałam się na górę
Stanęłam w bezpiecznej odległości od pokoju i zaczęłam nasłuchiwać.
-Ale po jakiego chuja ty chcesz tam iść? - spytał Lil' podniesionym głosem
-Chyba mam prawo porozmawiać z moim mężem, zresztą muszę mu coś powiedzieć - odpowiedziała Carol nad wyraz spokojnie
-Błagam Cię on Ci spieprzył życie a ty chcesz jeszcze z nim rozmawiać? - spytał
Moja mama nic nie odpowiedziała.
-A zresztą idź, jak Ci tam przypierdoli to może zmądrzejesz - stwierdził
-Tam będzie ochrona więc nic mi nie zrobi, zresztą od razu po tej wizycie zamierzam wybrać się na lotnisko i pierwszym lepszym samolotem polecieć na Trinidad - oznajmiła mu jak i przy okazji mi
-A można wiedzieć po co? - spytał lekko przestraszonym głosem
-Chyba mam prawo wiedzieć co się dzieje u reszty moich dzieci - stwierdziła
-Ty wiesz ile wypadków się teraz dzieje? Jeden błąd pilota i samolot się rozbije na drobne kawałeczki
-Wypomnę Ci to jak będziesz planował trasę koncertową - krzyknęła
-Nic mi nie wypomnisz bo jutro prawdopodobnie będziesz już martwa - stwierdził - zresztą może to i lepiej, będzie jeden problem mniej jak Ciebie nie będzie
Carol nic mu już nie odpowiedziała tylko wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
-Mamo co się stało? - spytałam przerażona tą całą sytuacją
-Nie ważne, muszę się spakować, jutro wyjeżdżam - powiedziała kierując się do pokoju obok
-Jasne, kłócicie się tak, że słychać Was w całym domu, później wychodzisz cała zapłakana i twierdzisz, że to jest "nie ważne"? Najpierw mi wszystko opowiesz a później będziesz się pakować - powiedziałam wchodząc do mojego pokoju
Mama zamknęła za sobą drzwi i usiadła obok mnie na sofie.
-Mów o co poszło, bo ja Was shippuje* i muszę wiedzieć co się stało - powiedziałam i podałam jej chusteczki
-Przecież słyszałaś - stwierdziła wycierając łzy
-Ale nic z tego kompletnie nie zrozumiałam więc mów - zachęciłam ją
-Zaczęło się od tego, że poprosiłam Lil'a żeby po Was wyjechał ale to nie tak ważne, więc bardziej poszło o to, że chciałam odwiedzić Twojego ojca w więzieniu
-Ok, więc ja powtórzę pytanie Lil'a "ale po jakiego chuja ty chcesz tam iść"?
-Chciałam z nim uzgodnić szczegóły rozwodu - szepnęła
-Chcesz z nim wziąć rozwód? - spytałam zaskoczona
-Tak - uśmiechnęła się lekko - chce być w końcu wolna i myśleć o przyszłości
-Czemu dopiero teraz?
-Bo chyba...prawdopodobnie....nie jestem pewna ale chyba...jestem w ciąży - powiedziała cicho
-Na prawdę?!
-To nie jest pewne - zaśmiała się
-Rozumiem, że Lil' nawet o tym nie wie
-Nie mówiłam mu bo raz już się pomyliłam i nie chce znowu robić mu nadziei a potem widzieć jak bardzo jest rozczarowany - powiedziała smutno
-Mam nadzieje, że tym razem się nie pomyliłaś - uśmiechnęłam
-Po wizycie w więzieniu chciałam polecieć na Trini ale Lil'owi jak zwykle nic nie pasuje a ja muszę wiedzieć co się u Twojego rodzeństwa dzieje
-Dziwisz mu się? Chcesz lecieć jakimś badziewnym samolotem lecieć kiedy Lil' może Ci wynająć porządny i luksusowy, zresztą on raczej nie martwi się samolotem tylko czymś innym - stwierdziłam
-Czym? - spytała
-Tym, że tam polecisz.....i nie wrócisz, że go zostawisz - powiedziałam cicho
Mama nic nie odpowiedziała tylko patrzyła się na mnie zszokowanym wzrokiem.
-Po tym co mi powiedział to powinnam tak zrobić - stwierdziła po chwili
Miałam coś już powiedzieć jednak Carol gwałtownie mi przerwała.
-Ale kocham go i wiem, że powiedział to w nerwach, na pewno nie miał tego na myśli - uśmiechnęła się
-A on Ciebie, po prostu się martwi więc dla świętego spokoju nie pójdzie tam z Tobą - stwierdziłam
-Co nie zmienia faktu, że on przy tej rozmowie nie może być a tym bardziej nie może być ze mną na Trini - powiedziała
-A na Trini czemu z Tobą lecieć nie może?
-Bo tam przy okazji odwiedzę ginekologa - zaśmiała się
-To może polecę z Tobą, hmm? - spytałam
-Nie mam nic przeciwko ale co wykombinowałaś? - spytała śmiejąc się
-Lil' będzie spokojniejszy kiedy ktoś będzie Cię pilnował czyli wypadło na mnie - stwierdziłam - no a teraz idź się z nim przeprosić tylko tak żeby bliźniaki z tego nie wyszły
-Dzisiejszej młodzieży to tylko seks w głowie - mruknęła i skierowała na górę
Zaśmiałam się i wzięłam do ręki róże od Drake'a.
Westchnęłam cicho i zaczęłam wyrywać z niej każdy płatek po kolei.
Kocha mnie - pierwszy.
Nie kocha mnie - drugi
Kocha mnie - trzeci
Nie kocha mnie - czwarty
Już miałam wyrwać ostatni kiedy zamiast mnie zrobił to Drake.
-Kocha Cię - szepnął i delikatnie pocałował mnie w policzek...




*shippować - wspierać czyjś związek



3 komentarze:

  1. Ten rozdział jest wspaniały. Jeju nie mogę, muszę to przeczytać jeszcze raz. Szczególnie dla tej końcówki!

    OdpowiedzUsuń
  2. awww końcówka najlepsza. To jest takie urocze, czekam na kolejny i pozdrawiam @ohmyneymar x

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejkuuuu <3 czekam na następny // xNickiHeartx

    OdpowiedzUsuń