Od autorki: Jestem w szkole na infie więc korzystam z okazji i dodaje rozdział wcześniej :D
#MuchLove
Rozdział w sobote będzie normalnie :)
enjoy ♥
*Drake*
Siedzieliśmy w czwórke w szpitalu od ponad 4 godzin i lekarze nie chcieli lub może nie mogli powiedzieć co jest z Nicki i w jakim jest stanie Znaczy się powiedzieli, że nie jest za dobrze i taka odpowiedź nie ucieszyła nikogo z Nas. Co jakiś czas z sali w której leżała Onika wychodził jakiś lekarz lub wchodziła jakaś seksowna pielęgniarka i tak na zmiane, co szczerze było wkurwiające. Miałem już dość oglądania białego koloru, który niestety w każdym szpiatlu przeważa.
-Może wrócimy do domu? Takie czekanie tutaj nic nie da - powiedziała cicho Sandi
-Ja tu zostaje - powiedziałem od razu
-Ja też - wyszlochała Carol i zalała się kolejną porcją łez
-Zaraz tu utoniemy - stwierdził Lil' podając Carol kolejną chusteczke
Sandi westchnęła, po czym wstała i poinformowała Nas, że idzie do bufetu.
-Kup chusteczki - wymamrotał Lil' i przytulił do siebie Carol, lecz ta w ogóle nie chciała się uspokoić.
Z sali po raz kolejny wyszedł lekarz, lecz ten nie poszedł dalej tak jak pozostali tylko stanął przy Nas. Zapisał coś w notesie i spojrzał na Nas.
-Kto z Państwa jest z rodziny? - spytał
Razem z Lil'em pokazaliśmy od razu na Carol, która dalej płakała a raczej wylewała hektolitry łez.
-Widze, że Pani za bardzo nie jest w stanie porozmawiać - westchnął lekarz
-On jest chłopakiem Nicki - skłamał Lil' wskazując na mnie
-O, to w takim razie zapraszam Ciebie na kilka minutek rozmowy - powiedział lekarz i skierował się do jednego z pokoi
Spojrzałem na Lil'a zdziwiony, lecz ten tylko zrobił mine typu 'a co kurwa miałem innego powiedzieć' i popchnął mnie w strone drzwi. Wszedłem nie pewnie do pomieszczenia i od razu usiadłem na krześle stojącym przy biurku. Lekarz po chwili spojrzał na mnie i przestał notować coś w swoim notesie.
-Nie jest dobrze - powiedział w końcu
-A można to jakoś konkretniej określić? - spytałem
-Chyba widziałeś jej stan gdy ją znalazłeś - westchnął
-A wiadomo chociaż kiedy się obudzi? - spytałem z nadzieją
-Podczas gwałtu dostała jakieś środki nasenne, niestety nie wiemy co to za środki, wyniki mamy niedługo dostać i wtedy dowiemy się czy są szkodliwe, czy jej jakoś zaszkodzą, oraz prawdopodobieństwo wybudzenia - powiedział i spojrzałem na mnie ze współczuciem
-Czyli w tym tygodniu są małe szanse? - zadałem kolejne pytanie
-Nawet bardzo małe - przyznał i spowrotem zaczął pisać coś w swoim notesie - załatwicie psychologa, prawda?
-Zamierzaliśmy - mruknąłem
-Są szanse, że przez te środki może nie pamiętać co się stało ale świadomość przed tym zdarzeniem prawdopodobnie miała więc...
-Rozumiem - przerwałem mu
-Dobrze - westchnął - przepraszam Cię bardzo ale musze iść do jednego z pacjentów
-Oczywiście - powiedziałem wstając równo z nim
-W każdym razie będziemy Was na bieżąco informować co z jej stanem - powiedział otwierając drzwi
-Dziękujęmy - uśmiechnąłem się lekko i usiadłem na swoim poprzednim miejscu, mianowicie na ławce obok Lil'a a lekarz tak jak powiedział poszedł do następnej sali
-I co się dowiedziałeś? - spytała Carol która już się troche uspokoiła
-W tym tygodniu napewno się nie obudzi - westchnąłem
-A kiedy to może nastąpić? - spytała ponownie
-Przez jakieś środki nasenne podane podczas gwałtu nic dokładnie nie wiadomo - powiedziałem i zacząłem bawić się telefonem
-Zajebie go, zajebie go kurwa za to, że tyle razy spierdolił Nam kurwa życie - krzyknęła i gwałtownie wstała. Lil' natychmiast podniósł się i po raz kolejny ją do siebie przytulił, a Carol znowu zaczęła płakać. Westchnąłem cicho wstając i podszedłem do okienka przez które doskonale było widać Nicki. Na sam widok w jakim jest stanie miałem ochote rozpłakać się tak jak Carol. A przecież obiecałem, że nic jej się nie stanie, że jej ojciec już nigdy jej nie skrzywdzi. A chciałem za nią iść gdy wybiegła....
-Chyba się o to nie obwiniasz? - spytała moja mama
-Obiecałem jej, że nikt już więcej jej nie skrzwydzi - wyznałem
-Ale to nie Twoja wina, że jej ojciec to jakiś napaleniec - powiedziała i lekko mnie do siebie przytuliła
-Zajebie go - warknąłem
-Powiedz mi tak szczerze, czemu nie chcesz jej tego powiedzieć - spytała cicho
-Ale czego? - spytałem nie rozumiejąc
-Że ją kochasz, przecież widze jak ty na nią patrzysz i jak ona na Ciebie, myśle, że żadne z Was by tego nie żałowało - zaśmiała się
-Chciałbym jej to powiedzieć ale serio myślisz, że ona po tym będzie chciała być w jakimkolwiek związku? Przecież Nicki teraz będzie czuła wstręt do każdego faceta którego zobaczy na oczy - stwierdziłem
-Rozumiem - westchnęła - ale nie zwlekaj z tym, Nicki zaczyna kariere, dużo facetów zacznie się obok niej kręcić
-Zdaje sobie z tego sprawe, ale ona raczej na razie nie będzie gotowa na związek - powiedziałem i spojrzałem na nią po raz kolejny przez okienko. Wyglądała tak niewinnie i bezbronnie.
-A tamte gołąbeczki gdzie? - spytała Sandi rozglądając się po korytarzu
-Zapewne wyszli się przewietrzyć albo coś zjeść - mruknąłem dalej patrząc na Nicki
Sandi nic nie odpowiedziała tylko odeszła ode mnie i usiadła na ławce. Przez kilka minut była cisza do chwili gdy zadzwonił jej telefon.
-Twój ojciec dzwoni, zaraz wracam - mruknęła i skierowała się na koniec korytarza
Westchnąłem cicho i wyjąłem telefon który dawał znak o nieodebranej wiadomości. Kurwa, będę miał przerąbane u Riri, że jej nie poinformowałem o zaistniałej sytuacji.
'Nicki jest w szpitalu xx' napisałem szybko i zacząłem bawić się telefonem. Po chwili otrzymałem kolejną wiadomość z treścią, że nie żyje, jestem martwy i, że mój symbol męskości zostanie złamany na pół. Wywróciłem oczami i schowałem telefon do kieszeni, po czym usiadłem na ławce. Po chwili wróciła moja mama z miną nie wróżącą nic dobrego. Kobieta usiadła obok mnie wzdychając głośno.
-O co się znowu pokłóciłaś? - spytałem
-Twój kochany tatuś chce, żebyś poznał jego nową dziewczyne - powiedziała i zaczęła liczyć po cichu do 10. Nieźle musiał ją wkurwić.
-A nie myślisz, że on robi to specjalnie, żeby spowrotem zwrócić na siebie Twoją uwage? - zaśmiałem się
-Pfff, nie wróce do niego - powiedziała pewnie, lecz jej twarz wyrażała zupełnie co innego.
-Czemu? - spytałem
-Skoro ma inną...-westchnęła
-Dobrze wiesz, że on kocha tylko Ciebie - stwierdziłem
-Gdyby mnie a tym bardziej Ciebie kochał to by nie zostawił Nas dla jakiejś pustej laski - powiedziała
-Za kilka dni jest Wasza rocznica ślubu - powiedziałem cicho
-Ja już nic z nim nie obchodze i skończmy już ten temat - powiedziała
Westchnąłem cicho i spojrzałem w lewo gdzie dostrzegłem zbliżającą się do Nas postać Rih. Z daleka pokazała mi, że zaraz oberwe a raczej zgine.
-Wolisz, żebym zabiła się siekierą czy raczej wolisz zgon od noża? - spytała podchodząc do Nas
-Miłe powitanie - powiedziałem ironicznie
-Sam takie chciałeś, siedze sobie spokojnie w domu i nawet nie wiem, że moja przyjaciółka jest w szpitalu - powiedziała i usiadła obok mnie
-Następnym razem zadzwonie odrazu ale lepiej, żeby następnego razu nie było - powiedziałem i spojrzałem na nią. Rih miała podbite oko.
-Co Ci się stało? - spytałem z troską
-A nic takiego - powiedziała - lepiej mów co z Nicki
-Jest źle i w tym tygodniu na pewno się nie obudzi - westchnąłem
-Cholera, zajebać tego kto jej to zrobił, to jej ojciec, prawda? - powiedziała wściekła
-Niestety - mruknąłem i spojrzałem na Lil'a i Carol którzy znowu zaszczycili Nas swoją obecnością.
-Gdzie wy tyle byliście? - spytałem
-Na polu, a później zadzwoniła policja - odpowiedział Lil' siadając
-O, i co powiedzieli? - zainteresowała się Rih
-Że ten dom był monitorowany i najwyraźniej ojciec Nicki o tym nie wiedział
-Czyli jest nagranie z tego jak on...
-Tak, jest - westchnęła Carol
-Boże Święty, nawet nie chce tego widzieć - powiedziałem
-Nie tylko ty - powiedziała Carol i starła łzy z policzków widząc nadchodzącego lekarza, który udzielał mi informacji na temat stanu Oniki. Tym razem też Nas nie ominął tylko znowu przy stanął, jednak tym razem miał na twarzy lekki uśmiech.
-Nie spodziewaliśmy się tego, że tak szybko otrzymamy potrzebne informacje, środki nasenne nie są trujące i na pewno jej nie zaszkodzą, miały tylko ją uśpić, i myśle, że Nicki do 3 dni powinna się wybudzić - powiedział, po czym pożegnał się z nami, radząc by wrócić już do domu i przyjść za te kilka dni. Tak jak zaradził, tak zrobiliśmy.
Omg jejku :( jejku biedna Nicki.. Rozdział genialny tylko dla mnie za krótki /luvmymahone xx
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest taki smutny. :c Ale naprawdę się postarałaś. :) / angel
OdpowiedzUsuńbiedna :( czekam aż się wybudzi /kubamaraj
OdpowiedzUsuńjeju:( drizzy taki przejety, omfg....niech sie juz wybudzi, blagam
OdpowiedzUsuńidealnie to wszystko opisalas!/ @luvnickii